Mentionsy Mentionsy
Podkast Dezinformacyjny
Podkast Dezinformacyjny

Cebule na Torcie #71 (16-09-2025)

22.09.2025 ·3 godz 4 min

Uwaga natury ogólnej. Cebule nagrywaliśmy we wtorek, ale potem okazało się, że w jednym temacie konieczna była dogrywka, którą udało się ogarnąć dopiero w piątek (i stąd opóźnienie w publikacji). W niniejszych cebulach porozmawialiśmy między innymi o:- Rosyjskich dronach, które wleciały do Polski. Na ten temat porozmawialiśmy z naszym pierwszym gościem, Marcinem Ogdowskim. - O tym, co działo się po wlocie tych dronów w naszej przestrzeni publicznej. - Dezinformacji, w którą bawi się Papież Nowego Dziennikarstwa, Krzysztof Stanowski. - Zabójstwie Charliego Kirka i tym, co działo się w związku z jego śmiercią (zarówno w USA, jak i w Polsce). Ten temat z kolei udało się nam przedyskutować z Piotrem Wilkinem. To właśnie ta rozmowa była "dogrywana" w Piątek (19-09-2025). Ponieważ ogarnialiśmy tę dogrywkę w pośpiechu, czasami słychać w tle lud pracujący (tj. stukanie klawiatury), a i sama jakość dźwięku czasami nie powala. - Zmianach w programie 800+ dla Ukraińców.- Uniewinnieniu "Piątki z Hajnówki".I o tym, jak to Gazeta Polska Codziennie przyznała, że ksiądz Salcesoniusz nie był torturowany.Zachęcamy do wspierania nas na Patronite:https://patronite.pl/Podkast_Dezinformacyjny

Generalnie uruchomiono procedury związane z podniesieniem gotowości bojowej natowskich oddziałów na wschodniej flance, więc to wszystko dzieje się także z udziałem Amerykanów, żeby nam to gdzieś tam nie umknęło. Trump i ten nieszczęsny jego zastępca, swoje, ale armia, działa według pewnych trybów, które trochę są niezależne od tego, co się dzieje w tej dużej polityce, więc w tym wymiarze to ja odczuwam pełną satysfakcję. A jeśli idzie o to strzelanie, to tak jak mówię, strzelaliśmy z tego, co było pod ręką i zrobiliśmy to skutecznie. Nie spadł żaden z dronów, nie spadł poza tym jednym przypadkiem, ale tak naprawdę żaden z dronów nie zrobił nikomu krzywdy i nie wyrządził poważnie

To jest, ci międzynarodowi obserwatorzy, to jest coś zupełnie normalnego, to miało pomóc w takiej transparentności procesu rozbrojeniowego po upadku Żelaznego Muru. Rosjanie na nasze ćwiczenia też regularnie przyjeżdżali, też je obserwowali. w 2014 roku trochę zmieniło, ale co do zasady obecność międzynarodowych obserwatorów jest po prostu przy pewnej skali ćwiczeń nawet obligatoryjna. Więc ja wiem, że Trump robi mnóstwo rzeczy, byśmy przestali ufać, czy zaczęli wątpić, że tak, w ten sposób gwarancje sojusznicze, ale nie idźmy taką ścieżką, wedle której Stany Zjednoczone to właściwie jest już sojusznik Rosji, a nie Polski, bo tak nie jest.

On założył taką organizację Turning Point USA, czyli punkt zwrotny amerykański. W ogóle założył to z inspiracji dwóch osób. Pierwszy był niejaki Bill Montgomery z wspomnianej partii herbacianej. Tutaj przypomnijmy, szybka dygresja. Partia herbaciana to było Tea Party, czyli Taxed Enough Already, czyli partia tych już wystarczająco mocno opodatkowanych, która narodziła się w roku 2009 na prawym skrzyżle partii republikańskiej. Miała stanowić wyzwanie dla partii republikańskiej, bo stała na takiej pozycji. ultra-libertariańskich już wręcz, czyli zero państwa, maksymalnie wolny rynek. I klasycznie, tak jak o tym rozmawialiśmy z Piotrem Tarczyńskim do naszej książki do Trumpolaków, zaszedł ten sam proces co zawsze, czyli radykałowie na prawo od partii republikańskiej byli ośmieszani.

