Mentionsy Mentionsy
Podcast Wojenne Historie
Podcast Wojenne Historie

Początek Dywizji SS „Totenkopf” - SS-Heimwehr Danzig

09.10.2026 ·40 min 25 s · 6 rozdziałów

Jeżeli podoba Ci się odcinek możesz nas wesprzeć w serwisie 🔶⁠PATRONITE.PL⁠🔶Albo postawić nam symboliczną kawę w serwisie🔷⁠BUYCOFFEE.TO⁠🔷

0:05 · Wprowadzenie i kontekst 1

W kolejnym odcinku Podcastu Wojenne Historie witają Was Kamil Kawalec i Norbert Bączyk. Ten podcast powstaje dzięki wsparciu naszych Patronek i Patronów, za co im bardzo dziękujemy. Jeżeli Ty też uważasz, że nasze treści są tego warte, możesz dołączyć do tego grona i wesprzeć nas w serwisie patronite.pl We wrześniu i październiku 1939 roku Wojsko Polskie i polscy patrioci w Wolnym Mieście Gdańsk, w Gdyni, no i na Wybrzeżu, mierzyli się nie tylko z Wehrmachtem, ale także z całą mieszanką różnego rodzaju jednostek policji, straży granicznej, SS, a nawet oddziałami SA. No i jedną z jednostek tej niemieckiej zbieraniny była jednostka o nazwie SS-Heimwehr Danzig. Norbert, czy możesz nam dzisiaj opowiedzieć, co to była za nietypowa jednostka i czym ona wyróżniła się na tle tych wszystkich niemieckich oddziałów atakujących nas na wybrzeżu?

0:55 · Historia i powstanie SS-Heimwehr Danzig 8

Ta jednostka SS jest bardzo nietypowa i w jakiś sposób jednocześnie typowa. Natomiast bardzo interesujący, chociaż ponury jest kontekst jej powstania i użycia w walce. Dlatego, że jak się tak zastanowić, to można sobie zadać pytanie, ile właściwie państw napadło na Polskę w 1939 roku. Bo często mówimy o jednym agresorze 1 września, czasami o drugim, czyli o Słowacji, potem mówimy, że 17 września napadł nas trzeci, a potem już bez walki z nami, ale w wyniku określonych działań politycznych, decyzji politycznych Związek Radziecki przekazał Wilno, Wileńszczyznę, Litwie i Armia Litewska Weszła jesienią 1939 roku do Wilna. Formalnie Litwa stała się, chcąc nie chcąc, państwem biorącym udział w rozbiorze państwa polskiego, a więc Litwa, Związek Radziecki, Słowacja i Niemcy.

I oczywiście Niemcy zaraz zlikwidowali Wolne Miasto Gdańsk i włączyli je do Rzeszy. Więc można by powiedzieć, że w trakcie konfliktu jeden z przeciwników wziął i zniknął. Ale to jest taki właśnie ponury paradoks tego, co działo się na wybrzeżu we wrześniu i październiku 1939 roku, gdzie Wojsko Polskie musiało mierzyć się z jakąś Przeciwaczną mieszanką strukturalną wojsk przeciwnika, bo my tam walczyliśmy z armią, bo my tam walczyliśmy z policją, bo my tam walczyliśmy z paramilitarnymi jednostkami NSDAP, niemieckiej partii narodowo-socjalistycznej i krzyżowaliśmy broń z nimi wszystkimi. No można jeszcze nawet powiedzieć, że ze strażą graniczną, żeśmy tam wojowali. Przemieszane to jest ze sobą strasznie, a przede wszystkim te jednostki partyjne NSDAP, SS, SA, to jest już walka nie tylko państw, to jest walka ideologiczna.

Najmroczniejsza historia wiąże się z SS Wachsturmbann E. I to jest naprawdę złowieszcze, kiedy my oglądamy kroniki filmowe z walk w Gdańsku we wrześniu 1939 roku, na Pomorzu, na Wybrzeżu, jak patrzymy na zdjęcia, jak wielu tam jest SS-manów, SA-manów i jakie to zagrożenie stanowić będzie dla naszych żołnierzy czy np. dla naszych pocztowców. To nie jest przypadek, że obrońcy Poczty Polskiej zostaną po ...morderstwie sądowym, no właśnie skazani na śmierć, że już we wrześniu, w październiku czy jesienią 1939 roku miejscowe jednostki NSDAP, bojówki NSDAP dopuszczały się licznych zbrodni czy nadużyć na polskiej ludności cywilnej, jak i na polskich obrońcach. Ale Norbert, dlaczego tak dużo różnego rodzaju improwizowanych jednostek niemieckich atakowało nas właśnie w Wolnym Mieście Gdańsk?

