Mentionsy Mentionsy
Podcast w parach
Podcast w parach

Ola Żuraw- Świątek i Kacper Świątek | PIERWSZY WYWIAD PO ŚLUBIE

31.12.2025 ·1 godz 5 min · 1 rozdział · 1 sponsor

Są małżeństwem od kilku lat, ale ich historia zaczęła się dużo wcześniej.Ona – Aleksandra Żuraw. Modelka, influencerka i mama. Kobieta, która nigdy nie bała się mówić głośno o swoich trudnych doświadczeniach, zmianach życiowych i związanych z tym emocjach. On – Kacper Świątek. Partner, mąż i tata. Spokojna siła tej relacji. Mężczyzna, który wnosi do związku stabilność, uważność i ogromne poczucie odpowiedzialności za rodzinę.W tym odcinku po raz pierwszy jako małżeństwo tak szczerze opowiadają o swojej drodze: o budowaniu relacji, którą wszyscy (nawet oni sami) spisywali na straty, o budowaniu rodziny patchworkowej, której podstawą jest pewność i zaufanie.Podcast prowadzą: Aleksandra Grysz i Tomasz Tylicki

Witamy w kolejnym odcinku Podcastu w parach. Ola Żuraw- Świątek i Kacper Świątek. Witajcie. Zaczynamy od spiny. Jest dobrze. Dobry research był. Ale to nie była dezercja. Bywało tam różnie. Czasem uciekałem do Oli przez płoty. Ale romantycznie. W bagażniku Olę wwoziłem. Na jednostkę, nie wiem czy możemy to wszystko... Żołnierz w ich domu, w ich rodzinie to było... Dla dziadka, tak, bo w ogóle księdza miałem zostać, ale stwierdziłem, że nie, że jednak... Miał zostać księdzem, miał zostać żołnierzem, a wybrał Olę. Czy ktoś cię ostrzegał, że nie związuj się z Olą? No i tak naprawdę postawiłem sprawę jasną, że tak robię. No ja jestem odpowiedzialna za kwestie finansowe, bo ja to bardzo lubię.

Ja jestem jakby bardzo wdzięczny swojej żonie, że mogę żyć w taki sposób, w jaki żyję. Ale nie musi tego brać. Nie musi tego brać, bo ja się dobrze w tym czuję. A co przyniesie czas, no to się przekonamy, ale czy nie było warto? Warto. Partnerem odcinka jest Softimi. Marka, która w swojej ofercie posiada wysokiej jakości poduszki, kołdry oraz pościele. Softimi tworzy tekstylia z duszą, ręcznie szyte w polskiej, lokalnej szwalni. Z dbałością o każdy detal. Witamy w kolejnym odcinku Podcastu w parach. Witamy, czyli Aleksandra Grysz. Tomek Tylicki. Tak jest i witamy ludzi ze świata internetu, który my próbujemy oswoić, my ludzie z telewizji. Do tej pory.

1:05 · Softimi 23

No i to było dla mnie takim strzałem w dziesiątkę na początku. No ale szybko zrozumiałem, że jednak te moje wyobrażenia o służbie nie są takie jak... No, że ta szara rzeczywistość się trochę różni od tego, co mamy w filmach i te moje ambicje... Nie jest jak w tobganie. No niestety nie. Aczkolwiek, no były też fajne takie momenty, które na pewno miło wspominam. No ale covid tutaj dobił taką łatkę, bo my się poznaliśmy tak naprawdę z Olą przed covidem, no i nas zamknęli i długo nie mogliśmy się widywać. Więc tutaj to było takie decydujące. Do tego zrobiłem pracę inżynierską, no i stwierdziłem, że to jest dobry moment, żeby teraz właśnie, nie? Ale to nie była dezercja. Najpierw się wypisałeś, a później wyszedłeś stamtąd bez kamaszy. Powiedzmy.

Bywało tam różnie. Czasem uciekałem do Oli przez Płoty. Ale romantycznie. W bagażniku Ole wwoziłem. Na jednostkę. Nie wiem, czy możemy to wszystko... Serio? Teraz już możecie. Ale ogólnie było tak, że decyzyjną sytuacją, ogólnie takimi warunkami, które też nakierowały Kacpera na takie decyzje, a nie inne, było to, że jednak był to covid. My się poznaliśmy dwa tygodnie przed wybuchem covida. A nie wiem, czy wiecie, jak wyglądały realia wojska. To było tak, że... Totalnie nie wiemy. Dokładnie jednostki, czy miejsca, w których stacjonowali żołnierze, były zamykane nawet na rok, więc... Znaczy ogólnie tak.

