Życie na cudzym: Połemkowskie
W czwartym odcinku podcastu "Życie na cudzym" gościnią Michała Nogasia z radiowej Trójki będzie pisarka, antropolożka i szefowa Wydawnictwa Czarne, Monika Sznajderman.Cykl towarzyszy wystawie w Muzeum POLIN "(po)ŻYDOWSKIE… Sztetl Opatów oczami Majera Kirszenblata".To już przedostatni z pięciu odcinków cyklu "Życie na cudzym".
Beskid Niski. I zaczęli tam jeździć, ja wraz z nimi, i zetknęliśmy się z rzeczywistością, jakiej wcześniej nie znaliśmy. To znaczy, kiedy się było młodszym, jeździło się na Mazurę i tak dalej, to też człowiek tam się trochę dziwnie czuł, ale nie zgłębialiśmy tego. Później, jak zaczęliśmy widzieć Beskid Niski, to już byliśmy trochę dojrzalsi. Ale i tak, w pierwszej chwili, to wszystko przejmowało nas jakimś takim dziwnym uczuciem. Przede wszystkim co? Pustka, puste doliny, puste pozostałości po jakichś pojedynczych budynkach drewnianych, czasami na
I właściwie jak zaczęłam jeździć w ten Beskid Niski, poznawać ludzi, rozmawiać z nimi, bardzo powoli poznawać tę historię, to już więcej nigdzie nie chciałam jeździć. To właściwie każdy weekend, każde wakacje to był Beskid Niski w bardzo różne miejsca. Bo Beskid Niski jest najdłuższym pasmem górskim w Polsce. Może nie jest najwyższym, ale jest najdłuższym. Ciągnie się aż mniej więcej od Krynicy po Komańcze. I nadal jego środek, tak zwane Przedbieszczadzie, kiedy już miniemy dukle, idziemy dalej na wschód, Naprawdę dziki teren. No co powiedzieć, no po prostu to miejsce ma dla mnie nadal taką samą siłę przyciągania po 40 latach, jak miało wtedy na początku.
Użyłeś słowa pustka. Ja myślę, że nie byłem wtedy w latach siedemdziesiątych pod koniec czy w osiemdziesiątych w Beskidzie Niskim. Dopiero w latach dziewięćdziesiątych to był mój czas odkrywania poszczególnych pasm górskich w Polsce. Ale z pierwszych wizyt poza pustką pamiętam też ciszę. I to są, myślę, dwa bardzo dojmujące uczucia. W twoim przypadku pewnie to było jeszcze bardziej ciche i jeszcze bardziej puste. Tak, oczywiście to jest najcichsze, zdecydowanie najcichsze pasmo głoskie I najbardziej puste w naszym kraju. Jest tu mało turystów, bo kiedy miałaby się tu rozwinąć turystyka?
Tak naprawdę pierwsze poświęcone jej jakieś artykuły w Piśmie Wierchy to były lata przedwojenne, konkretnie rok 1935. Wcześniej nikt w Peskid Niski nie jeździł. Jeżdżono w Tatry, jeżdżono w Romantyczne Pieniny, jeżdżono w Dzikie Wieszczady, ale Beskid Niski to był najmniej interesujący kawałek Beskidów. Był niemal całkiem wylesiony, był bardzo biedny, był niezwykle gęsto zaludniony. Jak to się mówi, dach przy dachu, dym przy dymie. Zagroda przy zagrodzie, stajnia przy stajni, pąziusieńkie kawałki ziemi przedzielone kamieniami. Ziemia też była kamienista. Nikt wtedy jeszcze nie dostrzegał uroku strumieni płynących łagodnie.
Nie rozstrzegał uroku dolin, takiej właśnie łagodności tego pejzażu, takiego pejzażu na ludzką miarę. Nie przerażającego ogromem, ale zarazem urzekającego właśnie taką łagodnością, taką przyjaznością. Choć dla ludzi tu mieszkających to nie była przyjazna ziemia. Praca była strasznie ciężka i bieda była bardzo duża. I dopiero w 1935 roku, tak jak powiedziałam, Pismo Wierchy poświęciło swoje łamy właśnie Beskidowi Niskiego, odkrywając to, co ja właśnie przed chwilą powiedziałam. No ale zaraz potem przyszła wojna, potem przyszło wysiedlenie do Związku Radzieckiego, później przyszła akcja Wisła i później nastała pustka.
