Mentionsy Mentionsy
Podcast Wojenne Historie
Podcast Wojenne Historie

Pułapka nowoczesności

31.08.2026 ·46 min 6 s · 4 rozdziały · 1 sponsor

Jeżeli podoba Ci się odcinek możesz nas wesprzeć w serwisie 🔶⁠PATRONITE.PL⁠🔶Albo postawić nam symboliczną kawę w serwisie🔷⁠BUYCOFFEE.TO⁠🔷

0:25 · Pułapka nowoczesności - operacyjnie i technicznie 24

Żeby państwo było gotowe nas obronić, żeby nawet było gotowe pomóc naszym sojusznikom, ale żeby nas to nie angażowano. Znaczy ta pułapka nowoczesności ma charakter zarówno techniczny, jak i społeczny, wreszcie charakter ma operacyjny, czysto wojskowy. Niemal zarania dziejów toczyła się dyskusja, jaka armia jest lepsza, zawodowa czy powszechna. Oczywiście z perspektywy współczesnej możemy powiedzieć, że armie masowe pojawiły się tak naprawdę dopiero w nowożytności. Nie jest to jednak do końca precyzyjne, kiedy spojrzymy na czasy starożytne, ale chodzi o to, że wśród dowódców wojskowych, wśród strategów, od dawna toczył się spór o charakterze operacyjnym, co jest lepsze, mała, ale świetnie wyszkolona armia zawodowa,

Czy wielka armia powszechna i z poboru? Po doświadczeniach pierwszej wojny światowej, po tej traumie śmierci milionów młodych mężczyzn na polu walki, w wymiarze społecznym koncepcja wielkiej armii masowej nie tyle co się zdyskredytowała, co została poddana miażdżącej krytyce społecznej właśnie. Mówiono, że ludzie nie powinni nigdy więcej przeżyć piekła wielkiej wojny. Piłsudski nazywał I wojnę światową bezsensowną maszynką do zabijania ludzi. Dla Francuzów, dla Anglików, no ich społeczeństwa miały gigantyczną traumę I wojny światowej. Odpowiedzią miała być nowoczesność. Wojna miała się stać nowoczesna za sprawą nowych doktryn i nowych środków walki.

Wreszcie za sprawą armii zawodowej, że mała supernowoczesna armia zawodowa uniknie rzezi kolejnej wojny światowej, bo rozstrzygnie wojnę na korzyść swojego państwa w szybkiej, błyskawicznej kampanii. Niemcy, zmuszeni traktatem wersalskim do posiadania tylko 100 tysięcy żołnierzy Armii Lądowej, na czele tej armii w pewnym momencie kierował tą armią generał von Siegt i on stworzył koncepcję małej, nowoczesnej, super zawodowej armii mobilnej. On nie był jakimś wielkim orędownikiem Blitzkriegu w oparciu o czołgi czy samoloty, ale był orędownikiem supernowoczesnej armii zawodowej, która dzięki swojej doskonałości mogła bić większych przeciwników od siebie i mogła bić ich szybko.

Zicht uważał, że armia zawodowa rozpuszczona przenośni w milionowych masach armii poborowej zatraci swoje zdolności. Przestanie być taką supermaszyną do walki i do zabijania. Inni wybitni tak praktycy, jak i teoretycy wojskowości, tacy jak generał Duet, mieliśmy o nim odcinek, jak generał Mitchell, także mieliśmy tu dla patronów odcinek, oni wnioskowali, że należy stworzyć armię zupełnie nowego typu, zupełnie nowego wzoru, odejść od dominacji armii lądowej na rzecz nowoczesnej armii technicznej, opartej na zupełnie nowych, rewolucyjnych środkach walki, w tym wypadku na lotnictwie. No Mitchell to... Uważał, że np. marynarka wojenna powinna składać się praktycznie tylko z okrętów podwodnych, a najważniejszą siłą powinny być samoloty.

