Mentionsy Mentionsy
Polityka Insight Podcast
Polityka Insight Podcast

ETS do poprawy | Energia do zmiany

24.03.2026 ·39 min 4 s

W dzisiejszym odcinku Robert Jeszke, założyciel Centrum Analiz Klimatyczno-Energetycznych, opowiada o przyszłości systemu handlu emisjami i ocenia polityczne pomysły na jego korekty.Rozmowę prowadzi Julia Cydejko.W najbliższy piątek zapraszamy na relację na żywo z naszej dorocznej konferencji Warsaw European Conversation. Z naszymi gośćmi będziemy się zastanawiać, jak konkurencyjność, bezpieczeństwo i transformacja energetyczna wpłyną na europejską suwerenność.Program konferencji znajdziecie tutaj: https://www.politykainsight.pl/wec2026online

Dlatego dziś, w obliczu rosnących napięć geopolitycznych i nadchodzącej dyskusji o przyszłości budżetu Unii Europejskiej, rzetelna rozmowa o korzyściach i przyszłości wspólnej Europy jest ważniejsza niż kiedykolwiek. I taką rozmowę przeprowadzimy. Już w piątek, 27 marca zapraszam do śledzenia transmisji Warsaw European Conversation. Program i link znajdziecie w opisie. Jest wtorek, 24 marca. Nie milknął echa szczytu Rady Europejskiej, na którym stolice wezwały Brukselę do szybkich i celowanych działań obniżających ceny energii, w tym w ramach planowej rewizji dyrektywy ETS. Za sprawą tej rewizji, choć w minionych latach było ich już kilka, a w Polsce także dzięki zmasowanej ofensywie politycznej PiS, temat systemu handlu emisjami, który skutecznie zbija je od ponad 20 lat, trafił na pierwsze strony gazet.

O tym jaka przyszłość czeka ETS opowie mi Robert Jeszke, założyciel Centrum Analiz Klimatyczno-Energetycznych i zastępca dyrektora Instytutu Ochrony Środowiska ds. Zarządzania Emisjami. Julia Cydejko, zapraszam na Energia do zmiany. Witaj Robert, dzięki za przyjęcie zaproszenia. Zawsze bardzo się cieszę, że mogę porozmawiać o polityce klimatycznej, aczkolwiek w ostatnich latach zwykle wraca ona na te wspomniane pierwsze strony gazet, kiedy coś idzie nie tak. Powiedz proszę, jak interpretujesz konkluzję tego ubiegłotygodniowego szczytu, w jakiej rzeczywistości politycznej jesteśmy teraz, jeśli chodzi o system handlu emisjami? Przede wszystkim dziękuję za zaproszenie, zawsze miło mi gościć na łamach waszego podcastu i uważam, że jest to jeden z najlepszych, najlepsze źródło informacji, jeśli chodzi o to, co się dzieje w polityce klimatycznej, energetycznej i generalnie gospodarczej.

Przechodząc do odpowiedzi na pytanie, myślę, że ten szczyt jest taki unikatowy, to znaczy w obecnej historii polityki klimatycznej Takich relacji na pograniczu polityki klimatycznej i gospodarczo-energetycznej nie było takiej sytuacji, żeby państwa bogate też kwestionowały podwaliny systemu handlu emisjami. A tak się właśnie wydarzyło. Merc przed samym szczytem Deklarował zawieszenie ETS-u i jest to novum w dyskusjach takich na poziomie politycznym. Więc jakby napięcie przed samym szczytem było bardzo intensywne. Aczkolwiek już kilka miesięcy temu Francja też na przykład mówiła o korytarzach cenowych. To nie było w twojej opinii już takie odejście od takiego sztywnego... Nie, bo korytarz cenowy by się pojawiał już na przestrzeni lat wielokrotnie. To nie jest novum. Korytarz cenowy był też dyskutowany w trakcie dyskusji na temat wprowadzenia MSR-u.

