Reportaż "Życie za kratą ma sens"
Reportaż "Życie za kratą ma sens"
Muzyka Muzyka Rozpoczęłam myśleć o życiu zakonnym w momencie, kiedy byłam w liceum. Siostra Maria Teresa. Od tej strony duchowej takim bardzo ważnym dla mnie momentem przełomowym było bierzmowanie, które faktycznie było takim punktem zwrotnym, jeżeli chodzi o budowanie już takiej bardzo osobistej relacji z Panem Jezusem, która byłaby czymś więcej niż tylko niedzielną mszą świętą. Zaczęłam czuć, że chciałabym częściej się z Nim spotykać, odkrywać Go też w Jego Słowie. I tak krok po kroku, aż trafiłam tu do Słupska, też dzięki temu, że Pan Bóg stawiał na mojej drodze osoby, które pomagały rozeznawać różne znaki, też nazywać to, co się gdzieś dzieje w sercu. Bardzo dużo im zawdzięczam, czy to kierownikom, czy spowiednikom, czy po prostu życzliwym osobom, z którymi mogłam się podzielić swoimi różnymi myślami na ten temat.
To jest ciągle droga. Nazywam się siostra Maria Koleta i jestem mistrzynią nowicjatu. Chciałabym serdecznie zaprosić na rekolekcje dla dziewcząt i kobiet w wieku od 16 do 40 lat, które odbędą się w naszym klasztorze w dniach od 27 do 29 września. Temat rekolekcji to Słowo Boże w moim życiu. Konferencję wygłosi ksiądz dr Jan Wojtczak. Udział w rekolekcjach jest zupełnie bezpłatny i w ramach tych rekolekcji odbędą się również warsztaty rękodzieła. W tym roku chciałybyśmy w ramach właśnie rękodzieła zająć się dzierganiem na szydełku. Mamy już pewne doświadczenie, ponieważ w tamtym roku też takie rekolekcje u nas się odbyły i uczestniczki były bardzo zadowolone właśnie z warsztatów, gdzie mogły wykonać różne rzeczy na szydełku samodzielnie.
Siostra Pona Wentura, klaryska od wieczystej adoracji ze Słupska. Od dzieciństwa to raczej nie myślałam o życiu zakonnym. Był taki właśnie moment przełomowy, że doświadczyłam takiej bardzo bliskiej obecności Bożej, Boga jako osoby. I to był przełom. I wtedy właśnie pojawiły się takie pierwsze nieśmiałe pytania, czy moje myśli biegły właśnie w tym kierunku, żeby swoje życie właśnie oddać Bogu na drodze życia zakonnego. Poznałam siostry Klaryski od wieczystej adoracji i właściwie to przesądziło. Poznałam ich sposób życia, no i przede wszystkim adorację Najświętszego Sakramentu. No i zachwyciłam się, zakochałam.
No i później był ten etap rozeznania, że to też nie była taka decyzja z marszu i myślę, że przed każdą, jeżeli stajemy w obliczu właśnie tych już wyborów takich życiowych, to właśnie jest nam dany ten czas rozeznania. Wtedy bardzo silnie, bardzo mocno i wyraźnie Pan Bóg mówi do duszy, że człowiek... Ma pewność, że to jest to, tak, tego chcę i tak było w moim przypadku. Później już skończyłam studia, jestem z wykształcenia nauczycielką historii, ale nie pracowałam w szkole. Zaraz po skończeniu studiów wstąpiłam do klasztoru. I jestem. Co by siostra powiedziała osobom, które rozważają podjęcie tej drogi, ale wahają się co zrobić?
Spróbować. Mamy taką możliwość pobycia u nas, przeżycia z nami jakiegoś czasu i wtedy ktoś po prostu zdecyduje, czy to jest to, czy to mi odpowiada, czy do tego Pan Bóg mnie woła, bo przede wszystkim to musi być Boże powołanie, to Pan Bóg woła i Pan Bóg daje łaskę, daje siłę, żeby trwać. Mam na imię siostra Maria Patrycja Praska. Jak to było, dlaczego siostra wybrała siostrę Klaryski, kiedy to było, na jakim etapie życia? Ja byłam na studiach, na czwartym czy piątym roku studiów i już czułam, że Pan Jezus mnie powołuje do zakonu, tylko nie wiedziałam gdzie. A jakie studia? Akademia Ekonomiczna. Mój kierunek to było zarządzanie gospodarką turystyczną i hotelarstwem. No i myślałam, że będę pracować. Nie myślałam wcale o życiu oczywiście zakonnym, no ale w pewnym momencie jego życia, kiedy się nawróciłam, bo wcześniej 8 lat nie chodziłam do kościoła, ale jak już się nawróciłam, no to poczułam powołanie, że Pan Jezus mnie woła do zakonu.
Tylko nie wiedziałam nic o zakonach takich zamkniętych, jak właśnie w takim, co teraz jestem. Ale Pan Jezus właśnie tak delikatnie wołał i kiedy przyjechałam tutaj do sióstr Klarysek, właśnie znalazłam je na stronie internetowej, przyjechałam tutaj się modlić i tak poczułam, że Pan Jezus wzywa mnie właśnie tutaj do tej klauzury. I powiem szczerze, było mi bardzo ciężko zgodzić się na to zamknięcie, ale właśnie wyczułam taką wielką miłość Pana Jezusa do mnie i tak czułam, że mówi, nie bój się. zaufaj mi, proszę zgódź się. I tak wewnętrznie poczułam, że faktycznie Pan Jezus mnie chce mieć w tym zakonie. Ludzie się, młodzi boją, boją się zaryzykować. I ja też się bałam. Chcę też to powiedzieć świadomie. Bałam się zamknięcia, bałam się, że wejdę do zakonu i już nigdzie nie wyjdę. Obecnie jestem już w zakonie 19 lat, były trudne momenty, bo to trzeba na początku obumrzeć, trzeba nauczyć się też tego życia, ale potem Pan Jezus daje pocieszenia, daje radości, daje pokój, daje swoją miłość i po prostu pokazuje, że to powołanie ma wielki sens, że ta modlitwa, to bycie przy Panu, właśnie to wstawianie się za drugimi, jakby bycie też za innych, miłowanie Pana Jezusa właśnie tak sercem,
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.