Mentionsy Mentionsy
Podcast Muzeum Historii Polski
Podcast Muzeum Historii Polski

Wielka wojna Rzeczpospolitej z Imperium Osmańskim

27.08.2023 ·50 min 25 s · 4 rozdziały

Rzeczpospolita prowadziła wojny z Turcją przez prawie 250 lat. Wszyscy pamiętamy wielki triumf Jana III Sobieskiego pod Wiedniem w 1683 roku, który zakończył kontynentalną potęgę Imperium Osmańskiego. Czy był to jeden z największych militarnych sukcesów dawnej Rzeczpospolitej? Jak to się stało, że Turcja stała się imperium, którego ambicje sięgały daleko poza jej terytoria? Dlaczego wypowiedziała nam wojnę w latach 70. XVII wieku? Co to oznaczało dla Rzeczpospolitej i czy rzeczywiście musiało do tego dojść? Wspomnimy o pierwszej bitwie pod Chocimiem z 1621 roku. Opowiemy o wojnie z Turcją z lat 70. XVII wieku. Przybliżymy postać Jana III Sobieskiego i innych czołowych polityków tego czasu. Rozmawiają Cezary Korycki i jego gość, prof. Mirosław Nagielski z Wydziału Historii Uniwersytetu Warszawskiego (https://historia.uw.edu.pl/personel/miroslaw-nagielski). Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Podcast zrealizowano w ramach zadania: kontynuacja i rozbudowa multimedialnego projektu informacyjno-edukacyjnego - Portal Historyczny Dzieje.pl

0:00 · Wojny z Turcją 1

W stepie szerokim, którego okiem nie zmierzysz, wojowaliśmy z nią prawie dwa i pół wieku. Choć trzeba przyznać, że bardzo często tych konfliktów można było uniknąć, bo Turcja pomimo całego negatywnego wizerunku islamskiego imperium do pewnego momentu nie była zainteresowana żadnymi problemami z Rzeczypospolitą. Choć jednemu z naszych królów Turcy w XV wieku ucięli głowę, to inny już w wieku XVII złamał ich kontynentalną potęgę, ratując Wiedeń przed losem innych miast, które wpadły w straszne ręce Osmanów. Czy było warto pomagać? Czy jej interesy reprezentował Jędrzej Sobieski i czy ze słynnej odsieczy wynieśliśmy coś więcej niż tylko łupy zdobyte w tureckim obozie?

1:05 · Gdzie miał głowę młody król Władysław? 1

Choć jest tu rzeczywiście istotny, ale pamiętajmy, że do wojny następnej z Turcją dochodzi dopiero w 1972 roku. Bo często czytamy, że już od 67 roku po zniesieniu w grudniu 66 roku pod Braiłowem korpusu Sebastiana Machowskiego przez kozaków Doroszenki i Tatarów mamy do czynienia z wojną z Turcją. Wojna z Turcją to dopiero rok 72, kiedy Turcja jednocześnie stawia sprawy Ukrainy i poparcia dla Doroszenki. A wiemy, że dwór, wbrew zresztą Sobieskiemu, wybrał na Hetmana Prawobrzeża nie Doroszenkę, który miał dużo większe wpływy wśród Kozaków, a Michała Hanenkę, co doprowadziło oczywiście do tego, że Doroszenko związał się tutaj oczywiście właśnie z Turcją.

16:22 · Nie drażnić chmiery 18

Część druga. Nie drażnić Chimery. Bitwa pod Wiedniem to rok 1683. Natomiast cała historia skutecznego wojowania Jana Sobieskiego, wtedy jeszcze Jana Sobieskiego, z Turkami rozpoczyna się 10 lat wcześniej od zwycięstwa w bitwie pod Chocimiem w roku 1673. W naszym spotkaniu zostało wymienione nazwisko Wiśniowieckiego, została wymieniona nazwa twierdzy w Kamiencu Podolskim, więc nieuchronnie budzi to jedno skojarzenie. Z pewnością nasi słuchacze podzielą to spostrzeżenie, że to skojarzenie jest panem Wołodyjowskim, powieścią Henryka Sienkiewicza i tytułem filmu i serialu.