Natomiast wstawianie powiedzmy na ostrzu noża funkcjonowania ETS-u w jakimś przedziale czasowym nawet, tak jak to było deklarowane, no to było coś nowego. A może to jest takie pokrzykiwanie do mikrofonu, do kamery, podczas gdy tak naprawdę rząd niemiecki wie, że w jego interesie na tym etapie transformacji energetycznej, na którym już dotarł, rozupływanie czy rozmontowywanie ETS-u nie jest dobrze pojętym niemieckim interesie. To było polityczne zagranie i głos taki mówiący o tym, że jest poważny problem i tak to ja odczytuję. I efekcie końcowym oczywiście było wycofanie z tej narracji związanej z zawieszeniem ETS-u, bo rezultaty tego szczytu były korzystne dla postulatów niemieckich. Natomiast ten sygnał daje jasny i czytelny obraz sytuacji, że w tym momencie ETS wchodzi na obszar, który już jest bolesny nie tylko dla krajów Europy Środkowo-Wschodniej i Polski, która jest powiedzmy zapóźniona, jeśli chodzi o transformację sektora energetycznego, bo on już wchodzi na te sektory, które są bardziej wymagające, czyli przemysł, na których powiedzmy stoi gospodarka takich krajów jak Niemcy.

To jest o tyle nowe, że już dotyka i boli, mówię o kosztach CO2, które są generowane przez system ETS, on już boli te państwa bogatsze. W związku z czym refleksja związana z tym, czym ten ETS ma być w dalszym etapie transformacji, ona już się dzieje tu i teraz. I ten początek właśnie się zaczął, moim zdaniem, od tego szczytu. A twoim zdaniem są w ogóle w Unii Europejskiej kraje, dla których korzystne byłoby, rzeczywiście korzystne byłoby zawieszenie ETS-u i po prostu jakieś odejście jednostronne albo wielostronne od opłat za emisję? Czy to jest tak, że fakt, że nie ma na poważnie rozmowy o tym, żeby ETS zawieszać albo całkiem wyłączać, potwierdza, że jest to system, który wciąż jest Tak długoterminowo korzystny, warto go reformować, warto zawalczyć o to, żeby skonstruować go w taki sposób, żeby był korzystny.

Nigdy nie było i nigdy nie będzie idealnego rozwiązania dla takiej grupy państw, które mają różne punkty startowe. No i my wchodząc do Unii Europejskiej, zastaliśmy tą sytuację, że ten ETS był już ustalony, wprowadzony, musieliśmy przyjąć go jako communitaire, więc musieliśmy go wdrażać w momencie, kiedy weszliśmy do Unii, bo system był prowadzony dyrektywą z 2003 roku, więc on zaczął działać w 2005. Ale on ustalony był już dużo wcześniej, niż my weszliśmy do ulic. A dyskutowany był już w latach 90-tych, nie? Też, natomiast wtedy były dyskusje na poziomie unijnym, bardziej w kierunku wprowadzenia podatku, niż samego systemu ETS. No i to się nie udało. Niestety. To już było nawet regulacyjnie przygotowane, tylko w ostatnim momencie stwierdzono, że jednak system ETS byłby korzystniejszy, ze względu na to, że on był wprowadzony też w protokole z Kyoto.

A nie jest tak, że po prostu nie udało się wypracować jednomyślności w sprawie podatkowej? Chyba na tamtym etapie to nie był aż taki duży problem. Bardziej chodziło o to, żeby ten instrument był na tyle efektywny, żeby taniej redukował emisję i wprowadzał redukcję w całej Unii w ramach zobowiązań, jakie Unia przyjęła w protokole z Kyoto wówczas do konwencji klimatycznej. Nie ma idealnego rozwiązania. Oczywiście dla jednych państw lepiej było pewnie wprowadzać podatek, dla innych jakiś korytarz cenowy, dla innych sam czysty ETS. Natomiast summa summarum, mimo wszystko w ramach tej grupy państw Unii Europejskiej jesteśmy w porównaniu do reszty świata w jednym jakiejś tam bańce państw bogatych. I mamy bardzo powiązane relacje gospodarcze, Przemysłowy i tak dalej i tak dalej.

