Komandosi Tuska | Nasłuch
W dzisiejszym odcinku Wojciech Szacki i Andrzej Bobiński dyskutują o rekonstrukcji rządu, o logice, która stała za zmianami ministrów i konsekwencjach, które przyniesie. A przede wszystkim, czy "zespół komandosów" będzie nowym otwarciem i czy powstrzyma niekorzystne dla koalicji procesy. A w najbliższy czwartek (24 lipca) zapraszamy na specjalną edycję #studionasłuch x Krytyka Polityczna. Będziemy dyskutować o raporcie „Nowy duopol obali ten system”, a spotkanie z autorami - Przemysławem Sadurą i Sławomirem Sierakowskim – poprowadzi Andrzej Bobiński. Zaczynamy o 20:30 w warszawskim Barze Studio.
No i tutaj na ich miejsce Donald Tusk wziął ministrów, którzy mogą się kojarzyć wyborcom Platformy z takimi zdecydowanymi działaniami. Sędzia Waldemar Żurek był jednym z tych przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości, którzy za PiSu byli najbardziej gnębieni przez ówczesną władzę i który również zapisał się jako jeden z tych sędziów, którzy najgłośniej protestowali przeciwko. przeciwko rządom PiS. Drugą taką postacią jest Marcin Kierwiński, który ma najbardziej chyba przedziwną historię. To jego CV rządowe wygląda dość dziwacznie w tej kadencji, bo on zaczynał ją jako minister spraw wewnętrznych, później w ramach pierwszej rekonstrukcji rządu odszedł, żeby zostać europosłem. Później po paru miesiącach oddał mandat i został ministrem do spraw likwidacji skutków powodzi na Dolnym Śląsku.
No i teraz tę pracę zamienił na powrót do resortu spraw wewnętrznych, a prawdopodobnie dzieje się tak dlatego, że on się kojarzy z tymi pierwszymi miesiącami rządów Platformy, gdy z jednej strony mieliśmy Bartłomieja Sienkiewicza w Ministerstwie Kultury, który przejmował media publiczne, a z drugiej strony mieliśmy Marcina Kierwińskiego, który w oczach opinii publicznej uchodził za człowieka, który doprowadził do zatrzymania Macieja Wąsika i Mariusza Kamińskiego. Aczkolwiek tu krążą legendy o roli jaką odgrywał wówczas w tamtych wydarzeniach Marcin Kierwiński i o tym jak zdecydowany był, żeby dojechać ten proces mówiąc potocznie. Nie jestem pewien czy rzeczywiście to Marcin Kierwiński tutaj był siłą napędową, natomiast... Rzeczywiście, tak jak mówisz, prawdopodobnie tak mogło to zostać zapamiętane przez opinię publiczną.
Rozumiem, że ta logika walki dobra ze złem jest tak naprawdę logiką polaryzacji ostrego sporu z opozycją, a tak naprawdę z PiSem. Jest próbą przywrócenia polskiej polityki w te kolejne polaryzacyjne, czyli PiS. walczy z Platformą, a Platforma walczy z PiSem. Jest to robione po to, żeby trochę odebrać tlenu Konfederacji. A trochę koalicjantom być może. A trochę być może koalicjantom. Z tego co widziałem dzisiaj już, to Jarosław Kaczyński nie potrzebował wiele czasu, żeby zacząć grać w tę grę, bo i Jarosław Kaczyński i inni przedstawiciele PiSu... Od razu zaczęli atakować Waldemara Żurka i Marcina Kierwińskiego, więc wszystko się zgadza. Myślę, że tutaj jest jeszcze trzeci cichy bohater tej walki dobra ze złem, który praktycznie nie zaistniał w trakcie tej konferencji czy tego ogłoszenia.
