Prawdziwe Historie. Patryk
Maratony picia zamienił na maratony rowerowe i biegowe. Kolejny bohater Prawdziwych Historii - 45-cioletni Patryk z Warszawy mówi, że najbardziej w trzeźwieniu pomagaja mu sport i mitingi. Na rozmowę zaprasza Dominika Sygiet.
Prawdziwe Historie. Patryku, jakbyś mógł na początku powiedzieć kilka słów na swój temat, żeby słuchacze sobie mogli wyobrazić ciebie. Jestem alkoholikiem. Mam na imię Patryk. Mam 45 lat. Jestem ojcem trójki dzieci. Aktualnie aktywny zawodowo. Co można jeszcze więcej wypowiedzieć? Samotny, ale trzeźwy. Tak pokrótce. Tak, to chyba najważniejsze, że trzeźwie. Ja ci tego bardzo gratuluję i jestem niezmiernie ciekawa tego twojego trzeźwego życia. No ale jak to w tej audycji? Najpierw niestety musimy wrócić do samego początku, czyli do tego, jak to twoje uzależnienie się w ogóle zaczęło. Tak. Ja pierwszy raz w alkoholu spróbowałem w wieku około 14 lat.
Okej, ale ja zrozumiałem i dopiero później wyczuć wiedziałem i wróciłem do tych słów, to wiedziałem o co cioci chodzi. Ja zrozumiałem, że chodziło o ojca i o brata. U mnie wyparcie choroby alkoholowej, tak jak mówię, było naprawdę na bardzo wysokim poziomie. Ta iluzja i zaprzeczenia wryły mi się, że ja tworzyłem własną rzeczywistość tak naprawdę. Powoli te schematy, które wracały do mnie, takim przełomem był chyba narodziny syna w 2018 roku. Nie byłem na to gotowy tak naprawdę. Na to pierwsze dziecko na pewno nie byłem gotowy, a na drugie to już kompletnie nie byłem gotowy. Prawdziwe historie. Patryk, Warszawa.
Bo już nie mam zdolności kredytowej, więc poznajmiłem mojej partnerce, że zaczyna brakować na benzynę, na to, na inne. I usłyszałem takie słowa, no to są, Patryk, twoje długi. I mi wtedy świat się zawalił. No bo jak? Nie będę miał pieniędzy na to, na tamto. A jak to moje długi, przecież? I tutaj to się trochę odwróciło, bo to już nie było moje mieszkanie i moje gospodarstwo, tylko to było wspólne. No ale jak, to mieszkamy razem. No to jak mnie nie stać, no to przecież powinieneś dołożyć, tak? Podjebałem się. No, że tak powiem, odeszliśmy, zaczęliśmy w drugą stronę odchodzić od siebie. Spać w osobnych łóżkach. Ja spałem z synem średnim, ona z tym najmłodszym.
Więc oni po roku wrócili, przeprowadzili się z powrotem do mnie, to był kwiecień, a ja sobie Pomyślałem, to może jednak na trzeźwo. I ten rower, który dawał mi dużo i widziałem to, że idę w sport troszeczkę, to jak nie będę pił, to będzie mi się lepiej jeździło. A przyjrzeć jak też już nie będę pił, no bo to nie było jednak dobre chyba, Patryk, nie? Mówię, no chyba nie. Więc kompletnie też nie łącząc to z uzależnieniami z chorobą, 17 marca 23 roku moje imieniny, postanowiłem rzucić pisie. Rzucić. No na jakiś czas na razie, tak? No przecież nie na zawsze. Jeszcze chwilę wcześniej zapisałem się na terapię DDA, no bo to też nie był mój problem, tylko przecież mojego dzieciństwa to moje picie, nie?
