Jaki będzie cel klimatyczny UE? | Energia do zmiany
W dzisiejszym odcinku Tomasz Bielecki opowiada o celu klimatycznym na 2040 r., o którym decydować będą polityczni liderzy na posiedzeniu Rady Europejskiej w końcu października. Konsensus wokół ambitnego celu jest mało realny, co grozi osłabieniem Unii Europejskiej w dyplomacji klimatycznej na korzyść Chin. Rozmowę prowadzi Julia Cydejko. Zapraszamy!
Dzień dobry. Słuchacie państwo podcastu Polityki Insight Energia do Zmiany. W naszej audycji opowiadamy o najważniejszych wiadomościach z sektora energetycznego, omawiamy zmiany regulacyjne i najnowsze trendy technologiczne. Z naszymi gośćmi dyskutujemy o konwencjonalnych i odnawialnych źródłach energii oraz o polityce polskiej i europejskiej. Mierzymy się też z tematem zmian klimatycznych i tego, jak wpłyną one na nasze życie. Nazywam się Julia Cydejko i zapraszam na dzisiejszą audycję. W lipcu Komisja Europejska ogłosiła projekt regulacji o celu klimatycznym na 2040 rok. Zgodnie z rekomendacją naukowców zaproponowała redukcję emisji o 90% w porównaniu z poziomem z 1990 roku.
Teraz propozycje poprawek uzgadniają równolegle europosłowie i stolice. Jak zwykle po stronie stolic jest więcej emocji. Duńska prezydencja w Radzie Unii chciałaby nad celem klimatycznym głosowali ministrowie, ale pod koniec ubiegłego tygodnia zapadła decyzja o włączeniu tematu w agendę Rady Europejskiej. Dlaczego to ważne i jak może potoczyć się los celu klimatycznego na przyszłą dekadę, opowie Tomasz Bielecki, starszy analityk do spraw europejskich w polityce Insight. Julia Cydejko, zapraszam na Energię do Zmiany. Tomku, wyjaśnij może proszę na początek, czym różni się właściwie proces decyzyjny na forum ministerialnym od tego, który obowiązuje w Radzie Europejskiej, bo myślę, że to da naszym słuchaczom i słuchaczkom lepszy kontekst do reszty rozmowy. Rzepisy unijne w normalnym trybie są decydowane przez Radę Unii Europejskiej i Parlament Europejski.
Komisja Europejska proponuje projekty i mamy dwóch współprawodawców, czyli kraje członkowskie w Radzie i w Parlamencie Europejskim. Co nie zmienia faktu, że w Unii Europejskiej najważniejszym ciałem, czyli instytucją jest Rada Europejska, w której zasiadają przywódcy krajów unijnych, prezydenci bądź premierzy, w zależności jak to, który kraj ma w swojej konstytucji postanowione. I Rada Europejska nie jest ciałem prawodawczym. Traktat mówi, że ona określa strategiczne interesy Unii, swoje postanowienia zapisuje w pisemnych wnioskach nazywanych konkluzjami, które są postanowiane przez konsensus, które nie mają wartości prawnej, one nie są wiążące. I nie wywierają presję na cały system ten prawodawczy Unii Europejskiej. I najważniejsze rzeczy, to nie jest kwestia ściśle opisana w traktatach ani w praktyce.
Po prostu jest tak, że rzeczy, które są najkosztowniejsze, czy najważniejsze dla krajów Unii Europejskiej, których trudno narzucać, zwłaszcza poważnym graczom w Unii Europejskiej, utarło się, że są one... przenoszone, to się nazywa przenoszone na poziom szczytu unijnego, czyli na posiedzenie Rady Europejskiej. Te konkluzje są przyjmowane jednomyślnie, co nie oznacza, że w przypadku takich decyzji, jak decyzje o szczegółowych celach klimatycznych, że jeśli nie ma porozumienia na poziomie szczytu unijnego, że... Ta kwestia bez rozstrzygnięcia, ani na tak, ani na nie, w sposób jednomyślny na tak, ani na nie, ona może, tak to jest politycznie i proceduralnie, może wrócić w ręce ministrów do Rady Unii Europejskiej. Nieklimatyczny wtręt. Tak było trochę z paktem migracyjnym.
