46. Czego o relacjach nauczył nas Marek Mostowiak?
Pamiętacie czasy, kiedy cała Polska wiedziała, kto zdradził kogo, kto wrócił z martwych, a kto po trzech odcinkach znajomości postanowił wziąć ślub? Zanim pojawił się TikTok, podcasty i instaterapeuci, o miłości uczyli nas Mostowiakowie, Lubiczowie, Zosia i Jakub Burscy z Leśnej Góry.W tym odcinku wracamy do polskich telenowel i oper mydlanych: „M jak Miłość”, „Klanu”, „Złotopolskich” i „Na Dobre i Na Złe”. Sprawdzamy, czego – świadomie lub nie – nauczyły nas o miłości, związkach i relacjach. W końcu skoro na Sadybie przez trzy odcinki nie było zdrady, porwania, amnezji albo kryzysu małżeńskiego, scenarzyści prawdopodobnie byli na urlopie.Dlaczego każda większa rodzina telewizyjna wyglądała jak materiał szkoleniowy dla terapeutów systemowych?Jakie wzorce relacji oglądaliśmy przez lata i czy przypadkiem niektóre z nich zostały z nami do dziś?Szukajcie wraz z nami stylów przywiązania, czerwonych flag i zdrowej komunikacji. Spoiler: zdrowa komunikacja była najrzadziej występującym bohaterem drugoplanowym...
Ja z takim pomysłem, bo na podstawie twojego życiorysu mogłabym domniemywać, że też będziesz wiedział o co chodzi, bo tutaj nieważne. Psychotesty z brawo znam. Ja również. Dobrze. Ja się pytam, znam? Dziś jest naprawdę, o Jezus, zrobiło się ciepło, drodzy Państwo, szanowni Państwo, dzień dobry, witamy również Was i mózgi nam się, tutaj magistrów się przegrzewają i podgrzewają. Jest przegrzewane, tak, my tylko wodą się chłodzimy, chłodzimy się wodą, ponieważ łazienka jest zamknięta i cała zalana. Panie magistrze, dzień dobry. Ja raz jeszcze powtórzę pytanie. Czy zna pan koncept psychotestów z Bravo, Popcornu? Proszę pani, ale nic mi nie muszą mówić, ja nie muszę znać, ja je uwielbiam.
Oczywiście. To jest wywiad Amazonka. To jest Nil. Gil i Nil. I chciałam Pana, Panie Magistrze zapytać, jakie seriale, telenowele oglądało się w Pańskim Domu Rodzinnym? O Jezus, to ja znowu tutaj z historią dłuższą niż ten Nil. Dłuższą niż przyzwoita. Tak, ale podejrzewam, że przynajmniej część Państwa może wiedzieć, że to, że na przykład Klan zagościł na naszych małych ekranach czy serial Złoto Polscy, to było wynikiem prowadzonego przez Telewizję Polską konkursu. Tam wystartowano, stworzono Piloty, kazano stworzyć piloty kilku, kilku oper mydlanych, które miały zagościć na stałe w ramówce TVP. Każdym, tam był jakiś w ogóle taki chyba wymóg, że w każdej z tych oper mydlanych miała jakaś gwiazda polskiej sceny, estrady występować.
Dziś z perspektywy czasów raczej jedno jak i drugie jest dla mnie problematyczne, to znaczy zarówno Krystyna jak i Paweł. Paweł to jest ogromny but straszny. Szczerze powiedziawszy chyba dzisiaj bym wybrał Lubiczów tych Rysiów, bo Rysiu w sumie był wydaje mi się całkiem spoko partnerem. Ja w ogóle trochę nie wiem o co tam chodziło z tą imbą, że oni znaleźli jakieś dziecko na klatce schodowej i je zaadoptowali. To była chyba Bożenka, nie? Wtedy. Kurczę, ja też tego tak nie pamiętam. Że tego Maćka też skądś wzięli. Jezus, tam w ogóle oni wynajdywali dzieci. W związku z tym ja pamiętam, że jako dziecko oglądałam to. I byłam przekonana, że kiedyś gdzieś pójdę, znajdę jakieś dziecko i będę musiała je adoptować po prostu. Ja się też tego trochę bałem. Ja do dzisiaj się tego boję. Jak ktoś mnie pyta, to ja zawsze odpowiadam, że no nie jestem pewien, że nigdy nie będę miał dzieci, bo no właśnie no, co jeżeli coś się wydarzy na przykład.