W 1920 i w 1939 roku Gdańsk był zasadniczo miastem niemieckim w tym sensie, że większość ludności tego miasta stanowili Niemcy. Ale my, nasze państwo, państwo polskie miało określone prawa do Gdańska, Co wyrażało się kwestiami celnymi, kolejowymi, wreszcie obecnością na terenie miasta garnizonu Wojska Polskiego niewielkiej placówki na Westerplatte. Ale zasadnicze struktury siłowe oparte o miejscową policję były niemieckie. Niemcy podkreślali krzywdę jaka ich spotkała, no i na tej krzywdzie budowała się w latach dwudziestych NSDAP, na tym poczuciu odzyskania tego co niemieckie i struktury NSDAP także na terenie Wolnego Miasta Gdańska stopniowo rosły w siłę.

To znaczy narodowi socjaliści mniejszość niemiecka związana z partią NSDAP była przecież obecna i odgrywała bardzo ważną rolę w Austrii, w Czechosłowacji, na Litwie, nawet w Danii. No więc siłą rzeczy jeszcze silniejszą w Wolnym Mieście Gdańsk, gdzie Niemcy jako naród, jako żywioł dominowali. No i wkrótce swoją pozycję w Gdańsku ugruntowali tacy ludzie jak Albert Forster, który był miejscowym gaulajterem i Artur Greiser, który był prezydentem Senatu Wolnego Miasta Gdańska i ludzie ci grali no taką swoją antypolską grę. Wykonując polecenia z Berlina, czasami obniżali poziom sporu, czasami go podwyższali, ale pomimo normalizacji relacji w roku 1934 między Polską a Niemcami, tak naprawdę w tym Gdańsku cały czas się kotłowało.

Naziści w Gdańsku mieli postawę zasadniczo antypolską i był ten Gdańsk barometrem tak naprawdę rzeczywistych intencji ruchu hitlerowskiego w stosunku do Polski i Polaków. Ale w latach dwudziestych w Gdańsku był jakiś niemiecki oddział Reichswehry? Nie ma w Gdańsku jakichś poważnych, realnych sił wojskowych. Do czasu tak naprawdę powstania Wehrmachtu nad wolnym miastem wisi z niemieckiej perspektywy, w niemieckiej propagandzie to polskie zagrożenie wojskowe. Że Wojsko Polskie na przykład z Gdyni może szybko wkroczyć do Sopotu, a potem do Gdańska. No ale w ogóle jaka jest geneza powstania tego oddziału SS-Heimwehr Danzig? Jesienią 1938 roku Hitler w swoich dyrektywach podkreśla, że zlikwiduje do końca Czechosłowację, zabierze Litwiną Kłajpedę i jednocześnie Wehrmacht wkroczy do Gdańska.

Może tam przybyć zarówno drogą morską na pokładzie okrętów Kriegsmarine, jak i wkroczyć z terenu Prus Wschodnich, zająć Wolne Miasto bez konfliktu, bez wojny z Polską, że my ustąpimy, że oddamy Wolne Miasto Gdańsk i ono bez rozlewu krwi zostanie włączone. Ale my odmawiamy i w marcu, a potem kwietniu 1939 roku Niemcy muszą po raz kolejny uaktualnić plan zajęcia Wolnego Miasta Gdańska. Obowiązuje podstawowa wykładnia. Wehrmacht zajmie Gdańsk z zewnątrz. I to jest w dużej mierze podstawa planów operacyjnych. Ale wiosną, a następnie latem 1939 roku zapadają równolegle decyzje, że byłoby dobrze opanować Gdańsk także z pomocą miejscowych sił niemieckich.

A obok stoją SS-mani ze swoimi runami. I podstawą Sił Zbrojnych Wolnego Miasta Gdańska, które miały nas zaatakować, była właśnie Brygada Eberhardt. Dwa pułki Landespolizei, wzmocnione jeszcze jednostkami artylerii, jednostkami saperskimi ze składu Niemieckich Sił Zbrojnych. Niezależnie od tego, na tym obszarze znajdowała się tak zwana Brygada SA, mająca kilka pułków SA-Strandarte, z których wydzielono improwizowane kompanie i bataliony SA-manów. Stąd, choćby w kontekście Poczty Gdańskiej, my widzimy tam także ubranych w mundury brunatne, partyjne mundury brynatne SA-manów, walczących ramię w ramię przy policjantach i przy SS-manach. Ale niezależnie od policji, niezależnie od tego, że miały pomóc Wehrmacht, niezależnie od tego SA, SS także postanowiło zaistnieć w tym konflikcie.

