070. Mattoni Running Festival Karlovy Vary 2026
Relacja z półmaratonu Karlowe Wary
Wyjeździe. Nie będzie żadnych... Będzie jeden, smutny, muszę się nim podzielić. Będzie loteria w maratonie w Kopenhadze od przyszłego roku. Tak, ale czy on... Tak, tak, tak, tak, no loteria, tak, napisali. Czy w Walencji? Nie, nie, w Kopenhaga. Okej. Tak, napisali, że nie ma już teraz się co denerwować, bo tak szybko w zeszłym roku zapisy poszły, że postanowili w tym roku postawić na loterię. W wyniku czego nie będzie też tej resale platform, która generalnie bardzo fajnie działała. Znaczy ona będzie, ale dopiero jakoś tam będzie to trochę inaczej działało niż wcześniej.
I zrozumiałam tylko, że nie tylko ja mam takie głupie poczucie humoru. Ale dlaczego w ogóle... Skąd się tam wzięliśmy? Skąd się tam wzięliśmy? Bo żeby nie było, że nic wam nie chcieliśmy mówić, tylko to był temat taki dość spontaniczny, bo dwa tygodnie przed wyjazdem odezwała się do mnie ekipa ze sklepu biegacza i zaproponowała nam wyjazd do Karlowych Warów na półmaraton organizowany przez RAN Czech. RAN Czech to jest bardzo solidna już firma, muszę powiedzieć. To jest ekipa, która organizuje w Czechach Przede wszystkim maraton i półmaraton w Pradze.
Kilka jeszcze innych biegów. W Pradze jest damska piątka, jest nocna dycha. W Pradze przy każdym z tych półmaratonów, o których wspomniałem są biegi towarzyszące piątka lub dycha. Najczęściej tak to jest, że jest piątka lub dycha albo jest sztafeta i są biegi dziecięce. Run Czech jeszcze organizuje też, to jest taka ciekawostka, ale już pewnie, my też o tym tutaj mówiliśmy, ale Run Czech organizuje też półmaraton w Neapolu, który też mieliśmy okazję biec, więc dla mnie to była czwarta impreza Run Czech. Pierwsza to był maraton w 2014, potem półmaraton, który biegliśmy dwa lata temu, trzy lata temu.
No a poza tym zobaczyliśmy, że odległość jest akceptowalna. Właśnie chciałam to powiedzieć, tak. Nie można się tam zbyt łatwo dostać samolotem, ani pociągiem, samochodem przynajmniej z Poznania. To było jakieś 5-6 godzin, 5,5 godziny samochodem, niewiele ponad 500 kilometrów, więc stwierdziliśmy, że czemu nie możemy podjechać na weekend. Tak, ja sprawdzałam jeszcze wcześniej połączenia, można by dojechać pociągiem, gdyby regiojet się nie wycofał z Polski, bo on już chyba się wycofał. Można byłoby pociągiem do Pragi. I z Pragi regiojetem bodajże w godzinę 55 jakoś tak można dojechać, więc jest to oczywiście do zrobienia, to by było trochę dłużej.
No ale warto było coś po całym dniu podróży, po pięciu godzinach podróży też coś zjeść. I dużo miejsc już było zamkniętych. Pan na recepcji polecił nam włoską knajpę, wiedział, że przyjechaliśmy na bieg, więc od razu powiedział, że jest there is Italian restaurant on the other side of the river, więc przeszliśmy przez most, dosłownie 300 metrów od hotelu faktycznie była restauracja z lokalnym jedzeniem, to pewnie jakieś knedliki też by podeszły pod carbo loading, ale obok była włoska, usiedliśmy, zamówiliśmy makaron i pizzę, I ona włoska była tylko z nazwy. I ona włoska była z nazwy. To była czeska pizza z czeskim makaronem. No słabo.
