Mentionsy Mentionsy
Podcast Muzeum Historii Polski
Podcast Muzeum Historii Polski

Dynastia Wazów - czas chwały I Rzeczpospolitej czy początek jej końca?

24.07.2024 ·50 min 14 s

Szwedzka dynastia na polskim tronie. Czas chwały Rzeczypospolitej obojga narodów? Czy może preludium to nieszczęść, które spadły na nas w XVII wieku? Czy wzniesiony na słynnej kolumnie, wysoce kontrowersyjny w swoich czasach, pomnik króla Zygmunta to hołd dla jednego z najlepszych polskich władców? A może wybitniejsza od wszystkich mężczyzn z polskiej linii wazów była zapomniana troszkę u nas Anna Wazówna, siostra króla. Jak to z tymi wazami w naszej historii było naprawdę? Cezary Korycki. Zapraszam na kolejny odcinek podcastu Inne Historie Polski. Część pierwsza. Waza, czyli snopek.

Ten okres i ten schyłek to oczywiście czas dynastii Wazów. Dynastia Wazów to nie tylko ważny ród, ważna rodzina w dziejach Rzeczypospolitej, ale jak się okazuje dość znacząca rodzina także w dynastycznych drzewach genealogicznych innych europejskich rodów królewskich. Zacznijmy może od tego, jak to się stało, że ten skromny szwedzki snopek wydał tak okazały plon. No cóż, nie jestem za mocny w takich genealogicznych rozważaniach, ale z tego, co powszechnie się wie i pamięta, to Gustav Vasa, taki przywódca szlachty szwedzkiej, który działał przeciwko dominacji duńskiej na tych terenach, stał się w pewnym momencie w latach 20., chyba 1523 roku,

regentem i władcą, który zapoczątkował dynastię Wazów i który wprowadził jakby taką monarchię dziedziczną do tego kraju, uczynił luteranizm religią. dominującą czy panującą. Powołał ważne instytucje, jak choćby Radę Królewską. Jest to taki początek dynastii Wazów w Szwecji. On miał trzech synów Eryka XIV, Jana III i i Karola IX i ci trzej panowie są ważni również dla kontaktów z Polską i ten Gustaw Waza to był dziad naszego Zygmunta III Wazy, więc to wszystko są dość bliskie relacje i jeszcze dodajmy, że Gustaw Waza, bo pyta pan o europejskie wpływy tej dynastii, miał córki, nie pamiętam ich imion, które wydawał za

przedstawicielkę, siostrę Zygmunta Augusta Jagiellonów w centrum politycznym państwa. I jak powiadam, dla osób, które optowały za kandydaturą młodego Zygmunta Wazy w kontrze do kandydatury habsburskiej, to myślę, że też to pochodzenie i ta matka... to miało na pewno duże znaczenie. Późniejsze losy tych wazów na naszym tronie utwierdzają nas w przekonaniu, że to dziedzictwo było dla nich ważne. Zygmunt Trzeciwaza przybywa w pewnym momencie, ale powiedzieć, że był dość osobliwą postacią, to jak nic nie powiedzieć.

No i on daje sobie radę z tym rokoszem i jakoś tam też potem udaje mu się stworzyć modus vivendi pomiędzy pokonanymi a swoimi stronnikami. Więc jakoś tak politycznie on się potrafi znaleźć i tym budzi mój respekt. Mówimy o Zygmuncie, mówimy o męskich przedstawicielach dynastii Wazów, ale z ubolewaniem tutaj muszę przyznać, że nieco nasze nauczanie o historii, też podręczniki historii pomijają bardzo ciekawą postać. No tą postacią jest właśnie ziostra Zygmunta, Anna Wazówna, no nietuzinkowa kobieta. Zgoda. Ona jest luteranką. To też jest ciekawe, że ona tej wiary nie zmienia.

Dwie takie damy, bardzo różne, w niedalekiej odległości od króla. To musiało być interesujące na dworze. Ale ja bardzo wielkim szacunkiem... darze Annę Wazównę, choć niewiele o niej wiem, ale pamiętam, że była taka troszeczkę, na przykład nie dopuszczono do jej pochowania na Wawelu, bo nie to wyznanie, więc ona została pochowana w Toruniu, o ile dobrze pamiętam, ale generalnie tworzy z tej brodnicy i chyba go lubia, bo to też chyba należało do jej... takie centrum dworu na poziomie i za to ją trzeba cenić.