Gdzieś z tyłu. No macie rację, to że to jest też no niełatwe dla młodego człowieka, tak mi się wydaje. Podjąć taką decyzję. Ale też z drugiej strony wydaje mi się, że właśnie z uwagi na wiek troszkę łatwiej jest wejść, bo jeszcze człowiek nie do końca, nie wiem jak to nazwać nawet, spodziewać się. Uważam, że tak jest, bo już ktoś po trzydziestce kalkuluje, wie jak to może się skończyć, Że te lęki mogą wygrywać, nie? Że na rozsądek... A nie też uprzedzali, że... Dużo osób mnie, nie chcę powiedzieć straszyło, ale starało się mnie uświadomić. Albo bardziej pytali mnie, czy ja jestem świadoma tego, co za tym idzie, nie?

I zastanawiam się, Kacper, czy ty byłeś świadomy, a jeżeli tak albo nie, to czy ktoś cię ostrzegał, że Nie związuj się z Olą, bo wie, że wyżyło, tak? Zacznijmy od tego, że jak Olę poznałem, to ja byłem taki bardzo niedojrzały i to był taki moment w moim życiu, gdzie nieciekawie się w ogóle działo. Dużo imprezowałem, miałem taki tryb życia niezdrowy. Jako żołnierz? Tak, tak. Właśnie, no niestety... Ale w Top Gunie też imprezowałeś. Tak to wyglądało. I no dzisiaj jakby z perspektywy czasu, z jednej strony, no to jest taka właśnie szczęśliwa wina, czyli ten czas, który był dla mnie taki wyjątkowo ciężki, sprawił właśnie, że może też dałem szansę nam. Się śmieję, że gdybym był taki wtedy poukładany i jakby wiedział, czym jest życie, kochał siebie, to może bym właśnie Oli nie wybrał, a Ola mnie, bo każdy z nas by jakby bał się w to wejść, wiedział, co możemy jakby też stracić.

A wtedy byłem taki, że no nie myślałem o tym. Gdzieś tam Ola mi po prostu przysłoniła swoim wyglądem. Czyli ta twoja nalilność to był atut, jeśli chodzi o ciebie, absolutnie na początku. No tak, w perspektywie czasu tak, bo ona mnie jakby pozwoliła tutaj dać, no, Ta naiwność i to właśnie takie, że byłem troszeczkę taki lekkomyślny sprawił, że w ogóle daliśmy sobie szansę i Ola mi dała szansę. I tak naprawdę no ja nigdy na początku w ogóle nie myślałem, że to będzie jakaś relacja, że to takie a, gdzieś tam się spotkamy, porozmawiamy i tak totalnie luźno do tego podchodziłem, więc ja tutaj nie miałem żadnych obaw. Potem dopiero się pojawiły, kiedy poznałem tak naprawdę Apolonię. No wtedy to był taki decydujący moment. To było po pół roku naszej znajomości. I od tego czasu wszystko się zmieniło, bo tak naprawdę do tego czasu jeszcze tak, ja w ogóle nie myślałem o tym poważnie.

Ze względu na to, że wiedział, że jeżeli ja nie będę też pewna tych emocji, no to nie przedstawię. Apollonii, więc miał taką świadomość, że w każdej chwili mogę się wymiksować, a że często podczas tego pół roku się wymiksowywałam, no to się mijaliśmy, tak, mijaliśmy się, długo się nie odzywaliśmy, rozchodziliśmy się bez słowa i takie to było po prostu... Dynamiczne. Dynamiczne i oboje... Po staremu, szarpane tango. Tak, bardzo szarpane. No i też wydaje mi się, że wiele było takich trudnych emocji i oboje nie dawaliśmy szansy tej relacji w ogóle, jakby z obu stron. Ja od początku w ogóle jak poznałam Kacper powiedziałam, nawet sobie nie rób nadziei. Okej, bo z jednej strony tak.