Potem zrobiliśmy sobie jeszcze spacer taką, no blisko hotelu, żeby zobaczyć... Przez centrum. Przez centrum, ale takie już nowsze centrum niż starsze centrum, jak się potem okazało, bo to zobaczyliśmy następnego dnia. i położyliśmy się spać i muszę powiedzieć, że spaliśmy bardzo dobrze pierwszą noc. Tak. Obudziliśmy się rano, poszliśmy na śniadanie, hotel akurat też, dawno nie byłam w takim molochu, dopiero na śniadaniu zobaczyłam jakie to jest ogromne, ile tam jest ludzi, jaka to jest ogromna przestrzeń, ile tam jest, no takie typowo śniadanie, każdy znajdzie coś dla siebie, były też jakieś knedliki, których ostatecznie nie zjedliśmy, bo zapomnieliśmy No ale pieczywo, chrupki, jakieś wszystko, czego dusza zapragnie.
To był bodajże tam mój piąty maraton, trzeci, no nie pamiętam, w każdym razie, nie, to był trzeci mój maraton, bo jeszcze nie miałam tam złamanych czterech godzin. I do wyboru wisiały takie plecaki, ale takie duże plecaki. Ja bardzo żałuję, że ten plecak gdzieś potem w końcu wyrzuciłam, bo uznałam, że nie są mi potrzebne plecaki. Dzisiaj to bym pewnie chodziła dumna, bo był plecak z napisem Albo to był ran Czech, albo na pewno Praga, ale fioletowy. I też był on w różnych kolorach i też pani przy odbiorze pakietu zapytała, który kolor chce sobie wybrać. I to tak samo było, jak byliśmy w Pradze. Na półmaratonie. Też można było sobie chyba brać plecaczki.
To tam były, ale były plecaczki z All Runners Are Beautiful napisem. I tutaj były takie też, ponieważ hasło Run Czech, takie ich główne, które pojawia się wszędzie, jest na szarfie, na medalu, jest All Runners Are Beautiful. Bardzo mi się to podoba, jest to super charakterystyczne, jak już to widzisz, to od razu... Plecak jest w ogóle fajny. Ja ostatnio pobiegłem z nim na rozbieganie i po drodze zaliczyłem zakupy w Biedronce. Placak ma takie trochę grubsze paski i ma dwie kieszonki na zewnątrz. Jest taki szeroki, zamykany, więc na wtorki, na ZNC, jak trzeba będzie wziąć bidon z wodą albo buty na zmianę, to w tym placaczku można. A można go też złożyć jako taką, zrobi się z tego mała taka saszetka. Tak, bo się chowa sam w własną kieszeń.
Bo w takiej formie go dostaliśmy i ponieważ jakby byliśmy zaproszeni też przez Run Czech, to dostaliśmy zaproszenie na pierwsze piętro do Hospitality Room, żeby się przywitać z organizatorami, więc poszliśmy, tam było kilka stołów, były przygotowane pakiety dla elity. Tak. I spotkaliśmy się z panią Anną i z panem... Jeden był pan Mateusz. Jeden był Mateusz. I porozmawialiśmy. To byli organizatorzy, znaczy w sensie... Ludzie z ran Czech, bardzo sympatyczni. Dostaliśmy też powitalne prezenty od miasta Karlowe Wary.
Była taka kolejka jak w Poznaniu do takich rzeczy jak na każdym biegu, więc nie ustawialiśmy się szczególnie, że nie waliliśmy w dzwon, ale to też była taka jakaś fajna atrakcja. No, ale spotkanie bardzo miłe, bardzo w ogóle to było miłe, że tak zostaliśmy tutaj przywitani. Wróciliśmy do pokoju, zostawiliśmy rzeczy i ruszyliśmy. Zorientowałem się, że mam na numerze startowym przypisaną grupę H, czyli gdzieś tam na końcu. Całe szczęście udało się to bardzo łatwo wyprostować. Zgłosiłem się do organizatorów, kazali mi się udać do Expo, do miejsca, gdzie odbieraliśmy pakiety i tam Pan po prostu przykleił mi naklejkę na numer startowy, że startuję z grupy A.