Być może jeszcze porozmawiamy o tym, jak to wystąpienie premiera wyglądało, jakie wrażenie pozostawiło, ale tutaj bym się zatrzymał i zgodziłbym się z tobą, że dość dziwnie był przedstawiony Jarosław Sikorski, bo jeśli był to jedyny polityk awansowany na stanowisko wicepremiera, to teoretycznie ludzie by oczekiwali, słuchacze, widzowie. że premier od tego zacznie i jakoś wybije rolę Radzysława Sikorskiego. Tymczasem on został tam wymieniony gdzieś w środku stawki i premier nie poświęcił mu raczej dużo miejsca. Trochę dziwne, biorąc pod uwagę i to, że jest to najpopularniejszy w tym momencie polityk Platformy, budzący chyba największe zaufanie, przynajmniej według niektórych sondaży. I w dodatku nowa twarz rządu, bo sam Tusk go wskazał na wicepremiera.
Ministrem aktywów państwowych na miejsce Jakuba Jaworowskiego zostaje Wojciech Balczun, który jest menadżerem z dosyć dużym i długim doświadczeniem też z poprzedniej... też. Też jest radowym. Z poprzedniej kadencji Donalda Tuska. No i właśnie jest pani Sobierańska-Gręda. No tutaj dwoma politykami. Jeden to jest ten wracający Marcin Kierwiński, który stał się dosyć osobliwym symbolem walki z PiS-em, a z drugiej strony jest Jakub Rutnicki, który idzie do Ministerstwa Sportu. Nie do końca rozumiem, dlaczego Ministerstwo Sportu pozostało, a nie zostało połączone z innymi. Właśnie, bo tutaj ten rząd miał zostać odchudzony również, jeśli chodzi o liczbę ministerstw, a to akurat niespecjalnie wyszło. Tak, to też było dziwne. Natomiast jest też, mam wrażenie, takie wskazanie, że posłowie politycy Platformy niekoniecznie są najlepszymi i będą najlepszymi ministrami.
Musimy jednak poszukać zasobów i kadr gdzie indziej. No tu jeszcze jest jedna sprawa, że kiedyś, kiedyś dawno temu, jak były wcześniejsze rządy Platformy, czy później nawet w trakcie rządów PiSu, to można było wyraźnie prześledzić jakieś frakcyjne uzasadnienie w rekonstrukcjach, że tu ludzie tego akurat rośli albo byli wycinani. A tutaj takiej logiki na pierwszy rzut oka przynajmniej nie widzę. Raczej wygląda to jak efekt zarzucenia wielkiej sieci i tam wyłowienia. Ten się zgodził, ta się nie zgodziła, to znaleźliśmy kogoś innego. To się nie układa w taki jeden łatwy do opowiedzenia obrazek. To prawda. I teraz podsumowując, ja sobie myślałem i o tym też chwilę rozmawialiśmy, planując teksty przed nagraniem, że kiedy Donald Tusk siadał do myślenia o tej rekonstrukcji, to z jednej strony w sposób oczywisty ograniczały go ustalenia, emocje i ambicje koalicjantów i no to dało się odczuć i tutaj jednak trzeba też...
Czy tak będzie? Oczywiście nie wiem. Czy Donald Tusk będzie gotowy się usunąć? Też nie wiem, ale myślę, że takich głosów będzie przybywało również wśród ludzi, którzy rządowi tej koalicji jakoś tam kibicują. I nieodległe wydają mi się czasy, w których będą sondaże po prostu, czy lepszym premierem byłby Radosław Sikorski, czy Donald Tusk, czy jeszcze jakiś inny polityk tej koalicji. I myślę, że to jest to, co nas czeka. Czy Donald Tusk się zdecyduje na ten ruch? To będzie od niego zależało. Nie ma takiej siły w Platformie i nie ma chyba takiej siły w koalicji, która by Donalda Tuska zmusiła do podjęcia tej decyzji. To musi być wewnętrzne przekonanie. że tylko w ten sposób może na przykład pomóc odsunąć groźbę przejęcia władzy przez prawicę, czy też odsunąć groźbę przejęcia przez tę prawicę w większości, nie chcę powiedzieć konstytucyjnej, ale podkonstytucyjnej.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.