Mentionsy Mentionsy
Polityka Insight Podcast
Polityka Insight Podcast

Gospodarka według Trumpa | Wartość dodana

15.01.2026 ·26 min 3 s

W dzisiejszym odcinku gościmy Jakuba Karnowskiego, prezesa Kredobanku, którego pytamy, jak Donald Trump podejmuje gospodarcze decyzje, jakie są ich konsekwencje i jaka jest cena niepewności, którą tworzy amerykański prezydent. Dyskutujemy również o stanie amerykańskiej gospodarki i światowego handlu.Rozmowę prowadzi Jan Jęcz.Zapraszamy!

Dzień dobry. Słuchacie Państwo podcastu Polityki Insight Wartość dodana. W naszej audycji rozmawiamy o najważniejszych wydarzeniach gospodarczych, analizujemy rynki, śledzimy zmiany technologiczne i regulacyjne. Razem z naszymi gośćmi rozmawiamy o firmach, innowacjach i wyzwaniach dla polskiej i globalnej gospodarki. Tłumaczymy, co znaczą dane makroekonomiczne i dlaczego warto je rozumieć. Nazywam się Jan Jęcz, jestem analitykiem gospodarki cyfrowej w Polityce Insight i zapraszam do wysłuchania dzisiejszego odcinka. Za kilka dni minie rok, odkąd Donald Trump został 47. prezydentem Stanów Zjednoczonych. Był to rok obfitujący w decyzje dotyczące polityki gospodarczej kraju, co staraliśmy się regularnie analizować w odcinkach Wartości Dodanej.

Mimo to wciąż trudno zdefiniować teoretyczne fundamenty Trumponomics Jak również długofalowe cele polityki handlowej czy fiskalnej amerykańskiej administracji. Nie znaczy to, że nie warto o nie pytać. Dlatego w dzisiejszym odcinku podcastu pytania o politykę gospodarczą Trumpa po pierwszym roku jego kadencji skieruję do Jakuba Karnowskiego, prezesa Credo Banku oraz kierownika Zakładu Ekonomii Liberalnej w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. Zapraszam do wysłuchania naszej rozmowy. W pierwszej kolejności chciałbym pana spytać, co już wiemy o polityce gospodarczej Donalda Trumpa po pierwszym roku jego drugiej kadencji i czy z tego, co wiemy, z tych różnych informacji, z różnych haseł na temat jego polityki gospodarczej wyłania się jakiś spójny obraz?

Czy to jest wciąż wniosek, wiemy, ale mało, wciąż więcej nie wiemy o tym, co rządzi polityką gospodarczą Donalda Trumpa? Bardzo dobrze w mojej opinii sformułował pan pytanie, bo polityka gospodarcza prezydenta Trumpa, a jak wiadomo prezydent Stanów Zjednoczonych ma duży wpływ na politykę gospodarczą, bo w nie każdym kraju tak bywa, więc polityka gospodarcza prezydenta Trumpa jest wypadkową jego polityki i stylu prowadzenia polityki czy funkcjonowania jako prezydent USA w ogóle. To co wiemy i to wiemy od samego początku tej kadencji jest to, że prezydent Trump jest niestandardowym prezydentem, funkcjonuje inaczej niż jego poprzednicy, na pewno w nowożytnych czasach, powiedzmy przez ostatnie 50 lat oraz wiemy, że prezydent Trump zaskakuje, że kojarzy się

Zaskoczeniem, a w ekonomii tego typu zachowania nazywa się niepewnością, ryzykiem i to ma swoją cenę w gospodarce. To znaczy, jak wiadomo, ryzyko to jest coś, czego biznesmeni, ludzie, którzy zajmują się polityką gospodarczą chcą uniknąć. Ryzyko się kupuje po to, żeby dostać jakąś oczekiwaną stopę zwrotu, ale w związku z tym chcemy, aby to ryzyko było jak najmniejsze przy dostępnej stopie zwrotu albo odwrotnie, żeby Przez założonym ryzyku stopa zwrotu była jak największa, więc tam to jest na pewno niepewność. To jest wniosek napawający pewnym niepokojem na kolejny rok, ale z drugiej strony wniosek, do którego chyba coraz bardziej się przyzwyczajamy i gospodarka światowa uczy się z tą niepewnością żyć.

