Sifu jak wino - PKG63
Sfrustrowany i rozczarowany rzuciłem w kąt Samsona i wróciłem do... Sifu. Jak ta kultowa dla mnie gra wypada po latach? Zapraszam na film. A jak wasze wrażenia z Sifu? wideo: https://youtu.be/hiS-UE260YkPamiętajcie dać łapkę w górę, jeśli film wam się spodobał i zasubskrybować kanał! Dzięki! Możecie wspierać Polską Kronikę Gier za pośrednictwem Patronite: https://patronite.pl/PolskaKronikaGier #sifu #sloclap
Przez Samsona wróciłem do Sifu. Wróciłem do Sifu na chwilę, bo stwierdziłem, że to jest gra, której mi brakuje, a tak naprawdę wynikało to z tego, że Zanim zagrałem w Samsona to ktoś mi tam wspomniał, że być może to się okaże kolejne Sifu ze względu na ten system walki. Jak pewnie niektórzy z Was oglądali, moja opinia na temat gry Samson jest druzgocąca, jest to kompletna Porażka przynajmniej na ten moment, nie wiem, może kiedyś tą grę naprawią, może kiedyś będzie jeszcze okazja po temu, żeby do niej wrócić albo inaczej kupić ją po prostu na nowo, bo tak jak mówiłem, ja po prostu zrefundowałem sobie
Zrefundowałem sobie Samsona. Natomiast to co chciałem powiedzieć to jest przede wszystkim właśnie ten mój niesamowicie fascynujący powrót do Sifu. Ja wróciłem do tej gry po bardzo długiej przerwie tak naprawdę. Ja Sifu pierwszy raz grałem w 2022 bodajże roku na premierę na PlayStation 5 i to był taki mały Wydaje mi się czasowy exclusive. Ja nie jestem pewien czy... Być może on nie był taki do końca exclusive, bo wydaje mi się, że już chyba na premierę wyszła też wersja na pecety. Zdaje się na Epicu była dostępna. Więc można było też w nią zagrać. Ja kupiłem na PlayStation 5 i to był taki zakup totalnie kompulsywny, mało o tej grze słyszałem, a jednocześnie to był taki moment, że nie było dużo tych premier na te nowe konsole, na Playaka czy nawet na Xbox Series X.
Nie było, wszyscy czekali, to nie była może taka dokładnie gra jakiej byśmy oczekiwali na tamtym etapie żywotności konsoli, bo pewnie każdy chciałby zobaczyć jakiś super wypasiony exclusive ze świetną grafiką i tak dalej. Natomiast była to gra, która mnie zainteresowała przede wszystkim tą stroną wizualną. A jako, że ja generalnie lubię gry skillowe, chociaż wtedy ja nie wiedziałem, że to jest gra w ogóle skillowa, to znaczy może ona nie jest jakaś super skillowa w takim znaczeniu, że nie wiem, że trzeba mieć nie wiadomo jakiego skilla, może ja po prostu sobie umniejszam teraz. Natomiast to jest niewątpliwie gra, w której trzeba się nauczyć i tak jak Wiadomo, że do pewnego stopnia każdej gry trzeba się nauczyć, ale to jest taka gra, która oddaje podwójnie, dlatego że z jednej strony jak nauczymy się w nią grać, no to nie tylko mamy satysfakcję, że udaje nam się ją skończyć, ale jak się naprawdę nauczymy w nią grać, to
Wyprowadzanie tych ciosów, wyprowadzanie tych kombosów, wyprowadzanie jakby tego wszystkiego dostarcza niesamowitej, niesamowitej frajdy. W każdym razie ja się do tego stopnia zakochałem w Sifu, że splatynowałem sobie tą grę. To jest jedna z nielicznych platyn, które posiadam, bo ja generalnie nie jestem jakimś tam platynożercą. Sifu jak wino? Nie wiem czy kilka gier, ale na pewno jedną szczególnie, czyli Immortality. To była taka gra o fikcyjnej aktorce filmowej, która występowała w różnych filmach itd.
Sifu jak wino Każdy cios, każdy unik w walce z bossem. Jasne, trzeba się pewnie tych bossów też nauczyć, trzeba wiedzieć mniej więcej jak odpowiedzieć na ich poszczególne zagrania, ale to jest jakby gra pozwala nam na takie wspaniałe łączenie. Tu unik, tu blok, tu wyprowadzenie ciosu, tu przejście do kontry, tu powalenie, tu podcięcie, tu specjalny atak, tu wycofanie.
Sifu jak wino. I po prostu rozczarowany i sfrustrowany tym Salomonem stwierdziłem, że kurczę, no zagrałbym w jakiegoś takiego beat'em up'a, nie? I ten Salomon miał być właśnie takim beat'em up'em, takim też skupionym wokół walki. Ale słuchajcie, te dwie gry to jest po prostu niebo a ziemia. Naprawdę to przepaść dzieli te gry, jasne.