21:42 · Struktura i siła ognia SS-Heimwehr Danzig 7

A gdzie po wywbuchu wojny walczą ci SS-mani? 1 września 1939 roku SS-Heimwehr Danzig, ono objawia się właściwie na wszystkich frontach walki pomorskiej. Jej podstawowym zadaniem jest w pierwszej kolejności natarcie na Tczew, ale jej pododdziały zostają użyte także w walce o Pocztę Polską w Śródmieściu Gdańska, do oblężenia w Westerplatte i do walk w rejonie Sopot-Gdynia. Od 1 września ta jednostka, z racji tego, że posiada, jak powiedziałem, kilka kompanii liniowych, można ją dzielić plutonami i kompaniami, przydzielać do różnych zadań. W Gdańsku walczy też jednostka SS Wachsturmbann E. Najbardziej okrutna, najbardziej ponura. Jednostka złożona z SS-manów, ale będąca jednostką policyjną. No i oczywiście SA-mani, bojówki paramilitarne, żądne zemsty, które już 1 września dokonały mordów np. na polskich kolejarzach, na rodzinach polskich kolejarzy.

1 września 1939 roku SS-Heimwehr Danzig wchodzi do walki i okazuje się, że prawdziwa wojna to nie parada. Że przyszli fanatycy z Totenkopfu muszą się nauczyć walczyć. Że trafiła kosa na kamień, bo Polacy broniący Pomorza, walczący na wybrzeżu we wrześniu 1939 roku, wielokrotnie o tym mówiłem, to był crème de la crème naszych wojsk. Może nie wygląda to na papierze, że to była elita, ale ci żołnierze, ci pocztowcy, oficerowie drugiego oddziału, walczyliśmy fanatycznie, odważnie i mężnie. Dla nas to po morze było tak samo emocjonalnie ważne to wybrzeże, jak dla Niemców. Na pocztę gdańską atakują S-mani. Atakuje policja, atakują SS-mani z oddziału E. To E pochodzi od nazwiska Kurta Eymanna.

Pisze się Eymann SS-Obersturmführer Kurta Eymanna, a więc jednostka E jak Eymann. No Niemcy się wszędzie zdziwili. Mieli szybko zdobyć pocztę? Nie zdobyli. Trzeba było kilku szturmów, trzeba było działań sapelskich, wysadzania wejścia, podpalania piwnic, użycia samochodów pancernych, artylerii, żeby zdobyć polską placówkę. I w walkach o Pocztę Polską biorą także udział pododdziały Heimwehr Danzig. Anton Winter wspominał. Rozpocząłem wojnę 1 września 1939 roku jako żołnierz 3 Plutonu 13 Kompanii Wsparcia Działu Piechoty SS-Heimwehr Danzig. Jednostka została przerzucona do Biskupiej Górki. Kompania Działu Piechoty składała się z trzech plutonów. Każdy pluton miał dwie armaty piechoty 7,5 cm, a lekkie działo piechoty 18 nazywane cygańską artylerią.

Dowódcą kompanii był SS-Haumsturmführer Schulz, zaś dowódcą III Plutonu SS-Untersturmführer Walter. Oprócz armat piechoty otrzymaliśmy dwa miotacze Min kaliber 170 mm pochodzące z okresu I wojny światowej. Na krótko przed wybuchem wojny nasz Pluton przeniesiono do hali targowej. Naszym zadaniem była osłona rejonu portu, gdzie wyładowywano transporty broni i amunicji. 31 sierpnia oddziały SS-Heimwehr postawiono w stan gotowości bojowej. Nasza jednostka pozostała w Gdańsku w celu użycia bojowego na terenie miasta. Wczesnym rankiem 1 września obudziła nas kanonada. Rozpoczął się atak na Westerplatte. Przysłuchiwaliśmy się od głosu walki do czasu, aż nasz dowódca dał sygnał do akcji. Załadowaliśmy naszą armatę na ciężarówkę i ruszyliśmy do budynku Poczty Polskiej, w pobliżu którego zajęliśmy otwarte stanowisko ogniowe. Nasze stanowisko znajdowało się tylko 60 metrów od budynku.