Nigdy nie było jednomyślności na forum Rady Europejskiej. Było to wałkowane na wielu, wielu szczytach. Ostatecznie kwestia wróciła do poziomu Rady Unii Europejskiej i została przyjęta przez głosowanie, w którym Polska i Węgry zostały przegłosowane. Do tematu tych dalszych kroków na pewno jeszcze wrócimy, ale bardzo się cieszę, że zarysowałeś kontekst tego właśnie z jednej strony konsensualnego, jeśli tak można powiedzieć, przyjmowania konkluzji przez Radę Europejską, z drugiej strony właśnie ten taki nieformalny, nieostry charakter czy spis spraw, które na agendę Rady Europejskiej trafiają, prawda? To znaczy jest to kwestia ustaleń politycznych i właśnie tutaj do tych ustaleń politycznych chciałabym, żebyśmy nawiązali, bo pierwotnie scenariusz preferowany przez Komisję Europejską, preferowany także przez duńską prezydencję, która objęła stery Rady Unii z początkiem lipca i będzie trzymać te stery do końca roku.
Ten preferowany scenariusz był taki, żeby to na forum Rady Unii odbyło się głosowanie, wówczas ministrowie głosowaliby większością kwalifikowaną tak zwaną, tak żeby ogólne podejście tak zwane w sprawie celu klimatycznego przyjąć i móc przystąpić do głosowania. negocjacji z delegacją europosłów. No ale stało się inaczej i chciałabym cię poprosić o takie krótkie streszczenie całej tej dramy, która w Brukseli się odbyła w ostatnich miesiącach, a która doprowadziła właśnie do tego, że pod koniec ubiegłego tygodnia przesądziło się, że to Rada Europejska przynajmniej spróbuje, taki będzie następny krok, uzgodnić to ogólne podejście stolicy. W lipcu Komisja Europejska zaproponowała akt legislacyjny, tak, poprawki do prawa klimatycznego z tym celem redukcyjnym na 2040 rok, nie czekając na uprzednie postanowienia szczytów.
Czasami Komisja Europejska respektuje fakt, że coś jest tak ważne dla kraju członkowskiego. Tak było z celem neutralności klimatycznej na 2050 rok. To nie było tak, że najpierw Komisja Europejska położyła papier na stole i później... przywódcy na szczycie, dyskutujcie czy nie, było najpierw zobaczmy, co mówi szczyt i on daje wskazówki, co dalej. Tutaj komisja już ustawiła się w tej kolejności, że to nie wymaga rozmowy na szczycie. Jeśli mogę tutaj tak zainterweniować szybciutko, to żeby tak stanąć trochę po stronie Komisji Europejskiej tutaj, no to ten cel 90% on wynika z celu neutralności klimatycznej, który właśnie już został przyjęty, tak jak mówisz, więc jakby on został przez Radę Naukową rozpoznany jako cel pośredni, konieczny do tego, żebyśmy ten cel neutralności klimatycznej w połowie stulecia osiągnęli. Być może, tak sądzę, tak też z moich informacji wynika, że to stało za tą decyzją, żeby przyjąć raczej tę ścieżkę.
Zgoda to jest niebagatelny argument. Argument, że Rada Europejska, jak mówi traktat, określiła strategiczny interes i kierunek rozwoju Unii, postanawiając, czy dążymy do celu neutralności klimatycznej w 2050 roku i cała reszta jest pochodną, która już nie wymaga ponownej dyskusji na najwyższym poziomie. Duńska prezydencja w Radzie Unii odpowiadając na tę propozycję Komisji Europejskiej zwołała na 18 września nadzwyczajne posiedzenie ministrów zajmujących się kwestiami klimatu z taką intencją, że teraz już poprzez głosowanie czy badanie większości kwalifikowanej 15 z 27 krajów z 65% ludności Unii, żeby tę propozycję uzgodnić, a później dopiero szczegółowo negocjować ją z Parlamentem Europejskim, gdzie też są naciski, żeby w przyspieszonym trybie się tym zajmować.
