Mentionsy Mentionsy
Radio LUZ
Radio LUZ

0-1 Do Przerwy - Wojtek Michałowicz i start sezonu w NBA

10.11.2025 ·29 min 32 s

W kolejnym wydaniu audycji sportowej 0-1 Do Przerwy tematem przewodnim jest koszykówka. Kajtek Krawczyk i Maciek Baranowski połączyli się telefonicznie z legendą polskiego dziennikarstwa sportowego - Wojtkiem Michałowiczem, który podzielił się swoimi przemyśleniami na temat najświeższych informacji ze świata NBA.

Można powiedzieć, że na razie nasz jedynak na parkietach NBA to wielki pechowiec, bo San Antonio Stars rozpoczęli sezon najlepiej jak nie w historii, no to przynajmniej w tej historii od kiedy są w NBA, bodaj od 76 roku, a Jeremi tylko w roli widza. A może aż w roli widza, bo tę koszykówkę, którą grają na razie Spurs, przede wszystkim atak z obrony i mądrość i lepsze decyzje i mniej rzutów za trzy punkty, chociażby łębaniamy. I ta młodzież, która tam szaleje, Stefan Kassel czy Dylan Harper. Natomiast nie ulega wątpliwości, że ten pech trwa tak naprawdę, czy ta Bessa trwa troszkę od wyprawy do Polski i tej niepełnionej przygody w Mistrzostwach Europy.

Już odejdźmy na moment od Jeremiego Sochana, przejdźmy do największej gwiazdy drużyny z Teksasu, czyli Wiktora Łęboniamy. Czy spodziewałeś się, że Wiktor wejdzie w ten sezon tak, jak to zrobił? Bo kręci liczby niesamowite. Wygląda naprawdę jak taki pro-DG koszykarski, na którego wszyscy czekali w NBA. Jego talent eksplodował. Tak jest, tak jest. Przede wszystkim widać efekty pracy, bo on jakby poświęcił troszkę mistrzostwa Europy, prawda? Po turnieju olimpijskim zawsze takie mistrzostwa Europy dla wielu tych czołowych reprezentacji to jest taki czas troszkę mniej istotny. Zresztą Francuzi bardzo ucierpieli także na tym, że Łębi nie przyjechał do Europy. do Katowic, a potem szybko francuska przygoda się skończyła na Łocie.

Natomiast rzeczywiście widać efekty pracy. Natomiast dla mnie najważniejsze jest to, jak pozytywnie Łęgi wpływa na całą NBA. Oglądałem tutaj nie wszystkie jego spotkania, chociaż dysponuję lichpasem i oglądam dużo. Natomiast jak ta liga reaguje na Łęgiego, jak na różne sposoby próbują go stopować, ograniczać jego dokonania. Naprawdę to jest imponujące, jak przede wszystkim ci miści gracze próbują być w tej chwili takimi naprawdę stoperami. Tym bardziej, że Łębi gra przodem do kosza ciągle, gra na koźle, wjeżdża niczym zawodnik, który nie ma tam 7 stóp, 4 cale, czy nawet 5 cali, ale niczym taki troszkę Michael Jordan XXI wieku i to za chwilę, i to trzeciej dekady już tego XXI wieku.

Wojtku, śledzisz NBA prawie 40 lat i czy widziałeś kiedykolwiek takiego zawodnika jak Victor Uemba? Może o takich gabarytach fizycznych tak, no bo tak teraz w głowie mam Yao Minga albo Manute Bola, ale żaden z tych zawodników nie ruszał się tak, nie miał takich manewrów z piłką jak właśnie Francuz. Widać, że takiego gracza nie ma, bo też inna była zupełnie koszykówka. Był jeden taki zawodnik, to jeden z takich z odległych czasów, nazywał się Ralph Sampson. On grał w duecie krótko z Akimem Olajżonem, kiedy budowali się na fotęgach Houston Rockets. To naprawdę bardzo odległe czasy, początki kariery. Akima The Dreama to jeszcze nie byli ci mistrzowcy Houston Rockets back to back 94-95, natomiast Ralph Thompson, potem zdecydowano się, że jednak ten duet Olajuwon, takie Twin Towers wtedy popularne w niejednym klubie, że jednak to nie funkcjonuje, jednak rozdzielono ich, on potem chyba poszedł do Golden State Warriors, a potem to wszystko się...

