Mentionsy Mentionsy
Radio MORS
Radio MORS

Radio MORS - Fala Krytyki - 01.03.2023

13.03.2023 ·49 min 7 s · 6 rozdziałów

Szczęśliwy, bo trzynasty odcinek ulubionego podcastu twojego starego na naje… pijanego na wersalce. Wita was evil Fala Krytyki, czyli Jacob Frogson i Matthew Arriver, a w tym skocznym, jak tętno wujka na weselu, odcinku nasi wszechwiedzący prowadzący sprawdzą, co znajduje się na wyspie ćpunów oraz co kryje się w jedzeniu dla robaków.

5:50 · Analiza albumu Gorillaz 15

Jakubie, co właśnie usłyszeliśmy? To jest tak popularny, to jest tak charakterystyczny sound, że wydaje mi się, że nie da się go pomylić z niczym innym. To jest najnowszy album Gorillaz, Cracker Island, z dopiskiem Deluxe. W sumie w Deluxe jest chyba ile nowych piosenek? Cztery? Pięć? To dosyć sporo. No. No nieważne. No nieważne, właśnie. Tak, Cracker Island Gorilla, czyli... Czyli wirtualny projekt Damon'a Albarn'a i Jamie'ego Hewlet'a. Nie zrobisz tego żartu? Nie, nie powtórzę go. Ja na samym wstępie chciałem powiedzieć, że jest tutaj feat z MC Bin Laden i jest to najlepszy, największy back na świecie, przysięgam.

To jest trochę jak młody dzban. Haha, bo wiecie. Terloryzm! Fala Krytyki i jest zabawa! Najzabawniejszy program twojego starego. Pijanego na weselu. Dobra, już. Gorillaz. Leżącego na Wersalce. Gorillaz. Z dość radiowego materiału. Takiej alternatywy, którą puszczają w radiu, może coś takiego. Znowu dostarcza Alternatywy, którą puszczą w radiu. Gorillaz to jest bardzo ciekawy przypadek, w sensie, bo to jest zespół, który wydawało się, że powstał dla Becky, bo to jest zespół wirtualny stworzony właśnie przez Damona Albarnę i ilustratora Jamie'ego Hewleta.

No i to się wydawało, że to jest taki żart, jak oni to stworzyli, boże, z ponad 20 lat temu. No, no. A no przebiło się niesamowicie do mainstreamu w sumie i no to jest teraz tak dosyć ikoniczny zespół, no bo jedyny w swoim rodzaju tak naprawdę, tak? Mamy narysowane ludziki, które robią muzę. Gorillaz jest symbolem nadejścia nowego milenium, bo powstali chyba w 2001? W 98. A, w 98? Mhm. A, okej, dobra, to trochę mam fake info. I poza nimi, w sumie, jako jedyne hologramowe i rysowane postaci, to mi się kojarzy Hatsune Miku teraz, nie? No tak, no ale to ile to lat później? Ja wiem, ja wiem, ale tak sobie myślę, kurde, że w zasadzie konkurencji na chwilę obecną nie mają za bardzo.

No i pewnie nie będą mieli, bo teraz w sumie już w takie rzeczy mało kto się będzie bawił raczej w formę AI, jeśli już. A no to to nie jest AI, tak? No bo za muzyką tu stoi człowiek i tym człowiekiem jest właśnie Damon Albarn od Blur na przykład. Znaczy przede wszystkim od Blur. No właśnie. Ten album... Boże, ten zespół też jest o tyle ciekawy, że ciężko go skategoryzować jakimkolwiek gatunkiem przez to, jak różne rzeczy Gorillaz zrobią już przez osiem albumów. I nawet na tym albumie widać, że oni po prostu łączą te style tak, jak chcą w zasadzie. W sumie on. No, w zasadzie to on, tak. Ale wiesz, że to jest jeden gość, tak? To jest tylko Kevin Parker. Ale on jest niesamowity.

