Mentionsy Mentionsy
Polityka Insight Podcast
Polityka Insight Podcast

Potęga Huti | Z dystansu

02.10.2026 ·40 min 23 s · 4 rozdziały

Huti przejęli kontrolę nad strategicznymi obszarami Jemenu i zagrozili żegludze przez cieśninę Bab al-Mandab. W dzisiejszym odcinku Łukasz Wójcik z „Polityki” opowiada o źródłach ich siły, wykorzystaniu nowych technologii i relacjach z Iranem. Zastanawia się też, co osłabienie Arabii Saudyjskiej i stopniowe wycofywanie się Stanów Zjednoczonych oznaczają dla przyszłego układu sił na Bliskim Wschodzie.Rozmowę prowadzi Marek Świerczyński.Zapisz się do PI Space: politykainsight.pl/pi-space/rejestracjaPI Space to bezpłatny newsletter i podcast Polityki Insight o branży kosmicznej w Polsce i na świecie. Co środę analizujemy najważniejsze inwestycje, technologie, firmy i gospodarcze aspekty eksploracji kosmosu. Premiera już 24 października 2026.Partnerami projektu są ICEYE oraz Sieć Badawcza Łukasiewicz – ITECH Instytut Innowacji i Technologii.

Ale pomimo światowego bólu z powodu bardzo wysokich cen paliw i regionalnej niepewności ekonomicznej, nie widać chęci ani pomysłu na trwały pokój. Przeciwnie. We wrześniu w tej wojnie otworzył się nowy front na Półwyspie Arabskim za sprawą jemeńskich rebeliantów, którzy w błyskawicznej kampanii uzyskali kontrolę nad strategicznym obszarem i w pewnym sensie upokorzyli Arabię Saudyjską. Marek Świerczyński, zapraszam na opowieść o Potędze Huti. Potędza oczywiście, w cudzysłowie, kieruje to pytanie do Łukasza Wójcika z działu zagranicznego tygodnika Polityka, niezastąpionego eksperta od spraw bliskowschodnich. Dziękuję ci Marku. Dzień dobry. Potęgę relatywnie, tak, to jest potęga.

Biorąc pod uwagę fakt, ile pieniędzy Arabia Saudyjska wydaje na swoje zbrojenia, jak nowoczesną relatywnie tą armię ma i jak od kilkunastu lat próbuje pozbyć się zagrożenia, jakim jest z perspektywy saudyjskiej ruch Huti w Jemenie, to można powiedzieć, że rzeczywiście jest to regionalna potęga. Organizacja militarna, która nie dała się pokonać zarówno Arabii Saudyjskiej, Ale też przypomnę Amerykanom, którzy ponad 50 dni w zeszłym roku próbowali bombardować stanowiska Huti w górach północnego Jemenu i na nic się to zdało. Wręcz można powiedzieć, że zyskali pewne uznanie w słowach, w oczach prezydenta Trumpa, który ostatnio powiedział, że Huti odezwali się do niego i poprosili o układ jakiś i wręcz z podziwem się o nich jakby w głosie wypowiadał.

Proszę sobie wyobrazić, że do połowy XX wieku funkcjonowała tam w zasadzie teokracja, którą zarządzali imamowie, najważniejsi duchowni z tego kręgu zaidyckiego. Potem dopiero przy pomocy Egiptu powstała tam republika na wzór innych republik arabskich. No a od 90 roku mamy jedno państwo jemeńskie, które w zasadzie państwem w takim naszym rozumieniu nigdy nie było. No i to, co się tam dzisiaj dzieje, to znaczy, że mamy ruch Huti, wywodzący się właśnie z tej społeczności Zaydytów i drugą część państwa, opieraną dzisiaj, czy też sfinansowaną przez między innymi Arabię Saudyjską i Zjednoczone Emiraty Arabskie pod kierownictwem sunnickim. To jest jakby powrót do realnych podziałów, które zawsze tam funkcjonowały. I ten kraj od dwóch dekad mniej więcej stopniowo się rozpada.