posypałem. Ale tam też Ralf Samson bardzo duże zmagania, borykanie się z kontuzjami. Czy myślisz, że właśnie to jest największe zagrożenie dla Wiktora Embaniamy, to zdrowie? Nie, wydaje mi się, że nie, chociaż tak naprawdę przekonamy się w tym sezonie, jak to jest z tym zdrowiem. Natomiast te wszystkie techniki, ja myślę, że tam jest cały sztab ludzi zaangażowany w to, żeby Embi jednak rozegrał więcej niż 60 meczów, żeby nie było wygaszania, tym bardziej, że oni teraz właściwie z Oklahoma City Thunder są współliderami konferencji zachodniej i całej NBA. Natomiast nie ulega wątpliwości, że tutaj trzeba troszkę też u NBA'ego, że tak powiem, stopować, no bo ten jego sposób grania, on jest też mocno eksploatujący, prawda?

Jak na gracza o tych parametrach, tam też jeżeli chodzi o biomechanikę czy fizjologię wysiłku, no to na szczęście NBA pod tym względem to jest w ogóle... To jest w ogóle kosmos, więc na pewno dbanie o Wendiego będzie ważne. Czy będzie musiał grać aż po 34-35 minut? Ja myślę, że oby nie było takiej potrzeby. Za to trzymamy kciuki, trzymamy kciuki za szybki powrót Jeremiego Suchana, za San Antonio Spurs w tym sezonie. Ta drużyna naprawdę, jak to Amerykanie mówią, jest fun to watch. Jest dużo radochy, kiedy się ogląda San Antonio Spurs. Wojtku, do ciebie wracamy już za chwilę. Zostańcie z nami na 91 i 6FM. 25 minut po godzinie 21, a my dalej jesteśmy na łączu telefonicznym z Wojtkiem Michałowiczem.

No i Wojtku, teraz pytanie o takie negatywne informacje ze świata NBA, ze świata koszykówki, które ostatnio do nas dotarły zza oceanu. No bo ta afera hazardowa, która wybucha, jakbyś mógł tutaj nadać trochę kontekstu naszym słuchaczom. To taki troszkę znak czasu, bo ja przypomnę, że NBA próbowało, używając koszykarskiego określenia, antycypować to, co się będzie działo. Skoro goście w NBA zarabiają średnio 15 milionów dolarów, a najlepsi w granicach 60, a za chwilę będzie pierwszy koszykarz, który zarobi milion dolarów za jeden mecz, bo będzie już niedługo taki kontrakt, kwestia dwóch, trzech lat, kiedy ktoś będzie miał 82 miliony za mecz. 82 mecze, no to wiadomo, że wiele osób chce jakby no też uszczknąć coś z tych miliardów już w tej chwili, prawda?

No jeżeli w każdym miejscu na świecie my możemy obstawić nie tylko jaki będzie wynik, tylko ile jeszcze punktów, ile tam, ile celnych rzutów odda ten zawodnik do przerwy w kwarcie i tak dalej, no to jak to wszystko kontrolować? Natomiast negatywne, ja tylko przypomnę, że NBA już kilkanaście lat temu jakby mówiąc o tej antycypacji, zaakceptowała to, że jest betting wokół NBA i co prawda tam bardzo było to restrykcyjne, tylko niektóre, nazwijmy to, domy bukmacherskie mogły się tematyką zajmować. Natomiast tutaj woli szczególnie to, że ktoś to zarobił sto kilkadziesiąt milionów dolarów w trakcie kariery i to jeszcze tak wybitny zawodnik, taka osobowość, taki lider wielkich Detroit Pistons, tych drugich bad boys.

