"Queer". Daniel Craig i gejowski romans, który "wykrzywia" autobiograficzną powieść Burroughsa I Rafał Księżyk
"Queer" to odważny, kolejny już homoerotyczny romans w reżyserii Luki Guadagnino ("Tamte dni, tamte noce", "Challengers") i ekranizacja autobiograficznej powieści Williama S. Burroughsa, ikony ruchu bitnikowskiego. Główną rolę gra Daniel Craig w odważnej kreacji Lee, literackiego alter ego pisarza. Czego z filmu "Queer" możemy dowiedzieć się o biografii literata? Na te pytania odpowiada Rafał Księżyk, publicysta, autor eseju "23 cięcia dla Williama S. Burroughsa".
Tutaj padła kwestia wieku i to jest moim zdaniem główny Taki punkt, w którym rozchodzi się ekranizacja i powieść. Jeśli byśmy szukali tutaj takiego tropu, na ile ten film daje nam znać o powieści, no to tej decyzji reżysera nie rozumiem, ale jedną drobną, może nie taką drobną, ale po prostu jedną swoją decyzją Wykrzywił cały wydźwięk filmu w stosunku do pierwowzoru literackiego, gdyż, tak jak wspomnieliśmy, rzecz odnosi się jak najbardziej do biografii Burroughsa, który urodził się w roku 1914, w Meksyku znalazł się w roku 1949, a swój romans z Allertonem, tym powieściowym, bo tak naprawdę ten człowiek istniał rzeczywiście, ale nazywał się inaczej,
Przeżywał na przełomie 50 i 51 roku, czyli miał 35-36 lat. Załóżmy, że ten Allerton miał około 20. Tak to nie jest duża różnica. To był dojrzały mężczyzna i młody mężczyzna, a nie starzejący się mężczyzna, bo w filmie to już nie jest mężczyzna po 30, ale po 50 mocno, nie? I to zupełnie przesuwa akcent, bo nie oglądamy filmu o Oglądamy film o namiętności starzejącego się geja do młodego mężczyzny, co jakby przesuwa akcenty w sposób absolutny. Wiele dialogów jest wręcz jeden do jednego przepisana do filmu czy do scenariusza z powieści.
Dni korzystne, niekorzystne, taki rodzaj właśnie prania mózgu, kontroli umysłu, tak, to co Burroughsa zainteresowało. I żył w tym mieście Meksyk przez lat parę, ze swoją żoną, którą zaślubił w Nowym Jorku, Joanną Vollmer. Mieli wówczas już dziecko, ale jakby nie zmieniło to jego wszelkich ekscesów, także też w Meksyku powrócił do nałogu i Też wikłał się w romanse homoseksualne, z których najsłynniejszy, aczkolwiek niespełniony, był ten z książkowym Allertonem. Czy wiemy coś więcej na temat tego człowieka, który był obiektem pożądania? Wiemy niewiele. Ja tam jakieś dużo biografii Burroughsa przejrzałem, ale poza tym, iż ten człowiek naprawdę nazywał się Louis Marker,
To, no i był studentem też tam, to jakoś niewiele, no po prostu zniknął i gdzieś później z horyzontu przez te jakieś tam kilkanaście miesięcy był postacią zapewne najważniejszą w życiu Burroughsa, a później już się ulotnił. Mój mało miasteczkowy, filisterski umysł i mentalność kazały mi podczas oglądania filmu zadać sobie pytanie, no dobra, ale z czego ci ludzie się utrzymują tam, bo oni sobie chodzą do tego shipa, choj piją i są zadowoleni z siebie. Tak jak mówiłem, Burroughs miał przez całe życie tą, ja w tej chwili nie pamiętam, to było tam kilkadziesiąt dolarów, które dostawał od rodziców, tyle że chociażby W przeliczeniu kursowym tak na ówczesną walutę meksykańską. A poza tym podejrzewam, że ów Allerton, bo oni tam w pewnym momencie rozmawiają o jakichś wspomnieniach wojennych, jak i Burroughs, korzystali z takiego stypendium, które po II wojnie światowej rząd amerykański przeznaczył dla weteranów, czyli żołnierzy.
