Prawdziwe historie. Marta
"Jak przestajesz pić, to nagle uwalnia się dużo wolnego czasu... i ja ten czas i energię zainwestowałam w teatr" – mówi Marta, która picie zamieniła na granie na scenie, o czym opowiada z ogromną ekscytacją. Na rozmowę zapraszam Dominika Sygiet.
Ja się prawie z nikim nie spotykam tak towarzysko, nie spotykałam, więc to było praktycznie niezauważalne. Mój partner też się raczej odsuwał, nie wiem, nie chciał widzieć, nie mam pojęcia. I ten najgorszy, najczarniejszy czas to wtedy piłaś od rana? Tak. O Jezus, to było straszne. To jest moment, w którym musisz się napić, bo inaczej tak potwornie trzęsą ci się ręce i masz taki zamęt w głowie, taki lęk w głowie, taki strach, że po prostu nie jesteś w stanie funkcjonować. To jest coś strasznego, naprawdę nikomu nie życzę zejścia na takie dno. To jest... Nie chcesz, naprawdę nie chcesz już. To jest moment, w którym już nie chcesz, ale po prostu musisz. To jest coś potwornego. To jest... Och, naprawdę. Jak sobie o tym przypominam, to aż mi ciarki przechodzą.
To naprawdę, no to trwało w sumie dobre trzy tygodnie, kiedy ja się tak zbierałam fizycznie do siebie. I nie wiem, w jakiś taki po prostu wpadasz amok, nie wolno to nie wolno i chodzisz na tą terapię i chodzisz i słuchasz i funkcjonujesz jak robot na początku. Po prostu poddałam się. Ja nawet nie zaliczyłam, jak mam być szczera, takich specjalnych głodów, nie pamiętam. Już później, w trakcie terapii, tak. Ale na początku to trochę człowiek... Ja się czułam jak taki naprawdę nieszczęśliwy, zbity pies i zrobiłabym wtedy wszystko, żeby było mi lepiej. Poddałaś się temu po prostu. Tak, dokładnie. Ja już chciałam, żeby to się skończyło, najzwyczajniej w świecie. Ja też nie miałam jakiegoś tutaj specjalnego wsparcia w domu, nikt mnie jakoś dodatkowo nie motywował. Też prawda, że z mojego domu, z mojego otoczenia cały czas natychmiast zniknął alkohol.
I leżałam i trwałam. Jak długo trwał taki najgorszy czas, że miałaś takie noce, że... Albo może w ten sposób, kiedy ta terapia zaczęła ci sprawiać frajdę i zaczęłaś chcieć tak dla siebie trzeźwieć i zaczęłaś mieć w tym przyjemność? To ukończenie grupy zerowej. Grupa zerowa trwa miesiąc. Była dla mnie bardzo męcząca. Znaczy ja tam... Funkcjonowałam, mam wrażenie, w tej grupie idealnie. Ja dokładnie wiedziałam, co trzeba powiedzieć, jak trzeba powiedzieć. No, idealna uczestniczka zajęć, po prostu. Ale to jest taka też grupa trochę odsiewająca, ta pierwsza. Kto wytrzyma? Tam nie wolno mieć nieobecności. Kto wytrzyma w trzeźwości? Więc to jest taki program bardzo podstawowy, a prawdziwa praca zaczęła się na grupie drugiej, ja nie pamiętam, ona się chyba nazywa grupą destrukcji, nie pamiętam już w tej chwili.
Czy ty wiedziałaś od razu, że jesteś chora czy nie? Czy myślałaś, że po prostu jesteś słaba? I gorsza i dlatego pijesz. Czy miałaś świadomość od razu? Nie, nie. Ja miałam lepszy patent. Ja to w ogóle miałam taki patent, bo ja przez wiele lat miałam sobie... Tak, jesteś uzależniona, ale to jest okej. To jest w porządku. Świetnie sobie z tym radzisz, to jest w porządku. To jest dopiero piramidka. Czyli miałaś dużą świadomość tego, że to nie jest normalne, to twoje picie, to twoje sięganie po alkohol. Miałaś świadomość uzależnienia. Tak, ale przecież mi to nie przeszkodzało w żaden sposób w funkcjonowaniu, prawda? Ja świetnie funkcjonuję, dom jest idealnie zadbany, dzieci są idealnie zadbane, ja też jestem fantastycznie... No może nie wyglądam tak do końca, jak bym chciała i nie sypiam tyle, ile bym chciała.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.