Duet uważał, że lotnictwo samo może wygrać wojnę, a zatem niepotrzebny jest już koszmar wielkiej wojny czasów 1914-1918. Samoloty rozstrzygną za piechurów, za artylerzystów czy za czołgistów. U Duetta i u Zikta widzimy pragnienie stworzenia armii zawodowej opartej o kadrę wybitnych specjalistów. Widzimy pragnienie stworzenia armii, która toczy walkę w zupełnie nowy sposób, inny niż widzieliśmy to w czasach I wojny światowej. Aby nie walczyć latami, aby nie ginęły miliony ludzi, aby setki tysięcy nie zostawało kalekami. Siegt, patrzący taktycznie i operacyjnie, uważał, że bitwa lądowa rozstrzygnie, ale w oparciu o małą, supernowoczesną armię.

Duet chciał raczej zabić system państwa przeciwnika, a więc zniszczyć jego podstawy w ramach wojny totalnej. Ale obaj odnosili się do strategicznych i operacyjnych aspektów samej sztuki wojny, wpadając w pułapkę nowoczesności, ponieważ nie odpowiedzieli sobie na podstawowe i fundamentalne pytanie. Nawet jeżeli armia osiągnie niezwykłą nowoczesność, jak długo musi oddziaływać i jak wielkimi środkami, aby odnieść zwycięstwo? Duet uważał, że wystarczy kilka nalotów bombowych na miasta przeciwnika, aby złamać jego wolę oporu. Zicht uważał, że małą armią zawodową można zwyciężyć w serii szybkich kampanii. Oczywiście w ramach Reiswery zakładano rozbudowę armii do wielkich rozmiarów, ale Zicht uważał, że szkielet, kościec musi opierać się na armii nowego wzoru w rozumieniu armii zawodowców.

Może nie armii zawodowej jako takiej, chociaż taką była Reiswera, ale na armii zawodowców. Tylko o ile duet nie odpowiedział sobie prawidłowo na pytanie, ile razy i ile miast wroga muszą zbombardować nasze bombowce, aby wygrać wojnę, tak Siegt nie odpowiedział sobie na pytanie, jakiej wielkości musi być armia zawodowa, żeby zwyciężyć kolejne państwa, kolejnych przeciwników, jakiej musi być wielkości. Reiswera, mając 100 tysięcy zawodowych żołnierzy, była niezdolna do wojny, więc Siegt jakby łatał tą niezdolność w poszukiwaniu doskonałości, ale z racji przestrzeni i struktury sił zbrojnych, armia licząca tylko 100 tysięcy ludzi nie może podbić jakiegoś terytorium, no chyba, że przeciwnik będzie przerażająco słaby albo zostanie obezwładniony przez środki ogniowe, no bo stutysięczną armią, no jeżeli przeliczymy, że na przykład

W warunkach normalnego pola walki dywizja licząca 15 tysięcy żołnierzy powinna walczyć na szerokości np. 10 czy 15 kilometrów, no to 100 tysięczna armia nie mająca żadnych odwodów, nie mająca systemu logistycznego, nie mająca jednostek zabezpieczających zajęty już teren, no to może nacierać według takich regulaminów na szerokości 100-150 kilometrów. Oczywiście to przeliczenie jest fałszywe, pojedyncze dywizje, korpusy mogą operować w różnych miejscach, Ale powstają olbrzymie wtedy tereny ziemi niczyjej, którą to ziemię nawet po zdobyciu trzeba obsadzić, trzeba kontrolować, trzeba zapewnić dowóz zapłacenia, ewakuację własnych rannych. W nowoczesnej armii coraz więcej ludzi odchodzi na tyły. W nowoczesnej armii część ludzi cały czas się szkoli gdzieś w ośrodkach szkoleniowych na tyłach.

Nowoczesna armia to przecież armia mechaników, kierowców, ślusarzy, kucharzy, łącznościowców. Liczba aktywnych bagnetów, żołnierzy widzących wroga tylko Innymi słowy, w nowoczesnej armii na jednego walczącego przypada wielu wspierających jego walkę, a więc jeżeli chcemy wystawić jednostki liniowe liczące na przykład kilka dywizji, to musimy liczyć też kilka dywizji na ich tyłach, liczyć te ogony. I wówczas się okazuje, że ten pobór czy Jakaś inna służba jest konieczna, żeby nawet tą stutysięczną armię zawodowców na froncie obsługiwało kolejnych 100, 200, 300 tysięcy żołnierzy gdzieś na tyłach. Ta nowoczesna armia musi mieć olbrzymią ilość jednostek wsparcia i zabezpieczenia. Różnego rodzaju wojska obrony terytorialnej, jednostki strażnicze, gospodarcze, wartownicze, kompanie uzdatniania wody.