Ale czy faktycznie słowa miały tak wielki wpływ na USA i na świat, jak nam się wydawało w kwietniu, kiedy patrzyliśmy na te tablice z, wydawało się, nowym porządkiem światowym ubranym w stawki celne? Ja zacznę od takiej ogólnej konstatacji, ponieważ obserwuję życie gospodarcze od jakiegoś czasu i w Stanach, i w innych krajach, i w Polsce, to nie zawsze jest tak, a to dla szerokiej publiczności nie jest oczywiste, że świetni biznesmeni, przedsiębiorcy sukcesują. Ja nie twierdzę, że prezydent Trump akurat takim był, bo ma też kilka bankrut w swojej karierze, ale osoby, które zajmują się biznesem na co dzień, I to jest jakby pierwsza rzecz, która mi przychodzi do głowy.

Częścią tej ortodoksji, tego co potem nazwano w latach 90. konsensusem waszyngtońskim, Było to, że cła powinny być jak najmniejsze, ponieważ promujemy wolny handel i z tego była Ameryka znana. Teoria economy też mówi, że cła oznaczają ostateczny koszt dla konsumenta. Są złe dla gospodarki. Oczywiście od 45 roku, 44 minęło już 80 lat ponad i trochę się pozmieniało. To, co się zmieniło w gospodarce światowej, to relatywnie bardzo wzrosła rola Chin, aczkolwiek pamiętajmy, że Chiny jednak PKB na głowę mają Cały czas na niskim poziomie, bo są ogromnym krajem, jeśli chodzi o liczbę ludności, więc żeby osiągnąć poziom życia, który znamy już choćby nawet w Polsce, potrzebują jeszcze dużo czasu. No ale pozmieniało się.

W Ameryce też się o tyle zmieniło, że przez wiele lat, też mówię w pewnym uproszczeniu, Amerykanie kupowali tanie produkty wytworzone w Chinach i w innych krajach Azji Południowo-Wschodniej ostatnio, ale głównie w Chinach. W zamian za to Chińczycy kupowali dług amerykański, czyli obligacje, bo mieli dużo dolarów, które zapłacili im Amerykanie, więc kupowali poprzez swój bank centralny i również instytucje, firmy chińskie, które mówiąc wprost są też kontrolowane przez skarb państwa chińskiego. Więc kupowali ten dług amerykański, więc Ameryka się zadłużała w Chinach, w dolarach, to jest nie bez znaczenia. W związku z tym Amerykanie mieli tanie produkty z Chin, no ale też ci ludzie, którzy je wcześniej wytwarzali, głównie w tej Ameryce innej niż wybrzeża wschodnie i zachodnie, tracili pracę, no bo nie byli w stanie wytworzyć czegoś po takich kosztach, jak robili to Chińczycy.

Stąd pomysły Trumpa na cła, ale cła nie mogą budować dobrobytu w dłuższym okresie czasu. Bo to jest po prostu nielogiczne. Zastanówmy się. To, że dorzucimy do kosztów zakupu jakiś dodatkowy koszt, który nazwiemy cłami, to nie spowoduje, że wzrośnie bogactwo. Cło jest pewnego rodzaju podatkiem i ostatecznie płacą za to konsumenci. Skoro mówimy o dobrobycie, o tym jak ta polityka celna jakie miała przynieść skutki najpierw w polityce wewnętrznej i gospodarczej Donalda Trumpa, no to warto jednak zwrócić uwagę na sytuację fiskalną w kraju. Dane na koniec 2025 roku mówią o tym, że przychody z CEU wzrosły prawie trzykrotnie w porównaniu do 2024 roku, do około 300 miliardów dolarów, ale to wciąż kilkukrotnie mniej niż federalny deficyt.