W związku z czym na tym poziomie lepiej jest wprowadzać instrumenty, które są ujednolicone w skali całej Unii. Jeżeli byśmy wprowadzali podatki, to one musiałyby być inne w każdym kraju. Wprowadzając sam podatek i koszt co dwa w różnym stopniu, nie mamy pewności, czy osiągniemy jako wspólnota ten cel, jaki sobie zakładamy. A tutaj działamy na poziomie międzynarodowym jako jedno ciało. Czyli jako całość 27 państw mamy swoje zobowiązania w porozumieniu paryskim obecnie. Tyle historii. W sumie fajnie, że to padło, bo rzeczywiście historia ETS-u jest skomplikowana i bardzo długa. I też rynki CO2 funkcjonują z wielkim powodzeniem poza Europą. Jest ich już kilkadziesiąt. Wracając do Anno Domini 2026. Mamy konkluzję szczytu Rady Europejskiej, zostały zatwierdzone.

No i wracam do tego pytania o to, jak je interpretujesz, jaki tak naprawdę kierunek został wyznaczony, bo tak at face value to brzmi bardzo ogólnikowo i trochę trudno jest, zwłaszcza osobom, które nie siedzą w polityce klimatycznej, zorientować się, na co właściwie zgodziła się Komisja Europejska. Ewidentnie zgadza się już na głębszą rewizję dyrektywy niż ta, która była Planowana powiedzmy rok temu, czy w każdym razie wspierana przez Brukselę. No ale co tak naprawdę może się wydarzyć i czy rzeczywiście idziemy w kierunku jakiegoś uelastycznienia ETS-u w zależności od uwarunkowań krajowych? Trzeba dwie rzeczy oddzielić. Ta dynamika tej dyskusji w ostatnich tygodniach była na tyle intensywna, że mogą się mieszać dwa obszary reformy ETS-u.

Jeden dotyczy planowanej reformy ETS-u, która wynika z przepisów prawa i które Komisja konsultowała już w zeszłym roku. I te konsultacje mają być przeprowadzone w tym roku na tym szczycie rady. Przyspieszone zostały w takiej formule, że komisja ma przedstawić propozycję tej reformy do lipca 2026. I one dotyczą kompleksowych zmian w ETS-ie, które pozwolą na przygotowanie realizacji celów na 2040 rok. Czyli dopasowania ETS-u do nowych realiów celów na 2040, które były przyjęte W europejskim prawie klimatycznym ostatnio. Natomiast ten szczyt dotyczył sytuacji ad hoc związanej z tym, że mamy wysokie ceny energii spowodowane sytuacją na Bliskim Wschodzie i ciśnieniem Ormusz i tak dalej, i tak dalej.

To teraz muszę stanąć trochę w pozycji jej adwokatki, takiego słuchacza energii do zmiany, który się właśnie nie zajmuje tematyką ETS. Czy to znaczy, chcesz powiedzieć, że z jednej strony ETS czekają zmiany, które podniosą ambicje klimatyczne, bo mamy ambitny cel klimatyczny na 2040 rok, a z drugiej strony mamy zmiany, które Mają obniżyć cenę energii, w związku z czym no jakoś zliberalizować ten wymóg opłat za emisję i w związku z tym słuchacz, do którego adresuję to pytanie mógłby sobie pomyśleć, gdzieś to się wyrówna i będziemy mieć mniej więcej taki ETS, jaki mieliśmy do tej pory? Bardzo podchwytliwe pytanie, więc postaram się odpowiedzieć na nie czytelnie. Jest kilka obszarów, w których reforma ETS-u będzie prowadzona. Jeden dotyczy reformy samego ETS-u, która ma teraz już znowu dwie fazy, nawet już trzy według tego, co zarzuciłaś, bo jedna dotyczy samej architektury ETS-u, takim jak go dzisiaj widzimy i ona jest przeprowadzona właśnie do lipca.

