Potęga Huti | Z dystansu
Huti przejęli kontrolę nad strategicznymi obszarami Jemenu i zagrozili żegludze przez cieśninę Bab al-Mandab. W dzisiejszym odcinku Łukasz Wójcik z „Polityki” opowiada o źródłach ich siły, wykorzystaniu nowych technologii i relacjach z Iranem. Zastanawia się też, co osłabienie Arabii Saudyjskiej i stopniowe wycofywanie się Stanów Zjednoczonych oznaczają dla przyszłego układu sił na Bliskim Wschodzie.Rozmowę prowadzi Marek Świerczyński.Zapisz się do PI Space: politykainsight.pl/pi-space/rejestracjaPI Space to bezpłatny newsletter i podcast Polityki Insight o branży kosmicznej w Polsce i na świecie. Co środę analizujemy najważniejsze inwestycje, technologie, firmy i gospodarcze aspekty eksploracji kosmosu. Premiera już 24 października 2026.Partnerami projektu są ICEYE oraz Sieć Badawcza Łukasiewicz – ITECH Instytut Innowacji i Technologii.
Ale pomimo światowego bólu z powodu bardzo wysokich cen paliw i regionalnej niepewności ekonomicznej, nie widać chęci ani pomysłu na trwały pokój. Przeciwnie. We wrześniu w tej wojnie otworzył się nowy front na Półwyspie Arabskim za sprawą jemeńskich rebeliantów, którzy w błyskawicznej kampanii uzyskali kontrolę nad strategicznym obszarem i w pewnym sensie upokorzyli Arabię Saudyjską. Marek Świerczyński, zapraszam na opowieść o Potędze Huti. Potędza oczywiście, w cudzysłowie, kieruje to pytanie do Łukasza Wójcika z działu zagranicznego tygodnika Polityka, niezastąpionego eksperta od spraw bliskowschodnich. Dziękuję ci Marku. Dzień dobry. Potęgę relatywnie, tak, to jest potęga.
Biorąc pod uwagę fakt, ile pieniędzy Arabia Saudyjska wydaje na swoje zbrojenia, jak nowoczesną relatywnie tą armię ma i jak od kilkunastu lat próbuje pozbyć się zagrożenia, jakim jest z perspektywy saudyjskiej ruch Huti w Jemenie, to można powiedzieć, że rzeczywiście jest to regionalna potęga. Organizacja militarna, która nie dała się pokonać zarówno Arabii Saudyjskiej, Ale też przypomnę Amerykanom, którzy ponad 50 dni w zeszłym roku próbowali bombardować stanowiska Huti w górach północnego Jemenu i na nic się to zdało. Wręcz można powiedzieć, że zyskali pewne uznanie w słowach, w oczach prezydenta Trumpa, który ostatnio powiedział, że Huti odezwali się do niego i poprosili o układ jakiś i wręcz z podziwem się o nich jakby w głosie wypowiadał.
I wcale nie była to pierwsza zachodnio-arabska czy też zachodnia głównie kampania przeciwko Huti. Ale musimy się cofnąć dużo dalej i w ogóle rozpocząć tę rozmowę, jak pewnie każdą, od takiego wyobrażenia sobie tej mapy. Jemen to jest ten południowo-zachodni koniuszek, skrawek, podstawa półwyspu arabskiego, olbrzymiego terytorium. Ja bym zaczął jeszcze inaczej, że postrzeganie Jemenu jako państwa, to taka jest nasza kalka europejska, jest wysoce nieuprawnione. To znaczy rzeczywiście to ma jakieś granice, to miało przez wiele lat jakiś rząd i jakiś parlament i jakieś społeczeństwo. Natomiast to jest zupełnie sztuczny, w obecnym kształcie twór, utworzony z dwóch elementów. Jeden element, który ma znacznie dłuższą historię, to jest właśnie zachodnia część dzisiejszego Jemenu, głównie górzysta, głównie zamieszkana przez
Proszę sobie wyobrazić, że do połowy XX wieku funkcjonowała tam w zasadzie teokracja, którą zarządzali imamowie, najważniejsi duchowni z tego kręgu zaidyckiego. Potem dopiero przy pomocy Egiptu powstała tam republika na wzór innych republik arabskich. No a od 90 roku mamy jedno państwo jemeńskie, które w zasadzie państwem w takim naszym rozumieniu nigdy nie było. No i to, co się tam dzisiaj dzieje, to znaczy, że mamy ruch Huti, wywodzący się właśnie z tej społeczności Zaydytów i drugą część państwa, opieraną dzisiaj, czy też sfinansowaną przez między innymi Arabię Saudyjską i Zjednoczone Emiraty Arabskie pod kierownictwem sunnickim. To jest jakby powrót do realnych podziałów, które zawsze tam funkcjonowały. I ten kraj od dwóch dekad mniej więcej stopniowo się rozpada.