Pomimo tego, że szliśmy w tę stronę, tego dzieciństwa, tego przetwarzania, tego reagowania na tę złość, bo była ona dalej, to to nie szło w tę stronę. Ja mam kolegę alkoholika, z którym piłem. On jest trzeźwy już 13 lat i to też takie fascynujące i zadziwiające, że też nie przyszła wcześniej taka refleksja do mnie, bo skoro piłeś z nim przez te wszystkie lata, a on nie pije 13, nie jest alkoholikiem, to ty nie masz problemu, Patryk? Nie, ja nie miałem problemu, mówię no fajnie, że on się tak ogarnął, no bo super, no bomba. Ale kompletnie u sobie tego nie widziałem. Jeszcze przez ten rok co piłem, ja kilka razy z nim rozmawiałem.
A on na przekór mówił, ale czy ty masz, Patryk, problem z alkoholem? To ja pamiętam to wtedy jeszcze już doskoro. Alkoholik, którym piłem, mówi się, pyta mnie, a ja nie zrozumiałem kompletnie o co mu chodzi. Czy masz problem z alkoholem? Tak się mnie pyta. No to przecież nie mam. Przecież on jest alkoholikiem, to on wie doskonale czy mam, czy nie mam. Tak sobie wtedy jeszcze przez ten cukroczny tłumaczyłem, ale zadzwoniłem, poprosiłem, porozmawiałem o swoich takich przemyśleniach, a on mówił, masz tutaj książkę, przeczytaj ją. A ja mówię, a co to jest? A wielka księga, nie? To był taki wczoraj, listopada, grudnia tego 23 roku, gdzie to już było chyba dziesięć, dziewięć miesięcy już abstynencji, bo nie trzeźwienia, broń Boże, i zacząłem czytać tę książkę.
Na pierwszym meetingu dowiedziałem się tego, że nikt nie rzuci mi się w ramiona. Że nikt kwiatów, dywanu ani kwiatów, nikt przede mną nie rozsypie, aż wręcz przeciwnie. I to była bardzo mądra nauka, bo jeszcze, mówię, partnerka, mieszkaliśmy razem, pojechaliśmy chyba po świętach czy po Sylwestrze do ich domu, dzieciaki zaczęły wariować, ja już trzeźwy. Okiełznany, powiedziane, że jestem alkoholikiem. Przyznałem się do bezsilności wobec alkoholu. Rodzina to wie, jej rodzina to już wie, że Patryk wieszył się już, że jest alkoholikiem. Jak dzieciaki zaczęły wariować, to było naprawdę takie, jak dzieciaki, jak często, ale taki wielki chaos.
Spojrzenie byłej partnerki na mnie i powiedzenie, zobacz, coś ty narobił. To były przełomowe słowa, że tak powiem, bo to mnie uświadomiło, że wcześniej ja tego nie słyszałem, a może nie chciałem słyszeć. I te słowa przyjaciela innego na meetingu, który mi o tym powiedział, że on tak miał, bo on tak miał i tak prawdopodobnie będzie, pozwoliły mi to przetrwać. Bo gdybym tego nie usłyszał, to pewnie to są wnioski, że to jest bez sensu, skoro teraz ja już jestem Patryk, trzeźwiejący alkoholik, a wszyscy się odwracają ode mnie, no to nie wiem, jak by to można być, ale dzięki temu, że ja usłyszałem te słowa, mówię, no, tak miało być.
Ja wcale taki mądry się okazało, że nie jestem. A dlaczego ja byłem mądry wcześniej? No bo miałem telefon przy sobie, jak czegoś nie wiedziałem, to musiałem wiedzieć, więc googlę odpowiedź i... Wtrącenie do rozmowy, bo ty taki Patryk mądry jesteś. Teraz to wygląda inaczej. Staram się nie wywyższać. Czasami jednak te stare nawyki, stare schematy wchodzą, ale wiem o tym doskonale, że nie będę najmądrzejszy, nie będę najlepszy. Będę taki, jaki jestem w tej chwili i to akceptuję. Jestem najlepszą wersją siebie, jaką mogę dać teraz. I tego się trzymam, tak. Czyli tak, ewidentnie zyskałeś pokorę, przeświejąc, bo to słyszę w twojej opowieści.