Polska była wśród kilku krajów, głównie naszej części Unii Europejskiej, która od początku mówiła, że to jest kwestia tak kosztowna dla gospodarki, ten cel na 2040 rok, tak ważna, politycznie, społecznie, że wymaga rozmowy na szczycie. Zaskoczeniem dla Komisji Europejskiej i dla duńskiej prezydencji były takie sygnały wysyłane również przez prezydenta Macrona już w czerwcu, w lipcu tego roku. Oczywiście Francja teraz we wrześniu podczas dyskusji ekspertów, ambasadorów krajów unijnych w Brukseli ponawiała ten postulat. Przełom czy zmiana przyszła z momentem zmiany stanowiska Niemiec. Przed naszą rozmową sprawdzałem mailingi z niemieckich ministerstw.
Ministerstwo Spraw Klimatu Niemieckie 4 września jeszcze takie wysłało do bukselskich korespondentów w mailingach, że nieprawdą jest, jakoby Niemcy chciały dyskusji na szczycie unijnym od sali na 2040. Okazało się, że w ubiegłym tygodniu ambasadorzy niemieccy, zarówno zajmujący się tym klimatem, ale również ten główny, ważniejszy, który zajmuje się tematyką szczytów unijnych, stwierdzili, że popierają stanowisko Francji. Głównie o Francję tutaj chodziło i ten argument po stronie niemieckiej pojawiał się francuski, żeby dyskutować o tej sprawie na szczycie. czyli w Radzie Europejskiej, żeby w październiku na tym szczycie próbować utrzeć kompromis w tej kwestii. W Brukseli to przesądza sprawę, to są dwie największe gospodarki. Po pierwsze mamy też Włochy, Polskę, którego domagało się tego już wcześniej, ale tak naprawdę nawet ten głos niemiecki w ubiegłym tygodniu, że nie chcemy głosować tego we wrześniu, tylko chcemy dyskusji na szczycie unijnym, to to sprawiło, że nawet gdyby Duńczycy się zdecydowali w tym tygodniu na przeprowadzenie głosowania, to bez tych Niemiec nie ma wymaganej większości.
tego celu, więc tutaj również proceduralnie tak rzecz została przyblokowana z tą intencją oddania tego w ręce Tuska, Macrona, Merza i innych premierów, prezydentów w październiku. Dzisiaj jest 16 września, posiedzenie Rady Europejskiej odbywa się 23 i 24 października. Od teraz do tego posiedzenia dzieli nas jeszcze kilkanaście dni, w trakcie których, jak rozumiem, temat celu klimatycznego nie będzie schodził z ust urzędników, dyplomatów, polityków i niepolityków w Brukseli, całej tej brukselskiej bańki. Zapytam w takim razie na początek tej części rozmowy, jakie właściwie są zastrzeżenia stolic do tego projektu, który Komisja Europejska przedłożyła. Tak jak powiedziałaś, oczywiście Komisja zaproponowała, żeby cel redukcji emisji na 2040 rok był na poziomie 90% i z tego, co nam wiadomo, to jest...
Najważniejsze dla Komisji Europejskiej utrzymanie tego poziomu przynajmniej w kategoriach celu z dużymi być może elastycznościami, z dużymi marginesami po obu stronach, ale jednak celu 90%, bo taki właśnie cel rekomendują naukowcy. Tam w tym projekcie znalazło się kilka dosyć kontrowersyjnych kawałków, przede wszystkim... Komisja Europejska dopuszcza, żeby w drugiej połowie lat 30. 3% tych emisji zanotowanych w 1990 roku zostało rozliczonych za pomocą kredytów węglowych, czyli takich certyfikatów wydawanych według zasad... Z porozumienia paryskiego wprawdzie te zasady jeszcze są ucierane na forum ONZ i cały temat kredytów węglowych jest dosyć kontrowersyjny, no bo w praktyce chodzi po prostu o outsourcing emisji poza kraj, który będzie je rozliczał.