W związku z tym, jak pan ocenia, czy polityka fiskalna będzie ograniczeniem dla Trumpa w kolejnych latach rządzenia? Co możemy powiedzieć o tych ograniczeniach na bazie doświadczeń z pierwszego roku prezydentury? Polityka fiskalna zawsze jest ograniczeniem, tylko że w ekonomii rozróżniamy krótki i długi okres. Nie zastanawiamy się, gdzie jest granica, prawda? Gdzie się kończy krótki okres, zaczyna długi. Natomiast generalnie jest tak, że pewne rzeczy, które przynoszą różnego rodzaju skutki w krótkim okresie, one mogą działać dokładnie odwrotnie w długim okresie. Zawsze to studentom tłumaczę, że jak w krótkim okresie wypijemy 6 piw, to czujemy się dobrze, ale w dłuższym okresie czasu to przynosi negatywne skutki. I ten dłuższy okres już następuje w przypadku tego następnego dnia, więc tutaj i też w gospodarce to działa podobnie. Jak podnosimy cła,

Wydaje się, że prezydent Trump uważa, co często przedsiębiorcom się wydaje właśnie, że słaba waluta jest dobra, bo jak jest słaby dolar, no to wtedy towary amerykańskie stają się bardziej konkurencyjne. W zestawieniu z cłami możemy pomóc producentom w USA. To do końca tak nie jest, bo gdyby osłabianie waluty w nieskończoność powodowało w długim okresie korzyści dla gospodarki, to oczywiście nie byłoby nic prostszego, jak osłabiać tę walutę Do końca, no my to znamy, ja to dobrze pamiętam z końca lat osiemdziesiątych w PRL-u, kiedy waluta była bardzo mało warta, inflacja wynosiła od kilkuset do nawet dwóch tysięcy, w zależności od tego, jak liczyć procent rocznie, no i to po prostu nie przynosi oczekiwanych skutków w dłuższym okresie czasu. Więc Trump wydaje się, i tutaj mówię o tej presji, którą na szefa Fedu, czyli banku centralnego amerykańskiego, prezydent USA próbuje wywierać,

Trudne pytanie i wieloletkowe, ale po kolei tak myślę, że należy się spodziewać tego, że prezydent Trump będzie chciał wpływać na politykę pieniężną, tak jak wspomniałem, i że podajmy próbę mianowania nowego prezesa, następcy Powella, który będzie też mówiąc kolokwialnie bardziej go słuchał, czy będzie wyznawcą takiej nieortodoksyjnej polityki pieniężnej. To oczywiście, tak jak wspomniałem, to nie może mieć dobrych skutków, bo co prawda Fed jest mniej niezależnym bankiem centralnym niż na przykład Europejski Bank Centralny i każdy z banków, które są w europejskim systemie banków centralnych, czyli na przykład NBP. Ta niezależność jest bardzo duża. Mówię o ECB i NBP. W przypadku Fedu nie, na Fed musi się liczyć, o ile mandat ten EBC na przykład dotyczy wyłącznie inflacji, stosowana polityka bezpośredniego celu inflacyjnego, no to w przypadku Fed liczą się również inne parametry makroekonomiczne, na przykład bezrobocie.

Więc z definicji ten Fed bardziej, jeszcze raz w cudzysłowie, słucha się amerykańskiego rządu, czyli prezydenta, bo ma taki mandat, no ale w przypadku prezydenta Trumpa, jak wiadomo, to ma zupełnie nadzwyczajne i nieznane dotychczas wymian, czy skalę. Więc to jest jedna rzecz. Druga rzecz, rynki mają to do siebie, że one natychmiast, to jest hipoteza efektywnego rynku, konsumują wszystkie informacje, również spekulacje z pewnym prawdopodobieństwem realizacji. Krótko mówiąc, to co już wiemy, to znaczy wiemy, że Trump może chcieć miękkiego prezesa Fedu, no to to już jest w cenach. Czyli widzimy, że to się już w cenach znalazło i tutaj jak popatrzymy na to, co się stało z dolarem w ciągu ostatniego roku, ja pracuję w Ukrainie, to właściwie nie zmieniała się wartość dolara w stosunku do hrywny w 2025 roku, do hrywny ukraińskiej, która jest walutą kraju, który jest w stanie wojny, który ma ogromny deficyt, którym wydaje nadzbrojenia nie 5% PKB, tylko 27% PKB.