się wciągnął w takie małe biznesy z jakąś mafią, prawda, na kilkadziesiąt tysięcy dolarów, czy ten zawodnik, który czwarty na liście najlepiej zarabiających w klubie, zarobił już w tej chwili ponad chyba sto siedemdziesiąt parę milionów dolarów, że on się decyduje na takie drobne kwoty, dosłownie czterdzieści, pięćdziesiąt tysięcy, byle to było tylko nieopodatkowane. Także myślę, że to boli. I na szczęście FBI jakby przez kilkanaście lat tutaj monitorowała też ten problem. Myślę, że to jest tylko wierzchołek góry lodowej. No i oby jak najmniejsza liczba koszykarzy była zamieszana. Chociaż wiemy, że dopiero co NBA wykluczyła przecież do swojego grona młodego zawodnika Toronto Raptors, prawda? Z podobnego powodu, a ledwie...

Ciągle pamiętamy słynnego też arbitra, zresztą nie najlepszego, który też kilkanaście miesięcy spędził w więzieniu. Również gdzieś tam obstawiają się naprawdę jakieś ogony, nawet nie wyniki meczów. No tak, tak. Można powiedzieć, że to jest taka selekcja naturalna chyba w NBA, no bo faktycznie mając takie pieniądze, no ci zawodnicy decydują się na drobne, a ten bilans zysków to strat, to znaczy ryzyka do potencjalnego zysku jest... Jest miażdżący. Jest przeogromny. Mnie najbardziej w tym wszystkim boli właśnie ten udział Chancego Bilapsa w tym wszystkim. Obecnie już były chyba trenery, został zawieszony w obowiązkach trenerskich w Portland Trail Blazers. No i MVP z sezonu 2004, tak jak mówisz Wojtku, lider w Detroit Pistons.

No to tak mocno uderza w image całej ligi, że nawet ludzie z topu są w takie rzeczy zamieszane. Mówiłeś też, że to jest znak czasów, a czy nie kojarzą ci się takie afery hazardowe z przeszłości NBA? No nie mówię tutaj o ostatnich powiedzmy pięciu, dziesięciu latach, tylko jeszcze o jakichś takich bardziej może dziewięćdziesiątych. Zamieszkłych czasach. Właśnie nie chciałem powiedzieć zamieszkłych. Dla nas to są zamieszkłe czasy. Wojtek na pewno je bardzo dobrze pamięta. Sprzed naszego urodzenia, z lat dziewięćdziesiątych. NBA oczywiście jak i cały sport amerykański była wielokrotnie atakowana na różne sposoby. Pamiętam, że była taka gruba afera w latach 50., kiedy mafia naprawdę próbowała się wbić między innymi właśnie w kierowanie tą NBA.

I tam Chance Bilas też był wielki, co prawda jego pistons nie obronili mistrzostwa, ale byli tego bliscy. Natomiast właśnie, że ktoś taki nawet się decyduje na to, żeby być tak zwaną twarzą do jakiegoś szamranego interesu, prawda? Że paru gości się spotyka w Las Vegas w eleganckim hotelu i gdzieś tam jest sterowana ta maszyna do rozdawania kart i tak dalej i on odwraca uwagę temu. temu zachwyconemu jego obecnością graczowi. Tego gracza się ogrywa tam na, nie wiem, kilkaset tysięcy dolarów i tak dalej. No to jest chyba najbardziej, najbardziej bolesne. Ale z drugiej strony można powiedzieć, że Tiago Splitter zyskuje jako szkoleniowiec teraz w Portland Trailblazers. No po sezonie w Paryżu myślę, że zasłużył na to, żeby dostać szansę jako pierwszy trener w NBA.