Natomiast z drugiej strony Salomon niby doświadczenia twórców z Just Cause i tam część, nie wiem czy część, czy założyciel tego studia, no osoby odpowiadające za takie gry z otwartymi światami. No ale tak jak Just Cause to jest po prostu jakaś taka no powiedziałbym łatwa, prosta i przyjemna łupaninka. Names mentioned – Polska Kronika Gier.
Ale właśnie taki był ten Just Cause. No i słuchajcie, odpaliłem to Sifu po latach, po splatynowaniu. W ogóle zapomniałem całe sterowanie, zapomniałem w ogóle jak się tam grało. Odpaliłem po prostu początek. Ustawiłem sobie poziom trudności ten domyślny, bo w Sifu generalnie od początku nie było wyboru poziomu trudności. Ta gra miała tylko jeden poziom trudności. Który był dostępny i przez wielu był uważany za zbyt trudny, ale moim zdaniem trudność tego systemu walki polega tylko i wyłącznie na tym, że trzeba nie tylko się go nauczyć, trzeba się nauczyć tych ciosów, ale trzeba też przewidywać, może nie przewidywać, ale przewidywać też, ale reagować
Sifu jak wino? I generalnie ten poziom trudności wynikał przede wszystkim, wydaje mi się, wynika przede wszystkim z tego, dlatego że w momencie jak opanujemy podstawowe ciosy, będziemy mniej więcej wiedzieli jak je łączyć w jakieś tam kombosy, no to później tak naprawdę drugi etap to jest obserwowanie przeciwników i nauczenie się, inaczej nie nauczenie się, bo to nie jest tak, że my jesteśmy w stanie jednym sposobem przejść całą grę, ale zrozumienie
Kiedy i w jakim momencie zagrać, wykonać jaki ruch? No i ten poziom był generalnie od początku bardzo, bardzo mocno krytykowany, czy też gracze uważali, że ta gra jest mega trudna. Nawet ostatnio, jak teraz sprawdzałem sobie różne rzeczy na temat Sifu. To znalazłem informację, że ta gra dostała nagrodę w kategorii... Kurczę, tu miałem gdzie indziej. O tutaj mam. To była taka najlepsza gra, w której jesteś beznadziejny i to był Steam Awards 23 i zdaje się Sifu wygrało. Więc to też było bardzo ciekawe moim zdaniem. W każdym razie odpaliłem na tym poziomie adept, bo z czasem dodano kilka poziomów trudności, żeby tam jest jeszcze jeden prostszy poziom trudności i jeden jeszcze wyższy.
Nigdy go nie testowałem, na razie mnie to nie interesuje, podoba mi się ten poziom, ale kto wie, może spróbuję. Sifu w Game Passie odpaliłem wieki temu, przynajmniej raz, bo miałem jakiś achievement odblokowany na PC Game Passie. Natomiast teraz odpaliłem, zagrałem i słuchajcie, aż musiałem nawet sprawdzać, czy to jest na pewno ten domyślny poziom trudności, bo wydało mi się w sumie trochę łatwe generalnie, ale może to wynikało z tych moich poprzednich doświadczeń. Nie mówię, że łatwe, że od razu splatynowałem i przeszedłem na wszystko, ale wiecie, pierwszy boss za pierwszym razem, drugi boss za pierwszym razem czy za drugim w zasadzie, trzeci boss za trzecim albo czwartym, już nie pamiętam.
Ten trzeci przy nim jest taki naprawdę KONIEC! Po prostu ta gra się w ogóle nie zestarzała. Wygląda prześwietnie w dalszym ciągu, dlatego że na PC można ją naprawdę odpalić w wysokiej rozdzielczości na full detalach. Natomiast ze względu też na bardzo specyficzną stronę wizualną i na bardzo specyficzną grafikę, po prostu ona się nie starzeje moim zdaniem. To jest dokładnie ten sam case co w przypadku World of Warcraft na przykład.
Zresztą w ogóle ta muzyka gra tutaj bardzo istotną rolę. No ale właśnie ta strona wizualna. Wiecie, ja się nigdy nie zastanawiałem tak naprawdę do czego odwołuję się w tej warstwie wizualnej Sifu. Ja tylko byłem w stanie rozpoznać kilka tropów. Przede wszystkim Old Boya. Jest ta scena na samym początku, na tej pierwszej planszy w tych skłotach. Nie wiem jak to przetłumaczyć. Kurczę, to się jakoś, to pewnie można to tłumaczyć, nie wiem, coś w rodzaju takiej faweli czy coś takiego, nie? W jakichś takich slumsach? Nie, może nie to slumsy, to by było slums. No ale w każdym razie w takiej jakiejś zapyziałej miejscówce, gdzie tam oczywiście jakaś gangsterska, gangsterka się odbywa.