Gdy to nie zadziałało i okazało się, że oni nie chcą zniknąć, to ich wciągnięto do partii z myślą, że oni się znormalizują w partii, a się w efekcie partia zradykalizowała. To samo się stało kilka lat później z Trumpem, to samo się stało wcześniej z Newton Gingrichem i to samo się stało wcześniej gdzieś tam w latach 60-70 z Barem Goldwaterem, po drodze jeszcze z Reaganistami i tak dalej. I właśnie koleś z partii herbacianej oraz jeden z tych miliarderów, o których zaraz powiesz, biorą tego młodego czarnego kerka, który wtedy ma jakieś tam 18 czy 19 lat, który ma pewne talenty erystyczne, umie gadać, umie orać właśnie, szczególnie nieprzygotowanych odbiorców, do czego teraz jeszcze przejdziemy, i mu mówią, stary, a może byś założył taką organizację? A czy my ci pomożemy założyć taką organizację?

I tutaj w ogóle pojawiło się kilka rzeczy, bo tak, najpierw znaleziono ten jego karabin, w tym karabinie były jeszcze niewykorzystane naboje i na łuska były wydziarane napisy. Jeden z nich głosił na przykład łap faszysto, co dosyć powszechnie zinterpretowano, że oho, wyjaśniło się. Może i chłopak jest biały i z mormońskiej rodziny, no ale jest z jakiejś Antify. Antifa, jak wiemy, teraz Trump mają ogłosić organizacją terrorystyczną, choć nawet nie jest organizacją. Druga interpretacja, jaka się pojawiła, ze względu na inne napisy na tych nabojach, które były z takiej głębokiej, króliczej nory subkultury internetowej, z którą większość z was nigdy nie będzie miała styczności. Stąd wysnuto wniosek, że być może Tyler Robinson jest grojperem. Za chwilę wyjaśnimy, kim są grojperzy, ale generalnie skrajno prawicą. Podczas tego aktu oskarżenia wynika, że właściwie, tak jak mówisz, inteligentny młody chłopak z bardzo konserwatywnej rodziny, wychowywano dziecka w kulcie broni, której można użyć, by rozwiązywać problemy polityczne.

I odwołuje się też do tego, że jego rodzina, jego rodzice, którzy są już i tak byli jakby takimi hardkorowymi republikanami, po tej wygranej Trumpa jeszcze bardziej skręcili w prawo i się nakręcili, zradykalizowali. Czyli on jakby odczuwał coraz większy rozjazd tych swoich poglądów, czy tam swojego stylu życia z poglądami rodziców i właśnie winił za to między innymi Kirk'a. I tam pada takie zdanie też, że Charlie Kirk sieje ten hejt i nie ma szans, żeby za pomocą debaty go tutaj pokonać. Czyli to jest ten trigger taki, który wydaje mi się tutaj kluczowy, że to jest właśnie człowiek, który uznał właśnie w ramach takiej jakiejś powiedziałbym chłodnej refleksji,

by zostali truly reactionary party, czyli partią prawdziwie reakcyjną. W 2022 mówił, że chce białego powstania, bo nie muszą dodawać, że oczywiście, że jest to partia ruch rasistowski. On popierał Trumpa przy powrocie do władzy w zeszłym roku, ale potem, gdy Trump już został prezydentem, to jednak zaczął krytykować za A. A. Wsparcie dla Izraela, bo grojperzy są antysemitami. B. Sprawą Epstina, no to akurat jakby okej, tam się tłumaczy samo. No i 3. Za to, że udzielał wiz chińczykom. Dodajmy, że grojperzy są właśnie tak głęboko zanurzeni w tej takiej memosferze internetowej, z tych tak mroczniejszych zakamarków internetu, o których prawdopodobnie nigdy nie słyszeliście. I te teksty, które Tyler Robinson zostawił na tych łuskach, były, my też to tak pierwotnie zinterpretowaliśmy, jako oznaka, że on w jakiś sposób z tymi grojperami jest związany.