Ten film i serial kończy scena wzniesionych szabel, gdzie szlachta i Jan III Sobieski obiecują pomszczenie tej bohaterskiej śmierci. W roku 1673 można powiedzieć, że rozbysła gwiazda hetmana Jana Sobieskiego i kolejne 10 lat okazały się pasmem niemałych sukcesów jego walki przeciwko Turcji. Na czym polegał fenomen kariery militarnej Jana Sobieskiego? zawsze był obecny. Dlatego, że jako rotmistrz, jako pułkownik, później jako hetman, wyniósł go Rokosz paradoksalnie, bo przecież najpierw przyjął urząd Marszałka Wielkiego Koronnego Polubomilskim, a później na kolejnym Sejmie 66, stąd przedłużenie wojny domowej.

Bo Rokoszanie uważali, że odebranie Buławy to konsekwencje będą jednoznaczne, czyli będzie przedłużenie wojny domowej, w 66 roku w Rzeczypospolitej. Później jako hetman wykazał się szczególnie w dobie panowania Michała Korybuta Wysiewieckiego w kampaniach 71-72, kiedy wszyscy opuścili ręce, a on starał się zniszczyć gasujące na Podolu i na Ukrainie czamboły tatarskie. I tym zyskał sobie szczególnie poparcie szlachty województw ukrainnych. Chocim nałożył mu koronę. Początkowo nie chciał brać w tym udziału, ale rola pięknej główki, jakim była Maria Kazimiera Dargien, w jakiś sposób wpchnęła Sobieskiego, który zauważył swoją szansę na polu elekcyjnym.

Zależało im bardzo na opanowaniu tej twierdzy. Z jednego powodu, pamiętajmy, że od budowy tej twierdzy przez Aleksandra Jagiellończyka początki mają miejsce dużo wcześniej. Mamy sytuacje tego typu, że nawet Osman II, który ten kamieniec obserwował, stwierdził, jak go... Pan Bóg zbudował, niech go Pan Bóg zdobywa. To inaczej mówiąc, parafrazował, że jest to twierdza nie do zdobycia i długo pełniła ona przedmurza chrześcijaństwa rolem, czyli antemuralis christianitatis. Także to jest jedna sprawa. Druga, jeżeli chodzi o konsekwencje Chocimia, no to jest w historiografii jednoznaczne, że sukces Sobieskiego, który był wodzem, który po prostu czekał, aż

Klimat zrobi swoje, pamiętajmy, że Turcji na stanowiskach stale przez całą noc zmarznięci, bo to był 11 listopada, nie muszę mówić, że było to kilka stopni mrozu, że opór będzie minimalny i Hussein popełnił jeszcze jeden błąd, oczywiście chodzi o jedną przeprawę. która załamała się i znaczna część jazdy albo zginęła w nurtach Niestru, albo pod sablami polskiej jazdy. No i zasługą Sobieskiego jest to odbudowanie husarii polskiej, o czym już mówiliśmy wcześniej. Jeśli za Jana Kazimierza to pokazuje kryzys wojskowości, mamy 6-7 chorągwi husarskich, kilkaset koni, to żadna siła jest oczywiście jako siła przełamania.

To za Sobieskiego w kampanii wiedeńskiej mamy 24 chorągwie, a więc ponad 2,5 tysiąca żołnierzy. A to wymagało dużego wysiłku finansowego, bo to szlachta wystawiała, a nie system. Żołd husarza był nieadekwatny do wystawienia poszku husarskiego i konia, który szacowano na kilka tysięcy złotych. Natomiast żołd to zaledwie 51 kwartalnie, czyli 204 plus 204 hiberna, czyli płacone oczywiście pieniążki albo w naturaliach. A więc wiadomo, że folwar szlachecki powoli zaczyna się odbudowywać po potopie. No a załamanie przyszło z kolei z nowym konfliktem, jakim była Wielka Wojna Północna, która nas pogrążyła i politycznie i gospodarczo.