Znajdę dziecko, tak? Jeżeli słuchają nas rodzice dzieci w wieku wczesnoszkolnym, to proszę omijać Sławka albo pilnować, żeby wokół Sławka dzieci miały zawsze opiekuna, bo jeszcze biedny pomyśli, że dziecko jest bezpańskie i sobie je weźmie i przygadnie. I stwierdza, o Boże, jednak dziecko. No dobrze, wezmę ten krzyż. Tak, dzień dobry, zapraszam. Dzień dobry. A chcesz zobaczyć pieska? I tak to się zacznie. Dobrze, no to ja tak do Pawła średnio, aczkolwiek imponowała mi tam Agnieszka i Ola, bo one były takie super fajne, że to tam można było popatrzeć, stylizowały ekstra. No nie, no Rysiu z Grażynką to raczej takie żenuła od początku do końca, to tam taką biedę klepali tacy niezaradni, tak jakoś, o Jezus, średnio, nie, w tym mieszkanku.
Chociaż też problematyczna. Oczywiście, ale mam wrażenie, że tam to wszystko jest takie naj... Oczywiście trudno powiedzieć, no bo o Jezus, dobra, ale wiesz co, tak, jestem od tego, żeby oceniać, więc ja oceniam to w ten sposób, że dla mnie to jest naprawdę na jedno kopyto, że tam każda z par się zdradziła w obie strony, więc jeżeli chodzi o Lubiczów, no to mamy łącznie, jeżeli chodzi o samorodzeństwo, poza siostrą Zakoną, ale powiedzmy, nie? Z dziesięć literacji. A czy my wiemy, co ona w tej Ruandzie robiła? No pewnie, nie? Że tam, o Jezus, jeden to zdradził dwa razy, więc powiedzmy, że mamy zdrady na pewno. Ciąże, nieplanowane, jakieś poronienia, śmierci, ucieczki, jakieś sekty przecież. Daniel, nie? Tam był w tej sekcie Rosowy.
O Jezus Maria, nie? Więc ja mam jakiś taki swój teraz, swoją własną wendettę. Ale wracając znowu, bo Long Story Short, czy Short Story Long, w zeszłej dekadzie mieliśmy na przykład taki serial This Is Us, co na polskiej zostało przetłumaczone jako Tacy Jesteśmy. I to jest w zasadzie historia po prostu rodzeństwa, jeśli dobrze pamiętam, ja to dosyć dawno temu oglądałem. Szczerze powiedziawszy, tam się niewiele dzieje. Tam nie ma takich wielkich dramatów. Największym dramatem chyba jest to, że tam przyrodniemu bratu udaje się odnaleźć biologicznego ojca, a u innych rodzeństwa to jest to ojej. Moje dziecko nie radzi sobie aż tak dobrze w lidze futbolu, na które zostało zapisane. I ma jakiś przez to kryzys tożsamościowy.
To jest bardzo zwykłe historie o takiej bardzo zwykłej codzienności. A mimo wszystko to serial Tacy Jesteśmy został zaklasyfikowany i odebrany jako bardzo udany i nagrodzony też różnymi nagrodami i doceniony przez widzów jak i krytyków. Więc wydaje mi się, że można... Można robić o pierdach, ale niech to będą pierdy sensowne, a nie pierdy bezsensowne. Tak. W klanie pierdy stały się bezsensowne, tam chyba meteoryt spadł na sadybę, tam nie było coś takiego w pewnym momencie? Było, było faktycznie. Olga, co sądzisz na ten temat, że my mamy taką tendencję, czy w ogóle uważamy nudne, w cudzysłowie nudne i stabilne relacje za mniej wartościowe? O Jezus, no oczywiście, łobuz kocha najbardziej.
Tak, życie to jest niekończący się projekt. No, o Jezus, naprawdę. Do czego zresztą cały czas jesteśmy zachęcani przez różnego rodzaju media. A też już chyba o tym było. My już jakieś pętle tutaj robimy. My już o tym mówiliśmy. My musimy przestać nagrywać, bo my już się powtarzamy po prostu. W sumie może sami jesteśmy w jakiejś takiej pętli albo może to jest właśnie ważne na ten moment. Inna rzecz, która w ogóle pojawia się na przykład w klanie albo jak miłość w ogóle bardzo mocno jest zaznaczona, to jest świętość rodziny. I to, że w Emiak Miłość mam wrażenie, tam ja wychodziłem z takiego założenia, że Mostowiakowie to jest taki model rodziny ponad wszystko, że oni są trochę lepsi niż inne rodziny, bo po pierwsze trzymają się, bo tam jest bardzo taka różnorodna Gałąź tej rodziny.