No i po trzecie wreszcie to jest no to, że ta różnica pomiędzy krótkim a długim okresem i w pewnym sensie nie przejmowanie się skutkami długookresowymi przez prezydenta Trumpa i nieprzewidywalność. Też nieprzywiązanie do własnych słów. Jak wiadomo prezydent Trump często zmieniał zdanie, często sobie zaprzeczał, więc to też moim zdaniem powoduje taką sytuację, że ta analiza No bo informacja ma swoją wartość na rynku i na giełdzie i inwestorzy analizują słowo, no ale żeby słowo było analizowane, to to słowo musi mieć wiarygodność. W przypadku takich zachowań, jakie praktykuje prezydent Trump, czyli zaprzeczanie sobie, mówienie rzeczy, zmienianie, duże parabole, grożenie, To moim zdaniem powoduje taki efekt, że inwestorzy albo ignorują to co mówi, albo próbują interpretować to co mówi w taki sposób, w jaki w czasach ZSRR interpretowano na przykład kto jest ważny w Komitecie Centralnym Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego na podstawie jakichś trzeciorzędnych rzeczy z naszego punktu widzenia.

Czyli na przykład kto gdzie stoi na trybunie pierwszomajowej, jak daleko od Genseka, albo co między wierszami napisała Prawda, czyli gazeta Partii Komunistycznej w ZSRR. Więc moim zdaniem mamy tego typu sytuacje. Inwestorzy nazywają taki właśnie nie dający się łatwo zinterpretować strumień informacyjny jako noise, czyli szum. No i muszą sobie radzić z interpretacją tego. W mojej ocenie największy wpływ na to, co się będzie działo w gospodarce, będą miały posunięcia polityczne prezydenta Trumpa, które wyglądają groźnie dla całego ładu światowego. O ile ja osobiście pozytywnie oceniam jego działania polegające na tym, że wywiózł z Wenezueli dyktatora tego kraju, który sfałszował wybory i terroryzował ludność Wenezueli, no to groźby dotyczące aneksji

Część terytorium kraju należącego do Unii Europejskiej mówi o Grenlandii i to jest naprawdę bardzo groźne, bo to ma ogromne skutki makroekonomiczne i inne polityczne. Takie, że na przykład Europa musi patrzeć na Amerykę inaczej niż na swojego takiego oczywistego sojusznika. Na koniec, właśnie wychodząc już poza granice samych Stanów Zjednoczonych, patrząc z bardziej globalnej perspektywy, zarówno na te decyzje polityczne, które, jak sam Pan słusznie wspomniał, mają bardzo duży związek z reakcjami rynków, z sytuacją gospodarczą, jak i bezpośrednio na te wojny handlowe, kolejne słowo 2025 roku. Chciałem spytać o to, czy przynajmniej na chwilę osiągnęliśmy już jakąś nową równowagę w światowym handlu. Czy tutaj nas czekają jeszcze jakieś wielkie zachwiania, jakaś wielka eskalacja na różnych osiach Stany Chiny, Stany Europa?

Czy raczej tutaj sytuacja wydaje się, że się przynajmniej na jakiś czas uspokoiła? A jeżeli tak, jeżeli mamy do czynienia z jakimś przynajmniej chwilowym nowym porządkiem, no to jak on wpływa na różne podmioty? I szczególnie chciałbym tutaj spytać o sytuację Polski i naszego regionu. Ale też może chciałby pan wskazać jakichś innych wygranych bądź przegranych tej rewolucji gospodarczej Donalda Trumpa z pierwszego roku kadencji. Oczywiście trudno zakładać, że po roku drugiej kadencji prezydenta Trumpa i na trzy lata przed zakończeniem jego ostatniej kadencji doszliśmy do czegoś, co w ekonomii nazywamy steady state, że generalnie to co było to teraz się tam ...formuje, ugruntuje i będzie generalnie tak jak jest. Nie no, należy się spodziewać dużych zaskoczeń, należy się spodziewać niestandardowych ruchów Trumpa i jego administracji, no bo po prostu nas tego nauczył i wydaje się, że to zaskoczenia, niepewność, to jest jedyna pewna rzecz, która nas czeka.