Piękna, inteligentna i w ogóle, więc no to w tamtym momencie potrzebowałam od relacji i też otworzyłam karty, że tego potrzebuję i że z tego nie będzie nic poważnego, bo jesteśmy ze sobą tylko na chwilę po to, żebym ja pokazała coś mojemu mężowi, a on mnie. Więc no na chwilę wyszło, że jesteśmy prawie od 6 lat razem, więc... Ale właśnie, bo zaczęliśmy od tych obaw Kacpra, ale ty też miałaś tych obaw z pewnością bardzo dużo i myślę sobie teraz o tobie w kontekście właśnie Tomka na naszym etapie relacji, to znaczy u niego zawsze priorytetem była Lenka, jego córka i nasza relacja, to znaczy myślę, że bardzo trudno by nam było, gdybyśmy my się z Lenką nie zaprzyjaźniły de facto i nie pokochały. I też myślę, że dla ciebie to był priorytet, żeby jeżeli już komuś powierzysz tak duży kredyt zaufania, żeby go przedstawić Apollonii, to to nie może się nie udać, no bo ona już raz w życiu straciła.

To musi też zatrybić między nimi, między moją córką, a moją Aleksandrą. Jeżeli coś tam będzie nie tak, to to byłby ogromny kłopot. Ja myślę, że to by się po prostu nie udało. Nam by się nie udało. Ale okazało się, że akurat Olcia, jeśli chodzi o animację, też, ale przede wszystkim, zaskarbia miłość, sympatię dzieci, w tym mojej Lenki, takim jakimś spokojem. Potrafi zaczarować te dzieci. Były takie historie nawet w telewizji, w pytaniu na śniadanie, które padło już, w której po prostu dzieci, wpatrzone w nią, nie znające wcześniej absolutnie, nagle się podchodziły i zaczęły się przytulać. Jak widziałam ostatnio, Ola miała wycieczkę z domu dziecka, z dzieciakami i totalnie już od razu dwójka dzieci za ręce, tutaj jakiś się przytula, wskakuje na kolana, więc widziałam to na własne oczy i właśnie Kacper ma to samo, że on, jak zapytasz siedmioletnie dziecko, które już tyle lat z nami żyje, czy Kacper kiedykolwiek na nim krzyknął, on mówi, że nie.

Wiecie, to ja jestem mamą i powinnam mieć mnóstwo pokładów cierpliwości, a no umówmy się, czasami tam huknę. Czyli wiemy, że tak, duże ryzyko z twojej strony, żeby zaufać facetowi jako mężczyźnie twojemu, ale też młodemu człowiekowi, który będzie się opiekował też bardzo często twoim dzieckiem, w ogóle wpuszczasz go do świata, tego dziecka, ale dla ciebie, Kacper, to też było ogromne ryzyko, no bo przecież bierzesz starszą dziewczynę z dzieckiem, stajesz się Nie lubimy tych słów. Szczerze mówiąc, z Olcią nie lubimy ani słowa macocha, ani słowa ojczym. Znaczy ojczym jest osoba nie lepsza niż pasierbica. Ale pasierbica jest fatalna. Fatalna, absolutnie. Twarde, za twarde. Jak ty się z tym czułeś? Z jaką reakcją też twoich bliskich się spotkałeś?

Ach, wybrali mnie. Do niższego seminarium, jak byłem w liceum, złożyłem. Miałem taki przebłysk, mówię, nie, no muszę to właśnie zmienić swoje życie też, bo też było u mnie tak bujnie. Ale stwierdziłem, że nie. To będzie clickbaitowe. Po prostu miał zostać księdzem, miał zostać żołnierzem, a wybrał Ole, tak, tak. Ale nie, naprawdę ja się nie bałem. Co prawda rodzina mnie tutaj przestrzegała, wszyscy i tak dalej. Ale ja jestem takim trochę anarchistą. Nie było zgody na naszą relację, tak nazwijmy to na początku. Nie było zgody. Nie było. To spełnienie marzeń. Myślę, że rozumiesz, jak to wygląda. Po prostu to nie chodzi o to, że ktoś źle życzył. Jest całe tatuaże. U nas, tak mówię, religijna rodzina, więc tutaj to było takie... Tak, strach przed tym, że ktoś nam tak bliski może zostać zraniony, powoduje takie, a nie inne, czy teksty, czy zachowania.