Fity są okej, one dużo wnoszą ogólnie, szczególnie właśnie Kevin Parker i Thundercat na pierwszej nucie tytułowej Crocker Island, które dają taki powiedzmy powiew świeżości trochę właśnie w repertuarze Gorillaz, bo Reszta albumu to ja mam pewien problem tutaj. Ja nawet mam na to określenie takie, wiesz, tak sobie, bo chyba wiem o czym mówisz. Ja to nazwałem syndrom brzmienia jak poprzednie trzy. To by się super zgadzało, bo to pasuje do tego, co chciałem powiedzieć, że od 2017 roku, czyli od powrotu Gorillaz po siedmiu latach i albumie Humans, to ja jestem ciągle rozczarowany, a to już jest czwarty album chyba.

I nie, że one brzmią jakoś tragicznie czy źle, tylko mi się po prostu tak bardzo dwa podobały, w sensie Demon Days i Plastic Beach, że potem kolejne mi nie siadają i im brakuje przede wszystkim według mnie spójności, co jest paradoksem, mówiąc o Gorillaz, no ale jak posłuchamy Plastic Beach, to tam jest ta spójność, tak? Tu masz przejście w ogóle od Snoop Dogga do Subskrybujcie kanał! Ja mam trochę problem dlatego, że tak jak mówisz, one właśnie nie brzmią źle per se.

Po prostu złe jest w tym to, że nie brzmią dobrze. One brzmią właśnie tak przeciętnie. One są na środku linii i serwują właśnie od dwóch, trzech albumów dokładnie to samo. I zaczyna mnie to już denerwować szczególnie, że jak się cofniemy pamięcią o rock, to recenzowaliśmy Damon Albarn na płytkę już jako Damon Albarn. I bardzo dobrze się nie wypowiedzieliśmy. Tak, bo to pokazało właśnie, że on naprawdę w bani ma wiedzę muzyczną, on potrafi to wszystko robić, potrafi eksperymentować, bawić się tą muzyką, a z Gorillaz mam wrażenie, że on trochę jakby boi się wyjść poza ten schemat, który utarł przez tyle lat. Nawet wydaje mi się, że on jakby jeden schemat zostawił w tle, no bo te albumy ostatnie, The Now Now, jak się nazywał ten poprzedni, coś tam z piosenkami.

To wszystko, mam wrażenie, że mogłoby być jednym albumem. Wiadomo, byłoby to bardzo długim albumem, ale trochę mam wrażenie, że można by to było wydawać jako album, album part 2, part 3, part 4, żeby przynajmniej nie robić nadziei, że to będzie coś nowego. Trochę mam z tym właśnie problem, że ja wiem, że on potrafi. Właśnie Blair, solo Damon Albarn. Stary Gorillaz. Wiemy, że po prostu on bawił się tym, a teraz może się albo się boi, albo wie, że to jest bezpieczne. Tutaj dalej jest zabawa, tylko nie wiem, zabawa pojawia się właśnie w postaci, kiedy wspomniany Thundercat się pojawia albo Kevin Parker i jest to trochę odstępstwo od formy wtedy, bo tak jak mówiłem przy Skrillexie, że Skrillex na jednym z tych swoich nowych albumów, jak brał kogoś na feat, to on się dopasowywał do tego featu.

Też tu trochę tak jest. I no nie wiem, no Gorillaz było tak zawsze ciekawe, no bo na Plastic Beach tak z bomby potrafił przejść Damon Albarn z jakiegoś tam indie rocka czy jakiegoś synfu do hip hopu czy jakiegoś w tym stylu, bo wchodził gość, który rapował. No przykładowo już wymieniałem wcześniej Snoop Dogg. Pojawia się, gdzie normalnie nie pasuje do tej stylistyki, ale to gra. Tu mam taki problem właśnie z tym, że może nawet Albarn próbował przejść w to, tylko że zamiast robić, wiesz, po prostu inne nuty z tego, to jakby chciał wplatać, wplatywać, dobrze? Wplatywać, tak się mówi? No chyba tak. Nie no, wpleść.

