Prawdziwe historie. Andrzej
Uzależnienie, to "rak duszy", mówi Andrzej, którego żona jest osobą uzależnioną od alkoholu. Andrzej bardzo długo nie zdawał sobie sprawy z tego faktu. Przez 3 lata z domu zniknęło kilkadziesiąt litrów wysokoprocentowych nalewek, zanim zorientował się, że żona pije. To typowe dla tak zwanych "wysoko funkcjonujących uzależnionych" – nie widać problemu, bo nie zaniedbują pracy, codziennych obowiązków i doskonale się ukrywają. Historia Andrzeja doskonale pokazuje, jak się zachować w przypadku, kiedy ktoś z osób bliskich cierpi na chorobę alkoholową. Na rozmowę zaprasza Dominika Sygiet.
To jest podstawowa zasada. Alanon. Wrócę znowu do przykładu z wodą, bo sam trenowałem kiedyś maratony i półmaratony. Praca z programem Alanon to jest taki program dla długodystansowców. Ktoś, kto widzi osobę tonącą, a ma trochę Prawdziwe historie. Uspokoić pewne emocje u siebie, ale też znaleźć te rzeczy, które mi przeszkadzają w kontaktach z innymi. Bo jak naprawię samego siebie, to też pomogę wyjść uzależnionemu.
No, a jak to było w waszym przypadku? Ty poszedłeś do Olanon i od razu poczułeś ten klimat, od razu tam zostałeś? Nie, najpierw po tym jak odkryłem, że mamy problem z alkoholem w domu, po dwóch dniach, gdy ten fakt nastąpił, usiedliśmy w niedzielę przy stole i herbacie i na spokojnie powiedziałem, że ma problem. Oczywiście było, tak jak tutaj mówiliśmy przed chwilą, Wyparcie, że nie mam problemu, ja to wszystko kontroluję i trwało tam. Spokojnie starałem się zadawać pytania, jak długo to trwa i doszliśmy do wniosku, że to trwało już trzy lata. Było to uzależnienie od dosyć silnego alkoholu, bo najczęściej żona spożywała alkohol taki wysokoprocentowy.
I to, no właśnie to też jest jedna z takich wad, z którą miałem do czynienia w swoim życiu. Niekoniecznie poprawiająca relacje, a to To wiem, że można wyeliminować. Chodząc na lanon, wiem, że warto zaczynać od takich prostych spraw, bo ćwicząc dzień po dniu taką zmianę tej nadkontroli, okazuje się, że to można wyeliminować, a to poprawia też relacje. Dużo ciekawych rzeczy mówisz. Ja już na pewno jedno dla siebie przywłaszczyłam tutaj, jak żyć z nastolatkiem, który nie chce sprzątać. Czyli też popełniam błąd, ewidentnie. Ale już tak bardziej serio, mogę zapytać, jak potoczyła się dalej historia twojej żony? Czy ona od pierwszego razu została w terapii i zaczęła trzeźwieć?
Do tego jest potrzebna pomoc fachowców, terapia. Na pewno program AA, tak jak mi pomaga program ALANON, bo to jest pomoc tych, którzy najlepiej rozumieją problemy alkoholu, bo sami w nim byli. No i pomoc najbliższych, bo to, co powiedziałem wcześniej, uzależnienie od alkoholu to jest choroba duszy. To znaczy, jeżeli osoba żyje w tym środowisku, w którym są te bodźce, które jej dostarczają bodźców do tego, żeby sięgać po alkohol i poprawiać swój nastrój, jeżeli tych bodźców się nie wyeliminuje, no to też jest trudno później z tego alkoholizmu wyjść. Dlatego tak ważne jest wsparcie osoby, z którą się żyje, współuzależnionej, żeby ona się też zmieniała.
Dużo rozmawialiśmy, ale to co powiedziałem, to ten okres takiej euforii jest, później wchodzi się w takie, znowu wraca się w takie codzienne nawyki, również takie jest trochę, niektórzy mówią u nas... Alanon, że to jest wchodzenie w stare buty. One uciskają, ale wygodnie w nich się chodzi. Bo są poprofilowane. Tak, po roku mieliśmy taki, na wakacjach mieliśmy taki epizod, gdzie trudno nam się żyło i mieliśmy takie trudne chwile i później po powrocie z tych wakacji byliśmy na Sycylii i dzwoniła tam kilka razy dziennie mama mojej żony.