Po prostu musisz wiedzieć, gdzie który senator ma biuro, żeby do niego trafić. I oni jakoś wiedzieli, gdzie szukać Nancy Pelosi i inni. To jeszcze mógłbym tak wpiąć jeszcze jedną rzeczą, mianowicie ty wspomniałeś wcześniej... że to wlazło z tych zakątków internetu gdzieś na 4chanie i tak dalej. Pod tym względem to jest trochę podobne do QAnonu. QAnon, który w roku 2017 czy 2018, 17, pod koniec roku 2017 wypełzł z kilku naprawdę niszowych imageboardów właśnie na 4chanie, 8kunie później, bo tam ten 4chan był banowany, odbanowywany i tak dalej. i który zyskał rozgłos właściwie dlatego, że te tezy QAnonowe zaczęły być propagowane i rozpowszechniane na Twitterze przez takiego polityka amerykańskiego, mogliście o nim słyszeć, nazywał się Donald Trump. On w ciągu jednego miesiąca szerował to jakieś 300 razy.

spowodowana, zbudowana przez ruch MAGA, a u nas w Polsce dostaliśmy tym rykoszetem, bo nasza prawica trampolacka wisi na tym ruchu MAGA i po prostu kopiuje bezmyślnie wszystko, co tamci robią. I zaczęli też bezmyślnie powtarzać tę narrację. Więc podsumujmy, to jest oczywiście źle, co się stało, niezależnie od tego, jak bardzo brzydzą nas poglądy Charlie'ego Kirk'a. To jest oczywiście źle, to jest źle także dlatego, że tego typu polityczne zabójstwa nigdy nie rozwiązują problemów, a zawsze generują nowe. Już widzimy jeden z tych nowych problemów, czyli zaostrzenie jeszcze wojny kulturowej. Trump delegalizujący czy uznający za organizację terrorystyczną Antifę, co na 180% spowoduje nowe konflikty i być może przyniesie jeszcze więcej ofiar niż ta jedna teraz. Ale jednocześnie widzimy tutaj instrumentalizację i brakuje mi dobrego polskiego słowa, to tak sobie z polszcza angielskie weaponizację, czyli przekucie w broń.

Mówiłeś, mówiłeś. Mówiłem, że jak ktoś wierzy w takie rzeczy i je udostępnia, to to więcej niż o samym fejku mówi o tym, kto to udostępnia. Bo jeżeli ktoś widzi wygenerowane przez AI zdjęcie, na którym ewidentnie widać, że ludzie mają zdeformowane twarze, ktoś tam ma nadprogramową nogę czy ucho, ale to udostępnia, co znaczy, że nawet się temu nie przyjrzał, to znaczy, że to pasuje do tego, co on i tak myślał o świecie. To potwierdza jego przekonania. No tak, oczywiście, że Europejczycy siedzieli u Trumpa jak w poczekalni w szpitalu albo, wiesz, przez gabinetem dyrektora w szkole. No więc jeżeli ktoś chce wierzyć w to, że Radosław Sikorski czyta i po prostu rząd Tuska i Tuski w ogóle każdy, kto nie jest PiS-em, uprawia politykę na kolanach przed Ukrainą i zobaczy Radosława Sikorskiego w kurtce, która ma logo, które pod tym kątem mogło trochę wyglądać jak tryzum, to oczywiście, że tak pomyśli i napisze, o Boże, jaki skandal.