Więc ja ogólnie nie żywię urazy. Ale wiem, z czego to wynika, ale nie było to łatwe, tym bardziej na naszym początku. Możemy się tylko domyślać, jak my byśmy zareagowali w takiej sytuacji, mając już dzieci, bo już wszyscy, jak tutaj siedzimy, mamy też swoje dzieci. Dokładnie. I wyobrazić sobie, że te nasze dzieciaki przychodzą do nas, jako dorośli już i mówią, że chcą wejść w taką relację. Mój tata, który jest Generalnie człowiekiem, który raczej mi w życiu na wszystko pozwalał i mama była takim złym policjantem w domu, a tata tym, dobra, dobra. Swoją drogą jest policjantem. A swoją drogą mój tata jest policjantem akurat. To tata jak się dowiedział o Tomku, no to w ogóle to był temat obcy. To znaczy on w ogóle przestał w tym momencie mówić.

Była cisza. Nie było tego tematu. Ignorował to. Do momentu, aż Tomka poznał, bo poprosiłam go, żeby dał mu szansę, żeby się z nim spotkał. No i Tomek też mu pokazał taką męską, pewną postawę, to znaczy, że zdaje sobie sprawę z tego, jaki to jest ciężar odpowiedzialności, jaki dźwigać będzie na sobie i że nie zawiedzie. No i mój tata wyszedł stamtąd i mama mi zdradziła, że nie, no trzeba mu dać szansę, nie? Ale no to wymagało bardzo dużo pracy i przede wszystkim zaufania z taty strony i no twojego takiego stajęcia na czegoś i zadania. Już skoro powiedziałem A, musiałem powiedzieć B i tam trzeba było, wiecie, jakby podjąć pewne decyzje i życiowe i zawodowe tak, żeby było dla nas okej, więc to nie był łatwy okres dla was, na pewno. Dla mojej rodziny na pewno nie, no bo to nie dość, że jakby związuje się z kobiecą starszą, która już posiada dziecko i jeszcze do tego

My pokazujemy tą część, którą uważamy, że jest interesująca, którą chcemy się dzielić, którą uważamy, że jest wartościowa. Nie pokazujemy rzeczy właśnie takich smutnych, demotywujących. Postaramy się, wiadomo, dzielimy się tym też, ale to nie jest jakby kluczową naszą taką misją, którą mamy, żeby pokazywać, że to rodzicielstwo może dawać radość, że związek i małżeństwo w patchwork też może być czymś dobrym. Więc tutaj mamy swoją jakąś misję. Niektórzy o tym zapominają. A kolejna sprawa też taka, że ja jestem jakby bardzo wdzięczny swojej żonie, że mogę żyć w taki sposób, w jaki żyję. Na pewno gdyby nie ona, nie żyłbym na tym poziomie i jakby tak komfortowo. Przede wszystkim nie wstawałbym rano i na przykład tak jak możemy z Roską sobie jemy śniadanko z Polą i tak dalej, zrobię dziewczynom śniadanie, wypijemy sobie kawę.

Więc to jest super, że nigdzie nie muszę się śpieszyć, że nie mam tam zaprawy i apelu w wojsku, tylko staję sobie w cieplutkim domu i to jest naprawdę coś... Twoja kompania, twoja ekipa, twoja rodzina. To jest przepiękne. Nie masz też, nie jesteś poza domem i nie tracisz dzieciństwa dzieciaków, że jesteś cały czas z nami, wiesz co się dzieje w domu. I totalnie mi to nie umniejsza, mi się wręcz przeciwnie, przepraszam, że ci przerwę, ale... Nie, no ja ci przerwam. Śmieliśmy się od początku, że ja mogę zostać z dziećmi i mieć więcej dzieci, a Ola niech sobie tam się spełnia i pracuje, bo po pierwsze przyjdzie czas, że pewnie będziemy razem tak intensywnie pracować w życiu. Jeszcze się napracuję, jeszcze jakieś tam zdrowie mam, więc myślę, że do tych 60 paru lat to będę jeszcze naginał, a dzisiaj cieszę się tą chwilą z dzieciakami i korzystam jak najbardziej.