A jeszcze tak na koniec, bo Bo już chcielibyśmy odejść od tego tematu, on jest taki, tak jak mówisz, bardzo negatywny, taka plama na honorze i na imidżu NBA, ale czy ty w ogóle uważasz, że sportowcy powinni reklamować zakłady bukmacherskie i też ostatnio The Decision Lebrona, tam też reklama whisky. Co o tym sądzisz? Ja myślę, że zresztą sami amerykańscy sportowcy już od dawna się wypowiadają na ten temat, że jeżeli jesteś w danej lidze, jeśli jesteś zawodnikiem wiele lat, no to jakby w ogóle tego świata nie powinno być przy tobie, prawda? Ja zresztą, tak troszkę żartobliwie, ja też nigdy nie obstawiam wyników, nawet jeżeli ktoś tak mnie prosi, że a, kto tutaj może wygrać w tym meczu z tamtym.

Zasada jest taka, jeżeli gdzieś tam funkcjonujemy w czymś i zarabiamy też, bo my dziennikarze też zarabiamy dzięki jakiejś tam lidze, jakimś rozgrywkom, jakiemuś sportowi, to raczej powinniśmy stronić od tego. Ale to są kwestie etyki i tak dalej, a to pojęcia, które chyba niektórym po prostu uciekły. Natomiast nie ulega wątpliwości, że to tak powinno być. Z tym, że wtedy to rodzi też czarny rynek, no bo ktoś osobiście może nie uczestniczyć tutaj w tego typu zakładach, no ale jakiś ma kolegów, prawda, tych kolegów. Ma się różnych koszykarzy NBA, też mają bardzo różnych kolegów z różnych środowisk i tak dalej. Więc może to wtedy zbudujemy jakiś czarny rynek.

Po prostu ja myślę, że kwestia jest budowania mentalności zawodników, trenerów i tak dalej, no bo to są i tak najlepiej zarabiający sportowcy świata, bo tak jak wspomniałem w tej chwili, to już jest liga miliardów, prawda? Jeżeli jedna drużyna, a takich drużyn chyba jest sześć czy siedem, w których wydajesz na zawodników ponad 200 milionów dolarów na tych kilkunastu chłopaków, no to najlepiej nam pokazuje, że to nie powinno występować, ale z drugiej strony stary dowcip mówi, że ten, kto ma 100 milionów jest biedniejszy od tego, co ma 200 milionów. Wojtku, no miejmy nadzieję, że NBA i we współpracy z FBI wyplenią te elementy negatywne z ligi, no ale my już za chwilę wracamy do naszych słuchaczy z tematami bardziej merytorycznymi, bardziej takimi

pozytywnymi, ja bym to tak nazwał. Także zostańcie z nami na 91 i 6FM. Wracamy do audycji 0-1 do przerwy. Z nami cały czas na łączach Wojtek Michałowicz. Rozmawiamy o aktualnej sytuacji w NBA, o tych najnowszych wydarzeniach. Ja chciałbym teraz zapytać o takiego chłopaka, który zaskoczył chyba wszystkich w tym sezonie. Chłopaka z Bahamów. Chłopaka z Bahamów, tak jest. który wygryza Coopera Flaga, zmiana chyba takiego najlepszego rookie w tym sezonie NBA. Chodzi oczywiście o zawodnika Philadelphia 76ers, pierwszorożniaka Vijaya Edgecomba. Czy spodziewałeś się tego? Czy śledziłeś może wcześniej tego zawodnika? No i ostatecznie, jak Ci się podoba jego gra i wpływ na Philadelphia, dla której to chyba będzie ten sezon?

Ja myślę, że on powinien być już w Polsce trochę znany, bo on był jednym z tych koszykarzy z Bahamów, którzy zastopowali polskie ambicje, jeżeli chodzi o udział w Igrzyskach Olimpijskich. Pamiętny turniej przedolimpijski w Hiszpanii. On wtedy jeszcze jako nastolatek już imponował. Natomiast chłopak ma fajną sytuację, no bo obok Tairisa Maxeja tworzy taki duecik, od razu wychodzi w pierwszej piątce, gra po 40, a nawet więcej minut. I to jest chłopak, który dopiero co chyba w czerwcu obchodził 20 urodziny, natomiast też przypomnijmy uczelnia Baylor, więc taka jedna z tych, która ostatnio produkuje na potęgę. koszykarz NBA, to tutaj też a propos Jeremiego można powiedzieć.