Czasami tak jest. I właśnie widziałam, że można sobie to tam dodatkowo kupić, więc... W ogóle tak jeśli mówimy o brandingu, to co nam się od razu rzuciło w oczy... Ja to też powiedziałem tym ludziom, którzy to organizują, z którymi rozmawialiśmy. Jak się rozejrzałem jako taka osoba z zewnątrz, która przyjechała na bieg też z zagranicy, to przede wszystkim... Widać, że RAN Czech to jest solidna firma. Wszędzie były przy tym hotelu samochody z logo RAN Czech. Połowa parkingu na zewnątrz to były samochody RAN Czech. Jeśli organizator ma tyle samochodów, to znaczy, że jest dużą firmą, solidną firmą. Wszyscy organizatorzy chodzili ubrani tak samo, mieli takie fajne niebieskie kurtki Adidasa, bardzo fajnie wyglądające z napisem RAN Czech.
To naprawdę... Tak, ja też powiedziałam, że to jest nie żeby Czesi nie mogli, tylko żebym spodziewała się, że czeska organizacja to jest po prostu pan... Pan Zdzisius Jozinek nadmuchał bramę. Ale to było na naprawdę światowym, europejskim poziomie. Ale to już było widać tak naprawdę jak biegliśmy Pragę te trzy lata temu. Organizacyjnie tam też było fajne. Jak podjechaliśmy pod hotel i widzieliśmy samochody, to właśnie to było fajne, że tam był tylko napis All Runners Are Beautiful. Iran-Czech logo. I nie było jakiegoś koczokwiku, a jednak jest to hasło tak już, domyślam się. A mówimy o biegu, akurat Karol Wewary mówił o biegu na kilka tysięcy osób. 4, 5, 6 tysięcy, a nie 15 czy 20.
No też bardzo dużo Niemców, co jest oczywiste, bo jest to dla Niemców blisko. No ale deptaki super, wszystko ładnie zachowane, ładnie odrestaurowane, jakieś palmy w wielkich donicach, jakieś takie... zabytkowe, ładne budynki. No i co ciekawe, co chwilę gdzieś ładny kran, z którego leci ciepła, termalna woda do picia. Przy każdym kranie była tabliczka z informacją, co to jest za woda i jaką ma temperaturę. Były takie nawet, które miały powyżej 70 stopni. Tak, chyba 74 jest chyba największa, jakby najwyższa temperatura. To było dla mnie też, tam są takie specjalne jakby, teraz nie pamiętam jak to się dokładnie ładnie nazywa, ale...
I powiedziałam do Ciebie, to chodź, pójdziemy rano pobiegać, żeby nikogo nie było, ale zapomniałam, że tam są po prostu seniorzy, którzy wstają o czwartej nad ranem i już o godzinie siódmej było po prostu full. ale i tak jakby załapaliśmy się na taki spokojniejszy poranny ruch i mogliśmy sobie wszystko popróbować. Co jeszcze jest takim charakterystycznym, można by powiedzieć, elementem tego miasta jest to, że co jakiś czas widać parę w powietrzu unoszącą się, No bo to dlatego, że te ciepłe źródła parują. I jak wieczorem szliśmy, było takie jedno miejsce, gdzie widać było taki wielki dym i sami się zaśmialiśmy. Nie no, to się chyba nic nie pali, a to się okazało, że to po prostu parowała woda i to też jest prawdopodobnie takie charakterystyczne.