Dodajmy, w dzisiejszych czasach naprawdę, bierzesz to zdjęcie, obiektyw Google, prawdopodobnie kurtka Beretty to będzie pierwsza, którą ci wyhaczy, pokaże ci w ogóle od razu, ile kosztuje i tak dalej i wtedy zobaczysz, jak wygląda logo tej firmy. Ja myślę, że to jest wszystko przez to, że po prostu trzy strzałki sprawiają ludziom bardzo dużo problemów, o czym się już mogliśmy przekonać. Tak, no i dobrze, możemy chyba iść dalej. Mianowicie mamy do czynienia z dość nietypową rzeczą, której można się było nie spodziewać. Dochodzi do zbliżenia USA-Białoruś. I postaram się to krótko zreferować. Donald Trump od jakiegoś czasu zabiega o normalizację stosunków w Mińsku. Do Mińska, po raz chyba czwarty w tym roku, pojechał jego wysłannik, John Cole. O ile wiem, w odróżnieniu od Steve'a Witkoffa, ten człowiek nie jest idiotą i się trochę zna na rzeczy. I po ostatniej jego wizycie, Łukaszenka w geście dobrej woli uwolnił 52 więźniów politycznych.

Okej, widzę w jaki sposób to mogłoby zadziałać. Na różnych etapach ostatnich 20 lat różne siły polityczne w Europie czy w Stanach próbowały to robić z różnymi efektami. Dobrze, powiedzmy, że to ma jakieś szanse powodzenia. Natomiast ja się tylko zastanawiam, czy zdjęcie sankcji na Białoruś nie spowoduje, że po prostu przez Białoruś będą obchodzone sankcje rosyjskie. o których zresztą za chwilę powiemy. Dokładnie za chwilę. I dodajmy do tego, że wszystko to się odbywa w takiej typowo trumpowej atmosferze, czyli ten John Cole, będąc na miejscu, przekazał Łukaszence list od Trumpa, gdzie Trump mu składa cieplutkie życzenia urodzinowe. Gratuluje, że bijał ruska tenisistka Ryna Sabalenka wygrała właśnie US Open. Łukaszenka podkreśla, że on się podpisał Donald, nie Donald Trump, tylko Donald. To jest rzecz, którą nawias mówiąc Putin cały czas robi.

Putin, gdy mówi o Trumpie, to mówi perdonal, żeby pokazać, wiesz, tą familiarność, że oni się tak znają, są przyjaciółmi, porozmawiają jak równy z równym. Jeśli chodzi o Łukaszenkę, nie można mu odmówić zręczności politycznej, bo przez bardzo wiele lat rzucał sobie i rządził swoją dyktaturą na styku Rosji i świata Zachodu. To też jest nie byle jaka sztuka, ale jest taka książka, którą wydało Wydawnictwo Czarne. autorstwa Andrzeja Brzezieckiego i Małgorzaty Nocuń, Łukaszenka, niedoszły car Rosji. Tam opisano to, jak mało brakło, a Łukaszenka zostałby zastępcą przywódcy, bo się dogadywał wtedy z Jelcynem, o nie dobrze pamiętam, no Rosji i Białorusi, więc wiadomo, że Jelcyn, no cóż, no to był Jelcyn, więc rządził pewnie by Łukaszenka, ale przed metą wygryzł go z tego Wladimir Putin.

Ale opisywano tam to, że on się potrafił dogadywać z takimi ludźmi. Ty Moskiewskim elitom wystarczyło, i naprawdę, to są ludzie, którzy mają w wagony pieniędzy, ale wystarczyło, że im Łukaszenka przywiózł worek ziemniaków na przykład i oni byli tacy zadowoleni. Takie gesty tam mają znaczenie i wydaje mi się, że dla Łukaszenki taki Trump to jest po prostu dar niebios, bo to jest człowiek, z którym on się jest w stanie dogadać po prostu. On wie, jak z takimi ludźmi rozmawiać. Wiadomo, Łukaszence najbardziej by zależało na tym, żeby te sankcje wszystkie sobie poszły, a Trumpowi, no nie wiem, czy oni usiłują w ten sposób jakieś dojście do Rosji znaleźć, czy... Bo po co, po co taką dobrą sprawę Trumpowi jest ta Białoruś? Bo oni tłumaczą oczywiście, że chcą, bo to też Łukaszenka twierdził, że oni chcą jak Donald Trump, żeby to był pokój w Ukrainie, ale... Nie do końca mnie to przekonuje.