W tym momencie, jak mówisz, no można go uznać za państwo upadłe, ale ma tę niesamowitą cechę czy też wartość, że jest strategicznie położony. Opiszmy właśnie znaczenie tej geografii strategicznej. Dlatego te Królestwa Jemenów w dawnej starożytności były tak ważne, bo były kluczowym miejscem nie tylko na styku Afryki i Bliskiego Wschodu, gdzie ten Półwysep Arabski niemalże się stykał. To jest 30 kilometrów zaledwie, aby przepłynąć przez morze z rogu Afryki do Jemenu. Był też kluczowy z punktu widzenia handlu. Tam rolnictwo bardzo szybko się rozwinęło. A dzisiaj to ułożenie geopolityczne się w dużym stopniu nie zmieniło, bo kluczowe miejsce, do którego dotyka Jemen, a szczególnie tereny dzisiaj opanowane przez Huti, no to jest słynna ciśnina Badal Mandab, czyli tak zwana Brama Wes, czyli ciśnina łącząca Morze Czerwone z Zatoką Madeńską i dalej z Oceanem Indyjskim.
Trzeba było co prawda tę ropę przetransportować z tej wschodniej prowincji Arabii Saudyjskiej rurociągiem tzw. wschód-zachód do portu Janbu nad Morzem Czerwonym i potem na południe przez cieśninę Manda i dalej na wschód. Ale mimo wszystko była to alternatywny ratunek dla Arabii Saudyjskiej, która jak przypominam Prawie 70% dochodów czerpie ze sprzedaży ropy naftowej. Przez kilka miesięcy to funkcjonowało, aż do momentu, kiedy doszło do kolejnego napięcia w stosunkach saudyjsko-huti, między Saudyjczykami a Huti. Zawahałeś się, czy chodzi o jemeńsko-saudyjskie stosunki. No bo my mówimy, jak mówimy o Jemenie, to mam się wyobrażać, ja powrócę do tego, do tej wyobrażenia państwa, tak? Ale Jemeńczycy, w sensie Huti, tworzą de facto państwo. Oni są pewnym spójnym społeczeństwem wokół spójnej ideologii zbudowanej, wokół wspólnoty religijnej zbudowanej i wokół pewnej konstrukcji władzy, która funkcjonowała tam od tysiąca lat.
A ponieważ władza leżała na pustyni, to sobie ją wzięli. Tylko, że my po prostu nie uznajemy tego jako państwo, ale z ich perspektywy to jest państwo. I to jest ich państwo, a ten wschód Jemenu wcale nie jest tym państwem, do których oni należą. Coś takiego jak Kurdystan iracki? Myślę, że to bardzo ciekawe spostrzeżenie, że oni się uznają za państwo, a to, że my ich nie uznajemy za państwo... Bo przypomnę, że Większość państw świata nadal uznaje rząd Jemenu, który obecnie częściowo przynajmniej rezyduje w Adenie, a częściowo w samym Riyadzie, co też wskazuje, jaką funkcję ten rząd pełni. Jest on po prostu od lat sponsorowany przez Saudyjczyków. Saudyjczycy, kiedy już stali się bogaci, kiedy zaczęli eksportować ropę naftową, to uznali, że tak specyficzny twór państwowy, jak właśnie Zajdyci i potem ruch Huti, jest dla nich zagrożeniem.