Ale bardzo są fajne takie deptaki wzdłuż rzeki. A no i jeszcze jest ziołowy likier z 36 ziół. Jan Becher, czyli Becherowka. Prawdopodobnie Wam znana taka niebiesko-żółta, liwietka i zielona butelka. Tak, zielona butelka. To becherowka jest właśnie z Karlowych Warów. Tak. Było też w kilku miejscach taka duża butelka, jakby ona była taka, to była dmuchana, czy to było... To było stoisko, taka butka, tak. Więc widoczna była w wielu miejscach, było też całe miejsce takie, w którym można było kupić różne gadżety, kubeczki, becherowki w różnym rozmiarze.
Fajne było to, że było przedstawienie elity, 3 kobiety, elita była szersza, tam około 20 osób było łącznie z takiej ścisłej elity z przodu, ale speaker wyczytał 3 kobiety i 3 mężczyzn, w tym Czeszkę, Faworytkę i Czecha i oni tak wbiegali do swojej strefy, wszyscy bili brawo, oni nadbiegiwali pod tą bramę, to było takie miłe. więc jakoś tak sympatycznie. No i później klasycznie cisza, odliczanie, wystrzał i ruszyliśmy. No i na dzień dobry po pokonaniu jakichś 100-150 metrów zaczyna się podbieg.
Jak zaangażowani byli. I lokalsi, turyści, nie wiem kto to był, czy to były rodziny biegaczy, ale bardzo zaangażowani kibice. Bardzo krzyczeli, stali w kilku rzędach. Jak biegłem na początku, to się myślę, co tu się dzieje, dlaczego to tak ludzie dopingują? Czy to jest taka natura Czechów, czy może wszyscy są przyjezdnymi, no bo przyjeżdżają do fajnego miejsca, to zabierają na weekend całe rodziny i to te rodziny tak dopingują. Ale rzeczywiście było tam głośno. Tak, no na tej drugiej części jak potem wybiegliśmy, no to ona już była taką, właśnie to nie było to stare miasto, tylko już normalne miasto, normalne budynki. Tak, co jakiś czas była tam jakaś orkiestra, bo były punkty z muzyką, ktoś tam się znęcał jakimś heavy metalem. Jedno było takie męczące heavy metal, ale był jeden pan i to było w miarę na początku aż się uśmiechnąłem, który grał na saksofonie i to było super.
I co chwilę też coś mówili, jak się zbliżała woda, też za każdym razem była tabliczka 200 metrów do wody, więc można było się przygotować. Też za każdym razem krzyczeli, że zaraz się zbliża woda, więc żeby się przygotować. I w końcowej części biegu, bo to mówię od razu teraz, żeby nie zapomnieć, super, bo zaczęli mówić, że czy ktoś potrzebuje żel albo jakiś magnez, bo też mieli jakieś tam cukierki i jeden pan przede mną skorzystał, więc byli bardzo pomocni i to też jest taka rzecz, która oczywiście to też zależy od człowieka, bo mógł być zając na godzinę 40 za nami, który nie wiem, absolutnie nie ten, nie ogarnął, ale tu... Był chłopak, który wyglądał jak Ingebrigtsen i okazało się, bo znalazłam ich potem na Instagramie, że jest w ogóle taki profil na Instagramie Pacemakers Rancher czy coś takiego, Rancher Pacemakers Group i tam właśnie widziałam, że chłopacy też byli pacemakerami zarówno na połówce w Pradze, jak i na maratonie, więc robią to często.