A więc ta armia, która się pojawiła, pamiętajmy, że pokój zawarto de facto w listopadzie. Jaki jest klimat, to nie muszę mówić. I ta sytuacja będzie się powtarzała w działach konfliktów Rzeczypospolitej z Turcją. że należy kończyć działania wojenne w Rzeczypospolitej najpóźniej w początkach października, bo później ten klimat jest nie do udźwignięcia dla oczywiście zupełnie nieprzyzwyczajonych do mrozów, do śniegu żołnierzy sułtańskich. To będzie tyczyło przede wszystkim Chocimia i zupełnie innej sprawy, czyli już dowodzenia Jana Sobieskiego. Te siły były bardzo podobne do Rzeczypospolitej, dlatego że my mamy też bardzo mało wojska zawodowego, zaciężnego, opłacanego z budżetu, a siłę stanowią, no właśnie, poprzez trzeciej wici, pospolitaruszenia szlachty, które z racji dzierżenia ziemi mają obowiązek stawiać się na każde żądanie monarchii w razie zagrożenia granic Rzeczypospolitej.

I takie zagrożenie granic Rzeczypospolitej pojawia się na początku lat 70. XVII wieku? O co tak naprawdę chodziło Turcji, która dość nieoczekiwanie wypowiedziała Rzeczypospolitej wojnę? Po pierwsze Turcja zdawała sobie sprawę ze słabości Rzeczypospolitej. W Rzeczypospolitej trwała walka między dwoma obozami politycznymi. Także to przypomina sytuację obecnej Rzeczypospolitej. Z jednej strony byli to malkontenci, czyli dawne stronnictwo profrancuskie, na czele zresztą Sobieskim i Prażmowskim arcybiskupem gnieźnieńskim. Z drugiej strony byli to regaliści, a więc w tym wypadku Andrzej Olszowski, podkanclerzy i pacowie. I to była wojna na noże, która oczywiście doprowadzała do tego, że mamy choćby sytuację taką, że król udaje się pod Gołąb, mamy konferencję gołąbską i rzesze szlachty zamiast iść na pomoc kamienicowi podolskiemu, no właśnie chcą niszczyć dobra malkontentów, bo uważają, że gorszym przeciwnikiem dla nich nie jest Turcja, a malkontenci, którzy chcą doprowadzić do abdykacji ich króla, wybranego na polu elekcyjnym Michała Korybuta Wysiewieckiego.

A więc Turce zdaje sobie sprawę ze słabości tych sił. Z drugiej strony pamiętajmy, że pewna ekspansja. A więc jeżeli jest szansa podporządkowania sobie Ukrainy, to dlaczego tego nie zrobić? Tym bardziej, że mają tutaj Doroszenkę, który zdecydował się tutaj przyjąć opcję turecką. Sobieski był przeciwny oczywiście temu, żeby buławę tej propolskiej opcji kozackiej powierzyć Hanence, który miał bardzo małe wpływy wśród kozaków, ale decydował tu dwór królewski. To powodowało, że jeszcze na początku 1672 roku, choć były już bardzo małe szanse i wiemy, że Turcja zdecydowała się na wyprawę, bo wiemy, że Kara Mustafa brał udział w tej wyprawie na Kamieniec w 1772 roku, Turcja zdecydowała, że tym przeciwnikiem będzie Rzeczypospolita, żądając oczywiście tu dużych ustępstw, jeżeli chodzi o Podolę i Ukrainę.

