Mentionsy Mentionsy
Podcast Muzeum Historii Polski
Podcast Muzeum Historii Polski

Polacy na frontach Wielkiej Wojny.

08.11.2024 ·25 min 14 s

Tragedia Polaków przymusowo wcielonych do armii zaborczych i biorących udział w I wojnie światowej przez lata znajdowała się w cieniu odzyskanej przez nasz kraj niepodległości. I to pomimo faktu, że na frontach tego konfliktu zginęło więcej Polaków niż na frontach II wojny światowej. Ilu Polaków zaciągnięto do armii zaborczych i jaką zajmowali w nich pozycję? Ilu było generałów polskiego pochodzenia w rosyjskiej armii? Kim byli Bajończycy? Czy Polacy walczyli na froncie ze swoimi rodakami? Wreszcie, które istotne wydarzenia I wojny światowej miały miejsce na polskich ziemiach i dlaczego warto w tym kontekście przywołać historię Kalisza? Czy można przyjąć, że I wojna światowa była wydarzeniem, bez którego w listopadzie 1918 roku nie odrodziłaby się Niepodległa? Dlaczego I wojna światowa uchodzi za “nie naszą” wojnę? O tym wszystkim w najnowszym odcinku Rzeczy Historycznej! Zdjęcie na grafice: John Warwick Brooke / National Library of Scotland Zapraszamy do subskrypcji naszych profili. Program zrealizowano w ramach zadania: kontynuacja i rozbudowa multimedialnego projektu informacyjno-edukacyjnego - Portal Historyczny Dzieje.pl

Była jeszcze jedna formacja, nieco zapomniana, która do walki na froncie zachodnim przystąpiła praktycznie od początku Wielkiej Wojny. Bajończycy. To nieco zapomniana i mało znana formacja francuskiej Legii Cudzoziemskiej. Żołnierze polscy z oddziału sformowanego w Bajonnie, na samym południowo-zachodnim skrawku Francji, nad Zatoką Biskajską, nie byli jedynymi polskimi ochotnikami, którzy zgłosili się do Legii Cudzoziemskiej. Kolejną, liczącą kilkaset żołnierzy grupę, dowództwo francuskie skierowało do miasteczka Rueil. W rezultacie powstały w tym czasie we Francji dwie polskie kompanie, które przeszły do historii jako Bajończycy i Rueilczycy. Polacy, którzy znaleźli się w Bajonnie podkreślali swą odrębność narodową, lecz mundury, które otrzymali były typowe dla żołnierzy Legii Cudzoziemskiej bez emblematów narodowych.

Dlatego zwrócili się do władz francuskich o zgodę na nadanie polskiej kompanii sztandaru z wizerunkiem orła. Zaprojektowali go dwaj żołnierze kompanii. Znany artysta i rzeźbiarz Xawery Dunikowski oraz powieściopisarz i malarz Jan Żyznowski. Polacy trafili na najbardziej krwawe odcinki frontu w pierwszych latach wojny. Walczyli przeciwko Niemcom na froncie zachodnim w Szampanii, a następnie zostali skierowani w okolice miasta Arras, gdzie uczestniczyli w natarciu na wzgórza Vimy. W trakcie tych walk Bajończycy ponieśli duże straty, sięgające 75% stanu wyjściowego. Zostało ich mniej niż 50%. Straty improwizowanej kompanii z polskim plutonem były tak duże, że dowództwo I Pułku Legii Cudzoziemskiej nakazało ją rozwiązać.

Pozostali przy życiu Bajończycy rozproszyli się. Część udała się do Rosji, część z uwagi na odniesione rany została zwolniona od dalszej służby wojskowej. Niektórzy zdecydowali się walczyć dalej w szeregach armii francuskiej, zaś kilku znalazło się później w szeregach formowanej od czerwca 1917 roku Armii Polskiej we Francji. O Bajączykach pamiętamy, a ich sztandar został przez prezydenta Republiki Francuskiej, Raimonda Puankarego, udekorowany krzyżem wojennym z palmą. Zaś po powrocie do ojczyzny także orderem wojennym Virtuti Militari V klasy. Później reprezentował on oficjalnie Armię Polską we Francji podczas przemarszu zwycięskich armii alianckich w Paryżu.

Z Bajończykami łączy się także jeszcze jedna historia, ilustrująca cały tragizm polskiej historii w czasie I wojny światowej. Okresu, w którym naprzeciwko siebie stawali rodacy. Brat przeciwko bratu. Listopad roku 1914. Niewielki pododdział Bajończyków natrafia na Polaków z armii niemieckiej. Oto wspomnienie jednego z żołnierzy w służbie francuskiej. Stanęliśmy w małym rowie. Na polu widać było trupy francuskich i niemieckich żołnierzy, których pochować nie było można od początku walki. Dookoła spokojnie. Słońce już zaszło, zmierzch powoli zapadał i wśród tej ciszy rozlega się nagle potężna grunwaldzka pieśń Tak mi dopomóż Bóg.

Opisana przez niego pieśń Tak mi dopomóż Bóg to rzecz jasna rota z tekstem autorstwa Marii Konopnickiej. Frapująca jest dalsza część tej historii. Polacy z armii francuskiej zaczęli przemawiać przez tubę do Polaków służących w armii niemieckiej, by ci przeszli bez broni linię frontu. Okazało się jednak, że jest ich znacznie więcej niż pierwotnie sądzono. Dlatego też Bajończycy postanowili powrócić następnego dnia w to samo miejsce wraz ze swoim sztandarem. Niemcy okazali się jednak przewidujący. Oddziały złożone z Polaków przenieśli szybko na inny odcinek frontu. Potencjalnego ryzyka dezercji, z ich perspektywy oczywiście, należało za wszelką cenę uniknąć. W efekcie akurat w tym miejscu do bratobójczego starcia nie doszło.

Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.