Ja myślę, że to się zmieniło w ostatnich dekadach. W tym sensie, że wtedy, kiedy kluczowym rynkiem zbytu dla eksportu blisko wschodniej ropy, tej szczególnie z Zatoki Perskiej, stały się rynki azjatyckie, a szczególnie Chiny, no to rzeczywiście tą wiodącą rolę przejęła cieśnina Ormus. Bo jest po prostu to najkrótsza droga od złóż, szczególnie na przykład z saudyjskich złóż położonych na wschodzie kraju, niedaleko Zatoki Perskiej, poprzez właśnie Ormus i Ocean Indyjski, aż na te wschodnie rynki. No ale w związku z tym, że mamy problem taki jaki mamy z cieśniną Ormus, wywołany amerykańsko-izraelską agresją na Iran z końca lutego i że ta Cieśnina Ormus jest dzisiaj obłożona w zasadzie dwoma blokadami, to znaczy z jednej strony irańską, a z drugiej strony amerykańską i że z tego powodu tak niewiele statków przez tą cieśninę przepływa, no to w ostatnich miesiącach Badal Mandab nabrało szczególnego znaczenia jako alternatywna trasa na przykład dla eksportu saudyjskiej ropy na te rynki wschodnie.

Trzeba było co prawda tę ropę przetransportować z tej wschodniej prowincji Arabii Saudyjskiej rurociągiem tzw. wschód-zachód do portu Janbu nad Morzem Czerwonym i potem na południe przez cieśninę Manda i dalej na wschód. Ale mimo wszystko była to alternatywny ratunek dla Arabii Saudyjskiej, która jak przypominam Prawie 70% dochodów czerpie ze sprzedaży ropy naftowej. Przez kilka miesięcy to funkcjonowało, aż do momentu, kiedy doszło do kolejnego napięcia w stosunkach saudyjsko-huti, między Saudyjczykami a Huti. Zawahałeś się, czy chodzi o jemeńsko-saudyjskie stosunki. No bo my mówimy, jak mówimy o Jemenie, to mam się wyobrażać, ja powrócę do tego, do tej wyobrażenia państwa, tak? Ale Jemeńczycy, w sensie Huti, tworzą de facto państwo. Oni są pewnym spójnym społeczeństwem wokół spójnej ideologii zbudowanej, wokół wspólnoty religijnej zbudowanej i wokół pewnej konstrukcji władzy, która funkcjonowała tam od tysiąca lat.

Doszło do powstania z jednej strony i przeciwdziałania w postaci kilku, zdaje się, kampanii zbrojnych, w czasie których dochodziło do zbrodni wojennych i przeciwko ludzkości. Wojna w Jemenie to jest jeden z największych humanitarnych kryzysów ostatnich dziesięcioleci. Bardzo mało opisanych w związku z tym, że tam w ogóle na miejscu jest mało dziennikarzy. Ale te kampanie prowadzone przez Arabię Saudyjską w zasadzie z niewielkimi przerwami od 2015 roku przyniosły kilkaset tysięcy ofiar, strat, kilka milionów ludzi, którzy musieli uciekać ze swoich domów. Mówimy tylko o terenie Jemenu, tak? Klęski głodu, klęski chorób. Klęski głodu, klęski też takiej psychologicznej. Niektórzy lekarze, którzy tam zostali na miejscu, powiadają, że w zasadzie mają do czynienia z całym pokoleniem, które ma traumę porównywalną z traumami największych wojen, a to między innymi dlatego, że Saudyjczycy współpracowali w czasie tych swoich ofensyw od 15 roku między innymi z Amerykanami.