Wówczas to liczenie nowoczesności armii poprzez bezpośrednią liczbę żołnierzy staje się skomplikowane, no bo w nowoczesnej armii, która liczy tylko 100 tysięcy ludzi, ale jest naprawdę nowoczesna, można do walki wysłać góra 10 tysięcy. Reszta będzie na tyłach wspierała wysiłek tych 10 tysięcy. No i jeżeli mamy teraz do opanowania kwadrat o bokach 600 kilometrów, no to tylko całkowity kolaps przeciwnika, jego niezdolność do prowadzenia nowoczesnej wojny pozwoli nam w miarę jako tako opanować taki obszar relatywnie szybko, małymi siłami. Musimy mieć przy tym przygniatającą przewagę ognia, świadomości sytuacyjnej, zaopatrzenia i tak dalej. I wojna światowa pokazała, że armia to bezmiar ludzi, bezmiar pocisków, bezmiar samolotów i bezmiar czołgów, że ilość ma znaczenie.

Duet i Siegt chcieli to zanegować. Siegt, jako Niemiec mający świadomość, że Niemcy nie mają środków do długotrwałej wojny na wyniszczenie, na wyczerpanie, pragną wojny poprzez doktrynę zniszczenia, strategię zniszczenia. Ale niemieckie doświadczenia z I wojny światowej, Mówiły, że armia niemiecka zaczynała wojnę znacznie będąc mniejszą w 1914, niż ją kończyła w roku 1918. Że im dłużej trwa wojna, tym armia tylko puchnie i się rozbudowuje. Siegt chciał to zmienić. Wpadał w pułapkę nowoczesności, bo wierzył, że zawodowcy rozstrzygną sami, że nie trzeba będzie jakichś wielkich rezerw i milionowych armii. Duet chciał wygrać wojnę samolotami. Obaj popadali nie tylko więc w pułapkę operacyjną, ale i techniczną.

W związku z tym można było rozwinąć pełną ofensywę, oddziaływanie na całe spektrum życia państw przeciwnika. Niemcy, Włosi i Japończycy nie mieli magicznych źródeł mocy, skąd mogli się odtwarzać w warunkach II wojny światowej, bo nałożono na nich bezwzględną blokadę i niszczono ich w całości. Północny Wietnam nie był nawet zajęty przez armię amerykańską. Co z tego, że Amerykanie ciągle bombardowali północny Wietnam, znaczy nie ciągle, ale intensywnie, albo na przykład obszar Kambodży, Laosu, ze względu na uwarunkowania i postawę Związku Radzieckiego i Chin nie dokonali zajęcia północnego Wietnamu. A zatem te zaawansowane środki walki nie dawały im zwycięstwa, bo tu pułapka nowoczesności nie odnosiła się nawet do samych środków technicznych czy do sztuki wojny, ale właśnie do układów politycznych.

I stało się dokładnie to, czego chcieli uniknąć duet i zikt, a co bardzo barwnie i celnie opisał Sikorski w swojej książce Przeszła wojna, podkreślając, że wojnę toczy państwo, że gospodarka musi być przygotowana w warunkach zagrożenia wojennego do przestawienia się na produkcję zbrojeniową, A społeczeństwo musi być gotowe do wdrożenia się do konfliktu zbrojnego, czyli miliony muszą zostać powołane do walki bądź do pracy w gospodarce, bądź w jakikolwiek inny sposób do służby na rzecz państwa w warunkach wojny. Że państwo toczy wojnę i nikt Za społeczeństwo tego państwa tej wojny nie stoczy. Żadna mała, nowoczesna armia nie obroni w warunkach wojny totalnej swojego państwa przed agresją innego mocarstwa, innego państwa, które lepiej przygotowuje się do wojny i dokonuje mobilizacji w ramach wojny totalnej.