Natomiast przede wszystkim Vijay Agikom to jest chłopak, który idealnie pasuje do naszych czasów, prawda? A jeszcze kiedy Sixers tutaj mieli dosyć łatwą konkurencję, jeśli o takiej można mówić, w ogóle na parkietach NBA, czyli tutaj dwukrotnie grali z Boston Celtics, zresztą ostatni mecz już przegrali, no ale mieli za rywali i graczy z Waszyngtonu i Orlando, medi, którzy nie najlepiej sortowali, Charlotte Hornets, także jeszcze nie oceniajmy, bo Cooper Flyer, który oczywiście był jedynką draftu, bo koszykarzowym z Bahamów to trójka, no to jeszcze się wstrzymajmy z ocenami, bo to ledwie, co ty tam tego sezonu minęło, dwa tygodnie niespełna, prawda? Natomiast na chłopaka warto zwracać uwagę, bo jest Jest niezwykle uniwersalny, bo to nie tylko ta średnia związanych punktów, ponad 20.

ale przede wszystkim dzielenie się piłką i dobra egzekucja. No i oczywiście bardzo dobry strzał dystansowy, no ale to w tej chwili można powiedzieć kanon na tych pozycjach. No i on też jest taki bezpozycyjny, może grać właśnie obok Maxeya, obok Kelego Oubre i Quintana Grimesa, o co też warto zwrócić uwagę. Także tutaj można powiedzieć... postawiono w Filadelfii na tego młodego gracza i słusznie, no bo w tej chwili w ogóle NBA nam, średnia wieku w NBA nam poszła w dół, ale przede wszystkim średnia wieku tych kluczowych graczy, tych pierwszych piątek, którzy istotnie niszczą, bym powiedział. No i fajnie, bo talenty nieprawdopodobne. A jeszcze tak dopytam o ten wpływ na Filadelfię, bo czy myślisz, że Vijay Edgecomb wpasuje się bardziej w taką rolę drugiej albo trzeciej strzelby, czy Fani Filadelfii dalej powinni pokładać nadzieję w Joel'u Embidzie?

Jeszcze zanim zadam kolejne pytanie Wojtkowi Michałowiczowi, to tak z dziennikarskiego obowiązku chciałbym powiedzieć, że Śląsk Wrocław wygrał z Dąbrową Górniczą 99 do 80. Bardzo dobry mecz w wykonaniu podopiecznych Einarsa Bagackisa. No ale wracamy do Wojtka Michałowicza, wracamy za ocean. No i Wojtku, twoi ukochani Chicago Bulls, 5-0 na dzień dobry. No i jakie są najlepsze punkty tej drużyny? Jacy są liderzy tego zespołu? Wielką stronę, że ja wczoraj też w Warszawie byłem na meczu PLK i dzisiaj w Toruniu i naprawdę widowiskowe spotkanie, grubo ponad 200 punktów zdobytych przez obie strony. Natomiast co do Chicago, Michael Jordan wrócił do NBA poniekąd w roli analityka, bardzo bym powiedział takiego zdystansowanego.

Ale oni przede wszystkim grają taką koszykówkę, jaką troszkę grali w poprzednim sezonie. Czyli właśnie z dzieleniem się piłką, z nietrzymaniem w ogóle tej piłki w rękach, tylko ona jest cały czas w ruchu. No i przede wszystkim tutaj i Josh Giddey jest takim graczem bardzo uniwersalnym. No i nowa jedynka, czyli Trey Jones też trochę uporządkował. Ja przypomnę, że Chicago to w ostatnich latach jest takie miejsce, gdzie jest pełna stagnacja, czyli co najwyżej play... Play-in, tak, a play-off słuszny dla nich. I na dodatek nikt tam nie chce wielki przyjść, raczej stronią od Chicago gwiazdy NBA, chociaż tam są możliwości budżetowe, żeby angażować. Natomiast wiemy, że gwiazdy NBA to najlepiej wolą, czy raczej ich rodziny, partnerki, żony itd., żeby było ciepło, żeby przez 12 miesięcy w roku było ciepło.