Ola Żuraw, Kacper Świątek PIERWSZY WYWIAD PO ŚLUBIE. Ola Żuraw, Kacper Świątek PIERWSZY WYWIAD PO ŚLUBIE. No a Kacper bardzo kocha spędzać czas z dziećmi i to w takiej dużej rozpiętości godzinowej, że nie ma czasu, którego mógłby nie przeznaczyć na zabawy. I to też są obowiązki, właśnie pewnie też o tym mówisz, w kwestii dzielenia się pewnie tymi zadaniami życiowymi. Dokładnie. Bardzo się cieszę, że o tym mówicie, bo my mamy taki etap ze sobą w tym roku, w którym przestałem mieć tak dużo obowiązków zawodowych, przestałem być prowadzącym w telewizji i siedziałem z młodym.

I to był najcudowniejszy czas w moim życiu, naprawdę. Dzisiaj bym absolutnie nie zamienił na żaden inny, nawet na wielki format telewizyjny właśnie, bo tego czasu... Nikt mi już nie zabierze, jakby nie mógł go nadrobić później, ale to był też taki moment takich trochę kryzysów męskich, dlatego że odbiór naszych bliskich nawet, albo tych nie bliskich był taki, środowiska zawodowego, że no facet został w domu, a my żyjemy w społeczeństwie, wiecie, trochę jakim żyjemy i ten odbiór jest taki dosyć mocno specyficzny. I ja w związku z tym też miałem takie kryzysy, że jednak siedzę w domu, a może powinienem pracować, znaczy na pewno czuję, że powinienem pracować, bo mam własne ambicje, plus jeszcze spotykam się z takimi sygnałami, że dziewczyna pracuje więcej, moja dziewczyna, że zarabia więcej, w ogóle co w tym jest.

Czyli zadania. Zadania, rzeczy, które lubię i które wiem, że się rozwijam. Wiem, że mam wykształcenie, ja się pracy nie boję, ja w domu lampy wieszałem, robiłem tam remontowe rzeczy i tak dalej. Więc ja cały czas sobie wynajduję zadania, pracuję często do pierwszej nawet w nocy, wbrew temu, co ludzie często myślą, czy w domu. Dziś nocy do drugiej. Tak, siedzę, więc ja zazwyczaj tak, późno chodzę spać i wstaję rano i cały czas coś robię, więc to może się wydawać, że no w domu nie ma nic do zrobienia, a zawsze coś jest, zawsze jest coś do powieszenia, przywiercenia, zmienienia, więc też w firmach... Ale Kacper w ogóle też ma bardzo analityczny umysł i wiele osób tego nie dostrzega. Ale ma bardzo specyficzny sposób myślenia, który na początku może się wydawać dosyć dziwny.

Nie musi tego brać, bo ja się dobrze w tym czuję. Jest w rezerwie na razie, ale cały czas podnosi swoje umiejętności. Ja uważam, że ta praca w domu jest jeszcze bardziej istotna niż moje chodzenie do pracy, czy moja kariera. Mimo tego, że ja jestem ogrom czasów w domu i ludzie myślą, Bo chodzi o to, że ludzie tak sobie wrzucają do szufladek, że Ola to robi karierę, a ja to jestem w domu. A ona robi karierę będąc w domu. Wszystko robimy razem tak naprawdę. I wszystko jest jakby sukcesem naszym, a nie kogoś z osobna. Ale trochę pracujesz na sukces wizerunkowo. Sam wiesz, kto stoi za obiektywem, jak ja mam rolkę do nagrania. U nas jest to samo. My nie korzystamy z operatorów, nie korzystamy z montażystów, nie korzystamy z asystencji jakiejś, tylko wszystko robimy sami.

Ja mam akurat agencję, która jest odpowiedzialna za kwestie prawne i kwestie reprezentowania mnie wśród mark, z którymi współpracuję i bardzo cenię sobie tą współpracę, bo wiele mi Odciąga tej pracy, ale my wszystko robimy razem. Myślicie, że rolki, które są nagrane u mojego męża, to są tak naprawdę w 80%, no nie mówię o tych mówionych, ale tych czy klienckich, czy gdzieś, gdzie jest nagrane z dzieciakami, no to przecież ja za tym obiektywem stoję. Słuchajcie, ja muszę to po prostu jasno i twardo tu powiedzieć, jak tu siedzimy, że trochę dziewczyny za waszym sukcesem, bo wy jesteście bardziej popularne niż my, Stoimy my, mężczyźni w tym przypadku. No tak, zwykle to się tak mówi na odwrót, że to zawsze żona stoi za sukcesem mężczyzny, a u nas to wy jesteście naszymi bohaterami. Ja się pod tym podpisuję. Ja nie byłabym w miejscu, w którym jestem teraz, gdyby nie mój mąż.

