Język "Lalki"
Rozmowy M. Tułowieckiej i dr A. Hąci o języku polskim. Rozwiązujemy zagadki językowe, rozwiewamy wątpliwości słuchaczy, objaśniamy, jak się mówi i pisze poprawnie i dlaczego właśnie tak. Zastanawiamy się skąd się biorą słowa, jak się zmienia polszczyzna i czy należy się tym niepokoić. Tym razem badamy język "Lalki" Bolesława Prusa.
W początkach roku 1878, kiedy świat polityczny zajmował się pokojem sanstefańskim, wyborem nowego papieża albo szansami europejskiej wojny, warszawscy kupcy tudzież inteligencja pewnej okolicy krakowskiego przedmieścia nie mniej gorąco interesowała się przyszłością galanteryjną sklepu pod firmą J. Mintzel i S. Wokulski. Tak rozpoczyna się Lalka, powieść Bolesława Prusa, o której ostatnio mówi się bardzo, bardzo dużo więcej. Trwa Lalka Gedon, więc koniecznie musimy porozmawiać o języku tej powieści.
Wówczesnych czasach. Nawet tam są takie zdania krótkie często, prawda? Tak. Takie, które bardziej pasują do jakiegoś reportażu. Albo dręcz do notki informacyjnej dziennikarskiej. Tak. I to było nowo. Mnie wszystkim się to spodobało, ale oceniamy chyba wszyscy współcześnie Lalkę jako powieść wybitną. Naprawdę znakomitą. Jestem w każdym razie w gronie admiratorów Lalki powieściowej. Na co można zwrócić uwagę od razu? Na przykład na Formy zwracania się poszczególnych osób. Na przykład Stanisław Wokulski do Tomasza Łęckiego zwraca się Panie Łęcki. Łęcki do Wokulskiego też Panie Wokulski. Rzecki do subiektów też po nazwisku.
Co mi Pan Panie Klein będziesz zawracał głowę? Witam cię, panie Wokulski. Proszę cię, panie Wokulski. Wiesz, myślałam, że już nie przyjdziesz, hrabina Karolowa do Wokulskiego. Powiedz mi pan, siądźmy, panie Wokulski. No jednym słowem, te formy zwracania się po nazwisku, które w tej chwili nie uchodzą, wtedy były czymś... Zupełnie normalny. Tak i tutaj właśnie dotykamy pewnych subtelności, subtelności etykietalnych, językowych, ale także etykietalnych. Współcześnie mówimy tak, zwracanie się do kogokolwiek po nazwisku jest po prostu niegrzeczne, gramatycznie poprawne, ale niegrzeczne. Z tych cytatów wynika, że norma kiedyś była inna.
Owszem, możemy sobie wyobrazić w społeczeństwie stanowym takie zwracanie się po nazwisku przez osoby wyższego stanu do osób niższego stanu. Czyli powiedzmy, Rzecki do subiektów, albo książę do Wokulskiego. Ale w drugą stronę, no to jest coś dziwnego, coś niespotykanego. No a jednak Wokulski do Łęckiego, panie Łęcki. Czyli dotykamy tutaj niewątpliwie różnicy etykietalnej, różnicy także obyczajowej i tę rzecz myślę, że warto byłoby zbadać szerzej. Ciekawe jest też to, że no oczywiście pewne wyrazy wyszły z użycia i w ogóle właściwie nie egzystują czy nie istnieją. We współczesnym naszym języku.
Wielu Mazowszan wymawia sz tam, gdzie powinno być sy lub si. No i z Mazowsza niewątpliwie pochodził służący Wokulskiego, który właśnie w obawie przed tym mazurzeniem także szadził. Taki cytat. Ta pani była tu dziś dwa raży. Raż o piąty, drugi raż o ószmy. Więc zaszadził się? Zaszadził się aż do niemożności. Jeszcze na co można zwrócić uwagę? Na to, że pewne formy właśnie, o tym już troszkę wspomniałyśmy, które dzisiaj uchodzą za błędne, no były wtedy całkiem poprawne.
Izabela modli się po francusku i ma takie modlitewniki także w tym języku. Przeczytałam gdzieś, w jakimś też artykule, że na przykład Stanisław Wokulski był poliglotą, no bo niewątpliwie oprócz polskiego znał rosyjski. Tak. Znał też niemiecki, znał francuski. I uczył się angielskiego. I uczył się angielskiego, bo angielski, jak wiemy, także odgrywał istotną rolę w powieści. Na przykład w czasie kwesty wielkanocnej, panna Izabela odzywała się do ciotki po angielsku. Ten angielski stawał się językiem modnym. Tak. W XIX wieku, a akcja powieści rozgrywa się właśnie pod koniec XIX wieku, licznie do polszczyzny przenikały zapożyczenia z języka angielskiego.
Być może dlatego, że francuski stał się językiem na tyle popularnym wśród ludzi wykształconych, że arystokracja... Chciała się wyróżniać. Chciała się wyróżnić, chciała ten kod jakiś swój mieć, żeby jednak nie wszyscy po stronie rozumieli, o czym ludzie ze sobą rozmawiają. Mogły być takie powody, mogły być też zupełnie inne, kulturowe, handlowe, wraz z wymianą dóbr, towarów, idei, wymieniają się słowa, języki jedne wpływają na inne. I właśnie w XIX wieku bardzo dużo zapożyczeń z angielskiego weszło do polszczyzny. No, a oprócz tych zapożyczeń właśnie, arystokracja znała język angielski. Wokulski, jak wiemy, uczył się i dość szybko się uczył i nauczył się i dzięki temu mógł zrozumieć, o czym panna Izabela rozmawia z Kaziem Starskim.
W adaptacji kinowej pojawia się humor, ale związany z inną postacią. Nie chodzi o wypowiedzi ani Wokulskiego, ani Rzeckiego, ani o elementy narracyjne, tylko pani Melington jest właśnie postacią komiczną, znakomitą. Ale jeżeli chcemy dotrzeć do sedna komizmu Prusa, Trzeba sięgnąć do powieści, do czego bardzo serdecznie wszystkich Państwa zachęcamy. Są tam naprawdę smaczki. Mówiłyśmy dzisiaj przede wszystkim o języku powieści, bo lalka ma ciągle ogromną wartość także dla badaczy. Języka drugiej połowy XIX wieku i początków XX wieku, a obecne ekranizacje i dyskusje wokół tych ekranizacji, ten lalkagedon niewątpliwie przyczynia się do zainteresowania samym oryginałem i tak jak pani doktor powiedziała,
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.