że jeśli chcą budować swoją pozycję regionalną, a przecież to była ambicja najpierw króla Salmana, a teraz Muhammada bin Salmana, czyli następcy tronu, to nie mogą sobie pozwolić, żeby w ramach ich półwyspu, no oni tak mówią, to jest ich półwysep, funkcjonowało państwo, które jest tak odległe od nich ideologicznie, a również podejrzewane o współpracę z największym ich rywalem, czyli z Iranem. Dlatego w zasadzie od początku XXI wieku Saudyjczycy prowadzili szeroko zakrojoną kampanię wypychania Zajdytów z przestrzeni publicznej, rozbijania tych ich struktur w górach. Robili to między innymi w ten sposób, że finansowali działalność tego oficjalnego rządu jemeńskiego. Który na przykład siłowo odbierał sajdytom meczety, prześladował wyznawców sajdyzmu. I ten bunt, który potem przerodził się w organizację Ansar al-Allah, czyli Huti, to była w pewnym sensie reakcja na to, że Saudyjczycy po prostu chcieli rozbić tego typu organizacje w swoim bezpośrednim sąsiedztwie.
Którym pozwalali testować technologie dronowe. I na przykład wśród jemeńskich dzieci jest ogromny problem z tym, że one cały czas słyszą te drony. To znaczy Amerykanie tam testowali wszystkie nowe rozwiązania dotyczące dronów. No i rzeczywiście ze względu na położenie można było dość łatwo ten Jemen odizolować, jeśli chodzi o dostawy na przykład żywności. Dlatego ta klęska głodu postępuje, już nie mówiąc o zmianach klimatu. No więc mamy do czynienia na pewno z jedną z takich najbardziej nieopisanych kryzysów humanitarnych na świecie, który został wywołany no głównie siłami Saudyjczyków, którzy uznali Huti za pretekst, a przede wszystkim pretekst w postaci ich kontaktów z Iranem. Podglebie tej obecnej eskalacji konfliktu jest bezdyskusyjne, bardzo głębokie.
Natomiast jak to się stało, że w ciągu niewielu lat Huti uzyskali, nie mając właśnie dostępu do tych wszystkich takich oficjalnych kanałów dystrybucji dóbr wszelakich, w tym technologii, uzyskali przynajmniej chwilową i lokalną przewagę nad państwem, które, jak mówiłeś na początku, uchodzi za doskonale uzbrojone, ma wszystkie najnowsze głównie amerykańskie, ale też europejskie gadżety obronne, samoloty, artylerię, zapewne również rozpoznanie i tak dalej. To można spojrzeć na to z dwóch perspektyw. Najpierw saudyjska perspektywa. Jak pewnie sam lepiej wiesz, nie zawsze wydawanie miliardów dolarów na sprzęt wojskowy przekłada się na realną sprawność wojska. Ale czekaj, aż ty to powiesz. To jest chyba bardzo taki wyraźny przypadek tej sytuacji.
To są dziesiątki przypadków takich rewolucji. Przykład Egiptu chyba najbardziej dobitny. Jak najbardziej. Więc monarchia saudyjska wręcz świadomie działała w ten sposób, aby z jednej strony uzyskać te wszystkie rekwizyty nowoczesności w postaci samolotów F-35, nowych okrętów i innej broni, a jednocześnie utrzymywać tą armię względnie słabą, względnie pod kontrolą, No bo cały ten reżim jest bardzo chwiejny i bardzo sztuczny, ale do czego jeszcze możemy dojść. Więc efekt jest taki, że ta armia wygląda ładnie na paradach, natomiast walczy słabo. No ale jest też ta druga perspektywa. Znaczy mówi się dzisiaj o Hutim jako o armii żołnierzy w klapkach, to tak jest dość popularne stwierdzenie. No ale ta armia w klapkach nie tylko w doskonały sposób korzysta ze swoich przewag geograficznych.