Tak zwane GI Bill. Tak, dokładnie. Przy czym, w przypadku tego Allertona, to pewnie może i on jako jakiś rekrut świeżo poborowy, tak, no bo to jednak minęło parę lat, walczył, czy tam był w armii. Z Burroughsem to było jakieś, tutaj też jakaś manipulacja, bo on co prawda Jak wybuchła II wojna światowa, to nawet się jakoś tam zgłaszał, chciał być w wywiadzie, ale do wywiadu go nie przyjęli. Natomiast w pewnym momencie matka załatwiła mu odroczenie od służby wojskowej i to zresztą miał na to wpływ jakby jego wcześniejszy, też taki równie szalone pożądanie homoseksualne. Gdyż on miał jakiegoś tam chłopaka w Nowym Jorku, którego był tak zazdrosny, że żeby jakoś zwrócić na siebie uwagę, on robił sobie kawałek palca jakimś tasakiem.
Trafił najpierw na jakiś odpowiednik SOR-u, a później do oddziału psychiatrycznego. No i matka to wykorzystała, że syn jest jakby niezrównoważony, w związku z czym do wojska nie poszedł. Niemniej to stypendium dostał, bo z tego stypendium opłacił sobie studia. Zresztą pewnie pilnym studentem nie był, aczkolwiek podejrzewam, że tam po czytelni chodził, bo te wątki meksykańskie cały czas w jego twórczości powracały i kwestia kapłanów Majów. No i jeszcze najważniejsza rzecz, która się zdarzyła w tym Nowym Meksyku, to taka, główny punkt tej mrocznej legendy Burroughsa, on zastrzelił swoją żonę. To jest bardzo istotne, bo dzięki temu jesteśmy w stanie odczytać poprawnie scenę z epilogu tego filmu, gdzie Lee faktycznie celuje do Allertona, który kładzie sobie szklankę na głowie.
Ja muszę przyznać, że ten finał jest moim zdaniem kompletnie chybiony. Takie nałożenie tego epizodu tragicznego z zastrzeleniem żony na Allertona, jeszcze ta scena, może całości nie opowiadajmy, no to sugeruje, jakoby ów Allerton był jakąś niezwykle ważną postacią, wielką miłością, tak powiedzmy wprost. Tymczasem no, Jak się przyjrzeć biografii, tam sporo jest tych różnych materiałów na ten temat, to absolutnie tak nie było. Burroughs, owszem, był taki jego kochanek, o którym on opowiadał, że to była największa miłość jego życia. Jeśli sobie zobaczymy taką Księgę Snów, którą pod koniec życia opublikował Burroughs, bo on miał obsesję snów, zapisywał wszystkie sny i taka dosyć spora książka się ukazała. Zresztą ma być też przetłumaczona na polski niebawem.
No to i w deklaracjach na jawie i w snach, to postacią taką tego największej miłości Burroughsa był niejaki Kiki, czyli taki młody Hiszpan, którego on poznał w Tangerze i przez dwa lata byli kochankami, później Kiki Wyjechał z innym kochankiem, kubańskim muzykiem do Hiszpanii. Jak to na temperament latynoski przystało, kubański muzyk w pewnym momencie zazdrościł go, zasztyletował. Więc Kiki chyba trzydziestki nawet nie dożył i pozostał tylko w pamięci Burroughsa, ale ten Allerton to jakby nie powraca gdzieś tak. Natomiast wracając do tej zbrodni, tak na pierwszy rzut oka wydaje się, że zwyrodniały ćpun zamordował żonę.
No i przeczekała na półce 30 lat ponad. W 1985 roku się ukazało i to tak trochę z tego co czytałem to na siłę, bo on wtedy podpisał duży kontrakt, taki już jako taka postać, no bo to już on był najpierw bohaterem bitników, później jeszcze większą estymą go darzyła cała ta generacja punk rocka amerykańskiego, więc w latach 80-tych to on już był takim żywym klasykiem. I dostał kupę kasy, kupił sobie na starość dom, napisał ten wstęp, w którym właśnie jakieś takie tropy podrzuca. Powieść pozostawiłem w takiej formie szkicowej. Cały tutaj finał, który widzimy w filmie jest dorobiony przez reżysera, bo powieść kończy się tak, że owszem, on namawia swojego ukochanego Allertona na wspólną wyprawę do Ameryki Południowej i docierają do dżungli, gdzie
To znaczy jest punkt kulminacyjny i nagle przechodzimy do epilogu, zarówno w filmie, jak i W powieści i w epilogu dowiadujemy się, że Lee już od wielu miesięcy nie spotyka Allertona i że Allerton rusza do dżungli z jakimś pułkownikiem. W książce to chyba był Major w ogóle. Tak, być może, też tego nie pamiętam. No ale tak jak mówisz, on się rozpływa gdzieś, tak? To myślę, że to już jest tak trochę na siłę to. To po słowie, dla mnie to tak prawdziwym końcem to jest to, że oni jednak tego jachę nie odkrywają, to się tak wszystko po prostu zawala, ta podróż była po nic, nie? Trochę jak w filmie Prawdziwy ból, który ostatnio był na ekranach kin, gdzie No niejako obaj bohaterowie przemierzają całą Polskę, żeby znaleźć Katarzys w doświadczeniu przeżycia Holokaustu przez własną babcię.
