Dynastia Wazów - czas chwały I Rzeczpospolitej czy początek jej końca?
czy rozwiązłośnią, broń Boże. Natomiast mnie się w nim podoba to, że on potrafił dość szybko, jak mi się wydaje, zrozumieć mechanizm polityczny kraju, w którym przyszło mu rządzić. Bo on jednak zastaje pewne koterie, pewne układy polityczne, pewien senat, który składa się z osób mianowanych dożywotnio. Zygmunt III jednak umiejętnie dokonuje pewnej zmiany w składzie elity władzy, zarówno poprzez nadania ziemskie, nadawania starostw i tak dalej, którymi jakoś tam jako monarcha dysponuje, jak i poprzez, wydaje mi się, przemyślane, długofalowo planowane decyzje personalne.
Poprzez ten jego katolicyzm, między innymi w tym się przejawia, że skład Senatu po jego długim panowaniu wygląda zupełnie inaczej, że pozycja protestantów w Senacie ulega gwałtownemu osłabieniu. No więc w jakim sensie jest on... tutaj realizatorem myśli i koncepcji, postawy, którą z tym swoim katolicyzmem powiązał. Ja tu może nie jestem osobą obiektywną, bo ja się naczytałem w życiu korespondencji nuncjuszy papieskich, a dla tych Zygmunt III jest po prostu cudo. Nie może być lepiej. Idzie na wschód, będzie chrystianizował Rosję, wygania protestantów, ogranicza ich możliwości, sam zachowuje się moralnie pod każdym względem.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.