Natomiast jak to się stało, że w ciągu niewielu lat Huti uzyskali, nie mając właśnie dostępu do tych wszystkich takich oficjalnych kanałów dystrybucji dóbr wszelakich, w tym technologii, uzyskali przynajmniej chwilową i lokalną przewagę nad państwem, które, jak mówiłeś na początku, uchodzi za doskonale uzbrojone, ma wszystkie najnowsze głównie amerykańskie, ale też europejskie gadżety obronne, samoloty, artylerię, zapewne również rozpoznanie i tak dalej. To można spojrzeć na to z dwóch perspektyw. Najpierw saudyjska perspektywa. Jak pewnie sam lepiej wiesz, nie zawsze wydawanie miliardów dolarów na sprzęt wojskowy przekłada się na realną sprawność wojska. Ale czekaj, aż ty to powiesz. To jest chyba bardzo taki wyraźny przypadek tej sytuacji.

To znaczy Saudyjczykom nigdy nie brakowało pieniędzy na najnowszy sprzęt, na amerykańskie najnowsze samoloty, obronę rakietową. Natomiast wydaje się, że nigdy nie wdrożyli jej zgodnie z pewnym programem, którą zaproponowali im Amerykanie. Zasób żołnierski nigdy nie odpowiadał tym wysokim standardom technicznym, jakim prezentował sprzęt saudyjski. Innymi słowy, mieli super uzbrojenie, ale beznadziejne wojsko. Dodatkowo tutaj dochodzi, wydaje mi się, że to było częściowo też zamierzone, bo saudyjska monarchia po prostu boi się rewolucji. Przypomnę, że jak na Bliskim Wschodzie dochodziło do rewolucji, to najczęściej siłą zamachową tych rewolucji była armia, która w pewnym momencie uznawała, że Wie lepiej niż władze polityczne, demokratyczne czy niedemokratyczne, wszystko jedno, i przejmowała władze.

To są dziesiątki przypadków takich rewolucji. Przykład Egiptu chyba najbardziej dobitny. Jak najbardziej. Więc monarchia saudyjska wręcz świadomie działała w ten sposób, aby z jednej strony uzyskać te wszystkie rekwizyty nowoczesności w postaci samolotów F-35, nowych okrętów i innej broni, a jednocześnie utrzymywać tą armię względnie słabą, względnie pod kontrolą, No bo cały ten reżim jest bardzo chwiejny i bardzo sztuczny, ale do czego jeszcze możemy dojść. Więc efekt jest taki, że ta armia wygląda ładnie na paradach, natomiast walczy słabo. No ale jest też ta druga perspektywa. Znaczy mówi się dzisiaj o Hutim jako o armii żołnierzy w klapkach, to tak jest dość popularne stwierdzenie. No ale ta armia w klapkach nie tylko w doskonały sposób korzysta ze swoich przewag geograficznych.

No i dzisiaj dochodzimy do sytuacji, w których część przynajmniej celów jest zbieżna. Dlatego Iran pomaga Huti. Mowa tutaj między innymi o dostawach broni, chociaż one są niewielkie. Mowa o pewnej grupie instruktorów, którzy przyjechali, głównie wywodzących się ze strażników rewolucji, którzy w Jemenie pomagają z tymi najnowocześniejszymi technologiami. A do pewnego momentu, już teraz nie, ale do pewnego momentu też Iran potrafił przekazywać tankowce z ropą Huti, którą to ropę Huti sami już na własną rękę sprzedawali i stąd mieli pieniądze. No teraz mamy do czynienia z sytuacją, kiedy no ta wspólnota interesów jest dość wyraźna, chociaż zwrócę uwagę, że kiedy Stany Zjednoczone i Izrael zaatakowały Iran pod koniec lutego, to Huti się nie ruszyli. Obowiązywał ich rozejm, nie tylko ze Stanami Zjednoczonymi, ale też z Arabią Saudyjską, w zasadzie do lipca nienaruszony.