Góry, dość wysokie góry, w których w zasadzie trudno jest znaleźć cele do bombardowania, bo oni się świetnie chowają. Te góry, które dochodzą do samego w zasadzie wybrzeża, też stanowią świetną ochronę dla Na przykład stanowisk artyleryjskich, aby ostrzeliwać ewentualnie przepływające statki. No to pokazała ta amerykańska kampania z zeszłego roku, że nawet ogromna przewaga militarna, której Saudyjczycy nie mają de facto, nie sprawia, że tych żołnierzy można pokonać, tych żołnierzy Huti. I oczywiście dzisiaj Saudyjczycy próbują czegoś innego. To znaczy nadal próbują sponsorować zależne od nich oddziały zbrojne formalnie podległe temu międzynarodowo uznanemu rządowi w Adenie. I one rzeczywiście stawiają dzisiaj opór w górach Jemenu, to do tej obecnej sytuacji wojskowej jeszcze możemy dojść.
Natomiast bez potężnego udziału sił lądowych nie da się Huti wyplenić. Można powiedzieć nic nowego, bo od Wietnamu, czy to dżungle, czy to góry, przez Afganistan lata siedemdziesiąte, tak? Okupację sowiecką. Przez Afganistan lat już 2000. Wszędzie mamy do czynienia z tym, że pozornie zabiedzone, kompletnie niedozbrojone ugrupowania bojowników, łamane przez terrorystów, Dzięki właśnie wykorzystaniu pewnych asymetrycznych przewag mogą uzyskać sukcesy nawet w starciu z potężnymi zbrojeniowo-mocarstwami. Trzeba tutaj dodać dwa elementy. Po pierwsze, poza tymi klapkami, o których mówiliśmy na początku, jednak dochodzi taka umiejętność korzystania z najnowocześniejszych technologii w przypadku Huti.
Dam przykład z tych ostatnich tygodni. Oni, wyobraźcie sobie Państwo, przy użyciu sztucznej inteligencji skopiowali głos jednego z dowódców oddziałów tych rządowych i w ten sposób nadali sygnał do tych oddziałów, żeby się wycofały. No i te oddziały uznały ten rozkaz za autentyczny. I po prostu poszły w rozsypkę, wycofując się ze swoich umocnionych stanowisk, co dało natychmiastową przewagę. Przypominam, to jest ta ofensywa 9-11 września, kiedy Huti poszli wzdłuż wybrzeża na południe, zajmując Mokkę, aż dochodząc do samego wybrzeża ciśniny Almandab. że takich technologii jest dużo więcej, z których oni potrafią korzystać, które są na pograniczu siły zbrojnej, a pewnego wpływu medialnego na to, jaki jest odbiór ich działań. No ale drugi niezaprzeczalny element, no to jest wsparcie Iranu.
To jest w ogóle duży temat, to znaczy jaka jest ta relacja między Huti'a i Iranem. Nieuprawnionym uproszczeniem byłoby powiedzenie, że to jest kolejna siła zależna bezpośrednio od Iranu. Tak jak Hezbollah. Tak, wydaje mi się, że to nie jest ten przypadek. Wynika to z faktu, że po pierwsze Huti powstali sami, bez udziału Irańczyków, że od początku mają własną agendę i własne cele, że nie zawsze ich interesy były zbieżne z irańskim, chociaż oczywiście w kilku aspektach zachodzą. Huti byli zafascynowani tym, co się działo, czy też w ogóle zajdyci, bo to jeszcze wtedy nie można mówić o Huti, zafascynowani byli irańską rewolucją sami. To znaczy użycie religii do celów politycznych, jakie nastąpiło po 1979 roku w Iranie, Bardzo zmieniło ich pogląd, zajdytów, na to, w jaki sposób się można politycznie angażować.