Ale wiemy, że ciężko zachorował. No i to jest taki paradoks historii. 11 listopada wielkie zwycięstwo Sobieskiego pod Chocimim, które nałożyło mu koronę później na głowę na kolejnej elekcji 1974 roku. I w tym samym dniu umiera Michał Korybut Wysiowiecki i zaczyna się wojna. Elekcyjna wojna stronic oczywiście na wolnej elekcji, czyli najpierw na konwokacji, a później na Sejmie Elekcyjnym. W każdym razie podsumowując, należy stwierdzić, że jeżeli chodzi o te czasy, szczególnie Michała Korbuta-Wysiewickiego, były to bardzo trudne czasy. Niektórzy to nazywają także kontynuacją niemalże wojny domowej pomiędzy tymi stroniństwami.

Choć szlachta murem stała za Wiśniowieckim, jako że poczuwała się, że jest po prostu odpowiedzialna za jego wybór. Elity władzy były raczej przeciwnemu. I to spowodowało, że po prostu nie mogliśmy, znaczna część wojska także została ściągnięta przez Michała Korybuta pod Gołąb. A więc to też pokazuje, że w tak trudnej sytuacji dzieliły nas te sprawy, nawet w obliczu wojny z Turcją, szczególnie w kontekście panowania Michała Korybuta-Wiesiewieckiego. Stąd mamy Konfederację Szczebrzeszyńską, która wojsko stanęło murem z kolei za Sobieskim. I nie dało oczywiście tutaj, doszło nawet do starć niewielkich, ale doszło między chorągwiami pospolitego ruszenia, a wojskami zawodowymi, które reprezentowały w tym wypadku Sobieskiego.

I później wchodzimy w elekcję, no i co z całą siłą trzeba powiedzieć, że Sobieski, wywoząc się ze stronnictwa francuskiego, chciał zakończyć za wszelką cenę wojnę z Turcją, a snu tak zwane, były to wrzonki, ale tak zwane plany polityki bałtyckiej. A więc związało się to z wojną Ludwika XIV z elektorem brandenburskim i dopiero traktat w Saint-Germain-en-Laye zmusił Sobieskiego do przeorientowania polityki. Znalazł się w pewnej próżni politycznej, bo ta polityka bałtycka i zawarcie traktatu ze Szwecją i Francją były skierowane przeciwko Brandenburgi. W celu odzyskania, jak to niektórzy historycy twierdzą, utraconego Lenna plus książęce.

No wiemy, że opozycja z pacami i nie tylko z pacami, opozycja wielkopolska unicestwiła wszelkie te plany i w zasadzie historycy, którzy badali oczywiście te kwestie, uważają, że raczej ta polityka prowadziła donikąd wobec opozycji, wobec Sobieskiego. To opiero wtedy, pod wpływem nacisków, tak zwanych egzulantów podolskich, to ta szlachta straciła dobra na Podolu i na każdym sejmie domagała się wojny z Turcją. A więc każdy rozejm z Turcją był nie na rękę całej tej grupie szlachty, która domagała się kontynuacji, bo tylko kontynuacja wojny z Turcją dawała im możliwość powrotu do swoich majątków na ciele z Gabrierem Silnickim.

I mamy sytuację przeorientowania tej polityki i zniszczenia z kolei przedsobieskiego opozycji francuskiej, a więc tego stronnictwa, z którego się wywodził. Między innymi proces Morsztyna pod Skarbiem Wielkiego Koronnego, który doprowadził, że Sejm 1983 roku w ogóle doszedł i doszło do sojuszu z Wiedniem. I tu ostatnia uwaga. Gdybyśmy byli... można powiedzieć Brandenburczykami, a więc patrzyli na to zimno i cynicznie, to byśmy wynegocjowali znacznie lepsze warunki, bo oczywiście jest to wyprawa Sobieskiego, ale ona jest bardzo głęboko osadzona w obronie chrześcijaństwa zagrożonej Europy przez islam.