No i tam jest taka scena, jak ten nasz bohater, ten nasz Sifu wchodzi sobie do takiego korytarza i wtedy kamera jakby porusza się całkowicie z boku. I to jest po prostu zapożyczone jeden do jednego z Oldboya, a przynajmniej takie jest pierwsze wrażenie, bo potem jak sobie odpalicie tą scenę z Oldboya, to ta scena w Oldboyu jest dużo bardziej, jakby to powiedzieć, taką walką trochę o życie, bo tam jest naprawdę mnóstwo przeciwników, których ten główny bohater Oldboya, zresztą znakomitego filmu polecam, tylko mówię tu o Oldboyu oryginalnym, koreańskim Park Chan-wooka, a nie później, wiem, że była później wersja amerykańska zrobiona, Polska Kronika Gier.
Teraz taką zrobię dygresję, że akurat jeśli chodzi o Park Chan-wooka, on zrobił taką trylogię zemsty generalnie filmową, z którą warto się zapoznać, jeżeli ktoś lubi takie filmy sensacyjno-komediowo, no nie wiem, takie coś znowu eklektyczne, trochę jak Bo ja bym nie używał takiej formuły, że to jest azjatycki czy koreański Tarantino. Moim zdaniem to nie jest. On ma bardzo wyraźnie zarysowany, bardzo wyraźny swój indywidualny styl. I też tematyka tych filmów jest zupełnie inna niż tematyka filmów Tarantino. Tarantino w którymś momencie swojej twórczości, on od początku oczywiście gdzieś tam bardzo mocno romansował z
Z takim kinem pulpowym, no wiadomo pulp fiction, czy z literaturą pulpową tak naprawdę. Taką właśnie za parę centów książeczki takie jak kiedyś były o kowbojach, później były właśnie o jakichś gangsterach itd. Taką niekoniecznie zbyt wysokich lotów. No i później właśnie poszedł stricte w stronę takiego pastiszu i takiej zabawy konwencjami, stylami, podpatrywania różnych rzeczy właśnie z kina jakiegoś klasy B, przetrawiania tego w swój jakby indywidualny i wyjątkowy sposób. Natomiast Park Chan-wook jest moim zdaniem reżyserem troszeczkę jednak innym i też tematycznie wydaje mi się, że troszeczkę bardziej może serio bym powiedział, chociaż Oldboy to jest może najlepszym przykładem.
W każdym razie on zrobił tą trylogię Zemsty. Tam są trzy filmy na tą trylogię się składają. Pierwszy chronologicznie to był film pt. Pan Zemsta. Drugi zdaje się był Oldboy, a trzecia była Pani Zemsta, ale szczerze powiedziawszy... Nie pamiętam, bo nie jestem w stanie sobie przypomnieć. Tak, wydaje mi się, że Pani Zemsta tak. Dobrze, teraz powiedziałem 2005 rok, bo to jest chyba 2003 film. W związku z tym Pani Zemsta jest ostatnią i ja szczerze powiedziawszy najbardziej lubię Panią Zemstę. Wydaje mi się, że ona jest najbardziej stylowa z tych wszystkich filmów. Kapitalnie opowiedziana historia. Nie będę tutaj streszczał, ale gorąco polecam. To są w ogóle znakomite filmy. Wszystkie.
To jest taki moment, ten początek lat 2000, czy powiedzmy ta pierwsza połowa, pierwsze pięciolecie tych lat 2000, że to kino koreańskie daje osobie taki bardzo wyraźny sygnał i te filmy zaczynają zdobywać coraz szerszą publikę, więc to jest taki Niech sobie tam ludzie na Wikipedii poszukają. Zresztą ono do Oldboya i ono w tej grze jest wykorzystane podwójnie, bo jest ta scena na początku, ale jest też później podobna scena w tym muzeum, kiedy idziemy, wtedy z kolei idziemy w prawą stronę.
Polska Kronika Gier Ale jakby zmierzam do tego, że to nie jest takie, wiecie, takie klepanie się po mordach, tylko to jest pewnego rodzaju wyższych lotów estetyzacja tego rodzaju kina, akcji czy tego rodzaju sceny. No więc właśnie, to jest to.
A drugi trop, który zauważyłem, który wydaje mi się też jest dość widoczny, dość charakterystyczny, to jest moment, to jest walka właśnie z tą artystką na samym końcu tej planszy, tego levelu w muzeum, który się dzieje, gdzie tak naprawdę właśnie to jest jak walka z Oren z Killbilla. Ale to jest ciekawe, bo ja sobie wróciłem... Dlaczego? No bo jest przede wszystkim zimowo, jest przede wszystkim tak specyficznie, kolorystycznie, troszeczkę na taką niebieską nutę, no bo jest wieczór, a przynajmniej tak to ma być usytuowane. Ale jak sobie obejrzałem, wróciłem do tej sceny w Kill Billu, no to jednak ona jest troszeczkę inaczej tam poprowadzona, zupełnie inaczej poprowadzona.