No i dzisiaj dochodzimy do sytuacji, w których część przynajmniej celów jest zbieżna. Dlatego Iran pomaga Huti. Mowa tutaj między innymi o dostawach broni, chociaż one są niewielkie. Mowa o pewnej grupie instruktorów, którzy przyjechali, głównie wywodzących się ze strażników rewolucji, którzy w Jemenie pomagają z tymi najnowocześniejszymi technologiami. A do pewnego momentu, już teraz nie, ale do pewnego momentu też Iran potrafił przekazywać tankowce z ropą Huti, którą to ropę Huti sami już na własną rękę sprzedawali i stąd mieli pieniądze. No teraz mamy do czynienia z sytuacją, kiedy no ta wspólnota interesów jest dość wyraźna, chociaż zwrócę uwagę, że kiedy Stany Zjednoczone i Izrael zaatakowały Iran pod koniec lutego, to Huti się nie ruszyli. Obowiązywał ich rozejm, nie tylko ze Stanami Zjednoczonymi, ale też z Arabią Saudyjską, w zasadzie do lipca nienaruszony.
I chociaż w naturalny sposób, tak jak zareagował Hezbollah na przykład na tą wojnę, mogłoby się wydawać, że dojdzie tutaj do walk, ale nie doszło. Ponieważ Huti uznali, że to nie jest ich moment, że to nie jest w ich interesie. Od czego się ten ostatni kryzys zaczął? Inicjatorem tego kryzysu w relacjach saudyjsko-huti była jednak Arabia Saudyjska, która można by powiedzieć nie wytrzymała ciśnienia, to znaczy od dawna rosło napięcie w Riadzie, które polegało na tym, że no zaraz nas Huti zaatakują, ponieważ Iran ostrzeliwuje państwa Zatoki Perskiej, w tym Arabię Saudyjską, więc zaraz będziemy mieli problem z Huti, musimy uderzyć piersi. No uderzyli i stąd ostatni kryzys. Wspomniałeś, że od ostatniej kampanii amerykańskiej minął mniej więcej rok do momentu tej eskalacji.
To się zdaje się nazywa demokratyzacją zdolności uderzeniowych. Ja myślę, że to też nie tylko jest demokratyzacja zdolności uderzeniowych, ale też demokratyzacja ambicji, bo okazało się, że tak jak Iran dowiedział się w trakcie kryzysu, znaczy agresji amerykańsko-izraelskiej na swoim terytorium, że może kontrolować ciśniny Ormus, o czym chyba do końca wcześniej nie wiedział, tak samo Huti pod presją uznali, że to jest pewien równoważnik broni atomowej dla nich, to znaczy zablokowanie ciśniny Badal Mandab. Okazało się, że nie trzeba jakiejś skomplikowanej artylerii, żeby kontrolować przesmyk szeroki na 30 kilometrów. Można po prostu postawić tę artylerię wysoko w górach. Będzie ona trudna do zwalczania dla sił zachodnich, amerykańskich czy saudejskich, a jednocześnie kontrolować przesył.
I to, jak widać na przykładzie Ormuzu, nie trzeba tych statków stale zatapiać. Wystarczy groźba takiego zatopienia i okazuje się nagle, że wielu armatorów nie zaryzykuje takiej decyzji przejścia. Formalnie rzecz biorąc Badal Mandab jest przepływowa, z ograniczeniem, że nie mogą tamtędy przepływać statki saudyjskie, no ale Huti nie zdefiniowali dokładnie na czym ma polegać ta saudyjskość tych statków. Czy zaatakowane zostaną statki, które są własnością Arabii Saudyjskiej? Czy wystarczy, że na tych statkach będzie ropa naftowa z Arabii Saudyjskiej? Nikt tego nie wie i dzisiaj Saudyjczycy wznowili transport ropy zbombardowaną dwa tygodnie temu rurociągiem tym wschód-zachód i są informacje w ostatnich godzin dosłownie, że zaczynają tankować kolejne tankowce, aby popłynęły w stronę Bad Al-Mandab.