Widać to po drodze. Katedra oczywiście św. Jana, Częstochowa, piekary śląskie, później oczywiście msza przedbitewna, a więc to jest osadzone bardzo głęboko w konfrontacji z oczywiście przeciwnikiem, który zagraża chrześcijaństwu. Ale Sobieski marzył o kilku sprawach. Po pierwsze... o mariażu jego syna Jakuba Sobieskiego z cesarzówną, a jednocześnie należało oczywiście tu postawić warunki. Dobrze, idziemy na kampanię wiedeńską, ale co dalej? W wyniku zwycięstwa jak dzielimy się łupami? No i to jak wiemy później odbiło się czkawką na stronie polskiej, bo jak patrzymy na Karłowicę 1699, jak zakończyła się ta Liga Święta po Wiedniu, to my wychodzimy z pustymi rękami.

Dlatego, że odzyskujemy jedynie Podolę i Kamień Spodowski, to co zresztą straciliśmy w 1972, a Austriacy zyskują niepomiernie. Odzyskują Węgry, Sabat, zyskują nawet część Serbii z Belgradem, a więc stają się potęgą w tej Europie Środkowo-Wschodniej, korzystając ze słabości Turcji. Ale o tym możemy porozmawiać szerzej. Jak kształtowała się współpraca austriacko-polska po Wiedniu. Natomiast rzeczywiście po Chocimiu mamy te dyzonansy w polityce Sobieskiego, ale wyboru nie miał. I słusznie jeden z listów... Jasno wskazuje, że po Wiedniu przyjdzie czas na Kraków.

Jeżeli mamy szansę walczyć z wszystkimi sprzyjonymi siłami, a więc z księżętami Rzeszy i z cesarzem, to lepiej w takiej koniunkcji walczyć z potężną Turcją, niż działać w pojedynkę. I stąd Sobieski miał rację. Pytanie tylko trzeba sobie zadać jedno. Czy należało po kampanii wiedeńskiej, wspaniałej kampanii wiedeńskiej, bo tu też trzeba powiedzieć o planie, Sobieski konkurował tu z Karolem Notaryńskim, ulubieńcem historiografii niemieckiej i austriackiej, który oczywiście dla niego głównym celem było odblokowanie Wiednia, który ledwie się już trzymał. A stąd on znajdował się na lewym skrzydle, a więc działał wzdłuż Dunaju. Najkrótsza druga prowadząca pod mury Wiednia.

Sobieski patrzył znacznie szerzej. Pamiętajmy, jakim był Sobieski. Świetne oczywiście papiery, ze względu na to, że od 1949 roku był rotmistrzem Chorągwi. Przeszedł wszystkie stopnie, czyli sceble kariery dowódczej. I jednocześnie doskonale znał sztukę wojenną Tatarów i Turków. Istotnie przypadkowo opowiedziano mu komendę Naczelnego Woza Wojsk Śmierzonych. I on zamierzał uderzyć od Szawbergu, co zresztą wykonano, aby zniszczyć siły Kara Mustafa przekraczając Wiedenkę. A więc cały nacisk położyć nie na odepchnięciu Turków od Wiednia, ale zniszczeniu armii Kara Mustafa. Wiemy, że stracili dużo, ale armia w Popochu się wycofała z podmurów Wiednia.

39:10 · Wielkie zwycięstwo, a może stracona szansa? 5

Jan III Sobieski piękne listy pisał do swojej ukochanej małżonki. W tym przypadku relacjonował, jakie to bogactwa zostawili uciekający Turcy. Te bogactwa, te łupy Jana III Sobieskiego z pewnością niejeden z naszych słuchaczy mógł podziwiać w pałacu w Wilanowie. Natomiast może zapytajmy o łupy polityczne. Czy z tej wyprawy Rzeczypospolitej trafił się jakiś dobry łup polityczny, czy może nie? Pytanie ciężkie, dlatego że łupy to były przede wszystkim innymi zainteresowane Marysieńka. kiedy Sobieski pisał, że dla rozładowania napiętej atmosfery, bo my wyszliśmy ze wszystkim, a oni dostali namiotki tureckie i Marysieńka mówi, nie przekazuj aż tyle prezentów, oczywiście tu zaprzyjaźnionym książętom i oficerom, to Sobieski właśnie zwraca uwagę, że jest to konieczne.