Nie wiem, jakie jest twoje zdanie na ten temat. Tak jak mówię, były takie próby już podejmowane na różnych etapach. Ma to jakiś sens. Czy ma to szansę powodzenia? Według mnie niewielkie, ale może się mylę. Bardzo bym się chciał mylić, bo ja bym nie miał nic przeciwko temu, żeby Rosja straciła Białoruś i żeby na przykład rosyjskie wojsko nie atakowało Ukrainy ze strony Białorusi, żeby rosyjskie drony nie operowały nad Białorusią. Żeby Białorusini nie brali udziału właśnie w ćwiczeniach z Rosjanami i tak dalej, i tak dalej. Żeby generalnie to nie było takiej podległości, jaka jest teraz, gdzie Białoruś właściwie się zachowuje wieloma względami, jakby już była częścią Rosji. To by było spoko. Po prostu wątpię, by to się miało udać, ale może trzeba próbować. Ale wiesz, do tej pory się ani razu nie udało, a próbowano już niejednokrotnie. Też prawda. Ale dobrze, bo skoro mówimy o sankcjach, Trump opublikował na swoim Truth Social taki długi wpis, że chce nałożyć sankcje na Rosję.

Dalej, że to bardzo osłabia naszą pozycję negocjacyjną z Rosją. No to jest prawda. Tym bardziej dzwoń do Wiktora i to ogarnie. A potem jeszcze do Roberta Fice. Że on jest gotów, gdy my będziemy, czyli nikt. Że NATO powinno nałożyć 50 do 100%, taki typowy rozstrzał Trumpa, ceł na Chiny, aż do zakończenia wojny w Ukrainie. Ale NATO nie nakłada CEU, to jest Sojusz Obrony. Ale zakładając, że miał na myśli państwo członkowskie NATO, czyli logika jest taka, że CEU nałożone na Chiny, zmuszą Chiny do wpłynięcia na Rosję, by ta zakończyła wojnę w Ukrainie. Czemu nie można nałożyć CEU na Rosję po prostu? Czemu my mamy nakładać CEU na Chiny, A on nie może nałożyć cel na Rosję, tylko muszą się na to zgodzić wszyscy w NATO, a wszyscy dobrze wiemy, że on nawet nie spróbuje wymóc na Orbanie, żeby Orban się na to zgodził.

Ja myślę, że Trump powinien porozmawiać z J.D. Vance'em, bo on dosłownie parę dni temu tłumaczył, że Trump nie widzi żadnych powodów, żeby utrzymywać te sankcje i poza tym pamiętajmy, że Rosja ma bardzo duże pokłady surowców energetycznych. Tak więc wydaje mi się, że trochę stoi w sprzeczności z tym, co mówił Trump. Trump pewnie napisał to, co napisał, wiedząc, że do tych sankcji nie dojdzie, bo przecież... Węgry dalej będą kupowały rosyjską ropę, chociaż momentami bywa to utrudnione, o czym mówiliśmy w poprzednich cebulach, ale to już któryś raz w rzędu mamy właśnie takie wychodzące ze Stanów Zjednoczonych te narracje, sygnały, z których wynika, że oni by bardzo chętnie tam sobie kupili właśnie jakichś tych surowców. No i tutaj w tym momencie faktycznie wewnątrz tej logiki sensowna byłaby narracja, w której wynika, że my powinniśmy nałożyć sankcje na Chiny.

Oni by nie musieli wtedy na Rosję, bo wojna by się skończyła. Nie wiem na jakiej podstawie, na jakiej zasadzie by to miało działać, jeśli byśmy wyszli z tej logiki, ale u nich to pewnie jest wszystko spójne. A na samym końcu jest to, że oni chcą kupować właśnie rosyjskie surowce. Pamiętasz chyba, jak to było, jak Unia Europejska dołożyła pakiet, chciałem powiedzieć ceł, nie ceł, tylko zbanowała kupowanie aluminium z Rosji i nagle się okazało, że Putin chciałby zaproponować Stanom Zjednoczonych kupno jakichś tam iluś tam ton aluminium. No, zupełny przypadek. Oczywiście, że to był przypadek. No i idźmy dalej. Oczywiście powtórzył, to nie jest wojna Trumpa. Nigdy by nie wybuchł, gdybym był prezydentem, to jest wojna Bidena i Zeleńskiego. Ale gdzie Putin? To chyba jego wojna. No ale jak chcesz od kogoś kupować surowce, to przecież nie będziesz go obrażał. No i że jestem tu tylko po to, by ją powstrzymać, uratować tysiące Rosjan i Ukraińców.