Sifu jak wino? Polska Kronika Gier. Moim zdaniem ta gra tworzy też warstwę wizualną jakby zupełnie swoją indywidualną, w zupełnie swój indywidualny sposób. Ta gra kolorami na przykład to jest też znowu coś charakterystycznego wyciągniętego z Killbilla, z tej słynnej scenie w tej restauracji japońskiej, jak oni się tam wszyscy nawalają, to tam Robert Richardson, jeden z największych operatorów amerykańskich, jeśli chodzi o O zdjęciach takich operatorów, który moim zdaniem też przede wszystkim w latach 90-tych, zanim nawiązał współpracę z Tarantino, bo warto powiedzieć, że to jest operator, który był etatowym operatorem Olivera Stone'a, takiego wiecie, amerykańskiego sumienia, amerykańskiego narodu, takiego reżysera, który podejmował takie ważne tematy z punktu widzenia kultury amerykańskiej.
No i takim opus magnum Roberta Richardsona, takim pierwszym filmem. Wiadomo, że Richardson robił zdjęcia I do Plutonu, i do The Doors. I one były wszystkie świetne, ale sam przeszedł siebie w tym znakomitym filmie Urodzenie Mordercy, który zresztą w ogóle jest, wiecie, to są lata 90., bodajże 94. rok, o ile dobrze pamiętam, i to jest film, który jest opowiedziany z wykorzystaniem różnych technik montażowych, ale to nie są jeszcze czasy, gdzie ten cyfrowy montaż i Polska Kronika Gier
Sifu jak wino. Na mój gust brakowało tego drugiego dna zawsze. I Tarantino też tego brakowało. Tarantino robił filmy krotochwilne, ale przynajmniej one były mistrzowskie warsztatowo i mistrzowskie, że tak powiem, koncepcyjnie. Nawet jak sobie te filmy spojrzymy, to nie jest robienie filmu na zasadzie ok, dobra, podpatrzyłem Noc Żywych Trupów i teraz zrobię Noc Żywych Trupów tylko na serio. Polska Kronika Gier.
Nie byłem nigdy wielkim fanem Killbilla, poza zdjęciami Richardsona, który w tym filmie rzeczywiście mógł się wyżyć artystycznie. Ale wracając do Killbilla, co chciałem powiedzieć, w tym filmie... W tej scenie w restauracji też tam jest dużo takiej zabawy światłem i kolorami. Zdjęcia są albo czarno-białe, albo kolorowe, albo są sfotografowane w konkretnej palecie kolorystycznej, niebieskiej, czerwonej itd. Sifu jak wino.
Umieszczenie tej sekwencji w muzeum, jak tam pada jakiś taki, to właściwie nie jest deszcz na samym górę jak się wchodzi, gdzie jest tylko oświetlone w tych strugach deszczu ten jakiś taki, powiedzmy, ring tak to nazwijmy, w którym oni walczą, a potem przekradanie się przez jakieś takie lokacje całe czerwone, całe błękitne, pomarańczowe. W określonych tych kolorach jakby specyficznych. Do tego w ogóle, jak się przedzieramy przez to muzeum, to to muzeum ma taki charakter, wiecie, to jest takie nowoczesne, to jest muzeum of modern art. To nie jest jakieś tam byle jakie muzeum, nie? To jest takie nowoczesne muzeum sztuki współczesnej. W związku z tym tam jest zabawa formą, tam jest zabawa kontekstem, konwencją.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Samson opowiada o powrocie do gry Sifu po długiej przerwie.
Samson opisuje wizualne i gryficzne aspekty gry Sifu, w tym system walki i poziom trudności.
Samson porównuje Sifu z innymi grami, takimi jak Salomon i Just Cause.
Samson omawia muzykę i wizualne aspekty Sifu, w tym inspiracje z filmów kina koreańskiego.
Polska Kronika Gier.
Samson opowiada o przyszłości Sifu, w tym o Rematch i jego różnice względem oryginalnej gry.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Polska Kronika Gier."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Sfrustrowany i rozczarowany rzuciłem w kąt Samsona i wróciłem do... Sifu. Jak ta kultowa dla mnie gra wypada po latach? Zapraszam na film. A jak wasze wrażenia z Sifu?
wideo: https://youtu.be/hiS-UE260Yk
Pamiętajcie dać łapkę w górę, jeśli film wam się spodobał i zasubskrybować kanał! Dzięki!
Możecie wspierać Polską Kronikę Gier za pośrednictwem Patronite: https://patronite.pl/PolskaKronikaGier
#sifu #sloclap