Ten cel na 2040, który jest przyjęty ostatnimi czasy, on będzie redefiniował całą architekturę polityki klimatycznej, więc tam nie będzie się zmieniał tylko ETS, ale też non-ETS, wykorzystanie pochłaniaczy naturalnych. Konsultacje w tym zakresie Komisja prowadzi obecnie. Więc to, jaki będzie cel w ETS-ie i w innych tych elementach architektury, jak one ze sobą będą poukładane, to on dopiero będzie przed nami. On nie będzie wchodził do tej dyskusji do lipca. Natomiast ta dyskusja, która się pojawi, czy te propozycje w lipcu, one w pewnym stopniu już będą adresowały przyszłe zobowiązania, czy cel redukcyjny w ETS-ie i uzbroją go w takie mechanizmy typu, jak ma wyglądać MSR finalnie, jak ma wyglądać Linear Reduction Factor konstrukcyjnie. To się przyspieszyło ze względu na sytuację,

I tak było też powiedziane, że te zmiany w MSR-ze, czyli tym instrumencie, który jest zaszyty w ETS-ie podażowym, czyli determinującym ile uprawnień faktycznie na rynek wchodzi, komisja pokaże to jeszcze w najbliższym półtora tygodnia. Te elementy właśnie mają adresować te ceny energii. MSR, czyli rezerwa stabilności rynkowej, taka oddzielna pula uprawnień, z której można wypuszczać więcej uprawnień na rynek, żeby zwiększać płynność, zbijać te ceny. Czy twoim zdaniem da się MSR zaprojektować tak, czy to jest instrument wystarczająco elastyczny, wystarczająco...

Jesteś wiarygodny, żeby tworzyć coś takiego jak soft czy nie soft, ale jakiś cap cenowy w ETS? To znaczy czy wierzysz w to, że reforma MSR może przynieść poczucie stabilizacji ceny ze strony płatników, a nie tylko polityków? To są dwa jakby podejścia. Jeden to jest właśnie korytarz cenowy, gdzie mamy cap i tak zwaną podłogę, czyli minimalną cenę, która powiedzmy utrzymujemy w jakiś sposób. Powiedzmy ta cena wtedy postyluje według tych dwóch progów. Natomiast MSR jest instrumentem podażowym, czyli on może manewrować w pośredni sposób ceną uprawnień za pomocą tego, ile uprawnień ściąga z rynku, ile uprawnień wpuszcza na rynek. I on jest do tej pory funkcjonował na zasadach takich

I już taki mechanizm odczarowania tych invalidated z tej rezerwy MSR został zastosowany przy wysokich cenach. Taka zimna rezerwa. Taka zimna, dokładnie zimna rezerwa, która została jednak użyta. Pytanie jeszcze w tych zmianach, które komisja pokaże za półtora tygodnia. Będzie adresowana jakaś uelastycznienie tej rezerwy mesarowej, która do tej pory była unieważniana. I to unieważnianie polegało na tym, że każdego roku nadwyżka uprawnień, która była na rynku, została teoretycznie wycofywana permanentnie z tego rynku. Jeżeli gracze na tym rynku, czyli podmioty, które tam funkcjonują, czy to instalacje, czy instytucje pośredniczące, czy fundusze powiernicze i tak dalej, wiedzą, że te uprawnienia niby nie wrócą na ten rynek, no to dyskontują to ETS do poprawy Energia do zmiany.

Czy jest pułap racjonalnych kosztów, które z jednej strony rzeczywiście, tak jak Rada Europejska chce, utrzymują impuls do inwestycji i innowacji? A zarazem nie obciążają nadmiernie europejskiej gospodarki, zakładając, że nadal te same sektory, które teraz ETS1 obejmuje, płacą za swoje emisje. Pytanie teoretycznie jest proste, ale odpowiedź nie wiem, czy cię usatysfakcjonuje, bo nie ma takiej kwoty, którą można było podać, bo to zależy od tego, jak na to spojrzeć. Można spojrzeć na to pod kątem technologicznym, czyli ile dzisiaj kosztują technologie, które, żeby były wprowadzone na rynek, to ten koszt ETS-u musiałby być zapewniony, żeby te technologie wchodziły i to jest już wtedy dużo... Ale to zupełnie inna odpowiedź dla cementowni, inna odpowiedź dla elektrowni. Dokładnie tak. I teraz pytanie w drugą stronę, na ile jesteśmy w stanie