Są patchworku plusy, ale są też minusy. Czy wy jesteście w stanie wskazać takie podstawowe, które wam na co dzień, no gdzieś tam... Są największym wyzwaniem. Tak, tak. Bo my nie mówimy o problemach. My zawsze, ja już Olcie nauczyłem, nie mamy problemów, mamy wyzwania. Bardzo dobrze. My też tak myślimy. To mnie żona nauczyła, że zawsze szukać trzeba rozwiązań, bo a nie się tam gdzieś w tym bagnie mieszać i myśleć. Co do wyzwań takich patchworkowych, no na pewno trudne jest to, żeby... Rozstawać się po prostu, nie? To są takie najtrudniejsze rzeczy, kiedy wiemy, że... Dla nas jest to bardzo trudne. Dla nas jest to bardzo trudne, gdzie widzimy, że jeszcze jest młodsze rodzeństwo, które okropnie cierpi z tego powodu, tęskni. Jeszcze nie potrafi zrozumieć, że Pola wraca do taty. Że ona znika, że ona po prostu nagle, jak kamfora i rozalka bardzo często chodzi i mówi, że... Szuka na przykład Poli, albo krzyczy, albo krzyczy, albo...

Dokładnie, że jest taka rzeczywistość i to jest nasza rzeczywistość i jesteśmy w niej, akceptujemy ją z trudnościami, ale jednak i cały czas chcemy myśleć, że miłością i dobrem wszystko się wyprostuje i będzie tak, jak powinno. Czyli dalej naiwnie, trochę wracając do ciebie, jak się poznałeś z Olą, prawda? Ale jeszcze chciałem powiedzieć, przepraszam, że przerwę, ale Że to nie jest wybór, ja uważam, że patchwork, że to jest po prostu, jak to powiedzieć, no taka niezależna droga, która, bo my niczego nie rozbijamy, my się jakby nie mieliśmy tak, że mieliśmy opcję i że ja świadomie tak wybrałem, że a, nie wiem, Ola będzie na początku miała innego partnera, potem ja, bo niektórzy tak do tego podchodzą, że my to zaplanowaliśmy. No nikt tego nie planował i to nie jest opcja, to jest trochę tak jakby, nie wiem, coś się dzieje na, nie wiem, nieszczęśliwy wypadek i teraz co my robimy z tym, co się stało, a nie odwrotnie.

I trochę tak na to trzeba patrzeć. Czyli na jakąś taką sytuację, którą wymaga szczególnej troski i my jakby ją zastajemy, a nie my ją budujemy. Tak bym to nazwał. No tak. I to jest nieodwracalne. I to jest też to, o czym wielokrotnie my rozmawialiśmy, że w tym świecie idealnym fajnie by było, gdybyśmy się poznali wcześniej. Ale z drugiej strony też mamy tę świadomość, że przecież ja bardzo kocham moją córkę. I Olcia już też. I też nie możemy jakby tego życia, wiecie, oddzielić grubą kreską, no bo ona jest w tym naszym życiu, będzie z nami zawsze. I to jest największe, myślę, że takie wyzwanie właśnie, żeby te emocje w sobie godzić, bo one są różne. Bardzo się cieszymy, że mówicie o tym, że patchwork to jest więcej wyzwań i trudności, niż tak naprawdę plusów.

No bo to nie jest wymarzona sytuacja po prostu dla nas. Dla nikogo, dla żadnej ze stron. Tak, dokładnie, dla żadnej ze stron. W nas też są wielkie emocje przy tej rozmowie, bo wasze życie bardzo przypomina nasze. I też myślę sobie, że to jest taki moment, w którym możemy też śmiało i tak w bezpiecznych, komfortowych warunkach powiedzieć o tym, Słapali się za ręce. A my się aż spociłyśmy. To jest cały czas żywy temat w człowieku. Nieważne ile czasu mija. Wy też rozpoczęliście swój związek troszkę tak, że ty byłeś takim uzdrowicielem trochę tego wzoru męskości dla ciebie, prawda? Bo ty byłaś, nie ma co ukrywać, bo mówisz o tym też w sferze internetu, byłaś poraniona, byłaś, miałaś negatywne doświadczenia po prostu.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.