I chociaż w naturalny sposób, tak jak zareagował Hezbollah na przykład na tą wojnę, mogłoby się wydawać, że dojdzie tutaj do walk, ale nie doszło. Ponieważ Huti uznali, że to nie jest ich moment, że to nie jest w ich interesie. Od czego się ten ostatni kryzys zaczął? Inicjatorem tego kryzysu w relacjach saudyjsko-huti była jednak Arabia Saudyjska, która można by powiedzieć nie wytrzymała ciśnienia, to znaczy od dawna rosło napięcie w Riadzie, które polegało na tym, że no zaraz nas Huti zaatakują, ponieważ Iran ostrzeliwuje państwa Zatoki Perskiej, w tym Arabię Saudyjską, więc zaraz będziemy mieli problem z Huti, musimy uderzyć piersi. No uderzyli i stąd ostatni kryzys. Wspomniałeś, że od ostatniej kampanii amerykańskiej minął mniej więcej rok do momentu tej eskalacji.

W ciągu tego roku dokonało się jeszcze coś, to znaczy technologię podwójnego albo wielokrotnego zastosowania, również zastosowania wojskowego. Mówię tutaj oczywiście o Dronach, bezzałogowcach rozmaitego rodzaju, sztucznej inteligencji, sieciach komunikacyjnych, szyfrowanych, które umożliwiają swobodną wymianę informacji oraz też dostępność rozmaitych komponentów praktycznie umożliwia nie tylko podmiotom państwowym, ale niemalże każdemu za odpowiednie pieniądze i przy odpowiednich kontaktach i przy też odpowiednim ukryciu swojej działalności Stworzenie zdolności czy to rozpoznawczych czy uderzeniowych, które razem w pakiecie dają właśnie możliwość bardzo bolesnego ugodzenia nawet takiego regionalnego mocarstwa jak Arabia Saudyjska.

I to, jak widać na przykładzie Ormuzu, nie trzeba tych statków stale zatapiać. Wystarczy groźba takiego zatopienia i okazuje się nagle, że wielu armatorów nie zaryzykuje takiej decyzji przejścia. Formalnie rzecz biorąc Badal Mandab jest przepływowa, z ograniczeniem, że nie mogą tamtędy przepływać statki saudyjskie, no ale Huti nie zdefiniowali dokładnie na czym ma polegać ta saudyjskość tych statków. Czy zaatakowane zostaną statki, które są własnością Arabii Saudyjskiej? Czy wystarczy, że na tych statkach będzie ropa naftowa z Arabii Saudyjskiej? Nikt tego nie wie i dzisiaj Saudyjczycy wznowili transport ropy zbombardowaną dwa tygodnie temu rurociągiem tym wschód-zachód i są informacje w ostatnich godzin dosłownie, że zaczynają tankować kolejne tankowce, aby popłynęły w stronę Bad Al-Mandab.

Ale czy popłyną? Wystarczy zatopić jeden taki statek i sytuacja diametralnie się zmienia. Ta cieśnina jest prostsza do zablokowania niż Ormus, po prostu dlatego, że jest węższa. A jeszcze w dodatku niemal pośrodku jest ta wyspa Perim, która też została zajęta przez siły Huti. Jak się ma byle drona na światłowodzie, który obecnie jest dostępny, bo proliferuje niejako z tej wojny rosyjsko-ukraińskiej, to w zasadzie nie ma problemu. Ale, co jest chyba równie istotne, Huti uzyskali zdolności uderzeniowe na dystans kilkuset kilometrów i udowodnili ich skuteczność atakiem właśnie na ten terminal, tą stację, przepompownię, cokolwiek co zablokowało rurociąg saudejski. Tak, na ten rurociąg wydaje mi się, że pociski poleciały z terytorium Iraku, zostały wystrzelone przez