Pomimo silnego ognia z broni ręcznej i maszynowej otworzyliśmy ogień w kierunku Poczty Polskiej. Każdy strzał trafiał w budynek. Niestety nasza armata w wyniku ostrzału musiała zmienić pozycję tak, że dalszy ogień był utrudniony. Kiedy próbowaliśmy zmienić pozycję, Polek SS Rottenführer Hans Tainor trafiony pociskiem w głowę. Pod osłoną samochodu pancernego podjęliśmy kolejny nieskuteczny atak na budynek Poczty Polskiej. Ponieśliśmy niestety kolejne straty. W tym ataku samochód pancerny odniósł uszkodzenia. Nawet rozpoczęcie ostrzału przez haubicę 105 mm nie zmusiło obrońców do kapitulacji. Polscy obrońcy bronili budynku z niezwykłą odwagą. Wierząc, że zostaną odbici przez polską kawalerię, która była oczekiwana w Berlinie za 7 dni. Po południu pod osłoną silnego ognia udało się wlać benzynę do piwnic, na parter i podpalić gmach. Wieczorem już po walce generał Eberhardt dokonał przeglądu naszej kompanii, pragnąc podziękować nam za dzielną postawę w akcji przeciwko Poczcie Polskiej.

Następnego dnia nasza kompania została użyta w działaniach bojowych przeciwko Westerplatte. No i rzeczywiście potrzebowali wielu godzin, żeby złamać opór dzielnych polskich obrońców. Znacznie gorzej poszło im na Westerplatte, gdzie z kolei jednostka szturmowa marynarki, a więc jednostka Kriegsmarine, wykonała zupełnie nieudany szturm, a potem kolejny nieudany szturm na Westerplatte. W walkach o Westerplatte brały udział wydzielone plutony SS-manów. Wspierały wysiłek jednostki szturmowej marynarki. Podobnie jak ta kompania szturmowa nie osiągnęli SS-mani żadnych wyraźnych rezultatów. Szybko się zresztą wycofali i byli używani wyłącznie tak naprawdę do blokowania Westerplatte. Walkę z regularnym żołnierzem polskim mieli w pierwszej kolejności toczyć żołnierze Wehrmachtu. Stąd, kiedy skapitelowaliśmy 7 września, no SS-mani, którzy odpowiadali za działania patrolowe i blokujące, no bardzo chętnie pozowali do zdjęć, jak to oni wzięli do niewoli majora Sucharskiego i dzielnych obrońców Westerplatte, ale tak naprawdę był to wysiłek Wehrmachtu i poddawaliśmy się regularnemu niemieckiemu wojsku, a nie jakiejś SS-Heimwehr Danzig.

Podczas gdy zasadnicze siły niemieckie atakowały z rejonu Prus Wschodnich, czyli z rejonu Malborka w kierunku nad Czew, SS-mani atakowali z północy na południe nad Czew. A jak oni się spisali w walce z regularnym Wojskiem Polskim? Srogo się zawiedli, podobnie jak pod Westerplatte czy Pocztą, bo tego 1 września źle dowodzone, a raczej źle nacierające oddziały kompanii SS-manów dostały się pod skuteczny ogień karabinów maszynowych Polskiego Batalionu Strzelców. Walki od Czech zakończyły się o tyle naszym sukcesem, że zatrzymaliśmy niemiecką grupę specjalną, wysadziliśmy oba mosty, odparliśmy atak SS-manów i wycofaliśmy się wieczorem na rozkaz nie pobici w walce. Ogniem broni maszynowej i karabinów przeciwpancernych obezwładniliśmy samochody Tatra należące do SS-manów, a właściwie do policjantów współpracujących z SS-manami i zatrzymaliśmy to natarcie SS-Heimwehr Danzig.

30:00 · Walka w Gdyni i Dębogurze 4

Twardy opór Polaków wspominał jeden z SS-manów Leo Wilm. Byłem łącznikiem motocyklowym przydzielonym do GC-go. 31 sierpnia wyjechaliśmy do Rambletsch, czyli do Rębiecza i zatrzymaliśmy się w domu jednego gospodarza. O 2 w nocy 1 września dowódca zorganizował odprawę dowódców kompanii. O 4.45 nad nasze pozycje nadleciał dwupłatowy samolot, niedługo później ujrzałem czerwoną rakietę, sygnał do ataku. Oddziały polskie skoncentrowały ogień na nasypie i przepuście kolejowym tak, że przekroczenie torów kolejowych nie było możliwe bez dużych strat. Po rozpoznaniu Goethe wydał rozkaz, aby Westermann, adiutant jednostki wsparty armatą przeciwpancerną, zniszczył jej granatami polskie stanowiska obronne. Pomimo silnego ognia, oddział szturmowy przeszedł przepustem kolejowym pod nasypem i natychmiast znalazł schronienie w nieuszkodzonym okopie na przedpolach Tczewa.