Przyjęcie takiej postawy, no my jeszcze sobie poemitujemy, a wy przestańcie. Unia Europejska przez wiele lat pozycjonowała się jako podmiot polityczny, który tego nie robi, dlatego że sam stawia na ambitną dekarbonizację. No tutaj ta furtka została uchylona. Po trzecie, wreszcie w projekcie Komisji Europejskiej są zapowiedzi daleko idących elastyczności w tych politykach sektorowych, w tych konkretnych narzędziach regulacyjnych, które potem w latach trzydziestych mają służyć realizacji tego głównego projektu. To tak, żeby przypomnieć główne założenia tego, co Komisja Europejska w lipcu zaproponowała. No i teraz zastanawiam się, jak ten projekt został odebrany przez stolicę w kontekście tego, co nie schodzi z ust brukselskich polityków, czyli konkurencyjności europejskiej gospodarki, bezpieczeństwa, również bezpieczeństwa energetycznego.
wszystkich kwestii związanych z pozycją Unii na gospodarczej i politycznej arenie międzynarodowej, jak stolice to widzą, szczególnie te stolice, które z tym celem 90% mają jakiś problem. Przynajmniej oficjalnie żaden z krajów unijnych nie kwestionuje obecnie celu neutralności w 2050 roku. Natomiast uważa, że te argumenty, że ten cel pośredni na 2040 jest za wysoki, że ta krzywa powinna iść bardziej w górę w czwartej dekadzie. W latach czterdziestych, kiedy będą dostępne technologie ułatwiające redukcję emisji, takie, które nie są jeszcze teraz dostępne, to są te pierwsze punkty z argumentaży dyplomatów polskich, czeskich, włoskich z Europy Środkowo.
wschodniej z innych krajów, argumentacji dyplomatów francuskich. Natomiast po tej decyzji o tym, że w tym tygodniu nie będzie głosowania tego wstępnego badania większości w Radzie Unii Europejskiej, pomimo, można by się spodziewać, triumfów przeciwników zbyt ambitnej, ich zdaniem, polityki klimatycznej, No nie ma wezwań wprost, żeby odejść od tej liczby 90% na 2040 rok. Jednak te drzwi uchylone przez Komisję Europejską propozycji, te 3% z tego outsourcingu, redukcję emisji, 3%, które też wewnątrz Komisji było przedmiotem w lipcu sporu. Wiceprzewodnicząca Ribera odpowiedzialna za te kwestie chciała 1%, von der Leyen, przewodnicząca Komisji, zdecydowała 3%.
Między innymi Polsce zależy na tym, żeby te drzwi uchylać znacznie mocniej, nawet przy zachowaniu tego hasłowego celu redukcji na 2040 rok. Były propozycje we wrześniu składane co do outsourcingu na poziomie 10%. W parlamencie europejskim, który swoją ścieżką zajmuje się tą sprawą i też będzie ostatecznie tą instytucją, której zgoda będzie potrzebna dla ostatecznego kompromisu. Również w Europejskiej Partii Ludowej, czy przynajmniej w sprawie częściej europosłów, słychać o postulacie 5% outsourcowania. Jest uchylanie tych drzwi, jest przesuwanie. Komisja Europejska w pierwotnej propozycji proponowała ten outsourcing od 2036 roku. W Komisji do Spraw Przemysłu w Parlamencie Europejskim też słychać o 2031.
To jest wyjściowy postulat wrześniowy Polski. Jedna rzecz to jest osłabianie tego celu za pomocą takich sztuczek. Drugi filar to jest argumentacja francuska. Prezydent Macron pod koniec czerwca mówił na ówczesnym szczycie i francuscy dyplomaci, że do tego ambitnego celu klimatycznego, który Francja zwykła popierać, warunkiem jest silna i aktywna polityka przemysłowa Unii Europejskiej. I tutaj Francuzom nie chodzi tylko o to uchylanie outsourcingowych furtek i tak dalej. Chodzi o francuską sprawę energii nuklearnej i... problem niedowartościowania tej energii lubianej przez Francuzów i produkowanej przez Francuzów w planach unijnych dotyczących redukcji klimatu.
