Kraków to nie Polska | Nasłuch
Wyniki wyborów w Krakowie kuszą, by potraktować je jako zapowiedź przyszłorocznej kampanii parlamentarnej. Tyle że krakowska scena była wyjątkowa: z silnym kandydatem bezpartyjnym, bez Konfederacji i z partiami, które nie zawsze grały o zwycięstwo.Wojciech Szacki i Joanna Sawicka opowiadają o mobilizacyjnej sile Koalicji Obywatelskiej, wyniku PiS oraz rywalizacji Razem i Nowej Lewicy. Zastanawiają się też, czy słabsze wyniki mniejszych partii mogą przybliżyć stronę rządową do pomysłu wspólnej listy. Na koniec Warszawa, gdzie nie udało się zebrać podpisów pod referendum w sprawie odwołania Rafała Trzaskowskiego. Dlaczego krakowska fala referendalna nie rozlała się na inne miasta i jakie wnioski partie mogą z tego wyciągnąć przed kolejną kampanią?Rozmowę prowadzi Andrzej Bobiński.Zapisz się do PI Space: https://www.politykainsight.pl/pi-space/rejestracjaPI Space to bezpłatny newsletter i podcast Polityki Insight o branży kosmicznej w Polsce i na świecie. Co środę analizujemy najważniejsze inwestycje, technologie, firmy i gospodarcze aspekty eksploracji kosmosu. Premiera już 24 października 2026Partnerami projektu są ICEYE oraz Sieć Badawcza Łukasiewicz – ITECH Instytut Innowacji i Technologii.
Publikujemy pogłębione analizy i podcasty oraz wybieramy najważniejsze informacje z branży. Nazywam się Jan Jęcz, jestem głównym autorem PI Space i zapraszam do lektury oraz słuchania. Link do rejestracji znajdziecie w opisie podcastu. Partnerami projektu są iSci oraz sieć badawcza Łukasiewicz i Tech Instytut Innowacji i Technologii. Jest środa 30 września. W niedzielę odbyła się pierwsza tura przedterminowych wyborów w Krakowie. Wygrał Łukasz Gibała z wynikiem 36,48%. Drugie miejsce zajął Monika Piątkowska z wynikiem 29,91%. I to oni zmierzą się w drugiej turze 11 października. Dziś z Janą Sawicką i Wojtkiem Szackim porozmawiamy o tym, dlaczego nie warto wyciągać daleko idących wniosków z tych wyborów.
Następnie przedstawimy daleko idące wnioski wynikające z tych wyborów. Wreszcie, na koniec porozmawiamy o drugiej turze, referendum warszawskim, które się nie odbyło i o przyszłości. Zapraszam na nas. Dobrze, to może zaczniemy od Wojtka. Wojtku, dlaczego uważasz, że nie warto wyciągać daleko idących wniosków z tych wyborów? Z kilku powodów. Po pierwsze to były przyspieszone wybory w jednym mieście, rozpisane po referendum, w którym krakowianie i krakowianki odwołali prezydenta Miszalskiego z Koalicji Obywatelskiej, więc to był specyficzny moment. Też moment po bardzo długiej kampanii zwalczającej Koalicję Obywatelską w tym mieście, w którą Łukasz Gibała wyłożył setki tysięcy złotych, a może nawet ponad milion złotych na to, żeby
Przygotować grunt pod swoją kampanię już w wyborach, to jest raz. Dwa, Kraków jest wielkim miastem, w którym te wyniki zawsze odbiegają od wyników ogólnopolskich. Po trzecie, inna była stawka tych wyborów, nie było tak silnej polaryzacji jak przy okazji wyborów parlamentarnych czy prezydenckich ogólnopolskich. Co się przełożyło też oczywiście na niższą niż w tych ogólnopolskich kampaniach frekwencję, choć i tak była dość wysoka jak na właśnie przedterminowe wybory. No i wreszcie ta stawka kandydatów była taka, a nie inna. Mieliśmy do czynienia ze starciem popularnego w mieście doświadczonego kampanijnie Łukasza Gibały, który Nie tylko już po raz czwarty startował w wyborach na prezydenta Krakowa, ale również ma za sobą kampanię parlamentarną, dwukrotnie był posłem, startował też do Senatu, więc jest przetarty kampanijnie, a starł się tam z politykami raczej drugoligowymi, bo kandydatka Koalicji Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego miała za sobą start w jednej kampanii w wyborach przedterminowych do Senatu.