Jako gospodarka czy gospodarstwa domowe udźwignąć kosztu w tych cenach. I to jest z kolei ważniejszy punkt widzenia, dlatego że on nie zależy tylko od samego ETS-u. Cała ta nagonka na ETS, która była ostatnio obserwowana, że ten ETS zabija przedsiębiorczość. Dzień dobry. Polityka Insight Podcast.

Tak, natomiast dosyć frustrujące jest teraz, wydaje mi się, dla opinii publicznej, frustrujące są próby znalezienia odpowiedzi na pytanie, jaki jest ten udział ETS-u w cenach energii, bo tak naprawdę nie sposób udzielić odpowiedzi na tak postawione pytanie, ponieważ w zupełnie innym momencie ponoszone są koszty CO2, w zupełnie innym momencie sprzedawana jest znaczna część energii, która jest ETS-em obciążona, wytwórcy energii mają już szereg sposobów na hedżowanie tych kosztów W związku z czym, o ile w przemyśle jeszcze, który produkuje liniowo cały czas to samo, trochę łatwiej byłoby odpowiedzieć na to pytanie, to w tych cenach energii jest niezwykle ulotny ten ETS. Niekoniecznie, bo instalacje trzy czwarte hedżuje uprawnie, więc oni korzystają z instrumentów kontraktów terminowych, w związku z czym zapewniają sobie na przyszłość pokrycie tej emisji.

Którą wygenerują w jakimś horyzoncie kilku lat, to nawet na 4 lata do przodu. No ale to jak patrzymy na jednego wytwórca, jak patrzymy na miks energetyczny, no to mamy jego średnią jednostkową emisyjność i jakiś tam udział odnawialnych źródeł w lutym taki, w czerwcu inny, a gospodarstwa domowe płacą przez cały rok tyle samo, więc... No tak, natomiast producenci energii, oni przede wszystkim hedżują. W związku z czym były takie już przypadki w poprzednim okresie rozliczeniowym, że jeden duży koncern europejski ETS do poprawy

Jedna firma energetyczna często ma w swoim portfolio aktywa konwencjonalne i aktywa odnawialne źródła energii, które zgarniają cenę energii generowane przez system Merit Order, nawiasem mówiąc też nacenzurowanym w Unii Europejskiej. No i to też jest kolejny sposób na hedżowanie tych kosztów. Ale tutaj wydaje mi się, że warto byłoby wrócić do tematu korytarzy cenowych i takiego... Rynkowego charakteru naszego ETS-u, który jest jego fundamentem to urynkowienie z jednej strony, a z drugiej strony wydaje mi się, że najbardziej taki postulat związany z rewizją ETS-u, który podziela najwięcej stolic jakoś tam sceptycznych wobec ETS-u. Wiadomo, że nie wszystkie są sceptyczne.

Jest zaangażowanie instytucji finansowych i ten spekulatywny charakter ceny uprawnień. Powiedz, czy ty widzisz przestrzeń do tego, żeby spekulacje na rynku ETS ukrócić? Czy to byłoby dobrze, żeby je ukrócić? Czy to jest albo niemożliwe, albo na dłuższą metę niepraktyczne albo niekorzystne? Trzeba też znowu wyjaśnić dwa elementy. Jeden to jest, że spekulacja jest integralną częścią samego systemu, jakim jest ETS, bo on jest instrumentem rynkowym, więc on jest oparty o zachowania spekulacyjne. I te zachowania spekulacyjne mogą mieć różny charakter. Spekulują generalnie podmioty, które są objęte tym systemem, czyli instalacje, hedżując te uprawnienia i antycypując, jaki będzie koszt wytwarzania, czy koszt rynkowy tego CO2, analizując różne elementy tego rynku, gospodarki, zapotrzebowanie na energię, zapotrzebowanie na produkty.