Można by powiedzieć, że pojęcie wojny totalnej, którą rozpropagował Ludendorff, ale której orędownikami byli także najwybitniejsi teoretycy i praktycy Armii Czerwonej na ten przykład. Czy to był Ludendorff, czy to był Szaposznikow, czy to byli inni? Oni w kontrze do Zickta, czy do Duetta, czy do Michela podkreślali, że wojna będzie długa, wojna obejmie całe państwo i wymagać będzie pełnej mobilizacji gospodarki do toczenia wojny. Oczywiście u Ludendorffa to było szaleństwo, bo Ludendorff uważał, że państwo musi być po prostu obozem wojskowym, że społeczeństwo trzeba wziąć za twarz i wszyscy mają być jak mrówki w mrowisku. U ludzi takich jak Szaposznikow, no to było bardziej pogłębione, on miał po prostu świadomość doświadczenia wielkiej wojny, że kolejny konflikt światowy też taką wojną będzie, że miliony pójdą w kamasze,

A wówczas te miliardy naboi, miliony pocisków artyleryjskich, dziesiątki tysiące armat i czołgów popłyną strumieniem z fabryk, a miliony ludzi zostaną ubrane w mundury i będą wykorzystywać te czołgi, ale nie przez tydzień, nie przez dwa. Tylko miesiącami i latami żmudnej wojny, toczonej na setkach i tysiącach kilometrów, z zużyciem amunicji idącej w miliony pocisków miesiąc po miesiącu. I Hitler w styczniu 1945 roku, opuszczając front zachodni po nieudanej ofensywie w Ardennach, powiedział, że zaczynał tą wojnę z najlepszą armią świata w 1939 roku, a w 1945 roku została mu tylko wielka Masa łajna.

Że supernowoczesny Wehrmacht, najnowocześniejszy w zakresie doktryny zdolności walki, połączonego pola walki w 1939 roku, rozpuszczony w armii masowej, sam Wehrmacht w 1939 roku, to już były miliony ludzi, ale rozbudowany do wojny totalnej, nie podołał w takim konflikcie przeciwnikom, którzy stosując podobne metody zwyciężyli po prostu masą. Niemcy wyczerpały przede wszystkim się na wschodzie pod względem ludzkim, a na zachodzie pod względem technicznym i gospodarczym i wojnę bardzo szybko przegrały, kiedy przeciwnik po prostu wprowadził do walki olbrzymie ilości wszystkiego, uzyskał wyraźną przewagę i w 1944-1945 roku zmiażdżył Niemcy. Potężne imperium dysponujące przeszło 10 milionami ludzi pod bronią. I wówczas Niemcy próbowali jeszcze ratować się tymi Wunderwaffe, cudownymi broniami, rakietami balistycznymi, pociskami skrzydlatymi, samolotami odrzutowymi, ale to nie mogło im nic dać z tej prostej przyczyny, że takie środki nowoczesnej walki są efektywne tylko w masie, w olbrzymiej masie.

To dotknęło poniekąd zachód, aczkolwiek to był pewien proces, dlatego że jeszcze długo w czasach zimnej wojny obie strony starały się posiadać rozbudowane wojska konwencjonalne, w tym wojska powietrzne, wojska lądowe, marynarki wojenne, ale było wiadomo, że nad wszystkim wisi cień wojny atomowej. Ale nawet wówczas miano świadomość, że wojna atomowa to nie jest kilka rakiet, kilka bomb, a Związek Radziecki i USA zaczęły masowo, stopniowo produkować broń atomową. Taktyczną, operacyjną i strategiczną, no i doszli w pewnym momencie do tego, jak to mówiono, że mogą wzajemnie się wielokrotnie pozabijać. No i ta broń atomowa zaczęła ograniczać konwencjonalną nowoczesność w tym sensie, że strach przed wojną atomową sprawił, że supernowoczesna armia amerykańska, mimo całych braków i niedociągnięć po masowym rozbrojeniu jej po II wojnie światowej, ta armia, kiedy wyruszyła do Korei w 1950 roku, miała problem, aby konwencjonalnie zwyciężyć

