Mentionsy Mentionsy
Radio MORS
Radio MORS

Radio MORS - Gość Radia MORS – 19 maja 2026

03.06.2026 ·22 min 18 s · 11 rozdziałów

„Myślę, że od tej chwili już redaktorzy nie będą pisać, że Zbyszek Godlewski zginął w pobliżu peronu lub Stoczni w Gdyni…”W czarny czwartek 17 XII 1970 r. Ludowe Wojsko Polskie otworzyło ogień do bezbronnych robotników. Najsłynniejszą ofiarą grudniowej masakry był Zbyszek Godlewski, którego ciało zostało poniesione ulicami Gdyni przez tłum mieszkańców. Ta historia zainspirowała Krzysztofa Dowgiałłę do napisania tekstu piosenki o Janku Wiśniewskim. O zbrodni sprzed pół wieku opowiedział nam Hieronim Adach, uczestnik rewolty na Wybrzeżu i naoczny świadek śmierci Zbyszka Godlewskiego. Po raz pierwszy zdecydował się opowiedzieć o tym mediom.Rozmowa została przeprowadzona we współpracy ze stowarzyszeniem Wiatr od Morza realizującym inicjatywy na rzecz Gdyni i jej mieszkańców. Prowadzą Maksymilian Ossowski i Michał Kubica.

4:38 · Strzelanina i ratowanie Zbyszka 3

Zbyszek wsiadł razem ze mną do kolejki elektrycznej i jechaliśmy w milczeniu aż do stoczni Gdynia. W stoczni w Gdyni ogłoszono, że pociąg dalej już nie będzie jechał. Widzieliśmy jak drzwi się otworzyły, że po stronie Czerwonych Kosynierów jest tłum ludzi i postanowiliśmy, że do stoczni nie możemy się dostać, A do tyłu nie możemy też pojechać, bo kolejka w tym miejscu utknęła, więc wpadło nam na myśl, żeby się dostać na stronę Czerwonych Kosynierów. Wtedy po otwarciu drugiej drzwi przez ten płot zaczęliśmy biec po schodach do góry.

Ale mógł też strzelać ten helikopter, bo w tym czasie helikopter niebieskiego koloru też nad nami krążył od strony Gdyni. Także nie mogę powiedzieć czy on dostał kulo z wozu pancernego, czy dostał kulo z helikoptera. W każdym bądź razie odciągnąłem go jeszcze 10 metrów, ciągnąłem go za lewą rękę, krew ściekała mi na prawy but pamiętam dokładnie i po jakichś 10 metrach ktoś podleciał do mnie i złapał go z prawej strony i ciągnęliśmy go w stronę Czerwonych Kosynierów, jakieś 40 metrów. Po 40 metrach doleciało następnych dwóch facetów, złapali go za tylne nogi i tak żeśmy go nieśli, Prawie pod koniec pomostu.

Pod koniec pomostu nadlecieli inni i przyjęli jego ciało od nas. Jego ciało znieśli niżej, prawie na ulicę i potem ktoś przyniósł białe drzwi. Białe drzwi z baraków kolejowych, w których były jakieś chyba biura w tym czasie. No i ułożono go na tych drzwiach i nieśliśmy go właśnie w stronę Gdyni, po czerwonych kosynierów, po 10 lutego i ulicy Świętojańskiej. Pamiętam, że na ulicy 10 lutego w połowie, ja szedłem, nie niosłem go w tym czasie, szedłem z prawej strony, gdzieś może 5 metrów z tyłu za drzwiami, z okna tej kamienicy, chyba z pierwszego piętra jakaś pani robiła właśnie nam zdjęcia.

17:39 · Podsumowanie 1

Nie dał raczej tej idei i krzyknąłem, żeby nie wysiadać na peron, a lecieć przez płot na górę i na drugą stronę, być może by nie zginął. Czyli czuje pan taki żal wciąż? Czuje pan do siebie. Żeśmy wybrali ten kierunek przez płot, a nie wysiąść na peron i iść schodami do góry w stronę Czerwonych Kosynierów. No ale przesadziliśmy tych dwóch policjantów, którzy byli uzbrojeni w dwa kałasznikowe. Te dwa kałaszniki mieli na ramionach i baliśmy się, że mogą do nas strzelać. Ale z tego pociągu, jak przyjechał, to w zasadzie tylko nas dwóch wysiadło. Nie było więcej nikogo. Albo jeżeli ludzie byli, nie wysiadali.

Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.