Cel klimatyczny na 2040 rok oczywiście zaprząta głowy aktywistów klimatycznych nas z tej energetycznej bańki najmocniej, jeśli chodzi o sprawę z Brukseli. No ale ta sprawa jest zanurzona w kontekście całej polityki wewnętrznej, międzynarodowej, Unii Europejskiej. która w Brukseli teraz się odbywa i chciałam Cię zapytać, jakie jest w Twojej percepcji miejsce tego tematu w kontekście wszystkich wyzwań, z którymi Unia Europejska się mierzy. Przystępujemy do negocjacji wieloletnich ram finansowych na lata 2028-2034. Równocześnie nie schodzi z ust wszystkich temat bezpieczeństwa, temat właśnie konkurencyjności gospodarki. Przecież projekt Czystego Ładu Przemysłowego, czy jak zwał tak zwał po polsku, jest cały czas procedowany, no i wszyscy powtarzają, że jest priorytetem.
Kiedy chodzisz po tych brukselskich korytarzach i rozmawiasz na miejscu, jak widzisz miejsce celu klimatycznego w kontekście tych innych problemów? Na pewno m.in. te inne problemy, zarówno w tej polityce międzynarodowej, w otoczeniu zewnętrznym Unii, jak i to, co dzieje się w kolejnych wyborach krajowych w Unii Europejskiej. Niezadowolenie z polityki klimatycznej radykalnej prawicy w paru znacznych krajach Unii Europejskiej sprawiło, że... Ten temat nie jest eksponowany. Komisja Europejska komunikacyjnie wręcz słowo zielony świadomie usuwa tam z różnych nazw, stąd mamy czysty ład przemysłowy, a nie zielony ład przemysłowy. To był zabieg czysto PR-owy. Tu za kulisowo nikt tego nie ukrywa, że taka była intencja, żeby oddzielenić zielony ład.
Natomiast determinacja w instytucjach, w Komisji Europejskiej nadal jest bardzo duża. Żeby wdrażać i implementować to, co zostało dotychczas ustalone, A został ustalony cel neutralności na 2050 rok, który jakby ustalany to się wydawało bardzo daleko, teraz już jest to mniej daleko. Po drugie jest cały pakiet jednak przepisów Fit for 55, które trzeba wdrażać. I które są mocno zapóźnione w tym wdrażaniu. Są zapóźnione we wdrażaniu, ale pomimo uproszczeń w pakietach omnibusowych Komisji Europejskiej, no ich sedno trwa i jest determinacja w Komisji Europejskiej, żeby zapewne symboliczne ustępstwa albo te uproszczenia regulacyjne, żeby to ratować i myślę, że... Wśród dostatecznie wielu krajów Unii Europejskiej, dostatecznie wielu, żeby utrzymać większość kwalifikowaną w Radzie Unii na rzecz tych przepisów, które są, jest wciąż determinacja, żeby iść tą ścieżką.
Też przesunięcie tego celu 2035 na 1937, jak HDC-a niemiecka domagała się w momencie, kiedy to było głosowane w poprzedniej kadencji Parlamentu Europejskiego, To też nie podkopie zasadniczo ambitnej polityki klimatycznej Unii. Na koniec chciałabym cię wyciągnąć na wycieczkę międzynarodową w obszar polityki międzynarodowej Unii Europejskiej. W listopadzie mamy szczyt klimatyczny COP30 w Brazylii, czyli coroczne spotkanie sygnatariuszy ramowej konwencji ONZ w sprawie zmian klimatu, która potem w 2015 stała się fundamentem porozumienia paryskiego, które stanowi takie globalne zabawy, no nieomalże globalne, zobowiązanie do wysiłków na rzecz osiągnięcia neutralności klimatycznej w połowie stulecia.