W Krakowie wszyscy kandydaci ewidentnie uznali i wyszło im to z badań, że krakowianie nie chcą już więcej hejtu, nie chcą już więcej wzajemnych ataków, nie chcą tak silnych politycznych emocji i tonowali te emocje. I pomimo tego, że było bardzo dużo debat przed tymi wyborami, to te debaty też były bardzo grzeczne i właśnie jakichś takich kłótni, wzajemnych oskarżeń czy tego typu historii, które zwykle obserwujemy w różnych kampaniach, tutaj nie było. Ja bym się jeszcze dopowiedział z tym gibałą, bo to być może za słabo wybrzmiało. To jest bardzo specyficzny kandydat, który potrafi się karmić elektoratami różnych partii, który jest nieoczywisty, jeśli chodzi o swoje poglądy, a być może przede wszystkim ekspozycję tych poglądów.
I to sprawia, że on zabrał sporo wyborców wszystkim partiom, od Konfederacji aż po Lewicę, a po drodze Koalicji Obywatelskiej i PiS-owi. Tutaj ten obraz jest bardzo wykrzywiony w stosunku do ogólnopolskich preferencji. W ogóle te wybory też wydaje mi się, że były dziwne, ponieważ poza Łukaszem Gibałą, który myślę, że był dosyć pewny powodzenia, przynajmniej w tej pierwszej turze i patrząc w kierunku drugiej, To mam poczucie, że nikt z kandydatów nie wierzył w wygraną i że tak naprawdę ci kandydaci nie grali o pełną pulę, nie grali o zwycięstwo, tylko raczej próbowali maksymalizować swój wynik, bo mieli inne cele i grali w trochę inną grę niż wygrana w tych wyborach, więc to też moim zdaniem zakrzywiało trochę rzeczywistość.
No tutaj miałam wrażenie, że kandydaci starają się pod tym względem dostosować do Łukasza Gibały, który jest bezpartyjny i pokazać, że ta walka to jest walka o Kraków, a nie rywalizacja partii. Natomiast w ostatnich tygodniach kampanii każdy z partyjnych kandydatów się mocno upartyjnił i sprowadzał do Krakowa liderów swojej formacji, którzy bardzo starali się wzmocnić i chyba skutecznie niektórzy z nich starali się wzmocnić swoich kandydatów, bo widać było, że ta Mobilizacja elektoratów partyjnych na tej ostatniej prostej była dla nich bardzo ważna. No ale drugą sprawą, o której chciałam wspomnieć, jeśli pytasz o to, dlaczego ta kampania nie odwzorowywała naszej sceny politycznej i nie jest dobrą wskazówką, jeśli chodzi o to, co będziemy obserwować w kampanii parlamentarnej w 27 roku, no to jest oczywiście brak
Kandydata Konfederacji. Bartosz Bochańczak, bliski współpracownik Sławomira Męcena, nie dostarczył wystarczającej liczby 3000 ważnych podpisów pod swoją kandydaturą, żeby mógł w tych wyborach wystartować. I Konfederacja jako trzecia siła w Polsce, jako bardzo ważna partia, tej partii tutaj nie było. I jak widzieliśmy w sondażach Exit Poll, Bardzo duża część wyborców tej partii zagłosowała na Łukasza Gibałę, ale też częściowo się rozproszyli. Myślę, że spora część nie poszła do wyborów. No i brak tej super ważnej, silnej partii sprawia, że ocena tej kampanii i ekstrapolacja wyników na wybory w 27 jest bezsensowna. No nie było też Rozwoju Plus i kandydata tej partii, która nie jest może super silna, ale jednak wystaje ponad próg wyborczy w sondażach na razie.
A jednak ten wynik okolicy 30% wydaje mi się, że pokazuje to, że w momencie kiedy w kampanię włącza się premier Donald Tusk, minister finansów Andrzej Domański, to mobilizacja wyborców licznych w Krakowie, wyborców Koalicji Obywatelskiej jest duża i pomimo stosunkowo słabej kandydatki partia jest w stanie osiągnąć dobry wynik. I patrząc na te wyniki widzimy super silnego Łukasza Gibałę, który przyciąga elektoraty różnych partii, również wyborców Koalicji Obywatelskiej, co widzieliśmy w exit pollach. Ale jak patrzymy na te resztę stawki, no to Koalicja Obywatelska w stosunku do innych partii potwierdziła swoją dominację na krakowskiej scenie. To prawda i myślę, że po prostu to, co zobaczyliśmy, podbijając to, co mówisz, to jest potencjał mobilizacyjny Koalicji Obywatelskiej.