Aż wreszcie kupiłam pierwszy dom w Olchowcu, to była chyrza. Kryta z trzech hołchyrza, czyli polemkowska chałupa. Taki typ długiej chałupy, w której z jednej strony mieszkały zwierzęta, a z drugiej strony ludzie. Później mieszkałam w Czarnym przez 7 lat. W tym Czarnym, w którym mieszkał Jurek i wtedy wyjechał do Ameryki. Więc mieszkałam tam 7 lat, później mieszkałam przez rok w takiej dużej wsi maziarskiej Łosie, a później od 97 już w Ołowcu. Także poznałam różne miejsca w Beskidzie Niskim i swoje tam wychodziłam, swojego tam doświadczyłam.
Także do Wołowca przyjechało, wróciło 8 rodzin. Ale nikt obcy, nikt tutaj, żadnego Polaka tu nie było, nikt obcy z Polski, z terenu Polski się tutaj nie osiedlił. Udało się ściągnąć oczywiście trochę ludzi do PGR-u, ale ten PGR nie jest duży. No i po trosze pewnie do poszczególnych wsi też, ale to nie był masowy napływ tak, żeby się udało całkowicie te tereny sporszyć, bo jednak trochę ludzi Nie umiem teraz powiedzieć ile, ale wróciło i na przykład taka wieś Baatna jest w dużej mierze usińska w tej chwili. Jest życie w Beskidzie Niskim, jak państwo słyszą, nie tylko Monika Sznajderman jest gościnią naszego podcastu, ale też psy sobie rozmawiają w tle i widać, że świat istot różnych, ludzkich i nieludzkich, tam się przenika.
Więc w połączeniu z wiedzą i z umiejętnością czytania źródeł archiwalnych te ślady dają nam bardzo dużo. Mogą nam opowiedzieć o życiu takiej wsi, takiego wołowca do czasu II wojny światowej. Kiedy byłem w Beskidzie Niskim, widziałem te krzyże. W waszej okolicy będąc, widziałem też kamienne wejścia do dawnych domów, pozostałości. Wspominałaś też o czasowniach w okolicach Gorlic, niedaleko was. Można znaleźć taką jedną budowlę.
Czyli człowiek się trochę namęczy, ale znajdzie. Tak, człowiek się trochę namęczy oczywiście, ale znajdzie, jeśli wie, czego szuka. A jeśli ma jakąś wrażliwość, to zacznie szukać, bo to go tak bardzo uderzy. To te obrazy w nim zostaną i będzie szukał, będzie pytał. Właśnie chciałem zapytać Monika, czy zdarza się tak, albo być może tak się zdarzyło po premierze Pustego Lasu, że ta książka, twoja opowieść, wzrost świadomości na temat historii miejsca, w którym mieszkacie, który opisujesz, to wszystko sprawiło, że zaczęli przyjeżdżać do Beskidów, w Beskid ludzie, którzy chcieli zrozumieć, jakie jest to Połemkowskie i jeszcze go dotknąć.
Że nie ma takich nastrojów. Jeśli już, to na przykład widać niechęć poprzedniej władzy było bardzo mocno do na przykład takich inicjatyw jak Łemkowska Watra, najważniejszy festiwal łemkowski w Polsce, który się odbywa już kilkadziesiąty któryś raz, bo za czasów PiSu on nie był dofinansowywany w ogóle na przykład. Więc to było na poziomie rządowym. To było bardzo widoczne. Natomiast tutaj, na miejscu będąc, nie odczuwa się tego w żaden sposób. A jak byś chciała, żeby w przyszłości wyglądało to miejsce? Jakiej pamięci byś oczekiwała dla Łemków, Ukraińców, tych wszystkich, którzy mieszkali na terenach w Beskidzie Niskim, o których pisałaś w Pustym Lesie?
Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Monika Sznajderman opowiada o swoim pierwszym spotkaniu z Połemkowskimi i początkach jej zainteresowania tą przestrzenią.
Monika opisuje swoje odkrycia na terenie Połemkowskich, w tym ciszę i pustkę tego miejsca.
Monika opowiada o procesie pisania książki Pusty Las i swoim doświadczeniu na terenie Połemkowskich.
Monika opisuje historię wysiedleń Ukraińców z Połemkowskich i ich wpływ na teren.
Monika opowiada o zachowanych śladach i obecności Ukraińców na terenie Połemkowskich i jej doświadczeniach z nimi.
Monika Sznajderman opowiada o wysiedleniach i śladach Żydów w okolicy Gorlic, podkreślając, że pamięć o tych grupach etnicznych jest często zagłuszona i trudna do odnalezienia.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Cykl towarzyszy wystawie w Muzeum POLIN "(po)ŻYDOWSKIE… Sztetl Opatów oczami Majera Kirszenblata".
To już przedostatni z pięciu odcinków cyklu "Życie na cudzym".