A nawet po wyjściu USA z porozumienia wciąż delegacja USA mogłaby na kopy jeździć, ponieważ Trump na razie przynajmniej nie wystąpił jeszcze właśnie z ramowej konwencji. Kop 30 w Brazylii miał być przełomowym kopem, miał być kopem, na którym... przywrócone zostanie zaufanie w ten proces dyplomacji klimatycznej na arenie ONZ. Może to potoczyć się różnie. Po pierwsze dlatego, że nie będzie USA. Po drugie dlatego, że właśnie Unia Europejska może na ten szczyt być zmuszona wybrać się z mocno rozwodnionym... Celem wiele stron porozumienia paryskiego cały czas po prostu nie przedstawiło jeszcze swoich celów, a te, które to zrobiły, w większości przedstawiły cele nie do końca zgodne właśnie z celem neutralności klimatycznej w 2050 roku.
Co prowadzi mnie do pytania. Jak polityka klimatyczna w Twojej percepcji jest postrzegana w kontekście całej polityki międzynarodowej Unii Europejskiej? Były czasy, kiedy działania na rzecz klimatu były dla Unii dosyć istotnym narzędziem na tej arenie międzynarodowej i były emblematem unijnej inicjatywy w polityce międzynarodowej, również w relacjach z krajami rozwijającymi się. Czy powiedziałbyś, że nadal tak jest? Czy powiedziałbyś, że polityka klimatyczna ma potencjał w kontekście budowania przez Unię sojuszy, nie tylko w dziedzinie klimatu. Zastanawiają cię głośno. Na pewno stanowisko Donalda Trumpa, który drugi raz postanawia wyprowadzać Stany Zjednoczone z konwencji paryskiej, konfrontacyjne wobec polityki klimatycznej, utrudnia i będzie utrudniać Unii używanie tej polityki w swoich relacjach międzynarodowych, ponieważ balansowanie w stosunkach między Europą, między Unią Europejską a Trumpem, które się waha między konfrontacją a upokorzeniem od polityki celnej,
twardego bezpieczeństwa, bronienia ostatkiem sił, autonomii czy suwerenności regulacyjnej Unii Europejskiej, również w kwestiach sprawozdawania celów klimatycznych firmy eksportujące spoza Unii do Unii. Wszystko sprawia, że to jest temat, staje się temat nieco toksyczny w stosunkach z supermocarstwem, ze Stanami Zjednoczonymi, co utrudnia używanie tego instrumentu przez Unię Europejską w relacjach z innymi krajami czy z innymi blokami gospodarczymi. Ale stawiałbym na to, że kraje Unii będą próbowały to robić nadal, bo to się pojawia i w rozmowach i z Indiami i ze słynnym Mercosurem, który umowa jest kontestowana w Polsce z innych względów. Więc myślę, że ta polityka klimatyczna została w ostatnich kilkunastu latach tak mocno wbudowana jednak również regulacyjnie w ten kościec tego gospodarczego unijnego paradygmatu, że Unia jest obecnie w takiej pozycji czy nastawieniu na bronienie...
przed tym, co niesie Trump, co niesie Stany Zjednoczone, bronienie tego, co da się obronić, jeżeli chodzi o stosunki międzynarodowe, handlowo oparte na regułach, na Światowej Organizacji Handlu. Czy będzie też przynajmniej jeszcze przez kolejne kilka lat bronić się w tych kwestii klimatycznych jako narzędzia do swojego arsenału prowadzenia polityki międzynarodowej, gospodarczej, ale też po prostu międzynarodowej również w kwestiach politycznych. Ja bym tutaj dorzuciła jeszcze kwestie relacji europejsko-chińskich, które wydaje mi się ta sytuacja nieco przesuwa, przynajmniej tam, gdzie relacje te dotyczą właśnie polityki klimatycznej. Co do zasady, na kopach w ostatnich latach Unia Europejska chętnie współpracowała z Chinami w negocjacjach, ponieważ Chiny pozycjonowały się na tych szczytach jako...
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.