Zwiększają przede wszystkim płynność, a po drugie wchodząc na ten rynek obniżają też koszty dla instalacji, bo te instalacje na przykład hedżując uprawnienia nie ponoszą tego kosztu już tu i teraz. Ten koszt faktycznie Pokrycia czy zapłacenia za tą jedną jednostkę CO2 przenoszą na jakiś tam okres dwóch, trzech lat i wtedy uiszczają pełną opłatę. Natomiast na początku po prostu płacą jakiś koszt dla pośrednika związany z tym, że wykupią po danej cenie to uprawnienie za dwa lata. Chcesz powiedzieć, że faktyczne koszty ETS-u ponoszone przez emitentów byłyby wyższe, gdyby nie zaangażowanie instytucji finansowych w rynek? Oczywiście. Tak samo podatek byłby wyższy. Czyli nie obniżą naszych cen energii działania nakierowane jakkolwiek, zakładając, że są możliwe, na wycięcie instytucji finansowych.

Ta rola tej instytucji nie jest wyręczanie mezmy absolutnie. To jest bardziej rola instytucji, która kontroluje mechanikę samego rynku, ale też mechanikę rynku, który jest teraz nastawiony na integrację innych, nowych komponentów polityki klimatycznej, czyli włączania pochłaniaczy, czyli tak zwanych remowali, czy to technologicznych, czy przyrodniczych i włączenia offsetów, które w polityce klimatycznej będą wchodziły w tej perspektywie do 2040 roku. W związku z czym Jeśli chodzi o stronę podażową, mamy kilka nowych elementów, które w tym rynku muszą się znaleźć. Jeżeli my nie będziemy dostrzegać tego, że ETS, czyli główny komponent polityki klimatycznej, musi też integrować te elementy albo mieć jakąś rolę w tym, żeby integrować w polityce klimatycznej te elementy, to po prostu się nie zdarzy.

To będą sztywne jakieś elementy, tak jak to mieliśmy, jeśli chodzi o cele dla OZE czy cele efektywnościowe. One po prostu nie współgrały z systemem ETS jako tako. Żeby to w pełni kontrolować, musimy patrzeć na gospodarkę w bardziej kompleksowy sposób i tego nie robi ani ESMA, ani nie powinna tego robić. ESMA powinna kontrolować rynek jako taki. Natomiast MSR, który jest takim elementem, który teoretycznie, technokratycznie w jakiś sposób miał to kontrolować, on jest zbyt sztywny do tego, żeby obserwować i antycypować tę przyszłą kondycję europejskiej gospodarki, tak jak my to Teraz widzimy. Jeżeli taki bank centralny na wzór banku centralnego w polityce pieniężnej by istniał, to on by patrzył na różne elementy tej układanki. Po pierwsze, patrzyłby na rozwój czy wymianę handlową z innymi naszymi partnerami, o ceny paliw i komponentów, które mają wpływ na ceny uprawnień.

Więc jeżeli mamy kogoś, kto patrzy horyzontalnie na te wszystkie elementy i bada je, to on generalnie może sterować też podażą. Czyli to nie jest korytarz cenowy, tak jak my byśmy to widzieli, ale taki, jakby to przełożyć na MSR, to to jest po prostu ultra super hiperdynamiczny MSR, który widzi szereg rzeczy i zmiennych, które wpływają na to, jak ten koszt CO2 się kształtuje. Czy taka instytucja mogłaby kierować się innymi priorytetami poza redukcją emisji? Czy widzisz taki potencjał w ETS-ie, żeby on stał się instrumentem bardziej gospodarczym, a mniej klimatycznym? Czy to nie jest tak, że w 2026 roku przyszedł czas na rachunek sumienia, jeśli chodzi o to, które branże włączyliśmy do ETS-u pierwszego? Kto jest w ETS-ie pierwszym, a kogo w nim?

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.