Na jego wynik 17,5% był słabszy niż Łukasza Kmity w 2024 roku o 2 punkty. Dużo słabszy niż wcześniejsze wyniki kandydatów PiS w tym mieście. Jeszcze za naszej pamięci Małgorzata Wasserman wchodziła do drugiej tury z ponad 30% poparciem w pierwszej turze. Więc niewątpliwie Drewnicki zrobił duży krok na swojej drodze do przyszłego Sejmu i pewnie wyrobił się kampanijnie, zdobył rozpoznawalność w mieście, czyli w swoim okręgu przyszłym. Ale te 17,5% to naprawdę trzeba być doktorem Patrykiem Jakim, żeby widzieć w tym pozytywy i zwiastun lepszej formy PiSu w nadchodzących miesiącach. I druga sprawa, rozumiem, że siłą rzeczy, tak jak sobie powiedzieliśmy, Kraków nie jest Polską, a Łukasz Giba zebrał też sporo głosów prawicowych, natomiast żyjemy w przeświadczeniu, popartym też danymi sondażowymi, że prawica jest bardzo silna i mimo podziałów na tej prawicy, to wyborców prawicowych, co też widzieliśmy w wyborach prezydenckich w 25 roku, jest bardzo wielu.
Tutaj ci wyborcy prawicowi, Mimo wszystko nie przełożyli się na dobry wynik, bo nawet jeżeli sumujemy te wyniki Klimka i Drewnickiego, no to to jest... I nawet jeśli dodamy trochę elektroratu Gibały prawicowo. I wiedząc, że to jest Kraków, to jednak jest to problem. Druga sprawa, kończąc temat Michała Drewnickiego i PiSu, jest taka, że Jestem gotów się założyć, że tak naprawdę koniec końców wielu z wyborców, którzy zagłosowali w tych wyborach i na przykład zagłosowali na Łukasza Gibałę, to byli wyborcy, którzy są niezadowoleni z rządu, którzy nie popierają rządu, którzy uważają, że rząd powinien być inny i że chcieliby zmiany na tym poziomie centralnym. Natomiast ten głos protestu, ci wyborcy, którzy głosują po prostu przeciwko Koalicji Obywatelskiej, przeciwko Donaldowi Tuskowi,
I także to po prostu jest ten silny sentyment polaryzacyjny, której polaryzacji nie widzieliśmy w samej kampanii. Ona nie była obecna w debacie przed tymi wyborami, natomiast moim zdaniem jednak Ja tutaj bym się wtrącił z delikatną polemiką, bo patrzę na dane z exit pola firmy OGB. Jeśli chodzi o elektorat Nowej Lewicy, to Gosek Popiołek przyciągnęła go w 44%, a Gibała w 1,3%. Tam Piątkowska skubnęła 14,5% tych wyborców, więc nie tak znowu dużo i niekoniecznie to akurat jest największym problemem, chociaż oczywiście trochę jest, bo Piątkowska i Drewnicki zdobyli mniej więcej po 70% wyborców swoich macierzystych partii.
Rzadko kiedy można sobie wyobrazić lepszy, lepiej uzupełniający się układ dwóch partii, jeśli chodzi o wybory. I tego układu nie będzie na 99%. Myślę, że Lewica to wciąż by chciała, tutaj drobna polemika z Aśką, ale razem nie chce i to jest ten problem. To jeszcze, zanim przejdziemy dalej, Rozwój+. Z jednej strony partia nie wystawiła swojego kandydata, z drugiej strony jest obarczona nie najlepszym wynikiem Michała Drewnickiego. Z trzeciej strony... Elektorat, który niezbyt licznie się stawił, głosował głównie na Łukasza Gibałę. Tak, jeżeli wyciągamy jakiekolwiek wnioski z poparcia partyjnego w exit polu OGB, to widzimy 3% poparcie dla Rozwoju Plus, co nie może cieszyć, szczególnie w takim mieście jak Kraków.
Działań, które by mogły wydźwignąć na trwałe jego partie ponad próg. Ja zgaduję, bo nie wiem tego, ale zgaduję, że ta myśl opiera się na założeniu, że w pewnym sensie Rozwój Plus może być takim partyjnym odpowiednikiem Łukasza Gibały. To znaczy, że Rozwój Plus w tezie profesora Sowińskiego Może być partią, która z jednej strony zbiera wyborców niezadowolonych z rządu, niezadowolonych z władzy, krytykujących poprzednią władzę za takie przewiny jak z jednej strony kolesiostwo, zatrudnianie swoich w spółkach, instytucjach i Czego jak wiadomo Mateusz Morawiecki nie robił. A z drugiej strony i też krytykujący na przykład za zbyt progresywną powiedzmy politykę miejską, jakkolwiek to brzmi, ale że ci wyborcy z kolei nie szukają i nie będą głosowali na PiS czy na skrajną prawicę.