się broni. I rzeczywiście, nie powiem, że nie no names, bo w NBA nie ma graczy, którzy nie mają znanych nazwisk. Natomiast rzeczywiście, jeżeli chodzi o zespołowość... Godne podziwo. No i egzekucja ataku, to jest godne. Ja się przede wszystkim cieszę, może nawet nie z samego stylu gry, jaki Chicago prezentuje, ale że coś właśnie w tej drużynie się rusza, bo ostatnie sezony to wyglądało trochę tak, jakby właściciele nie do końca wiedzieli, w jakim chcą iść kierunku, czy stawiać na wygrywanie teraz, czy na odbudowę, jakąś przebudowę i stawianie na młodych zawodników. No i wydaje mi się, że teraz to tak... że ten Josh Giddy wyrasta naprawdę na świetnego rozgrywającego. Dzisiaj w nocy a propos tego meczu z Nixami, 32 punkty, 10 zbiórek, 9 asyst, ale przede wszystkim to, jak poprawił skuteczność rzutów za 3 punkty, to naprawdę robi wrażenie.

No pewnie, że to ledwie parę meczów, prawda, więc też nie można tutaj oceniać na podstawie tych pierwszych spotkań. Ale najważniejsze jest to, że też ta United Center, która ostatnimi laty świeciła pustkami, też zaczęła się wypełniać, a tam tak naprawdę jakby tę halę w pełni wykorzystać i możliwości. Jeżeli chodzi o kubaturę, to spokojnie tych 20 i więcej tysięcy by się mieściło. No i tak jak wspomniałem, Chicago Bulls, bo wiemy, że tam bardzo krytykowany jest i rodzina Reinsdorsów, kolejne pokolenie rodziny Reinsdorsów, które zarządza klubem chicagowskim. I ten litewski generalny menedżer, który nigdy sam nie grał w NBA, natomiast był gwiazdą koszykówki europejskiej, że to nic tam ciekawego się nie działo.

Zresztą, tak jak wspomniałem, Bulls to ledwie 25. budżet tego sezonu, także tam jeszcze spokojnie można by wydać 20-20 parę milionów i nie płaciliby podatku od luksusu. No ale po prostu tam gracze nie chcą lądować, nie chcą grać dla Dyków. po ostatnich, no, nieciekawych latach. No myślę, że ten management, on był problemem już w 90-tych latach, to mogliśmy widzieć w serialu The Last Dance. No, ale były mistrzowskie tytuły i to... No, to było, to tak, to była cena za to wszystko. A to taka sytuacja jak w Śląsku. Management leży, a tytuły przychodzą. Ale tytuły przychodzą. Wojtku, jeszcze tak na sam koniec, bo tutaj czas nas goni. Michał Lach zaraz wlatuje ze swoją audycją jazzową. Chce mu udostępnić studio. Wiem, co pasuje do NBA zawsze.

Prawda? Prawda? No Michał też może nie spory fan, ale wie o co chodzi w NBA. I o co chciałem zapytać, bo tutaj poszliśmy w dygresję. Chciałem powiedzieć, że jesteś dziennikarzem o ogromnym doświadczeniu. I mam takie pytanie a propos Golden State Warriors, bo tam też to doświadczenie po prostu kipi w tym rosterze. Czy myślisz, że to będzie klucz do może piątego mistrzostwa Golden State? No ja myślę, że daleka droga, tym bardziej, że bardzo silny jest ten zachód. Warriors na razie mają problemy, jeżeli chodzi o wygrywanie meczów wyjazdowych. Minionej nocy w nieprawdopodobnych okolicznościach przegrali z osłabionymi i to mocno osłabionymi Indiana Pacers. Dla Pacers była to pierwsza wygrana. Jeżeli dobrze pamiętam, tam Warriors finiszowali wynikiem 5-21 i stracili dwucyfrową przewagę.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.