Dzień dobry, pozdrawiam, dziękuję. Myślę o tym, że to zależy... O Jezus, kropka, dziękuję. Dzień dobry. Wyobrażam sobie, że problemy związkowe Związane z pierdołami i błahostkami, chociaż to jest bardzo, bardzo różnie, nie? Klasyfikujemy rzeczy jako pierdoły i błahostki. Podaj przykład. Że ktoś mnie posprzątał, kupił mi czegoś, a miał mi coś kupić. Pani magister, a kto decyduje o tym, czy to jest pierdoła, czy to nie jest pierdoła? Dzień dobry, dziękuję, do widzenia. Do widzenia, zaraz sobie powiemy. Nie podoba mi się to.
Myślę sobie właśnie, wiesz, naprawdę o jakichś takich drobiazgach, nawet kurwa, wysłowić się nie mogę. Do widzenia. Jak w Śwince Pepie jest ten moment, co ona dzwoni do tej przyjaciółki, która umie gwizdać i ona zaczyna gwizdać i Pepa jest taka wkurwiona i odkłada słuchawkę. Widziałaś to? Nie, nie oglądam Świnki Pepy, bo ona nie jest zbyt, wiesz, tutaj sprzyjająca rozwojowi, bo odpierdala. Świnka Pepa odpierdala. Dobrze, no co mam na myśli? Mam na myśli coś takiego, że inni O Jezus, nie wiem jak się wypowiedzieć w ogóle, w sensie wiem jaką mam myśl, ale to jest bez ładu i składu. Opowiedz na przykładzie może. Opowiadam na przykładzie.
Że doświadczam rzeczy, które są przekraczające, nie? Być może. Jezus, no przypuszczam, że zadałeś pytanie, żebym krótko odpowiedziała, a ja tutaj esej, nie? Nie, jest super. A jak ty uważasz, skoro wywiad rzeka? Wiesz co, dobra, wiesz co, myślę na przykład, że z tą chusteczką może być tak, że czasami to jest czubek góry lodowej, że to wygląda jak... Niewątpliwie. Że wygląda to jak błahostka, jak pierdoła, a tak naprawdę za tym jest cała jakaś seria różnych mniejszych, większych przewinień albo jakichś utarczek, czy jakiegoś poczucia winy względem drugiej strony. Że to jest na przykład symboliczne, czy emblematyczne dla różnych kłótni, nie? Czy dyskusji, czy nieporozumień, które w danym sensie funkcjonują.
A jak u Ciebie to wyglądało, jeśli chodzi o takie drogowskazowanie? Kto był uznawany u Ciebie za, może nie za takiego Nestora czy Nestorkę, ale za osobę najbardziej, powiedzmy, nie wiem, może jakąś światłą, posiadającą najwięcej doświadczenia życiowego, osobę, którą warto zapytać o jakieś moralne wskazówki, życiowe wskazówki? Wiesz co, ja nie wiem, czy byłaby jedna taka osoba. Mi się wydaje, że w zależności od tego, z czym był temat, no to do tej osoby się szło, jak to było coś na zasadzie Jezus, gdzie, jakie ubezpieczenie, jaki kredyt, jak tam remontować i które drzewo, o której porze roku ciąć, to pewnie do dziadka bardziej, a jak były jakieś zagadnienia, a które ciasto, a biszkopt, a jak długo drożdże mają wyrastać, a w czym krochmalić obrós na przykład i w jaki sposób tam odpieluchować dziecko, albo jak co tam szło i czy dawać do przedszkola, czy nie dawać to raczej do babci.
