Prawdziwe historie. Andrzej
Uzależnienie, to "rak duszy", mówi Andrzej, którego żona jest osobą uzależnioną od alkoholu. Andrzej bardzo długo nie zdawał sobie sprawy z tego faktu. Przez 3 lata z domu zniknęło kilkadziesiąt litrów wysokoprocentowych nalewek, zanim zorientował się, że żona pije. To typowe dla tak zwanych "wysoko funkcjonujących uzależnionych" – nie widać problemu, bo nie zaniedbują pracy, codziennych obowiązków i doskonale się ukrywają. Historia Andrzeja doskonale pokazuje, jak się zachować w przypadku, kiedy ktoś z osób bliskich cierpi na chorobę alkoholową. Na rozmowę zaprasza Dominika Sygiet.
Tak długo przychodzą na mitingi à la non, niektóre po kilkadziesiąt lat, bo znam też takie osoby. Skoro albo już alkoholika w ich życiu nie ma, bo umarł, albo rozstały się te osoby, albo przestał pić, to najczęściej ta odpowiedź, która się pojawia, że tutaj się spotyka z osobami, które dają pogodę ducha, bo to jest jedna z podstawowych zasad naszego stowarzyszenia, żeby obudzić w sobie pogodę ducha. Mamy taki tekst, który staramy się mówić przed każdym mityngiem. Boże, daj mi pogodę ducha, abym godził się z tym, czego zmienić nie mogę.
Odwagę, abym zmieniał to, co zmienić mogę. I mądrość, abym odróżniał jedne sprawy od drugich. Nie musimy tutaj używać słowa Bóg, bo tu nie staramy się kojarzyć z żadną religią. Dla mnie akurat jest to Bóg. Dla innej osoby może być to siła wyższa, coś co jest poza tym drugim człowiekiem, ale pogoda ducha to jest najważniejsze, którego się tutaj... Do którego jakby wracamy, sięgamy i uczymy się na nowo żyć z pogodą ducha. To jest na pewno, takiej pomocy dostanie osoba, która ma problem żyjąc z osobą uzależnioną.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.