Ja pracuję na co dzień we Lwowie, w Ukrainie. Wczoraj byłem w Kijowie. To, co tutaj się dzieje, będzie też oczywiście miało ogromny wpływ. Trump będzie miał wpływ na to, co tu się dzieje, a to, co tu się dzieje, będzie miało wpływ na cały świat, w tym szczególnie na Polskę. Więc jakby ja też z tej perspektywy patrzę na to, co może się zmienić. Powiem tak, Ukraińcy na przykład dużo nadziei pokładali w niepewności związanej z Trumpem. Na zasadzie, że o ile prezydent Biden pomagał nam, ale nie pozwalał nam wygrać, to liczymy na to, że Trump pozwala nam wygrać. Zobaczymy, przekonamy się jak będzie. Na pewno prezydent Trump, niezależnie od tego jak go oceniamy, jest prezydentem. Największego mocarstwa światowego i to jakby jest absolutnie niezmienione i w sensie gospodarczym i w sensie militarnym. Widzieliśmy w ile minut Trump załatwił problem Maduro versus Putin i jego oczekiwania w Kijowie.

Pod tym względem Donald Trump na pewno to, co możemy o nim powiedzieć, też zaskakuje, ale czy jest coś, co Polska i Europa, jeżeli chodzi o własną politykę gospodarczą, Mogą robić niezależnie od tego, jak będzie wyglądała postawa ich transatlantyckiego partnera. Czy jest tutaj jakieś jedno wskazanie, jakiś jeden kierunek dla polityki gospodarczej już z kolei na naszym kontynencie, który pan mógłby wskazać jako taki pewny kierunek, niezależnie od tego, co będzie się działo w Stanach Zjednoczonych? To jest też oczywiste, że Europa nie może liczyć na Amerykę. Trump to bardzo jasno wyraża, że America first, MAGA i tak dalej, że Europa musi myśleć sama o sobie, a partnerem dla USA, Chin, Indii, które rosną, i zdolność do zabezpieczania własnych interesów będzie Europa mieć tylko wtedy, kiedy będzie zjednoczona.

Czy nam się to podoba, czy nie? Ten projekt zjednoczenia Unii Europejskiej, który zaczął się jeszcze w połowie lat 50., On musi być kontynuowany w interesie każdego z krajów Unii Europejskiej. Im kraj jest mniejszy, tym bardziej to jest jego interes, ale dotyczy to wszystkich również najmocniejszych krajów gospodarczych Unii, tak jak Niemcy i Francja. Jeżeli chcemy być partnerem, jeżeli chcemy, żeby się z nami liczono, Z nami Polakami i Europejczykami to musimy wzmacniać integrację europejską, wzmacniać polską gospodarkę, żeby nasze zdanie w Europie było tak jak jest. Przecież mamy ogromny postęp w tym zakresie w ostatnich latach, żeby było ważniejsze, żeby nie można było nas lekceważyć. Trump nas trochę uczy, że Siła jest ważna, ale siła to też wiarygodność i musimy wyciągać z tego lekcje.

Europa musi się jednoczyć, żeby liczono się z nami w taki sposób, w jaki historycznie na to zasługujemy. Polska jest częścią Europy Zachodniej, dla mnie to jest oczywiste i powinniśmy swój interes realizować wspólnie z naszymi partnerami z Europy, ale w taki sposób, żebyśmy byli, a tak jest teraz, tak silni w ramach Europy, jak nie byliśmy nigdy. Bardzo dziękuję za rozmowę. Bardzo dziękuję. Na dziś to wszystko. Na kolejny odcinek zapraszamy za tydzień. Posłuchajcie również naszych innych audycji. We wtorki energii do zmiany, w środy na słuchu, a w piątki z dystansu. Podcastu o sprawach międzynarodowych i o bezpieczeństwie. Do usłyszenia.

Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.