Albo że mają poczucie tego, że nie można było zaadresować swoich trudności emocjonalnych albo porozmawiać o doświadczeniach. No ale bez przesady, no to przecież to mamy albo rodziców, albo ciotki, albo wujków. W sensie, czy to musi być jakaś specjalnie sygnowana osoba znowuż? No bo wydaje mi się, że, o Jezus, no w ogóle na tym TikToku, no to wszystko jest patologiczne, nie? Nagle się okazuje, że ostatnio widziałam coś takiego, że jeżeli nie jesteś w stanie sobie przypomnieć tego, jak to było siedzieć i bawić się z mamą w dzieciństwie, to znaczy, że to jest trauma wczesnodziecięca i dlatego nie pamiętasz, bo wypierasz, nie? Bo to są znaki traumy wczesnodziecięcej. Serio? Biorąc pod uwagę rozwój poznawczy? Oczywiście, że pewnych rzeczy nie będziesz pamiętać, nie? Mhm. A co jeżeli na przykład ktoś faktycznie, nie wiem, nie bawił się w ogóle z mamą, nie potrafi sobie przypomnieć, bo nie bawił się na przykład z mamą?
Są mamy, które nie bawią się ze swoimi dziećmi, ale bardzo je kochają i w inny sposób okazują im swoją miłość niż udając plastikowym koniem, że je plastikową trawę. Bo pamiętam, Jezus naprawdę, pamiętam jak wczoraj, jak to było. Jak byłam w ciąży i różne rzeczy mnie stresowały i w pewnym momencie trafiłam na całą długą jakąś taką rozpiskę na forum z jakimiś opisami na blogach czy takich wiesz starych nie jakby, że co w ogóle jest największym koszmarem macierzyństwa, wszystko może być, że wszystko dla współczesnej matki może być tragedią i może być przeszkodą w realizowaniu siebie, co jest sprzężone z jej dzieckiem. Ale że na przykład najgorsze no to po prostu te zabawy, udawanie, że to jest dla mnie ciekawe, że lubię układanie jakichś klocków i pozwalanie, żeby dziecko je burzyło i udawanie plastikową figurką czy plastikowym klockiem, że to jest koń, który jedzie po plastikowym morzu i na którym są plastikowi piraci.
Tam coś jest, że on taki skąpy, nie? On jest skąpy i on jest też tak, reaguje na to, że nie, nie kupimy odkurzacza, bo ja muszę mieć tutaj nowy biznes, a potem mówię, dobrze, no Jezus, Halina, no kupię ci ten odkurzacz, no kupię ci, choćbym miał sobie jedzenie odebrać. I tam jest cała litania tego, co on musiałby sobie zabrać i tak sobie siedzisz i myślisz, jej, to jest dziwne, to jest nieprzyjemne, gdybym ja był w takiej sytuacji i ktoś by mi mówił, nie kupię ci tego, mimo że ja dysponuję naszymi wspólnymi, powiedzmy, pieniędzmi jakoś, Bo ja musiałbym przez to cierpieć. Ja sobie myślę, że to jest trochę manipulatorskie, przynajmniej takie trochę. Ten jak się wkręcił w te miodowe lata, całą psychoanalizę Krawczykowi zdobył. Żebyś wiedziała. Nie oglądajcie ze Sławkiem filmów i seriali, bo to nie jest normalne oglądanie.
Podobało mi się jak taki niewyspany był, ale źle sobie radzi, bo zrobił sobie tlenione włosy. Myślę, że to pokazuje, że on jest w jakiejś głębokiej psychozie niemowlęcej po prostu. I baby blues. No ma baby bluesa, ewidentnie. Ja uważam, że całkiem dobrze wygląda ostatecznie jak już sobie ten toner zaaplikował. Ja nie widziałam tej części z tonerem jeszcze. Widziałam ostatnio jak wyglądał jak taki Gracjan Rostocki i był bardzo zdenerwowany. 10 na 10. Uwielbiam. Dobra, a czy ty masz jeszcze jakieś takie swoje insajty na przykład serialowe? No tam na przykład, a kojarzysz... Czego ciebie seriale nauczyły? W tym, na dobre i na złe, jak tam żona, nie? Tego... Jezus, jak on się nazywał? Burskiego, nie? Nie, Brunona, ona tam umarła, nie?