Ale czy popłyną? Wystarczy zatopić jeden taki statek i sytuacja diametralnie się zmienia. Ta cieśnina jest prostsza do zablokowania niż Ormus, po prostu dlatego, że jest węższa. A jeszcze w dodatku niemal pośrodku jest ta wyspa Perim, która też została zajęta przez siły Huti. Jak się ma byle drona na światłowodzie, który obecnie jest dostępny, bo proliferuje niejako z tej wojny rosyjsko-ukraińskiej, to w zasadzie nie ma problemu. Ale, co jest chyba równie istotne, Huti uzyskali zdolności uderzeniowe na dystans kilkuset kilometrów i udowodnili ich skuteczność atakiem właśnie na ten terminal, tą stację, przepompownię, cokolwiek co zablokowało rurociąg saudejski. Tak, na ten rurociąg wydaje mi się, że pociski poleciały z terytorium Iraku, zostały wystrzelone przez
Bojówki proirańskie stamtąd. Natomiast rzeczywiście ataki rakietowe, pocisków rakietowych z Jemenu dochodziły w ostatnim czasie zarówno do Riyadu, jak i nawet Mekka była w pewnym momencie zagrożona. A przypomnę, że Huti w pewnym momencie również Izrael atakowali swoimi rakietami. I zdaje się chyba nawet lotnisko Ben-Guriona. Tak, ale to już pewnie ty lepiej wiesz. Natomiast wydaje mi się, że skala tych ataków była raczej symboliczna. Raczej chodziło o zaznaczenie swoich możliwości i pewne stworzenie pewnego psychologicznego zagrożenia niż prawdziwy atak. Po prostu mają tych zasobów za mało. Zaskakująca w tym wszystkim jest rola Chińczyków. W tej ostatnim kryzysie między Arabią Saudyjską i Huti okazuje się, że obie strony korzystają z jakichś chińskich komponentów, które de facto nie powinny się tam znaleźć na polu bitwy, że tak powiem. Dokładnie to samo dzieje się między Rosją a Ukrainą. Dokładnie się to samo dzieje, tylko pytanie jest w takim razie jaki jest interes Chińczyków w tym wszystkim.
Wyobraźmy sobie taką sytuację, że Arabia Saudyjska, kiedy Donald Trump powiedział, że jej nie pomoże, zwróciła się do Chińczyków, którzy są bardzo ważnym odbiorcą saudyjskiej ropy naftowej, aby ci z kolei odezwali się do Iranu, aby Iran poprosił Huti o zaprzestanie ataków. Więc widzimy, że mamy do czynienia nie tylko z rosnącą ambicją takich organizacji parapaństwowych, ale też z pewną jakąś tektoniczną zmianą na Bliskim Wschodzie, która wydaje mi się jest bardzo widoczna od początku wojny amerykańsko-izraelskiej z Iranem, abdykacji Stanów Zjednoczonych. No właśnie, doszliśmy do tego poziomu strategicznego, bez którego ta rozmowa się nie obejdzie. Tak jak mówisz, Amerykanie tracą sprawczość. W kolejnym miejscu. Takie stwierdzenie, wydaje mi się, by implikowało stwierdzenie, że dzieje się proces, który oni nie kontrolują.
Powody są wydaje mi się co najmniej dwa, znaczy dwie płaszczyzny powodów. Bo z jednej strony mamy jakiś taki długi proces takiego myślenia deep state Stanów Zjednoczonych, że my musimy się w końcu z tego Bliskiego Wschodu wycofać. Z jednej strony dlatego, że stajemy się teraz bardziej samowystarczani energetycznie, czyli nie potrzebujemy tych surowców, które zapewniały nam dotychczas te państwa z regionu, a z drugiej strony mamy większe zagrożenie na wschodzie, czyli że musimy swój potencjał przerzucić na przykład w okolice Chin, tak? No to przecież Barack Obama próbował już piwotu do Azji, prawda? A z drugiej strony mamy kompletnie nieprzewidywalną prezydenturę Donalda Trumpa, który, jak się popatrzy na jego ostatnie działania, jest zupełnie nieprzewidywalny. Ja nie przypadkiem przywoływałem, wydaje mi się, ten podziw, który usłyszałem w słowach Donalda Trumpa wobec Huti. To był ktoś, kto mu się postawił.