Potężne siły chińskie, które zostały zaangażowane w ten konflikt i wojna w Korei zamieniła się w pad. Wojna w Korei, wojna w Wietnamie z racji uwarunkowań politycznych uniemożliwiała Amerykanom niszczenie zaplecza przeciwnika. W związku z tym nie byli w stanie odnieść zwycięstwa na polu walki. Mimo olbrzymiej nowoczesności, ta supernowoczesność pozbawiała ich możliwości pełnego zwycięstwa. Jednocześnie z przyczyn społecznych Z faktu, że nie było trzeciej wojny światowej, oni nie dążyli mimo wszystko do zwycięstwa za wszelką cenę, dlatego że w tej pułapce nowoczesności punktem kluczowym stała się reakcja właśnie społeczna. To znaczy, armia była kiedyś narzędziem państwa, a ludzi nie pytano o zdanie Czy chcą walczyć czy nie? Stopniowo wraz z uzyskiwaniem przez jednostkę, przez obywatela podmiotowości, podmiotowości prawnej wraz z rozszerzaniem się swobód obywatelskich, państwo musiało stopniowo coraz bardziej liczyć się z opinią obywatela i traktować go właśnie podmiotowo.

Tak jak po pierwszej wojnie światowej zastanawiano się, jak zastąpić wielkie armie masowe armiami zawodowymi, tak to zagadnienie powróciło z pełną siłą nawet nie po drugiej wojnie światowej, tylko właśnie w kontekście krwawych konfliktów lokalnych. Amerykanie musieli zadać sobie pytanie, czy są gotowi ginąć za Koreę albo gdzieś w Wietnamie W bliżej nieokreślonym celu. Wojna Wietnamska była wielkim wstrząsem społecznym, który doprowadził Amerykanów po wojnie wietnamskiej do tego samego, co Niemców po I wojnie światowej, do armii zawodowej. Nastąpiło coś, co można określić jako częściowe oderwanie się sił zbrojnych od społeczeństwa na żądanie samego społeczeństwa. W przypadku Amerykanów, w przypadku Niemców po I wojnie światowej było to żądanie zwycięskich państw Ententy. A zatem tak z przyczyn międzynarodowych, politycznych bądź z przyczyn społecznych stopniowo w wielu państwach zaczęto przechodzić na strukturę armii zawodowej, zaczęto dyskutować o poborze i znowu to nie jest nic nowego w państwach demokratycznych, w państwach szukających dobrobytu, w państwach, gdzie toczą się dyskusje o sile państwa i znaczeniu państwa jako takiego.

Tu przykład Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Kwestia, czy ma być pobór, czy nie, to było żywo dyskutowane w USA, Wielkiej Brytanii w czasie I, II wojny światowej i w okresie międzywojennym. To znaczy pobór ludzi oznaczał przecież wojnę. Tak rozumiano pobór, tak rozumiano pobór rozumiano jako mobilizację państwa do wojny, a nie do obrony przed wojną. Stąd deklaracja Roosevelta, prezydenta Roosevelta z 1940 roku ogłaszająca pobór do armii federalnej była zwiastunem, że Ameryka idzie na wojnę. Że ochotnicy ochotnikami, ale państwo upomina się o swoje prawa względem obywateli. Tylko w tej pułapce nowoczesności jest tak, że jeżeli przechodzimy na zawodowe siły zbrojne, to potem bardzo ciężko jest nam wrócić do armii masowej.

Do kompanii ochrony lotniska nie potrzeba komandosów. Do kompanii uzdatniania wody nie potrzeba komandosów. Ale już na przykład do wojsk łączności potrzebujemy na przykład informatyków, potrzebujemy ludzi określonej specjalizacji. Jeżeli państwo oderwało się od sił zbrojnych, te siły zbrojne stały się zawodowe, na przykład zawieszono pobór albo go w ogóle zlikwidowano, to państwo nie ma do końca świadomości, jakim zasobem ludzkim dysponuje w przypadku, kiedy by chciało ponownie przejść na armię masową. Nie ma wyćwiczonych prawidłowo procedur i przejście z takiego państwa, które oderwało się od sił zbrojnych, gdzie na przykład istnieje przemysł zbrojeniowy. No bo co to jest przemysł zbrojeniowy? W warunkach wojny totalnej przemysł ciężki jest przemysłem zbrojeniowym.

