Mentionsy Mentionsy
Prawdziwe historie | Radio Katowice
Prawdziwe historie | Radio Katowice

Prawdziwe historie. Andrzej

05.02.2026 ·45 min 6 s

Uzależnienie, to "rak duszy", mówi Andrzej, którego żona jest osobą uzależnioną od alkoholu. Andrzej bardzo długo nie zdawał sobie sprawy z tego faktu. Przez 3 lata z domu zniknęło kilkadziesiąt litrów wysokoprocentowych nalewek, zanim zorientował się, że żona pije. To typowe dla tak zwanych "wysoko funkcjonujących uzależnionych" – nie widać problemu, bo nie zaniedbują pracy, codziennych obowiązków i doskonale się ukrywają. Historia Andrzeja doskonale pokazuje, jak się zachować w przypadku, kiedy ktoś z osób bliskich cierpi na chorobę alkoholową. Na rozmowę zaprasza Dominika Sygiet.

Zdecydowała się na to, żeby poszliśmy. To było zaraz kilka dni po tej pierwszej rozmowie. Udało nam się tak szybko o tą wizytę umówić i ten lekarz psychiatra słuchając tej rozmowy mojej żony powiedział, że tak, że to jest problem z uzależnieniem i to co on jej może jakby pomóc, to na pewno dać takie tabletki, które ten głód alkoholowy tłumią, ale to nie pomoże, żadna farmakologia nie pomoże bez terapii. I najlepszą terapią to jest AA. No i terapia w poradni uzależnień. W tej poradni uzależnień oczywiście pierwszy ja dzwoniłem. Panie mnie przekonały, że nie mogę dzwonić, bo mogę tylko się dowiedzieć, jakie programy są, ale musi zadzwonić osoba uzależniona.

I tak zrobiła żona, że umówiła się na terapię. Trafiła na bardzo fajną terapeutkę, której pomagała przez wiele miesięcy. 1,5 roku tam chodziła do poradni. Była na kilku mityngach AA. Natomiast nie złapała klimatu tej grupy, która by pozwoliła i się czuć tam komfortowo i z AA nie miała do czynienia za dużo. A ja po miesiącu wożonię jej na grupę AA, bo to było w niedzielę. Zauważyłem, że w tym samym miejscu też odbywają się spotkania ala non, czyli osób współzależnionych. Poczytałem w internecie, że to jest. No i tam dowiedziałem się, że to jest miejsce spotkań dla takich osób, które żyją z osobą uzależnioną.

Do tego jest potrzebna pomoc fachowców, terapia. Na pewno program AA, tak jak mi pomaga program ALANON, bo to jest pomoc tych, którzy najlepiej rozumieją problemy alkoholu, bo sami w nim byli. No i pomoc najbliższych, bo to, co powiedziałem wcześniej, uzależnienie od alkoholu to jest choroba duszy. To znaczy, jeżeli osoba żyje w tym środowisku, w którym są te bodźce, które jej dostarczają bodźców do tego, żeby sięgać po alkohol i poprawiać swój nastrój, jeżeli tych bodźców się nie wyeliminuje, no to też jest trudno później z tego alkoholizmu wyjść. Dlatego tak ważne jest wsparcie osoby, z którą się żyje, współuzależnionej, żeby ona się też zmieniała.

To co mówiłem wcześniej, w moim przypadku to nie był alkoholizm, który najczęściej nam się kojarzy z alkoholizmem, czyli awantury, sprowadzanie towarzystwa, bałagan w domu. U mnie czegoś takiego nie było. W moim przypadku to był alkoholizm osoby wysoko funkcjonującej, czyli normalnie funkcjonującej. Ja nawet nie czułem tego, że był Zapach alkoholu, mimo że piła przy mnie albo gdy ja nie widziałem, bo są metody naturalnej neutralizacji tego, ale jeszcze raz chciałbym powiedzieć, że nie należy się tego wstydzić, bo jest bardzo dużo kobiet, które mają problem z alkoholem i to też widać na Na mityngach AA, zarówno na nasze mityngi, jak i AA, w każdy pierwszy tydzień miesiąca można przyjść.

To tak zwane mityngi otwarte, czyli można iść na mityng AA. Każdy z nas może iść, nie będąc alkoholikiem. I tak samo może przyjść na nasz mityng Al-Anon osoba, która Też nie jest osobą współzależnioną, żeby zobaczyć jak to funkcjonuje. Jak się idzie na meeting A, to są takie grupy, gdzie połowa to są mężczyźni, a połowa tych uczestników to są kobiety, które borykają się z tym problemem i to oznacza, że też są współmałżonkowie, mężczyźni, którzy z tymi kobietami żyją. Natomiast nie przychodzą, no bo się wstydzą, bo uważają, że oni tego problemu nie mają, a jak mają kobiety problem z tym alkoholem, Ci mężczyźni pewnie twierdzą, no to jest ich problem. Ona musi sobie z tym poradzić. To nie jest mój problem.

Czy warto tam jechać, czy nie? Ja zawsze chciałem na Wodstock jechać i nigdy nie miałem okazji, mimo że się wychowałem bardzo blisko Jarocina i w tym kulcie festiwalowym wzrastałem, ale na Wodstock nigdy nie pojechałem. No i zdecydowałem się uczestniczyć w tym meetingu, gdzie opowiadały dwie dziewczyny, jedna za AA, druga za Lanone, że jest możliwość pojechania na Poland Rock. To był październik, a na początku stycznia, czy koniec grudnia trzeba było już złożyć aplikację pierwszą do Fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, bo to trzeba spełnić określone kryteria, napisać program. Powiedzieć, co się chce robić. Oczywiście musieliśmy po drodze jeszcze uzyskać zgodę naszych władz, stowarzyszenia.

Te rozmowy nie były, gdy stałem przed namiotem, często łatwe, bo w większości przypadków osoby jak przychodziły, to mówiły, słuchaj mam problem z osobą uzależnioną, jak jej mogę pomóc. No i teraz musiałem wytłumaczyć tej osobie, że od pomocy alkoholikowi, czy osoby uzależnionej, to jest poradnia i AA, czy inne grupy wychodzenia osób uzależnionych, a my pomagamy osobom współuzależnionym, ale ten Schemat rozmowy zawsze jest taki sam. Mam osobę uzależnioną jak jej pomoc. Ale ogólnie dużo zainteresowania było? Przez te cztery dni przewinęło się przez nasz namiot osób, z którymi rozmawialiśmy. Mieliśmy jakieś warsztaty. 1400 osób, to jest niewyobrażalne.

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.