Dochodzą do tego miejsca, gdzie ona przeżyła i nagle nic. Nie można w sobie wywołać Katarzys na siłę w pewien sposób, ale wracając do tego epilogu, ja nie mam wrażenia, że on jest po niej. Mianowicie mam wrażenie, że to jest taka sprytna gra Burroughsa z czytelnikiem. Mianowicie mam wrażenie, że Allerton nie jest przypadkową postacią. Nie jest przypadkiem to, że opowiada o tym, że w trakcie drugiej wojny pracował w kontrwywiadzie. Nie jest przypadkiem to, że Lee opowiada o tych telepatycznych właściwościach Jache właśnie. Mam wrażenie, że tu jest takie nawiązanie do tajnego amerykańskiego programu MK Ultra, który szybko przestał być tajny i chodziło o to, żeby właśnie za pomocą narkotyków, między innymi LSD, ale także jache właśnie,
Psychotropy, psychodeliki, halucynogenne substancje o rzekomo telepatycznych właściwościach. I że ten Allerton jednak wykorzystał Lee tutaj. Został zwerbowany przez wywiad. Zwłaszcza, że w książce mamy taką informację, że Allerton już ma dosyć tego Lee. Później wyjeżdża na kilka dni i wraca i godzi się pojechać z Lee na południe. Skąd on wraca? Nie wiemy. Ale wtedy wraca odmieniony, chociaż nadal cały czas jest wobec tego Lee bardzo suchy, surowy, nieczuły. Ja myślę, że Burroughsowi by się spodobała taka interpretacja, ale ja nie bardzo się do tego przychylam.
Pytanie, bo w tej chwili szczerze powiedziawszy nie wiem, czy po słowie było napisane Jeszcze w latach pięćdziesiątych, czy już w roku osiemdziesiątym piątym? To jest do sprawdzenia, ale teraz tego z głowy nie wyciągnę, no bo jeśli było napisane w latach pięćdziesiątych, to jeszcze projektu MK Ultra nie było. To znaczy był, ale nie był znany. Nie mógł wiedzieć. Ja nie wiem czy on się później nie zaczął, no ale mogły być jakieś przymiarki. No mam też taką wątpliwość, to był rok 50. Jak Allerton miał wówczas powiedzmy nawet no 25 lat, no to góra, nie? No to jak on w tym kontrwywiadzie, no nie wiem, coś jakoś, jako jakiś tam junior,
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Rafał Księżyk przedstawia Williama Burroughsa, jego rolę w kulturze i biografię, w tym jego związek z generałem Lee i jego wpływ na kulturę amerykańską.
Rafał Księżyk porównuje postać Williama Lee z autentyczną postacią Burroughsa, podkreślając różnice w reprezentacji wieku i postawy w filmie.
Rafał Księżyk szczegółowo opisuje biografię Williama Burroughsa, jego przebieg życia, związki i zjawiska, które wpłynęły na jego twórczość.
Rafał Księżyk analizuje film Queer, porównując go z oryginalną powieścią Burroughsa i podkreślając różnice w reprezentacji postaci i zdarzeń.
Rozmówca opowiada o końcowej części opowieści Burroughsa, w której bohater dociera do dżungli, a także o jego wizjach po zjedzeniu ayahuascy. Porównuje to do filmu 'Queer', w którym reżyser zmienił płeć postaci i zrezygnował z przedstawienia wizji Burroughsa.
Rozmówca kontynuuje analizę filmu, skupiając się na jego różnicy w stosunku do oryginalnej opowieści Burroughsa, w tym na scenerii z drag queen i na filmowej interpretacji homoseksualizmu przez Lee'a.
Rozmówca porusza temat, że Burroughs nie był zwolennikiem psychodelików, podkreślając jego arystokratyczną postawę wobec tego zjawiska. Rozmowa kończy się pytaniem o motyw robaków w filmie.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.