Bojówki proirańskie stamtąd. Natomiast rzeczywiście ataki rakietowe, pocisków rakietowych z Jemenu dochodziły w ostatnim czasie zarówno do Riyadu, jak i nawet Mekka była w pewnym momencie zagrożona. A przypomnę, że Huti w pewnym momencie również Izrael atakowali swoimi rakietami. I zdaje się chyba nawet lotnisko Ben-Guriona. Tak, ale to już pewnie ty lepiej wiesz. Natomiast wydaje mi się, że skala tych ataków była raczej symboliczna. Raczej chodziło o zaznaczenie swoich możliwości i pewne stworzenie pewnego psychologicznego zagrożenia niż prawdziwy atak. Po prostu mają tych zasobów za mało. Zaskakująca w tym wszystkim jest rola Chińczyków. W tej ostatnim kryzysie między Arabią Saudyjską i Huti okazuje się, że obie strony korzystają z jakichś chińskich komponentów, które de facto nie powinny się tam znaleźć na polu bitwy, że tak powiem. Dokładnie to samo dzieje się między Rosją a Ukrainą. Dokładnie się to samo dzieje, tylko pytanie jest w takim razie jaki jest interes Chińczyków w tym wszystkim.

Wyobraźmy sobie taką sytuację, że Arabia Saudyjska, kiedy Donald Trump powiedział, że jej nie pomoże, zwróciła się do Chińczyków, którzy są bardzo ważnym odbiorcą saudyjskiej ropy naftowej, aby ci z kolei odezwali się do Iranu, aby Iran poprosił Huti o zaprzestanie ataków. Więc widzimy, że mamy do czynienia nie tylko z rosnącą ambicją takich organizacji parapaństwowych, ale też z pewną jakąś tektoniczną zmianą na Bliskim Wschodzie, która wydaje mi się jest bardzo widoczna od początku wojny amerykańsko-izraelskiej z Iranem, abdykacji Stanów Zjednoczonych. No właśnie, doszliśmy do tego poziomu strategicznego, bez którego ta rozmowa się nie obejdzie. Tak jak mówisz, Amerykanie tracą sprawczość. W kolejnym miejscu. Takie stwierdzenie, wydaje mi się, by implikowało stwierdzenie, że dzieje się proces, który oni nie kontrolują.

26:25 · Strategia Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie 1

Wydaje się jakby prezydentowi Stanów Zjednoczonych imponowało to, w jaki sposób Huti się mu postawił i nie poddali się. I jakby odrzucił na bok wszystkie kalkulacje związane z tym, czy pomóc tej Arabii Saudyjskiej, czy mają obronić i z czym mamy do czynienia od niemal miesiąca. Czyli Arabia Saudyjska, która błaga Stany Zjednoczone o pomoc, która przecież przez lata kupowała od tych Amerykanów ogromną broń, której przecież Donald Trump całkiem niedawno zaproponował sprzedaż programu nuklearnego z takimi tam miejscami, które mogłyby doprowadzić nawet do samodzielnego wzbogacania uranu. Czy to trochę nie przypomina tobie sytuacji z talibami afgańskimi w czasie pierwszej prezydentury Trumpa? Musimy punkt wyjścia zaznaczyć. Czy jesteśmy w stanie racjonalnie wytłumaczyć to, co Donald Trump robi na Bliskim Wschodzie? Bo może te decyzje są podejmowane z dnia na dzień, bo może nie ma tam jakiejś głębszej myśli i wtedy takie odczucia, jak to, że ktoś się postawił i nie poddał się, sprawiają, że nagle polityka zagraniczna Stanów Zjednoczonych wobec Bliskiego Wschodu odwraca się o 180 stopni.

29:31 · Nowe projekty bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie 3

I trzeba z tym kimś się porozumieć. Tylko wtedy nie możemy udawać, że będziemy analizować te zachowywania i wyciągać z tego jakieś daleko idące wnioski, bo to za dzień lub tydzień się może diametralnie zmienić. Nie ulega jednak wątpliwości, że w tej próżni pojawiają się nowe projekty. Wspomnieliśmy o Chinach, do nich jeszcze możemy wrócić. Niedawny całkiem tak zwany Pakt Mekkański, czyli Arabia Saudyjska, Turcja, Pakistan. Coś w rodzaju sojuszu, o którym zresztą bardzo niewiele wiemy, bo przecież tekst tego sojuszu nie został opublikowany. Ten sojusz, który nie zareagował na tę sytuację z Saudyjską, co się wiąże też z tym, że wszystkie te trzy państwa mają bardzo rozbieżne interesy w regionie. Ale pytanie pozostaje, czy to nie była jakaś pierwsza próba budowy nowego porządku, nowego porządku na Bliskim Wschodzie, już bez zewnętrznych aktorów takich jak Stany Zjednoczone i jeszcze może nie, zanim tutaj przyjdą Chińczycy, czyli porządku opartego o trzy bardzo ważne państwa w regionie?