Armata przeciwpancerna osłaniała atak oddziału szturmowego z całkowicie odkrytego stanowiska na drodze, dlatego jej obsługa szybko została wybita. Po utracie armaty trudno było nam dalej wyszukiwać i próbować niszczyć polskie punkty oporu. Atak oddziału szturmowego nie przyniósł żadnego rezultatu. O 15.00 ostrzał rozpoczęła artyleria i nadleciały nasze samoloty. Inny z Niemców, Wenzel Woldrich, tak wspominał. Byłem celowniczym lekkiego karabinu maszynowego czeskiej produkcji i zostałem ranny pierwszego dnia walk. Nasza pierwsza kompania i mój pierwszy pluton poniosły ciężkie straty tego dnia. Tylko w pierwszym plutonie było pięciu zabitych i pięciu rannych. Inny SS-man wspominał. Ten z kolei z drugiej kompanii. 1 września rankiem zajmowałem z moją drużyną stanowiska na nasypie kolejowym przed Tczewem. Przebyłem z moimi żołnierzami nasyp kolejowy i dostałem się do ogródka położonego na lewo od przypustu.

Po walkach od Trzew, po walkach o Westerplatte, po walkach o Pocztę Polską w Gdańsku przychodzi bitwa, bój o Kępę Oksywską. Brygada Eberhardt radzi sobie w tych walkach słabo. Niemcy czekają na przybycie regularnego Wehrmachtu, który naciera z zachodu, z Pomorza. To przede wszystkim 207 Dywizja Piechoty, a także jednostki ochrony granicy, czyli Grenzwacht. Oblężenie Gdyni, oblężenie Kępy Oksywskiej odbywa się przy wsparciu lotnictwa ciężkiej artylerii, ale stawiamy twardy opór. SS-Heimwehr zostaje rozdzielona, walczy poszczególnymi kompaniami na kilku kierunkach. SS-mani zostają podporządkowani pod pułk Grenzwachtu, którym dowodzi major Graf von Rittelberg. Co powoduje, że w meldunkach nie są wymieniani, że cała chwała walk o Kempe spływa na Wehrmacht, a nie na SS.

Himmler będzie się potem nie tyle co wykłócał, co podkreślał przed Hitlerem, że to przecież jego SS-mani brali udział w tych walkach i dlaczego nie są wymieniani w meldunkach dziennych. Ciężkie walki 10 i 12 września. Jednostki SS radzą sobie przeciętnie. Tak czy inaczej 12 września zaczyna się niemiecki szturm generalny. Wymusza on na nas 14 września odwrót z Gdyni. Rejon oporu zawęża się. SS-mani mogą natomiast robić sobie propagandowe zdjęcie na ulicach Gdyni. I znowu to jest takie ikoniczne, że zobaczymy mnóstwo zdjęć żołnierzy tej jednostki SS w kontekście Westerplatte, w kontekście Poczty Polskiej, w kontekście zajęcia Gdyni. Nie jest ich może dużo, nie są może specjalnie przebojowi, ale są tam, gdzie powinni być.

35:23 · Zakończenie działania SS-Heimwehr Danzig 2

Są w kluczowym miejscu tej wojny nie tylko militarnej, ale psychologicznej i propagandowej. Dlatego tak Himmler wykłóca się o ich wpływ, o ich udział w tych walkach, żeby nie cała chwała spłynęła na Wermach i policję. Trwają ciężkie walki o ostatnie polskie reduty. Jeden z SS-manów Leo Wilm wspominał o walkach o Dębogurze. Pierwszy atak załamał się u stóp Dębogurza. Polacy bronili Dębogurza bardzo dzielnie. Dodatkowo rzeczka i bagna ułatwiały im obronę. Tylko jedna droga wiodła na Dębogurze. Tam znaleźliśmy się pod celnym ogniem i ponieśliśmy duże straty. Podczas rozpoznania zginął adiutant batalionu SS-Obersturmführer Westermann. Ranny w głowę. Dopiero wieczorem ja i moi koledzy wycofaliśmy się. Z powodu silnego nalotu Luftwaffe nie podjęliśmy tego dnia dalszego ataku na Dębogórze.

Ponura to historia, że to wszystko Zaczyna się w obozach koncentracyjnych, w atakach na polskich pocztowców, w działaniach nieregularnych, w działaniach dywersyjnych, a potem właśnie w tym szturmie Gdańsk. Zaczyna się oczywiście także w szeregach Einsatzgruppen, zaczyna się w historii zmotoryzowanych pułków jednostek SSVT, czy Leibstandarte. I to już wszystko w dzisiejszym odcinku. Dziękujemy, że byliście z nami do końca. Pamiętajcie, że nowych odcinków podcastu możecie słuchać w każdy poniedziałek, środę i piątek. Zapraszamy i do usłyszenia.

Pokazano wszystkie 22 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.