Wydaje się jakby prezydentowi Stanów Zjednoczonych imponowało to, w jaki sposób Huti się mu postawił i nie poddali się. I jakby odrzucił na bok wszystkie kalkulacje związane z tym, czy pomóc tej Arabii Saudyjskiej, czy mają obronić i z czym mamy do czynienia od niemal miesiąca. Czyli Arabia Saudyjska, która błaga Stany Zjednoczone o pomoc, która przecież przez lata kupowała od tych Amerykanów ogromną broń, której przecież Donald Trump całkiem niedawno zaproponował sprzedaż programu nuklearnego z takimi tam miejscami, które mogłyby doprowadzić nawet do samodzielnego wzbogacania uranu. Czy to trochę nie przypomina tobie sytuacji z talibami afgańskimi w czasie pierwszej prezydentury Trumpa? Musimy punkt wyjścia zaznaczyć. Czy jesteśmy w stanie racjonalnie wytłumaczyć to, co Donald Trump robi na Bliskim Wschodzie? Bo może te decyzje są podejmowane z dnia na dzień, bo może nie ma tam jakiejś głębszej myśli i wtedy takie odczucia, jak to, że ktoś się postawił i nie poddał się, sprawiają, że nagle polityka zagraniczna Stanów Zjednoczonych wobec Bliskiego Wschodu odwraca się o 180 stopni.
To były miliony, jeśli nie miliardy dolarów inwestowane w różne dziwne fundusze, żeby przekupić Donalda Trumpa. To znaczy oni podeszli do tego, że jeśli to jest człowiek kompletnie politycznie nieprzewidywalny, bez żadnej wizji geopolitycznej, to trzeba go po prostu kupić. I koniec końców kupili go Katarczycy. Chociaż to też nie za dużo przyniosło. Wydaje mi się, że to akurat nikt go nie kupił. Nikt nie jest w stanie zapłacić mu wystarczającej chyba liczby pieniędzy, żeby skłonić go do jakichś działań, co ten kryzys Huti ewidentnie pokazuje. To znaczy, on de facto stanął w tym kryzysie jako osoba neutralna, ale de facto z podziwem dla samych Huti, którzy przecież nie zapłacili mu żadnego dolara. Jak tak rozmawiamy, to ja mam przed oczami taki film w zwolnionym tempie, przewracających się klocków domina, Nie wiemy jak długie ono jest i co jest na jego końcu, no bo Jemen w stanie rozkładu, rozpadu, być może po prostu zmiany układu władzy.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Rozmowa skupia się na zmianie strategii Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie, wskazując na zrezygnowanie z dominacji i przekierowanie zasobów na Azję.
Analiza sytuacji, w której Arabia Saudyjska, Turcja i Pakistan próbują budować nowy porządek bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie, bez zewnętrznych aktorów takich jak Stany Zjednoczone.
Omówienie sytuacji Arabia Saudyjskiej, jej zależności od ropy naftowej i braku skutecznej polityki zagranicznej, co wpływa na jej rolę w regionie.
Przewidywanie potencjalnej eskalacji w konflikcie między Iranem a Arabia Saudyjską przed wyborami w Stanach Zjednoczonych.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Huti przejęli kontrolę nad strategicznymi obszarami Jemenu i zagrozili żegludze przez cieśninę Bab al-Mandab. W dzisiejszym odcinku Łukasz Wójcik z „Polityki” opowiada o źródłach ich siły, wykorzystaniu nowych technologii i relacjach z Iranem. Zastanawia się też, co osłabienie Arabii Saudyjskiej i stopniowe wycofywanie się Stanów Zjednoczonych oznaczają dla przyszłego układu sił na Bliskim Wschodzie.
Rozmowę prowadzi Marek Świerczyński.
Zapisz się do PI Space: politykainsight.pl/pi-space/rejestracja
PI Space to bezpłatny newsletter i podcast Polityki Insight o branży kosmicznej w Polsce i na świecie. Co środę analizujemy najważniejsze inwestycje, technologie, firmy i gospodarcze aspekty eksploracji kosmosu. Premiera już 24 października 2026.
Partnerami projektu są ICEYE oraz Sieć Badawcza Łukasiewicz – ITECH Instytut Innowacji i Technologii.