Gdzie jest ta strategia? Nie widać żadnych efektów tej strategii. I to jest po prostu kolejny... My o tym właściwie moglibyśmy nie mówić, bo o tym wpisie możecie od razu zapomnieć, jak skończycie tego słuchać. No nie ma żadnego znaczenia. Co z tego, że Trump powiedział, ja bym nałożył cła, gdybyście wy wszyscy nałożyli. My to tutaj rozkładamy na czyniki pierwsze, mówimy, że to się nie uda, ale właściwie to nie ma znaczenia, bo on może zmienić zdanie za pół godziny. On już być może to zrobił i w ogóle sam już nie pamięta, że tak napisał, może to w ogóle nie on napisał. Ale w tym kontekście ważne też jest to, że zacytuję po prostu Business Insider za Financial Times. Uwaga. Stany Zjednoczone poinformowały kraje europejskie, że wycofują się ze wspólnych wysiłków na rzecz zwalczenia dezinformacji pochodzącej z Rosji, Chin i Iranu, podaje Financial Times, powołując się na trzech europejskich urzędników zastanawionych za sprawą.

Aha, bo widocznie nie mamy z tym problemu, prawda? To są umowy podpisywane rok temu przez Bidena, które miały koordynować przeciwdziałanie, identyfikowanie, rozpoznawanie dezinformacji z tych krajów pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i europejskimi sojusznikami. Teraz przychodzi Trump i mówi, że to w sumie nie jest potrzebne. To jest oczywiście logiczna konsekwencja tego, co zrobił wcześniej. Pamiętasz, mówiliśmy o tym bodajże w kwietniu albo w maju. Zamknął to biuro podległe tam Departamentowi Obrony, teraz już Departamentowi Wojny, biuro zajmujące się dokładnie tym, zwalczaniem dezinformacji rosyjskiej. Mi to przypomina jako żywo Antoniego Macierewicza, który został ministrem obrony i właściwie pierwsza rzecz, jaka zrobił, to włamał się w nocy do Centrum Eksperskiego Kontrwywiadu NATO. Nie wiadomo na jakiej podstawie, nie wiadomo w jakim trybie, właściwie nie bardzo wiadomo co tam zrobił, wiadomo tylko, że właściwie tą jednostkę zniszczył i ona właściwie przestała istnieć.

No Trump nie musi w nosu się włamywać, bo po prostu rządzi krajem, więc po prostu to zamyka decyzję administracyjną i tyle, elo. A tu mamy jakąś umowę dotyczącą zwalczania dezinformacji rosyjskiej, irańskiej i chińskiej, no to po prostu rozwiązujemy i nie. Szczerze mówiąc, z perspektywy Europejczyków, może to nawet i lepiej, bo skoro Amerykanie tego nie robili, a nie robili, bo zlikwidowali sobie tą jednostkę, to tak na dobrą sprawę dostawali jakieś informacje, bo jeśli to się dalej koordynowało, to mieli za darmo informacje, a jak wiemy w Ameryce darmowych lunchy nie ma. A nieco bardziej na serio mnie nie dziwi to... Że oni nie chcą walczyć z dezinformacją. Naprawdę, bo ta administracja trzyma się władzy, doszła do władzy dzięki dezinformacji i utrzymuje się dzięki dezinformacji, dzięki dezinformowaniu milionów obywateli. Więc dlaczego mieliby walczyć?