No i ta pułapka nowoczesności, Jeżeli my tworzymy środki walki, broń, samoloty, czołgi, drony w oderwaniu od zachowania łańcucha dostaw, to my możemy posiadać taką broń w warunkach wojny lokalnej i możemy być pozbawieni zdolności zwiększania potencjału takich środków, jeżeli będziemy toczyć wojnę na przykład z państwem, które odetnie nas od tych łańcuchów dostaw. To właśnie był olbrzymi problem Niemców w warunkach nie tyle co pułapki nowoczesności, co konieczności toczenia przez nich w II wojnie światowej wojny nowoczesnej opartej o samoloty, czołgi, a zatem o ropę, o stal, o aluminium, o wolfram, odcięci od dostaw surowców. Nie byli w stanie zwiększyć potencjału swojej armii do tego stopnia, aby konkurować z przeciwnikami, którzy mieli zachowane łańcuchy dostaw i dostęp do surowców w skali masowej.

Ta pułapka nowoczesności no w siłą rzeczy narzuca takie właśnie rozwiązania. Upośledza państwa małe i średnie w zakresie samodzielnych zdolności do produkcji broni. Im bardziej nowoczesna jest broń, tym bardziej upośledzone jest małe lub średnie państwo w zdolności do produkcji broni nowoczesnej. Ale w warunkach pokojowych, a na szczęście od 80 lat świat nie ogląda nowej wojny światowej, ten światowy system połączeń gospodarczych zaczyna żyć swoim własnym ekonomicznym, gospodarczym, prywatnym, biznesowym życiem. Dzisiaj Amerykanie, którzy są nadal superpotęgą, ale daleko im do potęgi czasów II wojny światowej, oni dzisiaj, mimo tego, że przecież posiadają tak potężne i nowoczesne siły zbrojne, ich efektywność bojowa, ich sił zbrojnych jest wielokrotnie niższa niż armii amerykańskiej w czasach II wojny światowej.

Wymaga to od niej stopniowej mobilizacji gospodarki i zwiększania produkcji środków bojowych. W tej pułapce nowoczesności nawet mocarstwa wpadają w pułapkę, że samą techniką wygrają bez odpowiedniej ilości. A ilość jest tak samo ważna jak jakość, tak jeśli chodzi o wielkość armii, jak i zasoby amunicji. Obecna produkcja amunicji w Stanach Zjednoczonych można by nazwać skalę tej produkcji żartem w stosunku do produkcji w czasach II wojny światowej. Nawet jeżeli porównamy tylko to, co możemy porównać. Bo przecież nie możemy do końca porównywać produkcji samolotów amerykańskich, takich jak B-25 czy P-51 z produkcją F-35. Ale z drugiej strony pamiętajmy, że produkcja masowa P-51 czy B-24, ona odbywała się poprzez mobilizację gospodarki cywilnej, czego oczywiście dzisiaj nie ma.

40:16 · Przykłady pułapki nowoczesności 1

Tak jak Amerykanie wkroczyli do Niemiec, czy też, jak w przypadku Japonii, nie trzeba było inwazji lądowej, ale Japonia została zniszczona blokadą gospodarczą i poddana intensywnym nalotom bombowym. A koniec końców poddała się, w 1945 roku, w wyniku splotu określonych okoliczności. Japończycy w sierpniu 45 roku skapitulowali, bo amerykańskie bombowce paliły im miasta i zaczęły zrzucać bomby atomowe, co oznaczało nie tylko śmierć natychmiast, ale wyniku choroby popromiennej. Amerykanie odcięli Japończyków od dostaw surowców poprzez zniszczenie ich floty handlowej i wreszcie Japończycy stracili nadzieję na rozwiązanie polityczne, bo Związek Radziecki wszedł do wojny, przeciwko nim zaatakował ich armię w Mandżurii. A więc Japończycy się poddali.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.