Zastąpiła jednak Pałac Kultury i tę część jako wizytówka oczywista. bo ta Warszawa nie ma oczywistego centrum nadal, ale może to się zmieni. Więc ja uważam, że to jest po pierwsze bardzo piękny pomnik, a po drugie zawierający w sobie taki ładunek historyczny łącznie z zniszczeniem kolumny w czasie II wojny światowej i podnoszeniem, taki symboliczny i taki bardzo jednoczący. Ale też to pokazuje, że Władysław IV musiał do tego ojca mieć bardzo... specyficzny stosunek. Co prawda historycy sztuki wskazują za Giovanni Bastion Gisleynim jako autorem koncepcji, że miała w ogóle powstać takie forum wazów, które miały być trzy upamiętniające trzech kolejnych wazów kolumny i że to miał być taki ciąg historyczny właśnie świadczący o ambicjach dynastycznych i ambicjach upamiętnienia tego.

jakaś nowoczesność tego myślenia, że to wszystko utrwala jakiś szacunek wobec władcy połączony z przyzwyczajeniem do jego obecności. Więc to potem, wydaje mi się, otwiera drogę do elekcji łatwej Władysława i dość łatwej nadal Jana Kazimierza. Część trzecia. Szwedzkie nieszczęście. Za chwilę porozmawiamy o tym, jakie to nieszczęścia na Polskę spadły właśnie za dynastii Wazów, za panowania tej rodziny na polskim tronie. Natomiast muszę przyznać, że w trakcie tej naszej rozmowy zaciekawiła mnie, zaintrygowała postać tego trochę wydaje się niedocenianego przez nas króla Władysława IV.

Panie profesorze, pan tu się zachwyca Władysławem IV tymczasem. Podsumowanie, bilans otwarcia po jego rządach, no już nie wyglądają tak wspaniale, bo to tak właśnie biskup krakowski Wojciech Gnieworz na sejmie koronacyjnym Jana Kazimierza przedstawiał bilans otwarcia nowego króla. Był rok 1649, pojawia się na tronie kolejny z dynastii Wazów. Władysław IV oczywiście cieszyć się może naszą sympatią, przyznam. Poczułem sympatię do tego króla, no ale wprowadził Polskę na Rzeczpospolita Obojga Narodów, Polskę i Litwę na trochę takie zmanowce. No trochę mnie pan przyłapał tutaj, rzeczywiście po efektach... powinniśmy poznawać działania, ale będę jednak trochę króla bronił, bo nie wszystko od niego zależało, a pewne procesy, będę tu odrobinę marksistowski, zachodzą niezależnie od wybitnych jednostek, które sprawują władzę.

Taką szansą, okropnie to może brzmieć, ale mogły być zniszczenia w czasie potopu i nieefektywność systemu społecznego i politycznego. To się nie stało. Odtwarzamy i odbudowujemy tę samą strukturę mniej więcej, która była przed, czyli niewydolną, powolną, nieefektywną. Tak, to jest ciekawe, że właśnie po tym pobycie załogi polskiej na Kremlu przecież nastąpił świt dynastii Romanowów. W Rosji zaczęła się jej historia. I sobie kontynuowała się znakomicie. Natomiast tutaj komentarz odnośnie wazu. Co pokolenie, co następny to gorszy i jednak diagnoza moja jest taka, że Henryk Sienkiewicz tutaj delikatnie troszkę ocieplił ten wizerunek Jana Kazimierza, bo jednak wydaje mi się, że to taka dość słaba postać była.

Więc mnie się wydaje, że czy każdy następny gorszy? Nie wiem, ale każdy następny w coraz gorszej sytuacji się... I a propos tego potopu jeszcze mi się skojarzyło, bo ten potop to jest postrzegany jako, można powiedzieć, powód sfarów w rodzinie Wazów, że Wazowie ze sobą się winiują. Ja bym tego tak nie traktował, dlatego że pewne procesy jednak zachodzą w sposób, powiedzmy, nieubłagany i wzmocnienie się Szwecji w czasie wojny trzydziestoletniej i tak dalej, no powoduje, co mają robić Szwedzi? Iść ze swoją ekspansją na południe. Co to znaczy na południe? Albo tu na Inflanty, albo przez Bałtyk i dalej.

Więc taki on był może nie najgorszy, tylko... Tylko martwi mnie, że abdykował i że wywiózł do Francji zbiory wazów, obrazów, kosztowności itd. I że one w wyniku tych jego losów późniejszych zostały roztrwonione. Były sprzedawane na aukcjach. Tutaj mam do niego kolejną pretensję, bo znawcy sztuki mówią, że to była naprawdę godna kolekcja choćby obrazów. A jeśli mogę jeszcze słowo na temat tych potopowych rzeczy, to oczywiście w literaturze przedmiotu mówi się o takich szacunkach, jak bardzo demograficznie to osłabiło Polskę, czy też gospodarczo i wymienia się straty rzędu dwie trzecie ludności.

Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.