Że chciał wpleść po prostu... Teraz jest dobrze. Wkleść takie elementy poszczególne z tych wszystkich typów i stworzyć to wszystko w jednej piosence. I tak myślę, że niepotrzebnie, bo mógł po prostu trzymać się jednej stylistyki dla jednej piosenki albo tam dla kilku i po prostu switchować to tak między sobą, że nie wiem, dwie w tym, jedna w tym, potem jeszcze jakaś właśnie zabawa formą, coś czego nie robił nigdy na Gorillaz i to by spokojnie ta moja ocena byłaby już wyższa wtedy, nie? Już ten odbiór chociażby dla tej jednej piosenki eksperymentalnej byłby o wiele lepszy. No chyba mój największy właśnie problem z tym obecnym Gorillaz to jest jakiś taki brak spójności i trochę brak charakteru w tych albumach, że to jest takie no średnie, no byle jakie, nie czujesz tego.

Brak tej podniety jak słuchasz tego właśnie. Właśnie, mi jakby, pamiętam jak się jarałem jak wychodziło Humans, bo to był 2017 rok, tak, ja się jarałem, bo bardzo lubiłem dwa poprzednie albumy. I no gdzieś to zaginęło potem, tak? Już potem wyszło The Now Now i już mi tak średnio się chciało tego słuchać, szczególnie wyszło po roku chyba, bo to był 2018. No i od tego czasu już ta zajawka Gorillaz spada, jakby Cracker Island nie powoduje, że ona wzrośnie. I pozwolę sobie powiedzieć o tym, że jakby zespół składa się z gościa, który robi muzę i gościa, który robi ilustracje tych postaci. To jak to się stało, że okładka tego albumu jest tak paskudna?

Jakby no nie możemy tego pokazać, bo jesteśmy w radiu, ale Niech wszyscy słuchacze teraz wyciągną telefon i wpiszą Gorillaz Cracker Island. Jakby to jest zdjęcie jakiejś budki na tej wyspie i postacie są tam po prostu powklejane tak byle jak, nawet nie jakoś dobrze wycięte. To jest trochę jak ja po dwóch dniach w kanwie. No właśnie, jakby na gimpie można coś takiego zrobić, szczególnie, że te wcześniejsze okładki Gorillaz zawsze były bardzo pomysłowe i gdzieś te postacie były ciekawie wplecione. Nie, tutaj walnijmy, gdzieś je porozstawiajmy po zdjęciu i będzie super. Właśnie wiesz, to może być taki znak tego, że cały ten album był zrobiony trochę tak na jedno kopyto, bo i muzycznie i graficznie trochę mi się to zgrywa wtedy, bo nie jest to nic spektakularnego.

Najciekawszą rzeczą na tym albumie muzycznie Jest remiks New Gold od Dom Dola, dlatego że brzmi zupełnie niepodobnie do czegokolwiek innego na tej płycie, pomimo tego, że remiksuje New Gold. I to jest właśnie to, że to nawet nie jest od samego Damona, to jest od kogoś innego, no. Więc może... Może Gorillaz powinno trzecią osobę wpleść do tego duetu, żeby zaczęło być ciekawie, bo jeśli tak będzie dalej, to marnie to widzę, szczerze mówiąc. Może po prostu, nie wiem, no jakby nie jestem Damonem Albertem, nie mam takiej wiedzy muzycznej i takich umiejętności jak on i nigdy nie będę miał, ale no...