To tak jakby kompletnie inny Patryk, teraz pod koniec tej historii, w porównaniu do tego, jaki byłeś na początku. Słyszę, że uzyskałeś dużo spokoju, dużo takiej samoświadomości. Jeszcze chciałabym, żebyś powiedział, bo to się pewnie też przekłada na Twój komfort życia, jeśli chodzi o takie fizyczne aspekty, o Twoją formę, o Twoją kondycję. Mówiłeś, że sport był dla Ciebie bardzo ważny. Ty się podpisujesz w mediach społecznościowych nie imieniem, nie nazwiskiem, tylko trzeźwiejąc na rowerze, czyli domyślam się, że ten sport w Twoim życiu jest bardzo ważny. Tak, jest bardzo ważny. Tak jak na terapii, czy w ogóle się mówi, że kończąc picie alkoholu, wracamy do momentu sprzed picia.
Przedziwiając na rowerze przejechać tysiąc kilometrów, bo jest taki maraton rowerowy, tak? I wiem, że też dam radę, ale też sobie daję powoli na to czas, tak? Tutaj sport bardzo pomaga. Jeżeli jest jakiś słabszy dzień albo coś, to wsiadam na rower albo zakładam buty i idę pobiegać. Jeżeli jest oczywiście taka możliwość i nie ma akurat dzieci, bo dzieci mam raz na dwa tygodnie, tak? Naprzemiennie wychowujemy dzieci z byłą partnerką. Więc znalazłem taki sposób na to, żeby tą moją chorobę cały czas jej kopa w dupę dawać, tak, za przeproszeniem, tak, jeżeli to się zaczyna dziać. Ale też wiem, że jeżeli nie chce mi się, mam planowane treningi, nie chce mi się biegać, no to już załącza się taki Patryk alkoholik i ubieraj buty, zakładaj czapkę, okulary, idź biegaj albo wsiadaj na rower i jedź, tak.
To taka zasada też, jeżeli nie chce ci się iść na mityk, Patryk. Names mentioned. Patryk. Names mentioned. Teraz wiem, że w wieku 45 lat można być aktywnym, można wychowywać dzieci, inaczej na to patrzeć. Przede wszystkim wydaje mi się, że można być dobrym człowiekiem i chyba to jest takie najważniejsze, bycie dobrym człowiekiem. Tak, myślę, że to będzie przepiękna puenta naszej rozmowy. Już nawet wiem, jak zatytułuję tę rozmowę.
Od maratonów picia do rowerowych i maratonów biegania. Ja Ci życzę, Patryku, żebyś Ty ten maraton przebiegł. I chyba jak tak słyszę Ciebie i Twoją determinację, to nie mam w ogóle cienia wątpliwości co do tego. Także trzymam kciuki. Życzę Ci też trzeźwości i miłości, bo bardzo dużo też o tym powiedziałeś, jak to jest ważne w Twoim życiu. I bardzo Ci dziękuję za tą niesamowitą historię, która się naprawdę świetnie słuchało. Dziękuję bardzo. Zawsze do usług. Prawdziwe historie.
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Patryk opisuje swoją historię alkoholizmu, od pierwszego picia w wieku 14 lat do jego trzeźwego życia po terapię.
Patryk opisuje jak alkohol wpłynął na jego życie w szkole, wojsku i w związku z partnerką.
Patryk opisuje swoje relacje z partnerką i jak alkohol wpłynął na ich relację, a także opisuje narodziny syna i jego wpływ na alkoholizm.
Patryk opisuje swoje próby zakończenia alkoholizmu, a także opisuje jak terapia dorosłych dzieci i alkoholików otworzyła mu oczy na jego sytuację.
Patryk opowiada o terapii DDA i przełomowych momentach w trakcie leczenia alkoholizmu.
Patryk opisuje zmiany w relacjach z rodziną po jego trzeźwości, akceptacji własnej wartości i zmianie podejścia do życia.
Patryk opowiada o znaczeniu sportu w jego życiu, od rewanżu za kolana do biegania i roweru.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Kolejny bohater Prawdziwych Historii - 45-cioletni Patryk z Warszawy mówi, że najbardziej w trzeźwieniu pomagaja mu sport i mitingi. Na rozmowę zaprasza Dominika Sygiet.