Znaczy jest tu nisza, Którą wypełnił Łukasz Gibała i którą teoretycznie przy dobrze poprowadzonym procesie budowy partii politycznej, a następnie przy dobrze poprowadzonej kampanii w tą niszę mógłby wskoczyć Mateusz Morawiecki. To jest temat pewnie na inną rozmowę i niewykluczone, że przed jeszcze tym kongresem 15 października czy 17 października Rozwoju Plus taką rozmowę o tej partii odbędziemy, o tej tworzącej się partii. Ale teraz na szybko bym powiedział, że Morawiecki nie idzie na razie tą drogą. Na razie on nie odróżnia się specjalnie od PiSu. Nie rzucił rękawicy tak naprawdę Jarosławowi Kaczyńskiemu jako przywódcy. Nie wszedł w gwałtowną polemikę z PiS-em. I w związku z tym przy całkowitym braku wyrazistości traci ten swój kapitał, który zyskał na samym początku tuż po rozłamie i w najnowszych sondażach jest już tak ledwo, ledwo nad tym progiem wyborczym.
Sądzę, że to byłoby bardzo korzystne również dla Razem, które by ewidentnie wtedy poszło w stronę właśnie trzeciodrogowości, a nie lewicowości i Adrian Zandberg byłby Szymonem Hołownią tych kolejnych wyborów. Chyba, żeby się pojawił jakiś jeszcze inny Szymon Hołownia, bo zgadzam się z Aśką, że ten wynik Łukasza Gibały pokazuje, że no i jest popyt na jakąś taką siłę jeszcze inną niż te, o których rozmawiamy. Trudno będzie oczywiście w tę niszę wskoczyć komuś teraz, bo Gibała budował sobie tę pozycję przez lata w Krakowie, miał bardzo duże fundusze na to, żeby się też zbudować. W skali kraju jest to znacznie trudniejsze i konkurencja jest też silniejsza, więc ten wynik Gibały jest oczywiście nie do powtórzenia w skali kraju.
Oczywiście mieliśmy aferę w Szpitalu Południowym, za którą Rafał Trzaskowski, ponieważ jest to szpital miejski, Ponosi współodpowiedzialność, ale jak widać ta emocja nie miała takiego oddźwięku w uczuciach warszawiaków, żeby zachęcić ich do zbiórki podpisów. Myślę też, że organizator zbiórki podpisów Maciej Wilk nie dysponuje takimi zasobami pieniężnymi, takimi zasobami strukturalnymi, organizacyjnymi jak Łukasz Gibała, który nie był formalnym organizatorem akcji referendalnej w Krakowie, Ale wiemy o tym, że był tam szarą eminencją. Wiemy o tym, że jego fundacja zapłaciła niespełna 2 miliony złotych na organizację tej kampanii. Tutaj tego nie było. W zbiórkę podpisów za referendum włączyły się niektóre partie opozycyjne.
Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Wyniki wyborów w Krakowie kuszą, by potraktować je jako zapowiedź przyszłorocznej kampanii parlamentarnej. Tyle że krakowska scena była wyjątkowa: z silnym kandydatem bezpartyjnym, bez Konfederacji i z partiami, które nie zawsze grały o zwycięstwo.
Wojciech Szacki i Joanna Sawicka opowiadają o mobilizacyjnej sile Koalicji Obywatelskiej, wyniku PiS oraz rywalizacji Razem i Nowej Lewicy. Zastanawiają się też, czy słabsze wyniki mniejszych partii mogą przybliżyć stronę rządową do pomysłu wspólnej listy. Na koniec Warszawa, gdzie nie udało się zebrać podpisów pod referendum w sprawie odwołania Rafała Trzaskowskiego. Dlaczego krakowska fala referendalna nie rozlała się na inne miasta i jakie wnioski partie mogą z tego wyciągnąć przed kolejną kampanią?
Rozmowę prowadzi Andrzej Bobiński.
Zapisz się do PI Space: https://www.politykainsight.pl/pi-space/rejestracja
PI Space to bezpłatny newsletter i podcast Polityki Insight o branży kosmicznej w Polsce i na świecie. Co środę analizujemy najważniejsze inwestycje, technologie, firmy i gospodarcze aspekty eksploracji kosmosu. Premiera już 24 października 2026
Partnerami projektu są ICEYE oraz Sieć Badawcza Łukasiewicz – ITECH Instytut Innowacji i Technologii.