Tego nie wiemy. Natomiast co pokazały te ostatnie dni, No to było do przewidzenia, że Pakistan czy Turcja nie byłyby w stanie pomóc Arabii Saudyjskiej. Ja myślę w ogóle, że ta Arabia Saudyjska to jest najbardziej tragiczna historia z tego wszystkiego. W jakiejś rozmowie ugrzyłem takiego porównania, że nie rzuca kamieniami ten, kto mieszka w szklanym domu. Mamy do czynienia z państwem, które jest fikcją. Arabia Saudyjska to jest, jak to kiedyś o Rosji kiedyś powiedziano, stacja benzynowa z rodziną panującą, która próbowała w ostatnich latach za sprawą Muhammela Bilsalmana pewnych reform społeczno-politycznych które wydaje mi się poniosły kompletną porażkę na poziomie zmiany modelu gospodarczego, jak i zmiany modelu społecznego. Czyli mamy do czynienia z potężną niby monarchią, ze wszystkimi atrybutami nowoczesności, z samolotami F-35, z wielkimi ambasadami na całym świecie, z przepychem, prawda, z legendą historii rodziny Saudów.

Ale że to jest domek z kart. Nie ma tam poważnej struktury społecznej. To jest byt państwowy stworzony w latach 30., w XX wieku, który bez dochodów z ropy naftowej, jeśli to się będzie przeciągać, te kryzysy, o których mówimy, będą się przeciągać, Może zniknąć. I jeszcze nic im nie dał ten taniec z szablami w czasie wizyty Donalda Trumpa w 2017 roku, prawda? Z której on przywiózł zdaje się kontrakty warte 100 miliardów dolarów. W jaki sposób Arabia Saudyjska chodziła wokół Donalda Trumpa? Przecież to był cały system korupcyjny de facto. To znaczy nie tylko chodziło o oficjalne kontakty na zakup kolejnych broni amerykańskich, z których ta Armia Saudyjska nie wie co za bardzo dzisiaj zrobić, z którymi nie wie co za bardzo zrobić. No ale to były nieformalne kontakty, saudyjskie inwestycje w biznesy zięcia Donalda Trumpa, Jareda Kushnera.

33:14 · Arabia Saudyjska i jej sytuacja 5

Arabia Saudyjska upokorzona i osłabiona. Cały region może nie w rozsypce, ale w destabilizacji z bardzo niejasną przyszłością ekonomiczną. Jedna cieśnina nie wiadomo, druga cieśnina nie wiadomo. A po drugiej stronie tej cieśniny Bad Almandab też jest niewesoło, bo jest Erytrea, wiadomo państwo, które się oddzieliły już chyba dwie dekady temu od Etiopii. Mamy de facto wojnę domową. Etiopia jest krajem w stanie pełzającego rozkładu. Mamy Somalię, gdzie jest Al-Shabab, który swoją drogą najbogatsza odnoga Al-Kaidy, która blisko współpracuje z Huti. Proszę sobie wyobrazić, na czym mogłaby polegać współpraca ugrupowania, które panuje w Somalii i w Jemenie po dwóch stronach cieśniny Bad Almandab.