Znowu jakby takim preludium do powrotu do uzależnienia, że nie należy osoby, która miała problemy z alkoholem lub ma zostawiać w samotności, to zawsze trzeba jej pomóc. Nieraz może to być zwykłe pójście na spacer i nie odzywanie się przez pół godziny, ale bycie razem, za rękę, przejście, mówienie o rzeczach takich, które niekoniecznie są związane z rozwiązywaniem wszystkich problemów w domu, ale takie bycie blisko, to też jest bardzo ważne. To co mówisz pokazuje jak bardzo dużo wiesz dzięki terapii, dzięki Alanon, jak bardzo dużo wiesz o tym jak funkcjonuje osoba uzależniona. I automatycznie jak bardzo to musi pomagać twojej żonie również, tak? Czyli ewidentnie spotkania Alanon mają ogromny sens i pomagają nie tylko tak naprawdę w gruncie rzeczy osobie współuzależnionej, ale też tej relacji, tej osobie uzależnionej poprzez zrozumienie.
I chciałabym jeszcze wrócić właśnie do tych spotkań, bo powiedziałeś, dziewczyny zareagowały. No właśnie, bo jest bardzo niewielu mężczyzn w Alanon na ten moment jeszcze, prawda? Cały czas. Przyznanie się do alkoholizmu osoby bliskiej jest rzeczą dosyć wstydliwą. I to pewnie dlatego tak mało mężczyzn przychodzi i przyznaje się, że żyje z osobą uzależnioną. Bo lekceważy ten problem, a 99% uczestników à la non-meetingów to są kobiety. U nas jest teraz ostatnio w grupie przychodzi 19-20 osób. I na 90% spotkań jestem ja sam jako mężczyzna.
Ja problemu z alkoholem nie mam. Jej problem niech się sama leczy. Na pewno nie pozwoli to osobie uzależnionej wyjść z uzależnienia. To co powiedziałem na początku. Gdy przyszedłem po raz pierwszy, to mi powiedziano na spotkaniu Al-Anon, że nie mam szukać tutaj pomocy dla uzależnionej osoby, tylko dla siebie. Ale tylko dlatego, że jak sam siebie zacznę zmieniać, to też łatwiej będzie zmienić i pomóc osobie uzależnionej. Ale podstawą tej pomocy jest najpierw zmienienie samego siebie. Chciałabym jeszcze zapytać o dzieci. Czy wy rozmawiacie o tym uzależnieniu żony, o tym, że ty uczestniczysz w spotkaniach Halanon, że żona jest w terapii, czy to jest tematem takim bardziej tabu?
Chciałabym jeszcze troszeczkę teraz więcej na temat Alanon, abyś powiedział, bo ty jesteś dosyć mocno zaangażowany, tak? U ciebie to już wygląda w ten sposób, że to nie tylko są te regularne spotkania, ale ty też się zaangażowałeś w działania dodatkowe. Możesz powiedzieć, na czym to polega? Tak, bo to jest taka jedna z podstawowych zasad, że służba uzdrawia. W Alanon są też różne służby. Związane z tym, że jesteśmy stowarzyszeniem i żeby funkcjonować w normalny sposób, no muszą być osoby, które co jakiś czas zgłoszą się i pełnią określone funkcje w ramach struktura lanon. Oczywiście nie są to funkcje dożywotnie i Trzeba po pewnym okresie, najlepiej dwóch lat, zrezygnować albo zmienić i podjąć się jakiejś innej służby, albo w ogóle z danej funkcji zrezygnować.
Ja zostałem namówiony, jestem związany z Elanon niecałe trzy lata, w lipcu będą trzy lata, po roku z jedną z koleżanek, żeby zostać zastępcą koordynatora ds. informacji publicznych, czyli Mówienia o ala non na zewnątrz, również w takich podmiotach jak radio. Przy zachowaniu oczywiście określonych reguł. Opierałem się oczywiście, bo służenie nie jest wcale takie łatwe. Też tutaj pogodzenie anonimowości, przyznanie się do tego, że się jest współzależnionym i mówienie o tym osobom na zewnątrz. Wcale nie jest takie łatwe, ale to co mnie, ponieważ koleżanka mnie namawiała, chyba ze dwa miesiące, w końcu powiedziała, wiesz co, mamy taki meeting, to chyba było na Teamsie, będziemy mieli spotkanie paru osób, które opowiedzą nam o Poland Rocku.
Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.