Całe memy i cała pasta jest o Dominice Horosińskiej. No, to ta pani zaczynała we mnie jak miłość, jako kochanka Krzysztofa, więc... Kurwa, no ty babo, ty. Słuchaj, to ty lubisz jakieś takie relacje, czy jakieś takie osoby, gdzie po prostu jest jakaś praca do wykonania, gdzie kogoś trzeba trochę nawrócić, zmienić, gdzie ktoś jest trudny, taki non szalanski. Pamiętam, o, to też było takie fajne, Jezus, jak się nazywał Dominika Ostałowska, czyli Marta, nie, z M jak Miłość, to jeden z jej mężów, bo ona miała trzech czy czterech, to tam na wózku jeździł, on taki sympatyczny. Kurde, kojarzę, że był taki wątek, ale nie pamiętam, kto tam siedział na tym wózku. Mariusz Sabiniewicz. Dobrze, odpala? Ja nie wiem, kto to jest Mariusz. Ale też mi się podoba, że jakby w tym odcinku...
I myślę, że tam są takie osoby, które mają relacje paraserialowe, jak z tych seriali. Myślę, że to są osoby, które chcą mieć takie relacje i robią wszystko, co w ich mocy, żeby ich relacje takie były. A gdybyś miał być jakąś postacią ze świata według kiepskich, to jaką byś był? Ja bym chyba chciał być Mariolką, bo ona jest trochę taka diva, Ona jest tak trochę z boku. W zasadzie nic dramatycznego jej się chyba nie przydarza. To ja i Jolantą. Jezus Maria, ale się narażasz ludziom. To jest chyba jedna z najbardziej takich nielubianych przez fandom postaci. Ale Outfity ma zawsze 10 na 10. Jeszcze byś się musiała z Waldusiem męczyć.
Trzeba wiedzieć, gdzie się ustawić. Chciałabyś być w rodzinie Rojów w sukcesji? Ja nie oglądałam sukcesji, bo ja... Jednym okiem, nie? Co któryś odcinek gdzieś tam i przez to się nie wciągnęłam i miałam poczucie, Jezus, to jest strasznie pojebane, co się tam dzieje, dlaczego oni są dla siebie tacy paskudni, straszni są, okropni, nie, o Jezus, źle mi się na to patrzyło przez to, nie? Nie, nie chciałabym być w takiej rodzinie. Już prędzej mogłabym być w rodzinie lanisterów niż w rodzinie rojów. Tam to już jest bycie poważanym. Tam to jest władza prawdziwa, a nie telewizyjna. To prawda, to prawda, prawda. A gdybyś miał być jakimś rodem z gry o Tron, to jakim rodem byś był? To jest psychoanaliza, moment. Kiedyś powiedziałbym, że Starkami, zwłaszcza jak oglądałem.
Pokazano wszystkie 19 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podróżnicy omawiają zdrady w serialach i ich wpływ na relacje, porównując je do rzeczywistego życia i analizując różne aspekty relacji z perspektywy emocji i zachowania.
Rozmowa kontynuuje omówienie problemów w relacjach, wzorców zachowania i analizy serialu 'Miodowe lata' jako przykładu tych zjawisk.
Rozmowa o relacjach w serialach, takich jak M jak Miłość i Miodowe Lata, oraz relacjach w realnym życiu, podkreślając trudności i niestabilność tych relacji.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Pamiętacie czasy, kiedy cała Polska wiedziała, kto zdradził kogo, kto wrócił z martwych, a kto po trzech odcinkach znajomości postanowił wziąć ślub?
Zanim pojawił się TikTok, podcasty i instaterapeuci, o miłości uczyli nas Mostowiakowie, Lubiczowie, Zosia i Jakub Burscy z Leśnej Góry.
W tym odcinku wracamy do polskich telenowel i oper mydlanych: „M jak Miłość”, „Klanu”, „Złotopolskich” i „Na Dobre i Na Złe”. Sprawdzamy, czego – świadomie lub nie – nauczyły nas o miłości, związkach i relacjach. W końcu skoro na Sadybie przez trzy odcinki nie było zdrady, porwania, amnezji albo kryzysu małżeńskiego, scenarzyści prawdopodobnie byli na urlopie.
Dlaczego każda większa rodzina telewizyjna wyglądała jak materiał szkoleniowy dla terapeutów systemowych?
Jakie wzorce relacji oglądaliśmy przez lata i czy przypadkiem niektóre z nich zostały z nami do dziś?
Szukajcie wraz z nami stylów przywiązania, czerwonych flag i zdrowej komunikacji. Spoiler: zdrowa komunikacja była najrzadziej występującym bohaterem drugoplanowym...