No tylko przypomnę, że takich przypadków w historii było bardzo dużo. Wiadomo, że ostatnie dekady to było bardzo wygodne budowanie takiej opozycji między państwami arabskimi a Iranem i jego sojusznikami. Między islamem sunnickim a szyickim. To wszystko bardzo dobrze gra w polityce wewnętrznej, ale nie za bardzo gra w sytuacji, kiedy region przestaje mieć dominującą siłę w postaci Stanów Zjednoczonych i że musi się zacząć rządzić albo zacząć myśleć o tym, żeby rządzić się samemu. W dłuższej perspektywie jakieś regionalne porozumienie odkładające na bok te wszystkie ideologiczne spory między sunnitami i aszyitami, które, jak wydaje mi się, te spory są w dużym stopniu wtórne wobec interesów politycznych, Że jest nieuniknione, że jakieś dogadanie się między Arabią Saudyjską a Iranem na przykład też jest nieuniknione.

W końcu w interesie wszystkich tych państw, o których dzisiaj mówimy, jest przepustowość obu tych cieśnin. To znaczy zarówno Bad al-Mandab, a jeszcze w większym stopniu Ormuzu, bo przecież na tym, że te tankowce saudyjskie nie przepływają przez Ormus, cierpi nie tylko, no a właśnie Arabia Saudyjska, ale przecież też Iran, który jest w fatalnej sytuacji gospodarczej. W interesie zbyt dużej liczby państw w regionie jest to, żeby te cieśniny były przepustowe. No można powiedzieć, że wszyscy cierpimy, tak? Przynajmniej ci z nas, którzy albo poruszają się swoimi samochodami, albo patrzą na ceny, bo przecież inflacja, widzimy najnowsze dane, skacze nieprzypadkowo. I można powiedzieć tak, że Europa też powinna coś z tym zrobić. I tutaj pojawia się prezydent Francji Emmanuel Macron, który w ubiegłym tygodniu zadeklarował, że Może symbolicznie wyślę do Arabii Saudyjskiej, właśnie do tego zagrożonego miasta Janbu w celu ochrony rurociągu.

Brytyjczycy chcą wysyłać swoje latające tankowce, żeby wspierać Saudyjczyków. No tylko wydaje mi się, że to jest ślepa uliczka. To znaczy oni wspierają w tym wypadku agresora. Państwo, które doprowadziło do tego kryzysu de facto swoimi przerośniętymi ambicjami regionalnymi i ideologicznymi, które się nie pokrywają z potencjałem tego państwa. To znaczy Europejczycy w osobiach Francuzów i Brytyjczyków jakby przymykają oczy na to, że to Arabia Saudyjska doprowadziła, jest głównym prowodyrem tego kryzysu, że to ona doprowadziła do tej katastrofy humanitarnej, o której mówiliśmy. To jest taki symboliczny akt zastąpienia. Jeśli Amerykanie wam nie chcą pomóc, to my wam pomożemy, więc może nam potem wyślecie trochę więcej ropy na przykład. Może to jest jakaś kalkulacja udana, ale wydaje mi się, że inwestowanie w ogóle w Arabię Saudyjską w obecnym kształcie jest bardzo ryzykowne i że ta obrona przeciwrakietowa francuska coś pomoże, ale to nie jest rozwiązanie długofalowe z pewnością.

W ogóle tutaj Europa wydaje mi się w dużym stopniu nie ma potencjału, jest raczej odbiorcą bodźców, nie współkształtuje tej sytuacji geopolitycznej. Czyli określić się muszą Amerykanie, no a w Ameryce za miesiąc wybory. I o ile nie dojdzie do jakiejś październikowej niespodzianki łamane przez katastrofę, to można powiedzieć, że decyzja nadejdzie, ale dopiero po wyborach. W przemówieniu w ONZ Donald Trump zasygnalizował, że jest w przededniu podjęcia decyzji, czy pójdzie ścieżką pokojową, czy może zdecyduje się na jakąś eskalację. Jak sądzisz, co będzie? Teraz w ogóle jeszcze przed wyborami może dojść do niebezpiecznego momentu, bo ewidentnie widać, że Amerykanie i Saudyjczycy próbują przepuszczać coraz więcej, przepychać w zasadzie, coraz więcej statków saudyjską ropą przez cieśninę Ormus.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.