Mentionsy Mentionsy
REPORTAŻ W RADIU KIELCE
REPORTAŻ W RADIU KIELCE

Jo sie wsi nie wstydzę

05.03.2026 ·32 min 19 s

Kiedyś stykaliśmy się z nią na każdym kroku. Dla jednych była pasją, innych irytowała, dla innych była rodzinnym domem. Dziś stykamy się z nią coraz rzadziej. Mowa o gwarze świętokrzyskiej. Czy przetrwa? Czy przekażemy ją kolejnym pokoleniom?Od kilku lat próbują ją ocalić od zapomnienia organizatorzy dyktanda gwarowego w Wilkowie. Gromadzą pasjonatów, dla których gwara oznacza pasję i pociąga za sobą kolejne aktywności, stając się stylem życia.

Bo się nie uda, bo nic z tego nie będzie. To był mój pomysł, ale oczywiście zaraz matka się znalazła. To była pani Marta Janicka, ówczesna dyrektor Biblioteki Publicznej w Bodzętynie, która mnie wspierała, mówi nie poddajemy się, zrobimy coś takiego wyjątkowego. Były takie sygnały i z mediów, że ludzie zaczęli to czytać, zaczęli ludzie opowiadać o tym, że coś takiego zadziało. Później takie profesjonalistki doszły, pani prof. Ruszyla Ettingent z Uniwersytetu Janak-Chanowskiego, pani Maria Domańska-Nogajczyk, również Biblioteka Uniwersytetu i pani Teresa Comber. W takim fantastycznym gronie polonistów, naukowców znaleźliśmy się, więc mamy tych twórców cztery osoby, które tworzyły

czyli Rozalia i Wojciech Grzegorczykowie, Marię Cedro Biskupową, mamy Katarzynę Zaborowską, mamy Jana Cedry, to już piąta osoba, przepraszam. Pani Wanda odkryła to. Pani Wanda poświęciła czas, przekonywała osoby na uczelni, że trzeba tą literaturę I przez przypadek trafili do Wilkowa. Ktoś powiedział, że jest tu osoba, która pisze wiersze. Pisze to za dużo powiedziane, tworzy wiersze, bo Katarzyna Zaborowska nigdy nie pisała.

A powiem szczerze, więcej się dowiedziałem od osób spoza rodziny. Tym bardziej, że osoby, które tworzyły, to nie były postrzegane zbyt poważnie na wsi, nie? No bo to powinien człowiek być umęczony, a nie siedzieć na ławce i bujać w obłokach, czy tam bajać sobie, jak tam mówili o bajaniu, nie? I ja to pamiętam, moja babcia, która mieszkała przez drogę, przyjaźniła się z panią Wandą Pomianowską, następną poetką, Marią Cedrę Biskupową. Jako dziecko, pamiętam, siedziały we trzy i rozmawiały wierszami. Pomysł był zbiorowy. Nadanie imienia szkoły poetów Doliny Wilkowskiej. Dzięki temu co roku są jakieś kursy recytatorskie. Gwarę zaczęłyśmy tak naprawdę poznawać w szkole. Z racji tego, że jesteśmy uczniami poetów Doliny Wykowskiej, to też wcześniej na apelach mieliśmy.

Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.