Listy zresztą Sobieskiego do Marysieńki, no tutaj... Są nieodzowne do tego, żeby tę kampanię pod tym kątem prześledzić. Natomiast polityczne. Oczywiście Sobieski z pustymi rękami polityki nie zamierzał wyjść. Chciał ratować Imre Tekelego, czyli wodza węgierskiego, który stanął po drugiej stronie i był związany z Turcją. Ale wyraźnie strona austriacka uważała, że Węgry stanowią tutaj domenę wpływów. Cesarstwa? I ta akcja mediacyjna się nie udała, m.in. ze względu na to, że Litwini, którzy pojawili się, Korpus Kazimierza Jana Sapiechy, Hetmana Wielkiego Mrytyskiego, na Słowacji, bo Słowacja wtedy była tzw.

górnymi Węgrami, zachowywał się skandalicznie, grabieży ludności, morderstwa i to spowodowało po prostu gwałtowne wystąpienie Kuruców i właśnie powstańców węgierskich przeciwko nadciągającym siłą austriacko-polskim. To jedno. Pochód był bardzo trudny. To my zdobywaliśmy Esztergom, czyli strzechą dla cesarstwa i przyczyniliśmy się do opanowania znacznej części Węgier dla Leopolda I, który jak wiemy ucieka, ale obawiał się pozostawać w murach Wiednia. Sobieski później oczywiście podpisuje w marcu 1384 Ligę Świętą. Nie ma de facto wyborów. W skład wchodzi papiestwo, Austria, Wenecja i Rzeczypospolita, licząc, że będzie dobra współpraca między wojskami austriackimi i polskimi i ta koniunkcja zaowocuje przynajmniej zajęciem Mołdawii, jednego z księstw nadlunańskich przez stronę polską.

Nic takiego się nie stało. Wiemy, że tyle było tych wypraw i osobistych Sobieskiego, i pod dowództwem Jabłonowskiego. I jak piszą historycy, ten wielki chwałę, miracz zwycięstw wiedeńskich i chocimskich, one utknęły w lasach bukowińskich. Tu rzeczywiście ostatnia wyprawa w siodle Sobieskiego, Bukowińska 1391, potwierdziła ten rozwój wypadków. Czy Sobieski mógł się wycofać z Ligi Świętej? Zadają sobie historycy pytanie. Było to nieopłacalne, bo taka fronda. Oczywiście czausze tureccy chcieli rozerwać Ligę Świętą i namawiali Sobieskiego w dobie swoich poselstw do Warszawy, do Wilanowa, że oni są w stanie oddać Kamieniec Podolski z częścią Podola, ale pod warunkiem, że Kamieniec Podolski już nie będzie stanowił żadnej siły militarnej, że zostanie zburzony.

Sobieski na to nie poszedł i chyba miał rację. Dlatego, że gdybyśmy dokonali tej fronty w ostatnim momencie, a współpraca wojskowa się nie układała z cesarstwem najlepiej, oni odnosili sukcesy, my same porażki z różnych względów, to przy zielonym stoliku, a więc w Karłowicach byśmy nie dostali nic. Pozostanie jednak aż do śmierci 96 roku Sobieskiego właśnie w tej Lidze Świętej doprowadziło, że przynajmniej odzyskaliśmy to, co utraciliśmy w 72 roku. Natomiast ta współpraca była krytykowana szczególnie w XIX wieku. Ale to wiemy przez kogo? Przez jakich historyków? Przez Boja, między innymi, Żoleńskiego. Dlaczego? Dlatego, że my pomagaliśmy Austriakom, a oni jak nam się odpłacili.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.