Także nie dziwi mnie to, że tam nie chcą walczyć z dezinformacją. No to musieliby walczyć sami ze sobą. A to tak trochę, wiesz, no nie bardzo. No, ale mimo wszystko jest to dość znamienny gest. Drugim znamiennym wydarzeniem, które miało miejsce, poza może jeszcze hołdem lędnym, który techbaronowie z Doliny Krzemowej, Tim Cook, Bill Gates, Mark Zuckerberg i inni złożyli Donaldowi Trumpowi. Zalinkujemy to, nie zobaczycie bardziej żałosnej rzeczy w minionym tygodniu, jak najbogatsi ludzie świata siedzą. I wszyscy jeden przez drugiego mówią temu półgłówkowi, że jaki to jest zaszczyt, że my tu jesteśmy, jaki pan jest wspaniały i tak dalej. To zostawmy. Natomiast Trump wyprowadza wojsko na ulicę i to jest taka rzecz, która miała się nie wydarzyć i już się wydarzyła.

Najpierw się wydarzyła w Los Angeles, o czym mówiliśmy, ale tam przynajmniej było to z czymś spowodowane. Mianowicie doszło do protestów, już o tym mówiliśmy. Protesty wzięły się stąd, że służba migracyjna celna zaczęła łapać ludzi, którzy przebywali w Stanach nielegalnie, więc ludzie zaczęli protestować. Doszło do dużych demonstracji, więc Trump zareagował, to jest taki rosyjski sposób myślenia, eskaluj do deeskalacji. Wysłał tam gwardię narodową, co spowodowało jeszcze większe zamieszki, gdzie stosowano przemoc, byli ranni itd. Natomiast nagle powiedział, że miasto Waszyngton To jest po prostu jakaś kryminalna stolica świata i tam trzeba wysłać Gwardię Narodową. Strefa wojny. No niemalże strefa wojny. I tam wysłał Gwardię Narodową. Akurat zabawnie w podcaście amerykańskim ostatnio, jak Piotr Tarczyński i Łukasz Pawłowski prowadzili, tu właśnie Łukasz był w Waszyngtonie i mówił, że ta Gwardia nie bardzo wie, co tam robi.

Trawników doglądają, trochę kierują ruchem drogowym, bo się nic nie dzieje. Na to Trump zapowiedział nagle, że skieruje tą Gwardię Narodową do... Chicago. Ja o tym pisałem kilka dni temu na Facebooku. Chicago w statystykach przestępczości tam per capita, czy na 100 tysięcy mieszkańców... stosunkowo bezpiecznym miastem amerykańskim. W skali amerykańskiej, bo ogólnie to jest wszystko poza skalą europejską. Ale jest tam na jakimś tam dwudziestym, którymś tam dziewięćdziesiątym w ogóle którymś miejscu. Nie bardzo wiadomo, dlaczego właściwie tam miało być wysłane wojsko, ale Trump to, wiesz, zrobił z taką oprawą. Widziałeś ten obrazek? Zrobił AI-owy obrazek, gdzie siedzi w takim polowym mundurze z czasów wojny w Wietnamie, tylko w wojskim kapeluszu i napisał, że kocha zapach deportacji o poranku.

I na koniec ze śmigłowca wysiada właśnie ten pułkownik Tilgor, tak kuca na ziemi i mówi, uwielbiam zapach napalmu o poranku. No i to jest taki kultowy tekst popkulturowy, który wielokrotnie był na różne sposoby przerabiany. Dodajmy, że czas apokalipsy to jest de facto współcześniona w tamtych latach 70-tych wersja Jądra Ciemności Józefa Konrada. Jedno i drugie to są filmy totalnie antywojenne i antykolonialne. Jądro Ciemności było przede wszystkim antykolonialne, czas apokalipsy był także antywojenny. Miał pokazać, że my, Zachód, mamy też tą brzydką twarz, że w innych miejscach na świecie, innym ludziom, nieprzypadkowo raczej nie białym, robimy często straszne rzeczy. I teraz wychodzi Donald Trump i on chyba to w ogóle w zupełnie inny sposób interpretuje. Dlatego bardzo mi się spodobał tytuł na stronie Euronews, który stawiał pytanie, czy administracja Trumpa jest kulturalnymi analfabetami.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.