Trochę rozczarowujący jest ten album i tak jak powiedzieliśmy, on nie jest zły, on jest jak najbardziej okej, on jest w ogóle przyjemny do przesłuchania sobie w całości. No tam, nie wiem, no mi chyba najbardziej ta piosenka z Bad Bunny mnie siedzi, ta Tormenta i Skinny Ape, to są chyba te takie, one są jeszcze po sobie. Skinny Ape mi się kojarzy z tym z NFT. Może niesłusznie. To te dwie piosenki mi chyba najbardziej nie siedzą. Ale ogólnie to jest okej album, tylko to bardziej wychodzi z nas rozczarowanie, niż rzeczywiście problem, że ten album jest słaby. Bo do słuchania, tak jak mówisz, on jest faktycznie w porządku, bo to jest produkcja jak na każdym poprzednim albumie Gorillaz. To jest po prostu, to brzmi dobrze, bas dobrze siedzi, kick dobrze siedzi.

Wiesz, najlepsza rzecz jest taka, że to nowe Gorillaz, a najgorsza rzecz jest taka, że to Gorillaz. Znowu, piąty raz. Gorillaz, piąty raz. Fala Krytyki i jest zabawa. Za drugim razem coś nie było takiego. Za drugim razem nie jest jeszcze jakieś śmieszne, wiem, wiem. No to co, no to chyba ten, tego ten, nie? Dla odmiany wzięliśmy jedną piosenkę z featem, żeby pokazać właśnie tutaj, jak się Damon Albarn dostosowuje. Teraz to wymyślam w sumie, bo taki nie był zamysł po prostu. To widać, że kręcisz. No, ale będziecie mogli usłyszeć. Kłamstwo ma krótkie nogi. Sam się zekspozowałem przed chwilą. Usłyszeć różnicę właśnie, kiedy na tym albumie razem z Gorillaz pojawia się ktoś inny, a kiedy Gorillaz jest sam.

20:20 · Przerwa i zmiana tematu 1

Bo? Bo? Chcesz coś dodać, bo? Nie, bo już widzę, że... Że się rwę. Tak. Więc w takim razie samodzielne Gorillaz bez żadnego fita przed państwem Baby Queen od Gorillaz. Zdjęcia i montaż

24:58 · Zespół Shame i Food For Worms 2

Jest chyba najbardziej balladową nutą na całym albumie. I wydaje mi się, że to jest najlepsze w ogóle usadzenie balladowej nuty na albumie. Na koniec, na zamknięcie. Nie tak jak Avril Loving Valne'a gdzieś tam w środku i wszystko... Wszystkie emocje padły. Tak, szczególnie, że ona... Jeszcze tam to ona zupełnie nie pasowała tutaj. Usadzenie takiej punkowej ballady ma sens, tak? I mam też dosyć spory problem z tym, jak ten album został wyprodukowany. Tak jak w przypadku Gorillaz, mówiłem, że raczej nie spodziewałem się niczego poniżej solidnej linii, tak tutaj produkcja, szczególnie zestawiając to z albumem poprzednim, bo do niego najbardziej mam tak porównanie, Leży, bardzo leży. Perkusja mi strasznie ginęła tutaj. No, to prawda. Okropnie mi ginęła perkusja, przez co właśnie nawet w tych utworach bardziej energicznie, bo okej, to pasuje do momentów, kiedy ma być tak właśnie smutniej, wolniej, melancholijniej, ale kiedy ma być właśnie tak trochę szybciej i perkusja ci ginie, to coś jest nie tak.

Tak bardziej już w tą stronę. W stronę sześć i pół jeszcze. No jeśli Gorillaz dałem 6 czy 6,5, to tutaj muszę dać 7, bo jest to... No jakby nie powiedziałem dużo złego w ogóle teraz w tym albumie, więc byłbym trochę... Trochę byłoby średnio, nie? Trochę byłoby niefajnie, jakbym teraz dał mu taką samą cenę. Zresztą bardziej mi się podoba i do niego na pewno wrócę. Szczególnie, że Shame sobie lubię raz na jakiś czas odtworzyć. I w ogóle dzisiaj wróciłem do Drunk Time Pink i miałem to samo. W sumie opowiadałem to na bez... Wielkie dzięki i do zobaczenia!

Pokazano wszystkie 18 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.