A ja na jakiś gulasz, knedliki, gulasz. w którym serwowali, więc jak pan nam powiedział, że jak najbardziej stolik tak, ale kuchnia już jest zamknięta, to zrobiło nam się bardzo smutno. Potem jeszcze poszukaliśmy, ale naprawdę wszystkie miejsca były kuchnia do 22, więc usiedliśmy na tył na piwo. Chciałem ten likier... I to oczywiście to była nasza wina. Jakbyśmy to sprawdzili, to byśmy sobie od razu po biegu, jeszcze może też nie poszli do tej strefy VIP-owskiej, tylko szybciej wyszli i poszli zjeść, a potem wrócili po prostu już do hotelu. I skończyło się na małowie kwintnym i mało czeskim jedzeniu, ale byliśmy na tyle głodni, że trzeba było coś zjeść, więc zjedliśmy
Jednocześnie można się zmęczyć, można dobrze pobiec. No i jedziesz do miejsca, gdzie jest jakaś lokalna fajna kuchnia, można sobie pojeść z okazji tego półmaratonu, więc to tak na takie 2-3 dni na wyjazd uważam, że bardzo fajne miejsce. Ja do tej pory Czechy to dla mnie głównie po sąsiedzku, jak tam gdzieś w Szklarskiej się jest albo Praga. Zupełnie nie znam innych zakątków tego kraju i tutaj tak całkiem ładnie było, tak jak mówię, to jest tak jakby pojechać w nasze góry, ale wyrzucić te wszystkie billboardy i paskudne rzeczy, które szpecą. No i świetny ten klimat tego uzdrowiska, prawdopodobnie właśnie byśmy...
Mało prawdopodobne jest, żebyśmy tam po prostu sami z siebie teraz stwierdzili, jedziemy do Karlowych Warów, bo w ogóle uzdrowisko, co my tam będziemy co chodzić i pić wodę. A tu jednak zobaczyliśmy po pierwsze, to jest też miasto, które jest wpisane na listę UNESCO. Ta woda, która wszędzie z tych kranów wypływa i ten dźwięk takiej płynącej wody z kranów uspokaja, spaceruje się, te termy, te gorące źródła, no to A dodatkowo jeszcze dla nas ten bieg, bo jakbyśmy tam pojechali na trzy dni, to po jednym dniu już byśmy mieli zwiedzone jeszcze my z naszym bieganiem. A tu jeszcze fajny bieg, maj, fajna pogoda, temperatura fajna, nie było za gorąco, nie było jakiegoś strasznego upału, nie padał deszcz, super było. Tak, było naprawdę super, nie ma się do czego przyczepić.
I powoli zaczynam, jakby są te duże biegi, które też są świetne, ale właśnie w Berlinie musisz być 5 godzin przed startem już na starcie, bo nie przejdziesz, nie przeciszniesz się do toalety i tak dalej. A to jest tak nie za duża, nie za mała, dobrze zorganizowana impreza i bardzo się cieszę, jakby, że mieliśmy możliwość, bo tak jak mówię, jakbym kiedyś o tym przeczytała, prawdopodobnie by było, no dobra, no jest jakiś półmaraton, A uważam, że świetnie. I myślę teraz, że te inne biegi, które są w tych innych miastach, w ogóle cały ten, widzieliśmy też medal tych ran Czech Haves, fajny pomysł, fajny medal. Tak jak się zawsze z tych koron wyśmiewam, tak teraz, wiesz co, jako Polak, który nie zna tych innych czeskich miast,
Więc dziękujemy wsem dobrowolnikom i dziękujemy ran Czech i do usłyszenia.
Pokazano wszystkie 23 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podstawowe przywitanie i rozmowa o herbatce.
Przedstawienie sytuacji z loterią w maratony w Kopenhagie i Walencji.
Decyzja o wyjazdzie do Karlowych Warów i organizacja podróży.
Opis noclegu w hotelu Therma Spa, jego lokalizacji i zaletach.
Opis architektury i infrastruktury hotelu Therma Spa.
Opis pierwszego dnia, śniadania i pierwszego spersonału w mieście.
Opis jedzenia w włoskiej knajpie i opakowania, a także opakowania i oplatki z Karlowych Warów.
Matoni to jest producent wód i Napojów generalnie.
Opisana jest organizacja i przebieg biegu na 10 km, a następnie opisana jest druga część biegu, w tym podbiegi i zbiegi, a także opisane są kibice i pacemakerzy.
Opis trasy biegu, punktów żywieniowych i atrakcji na starcie.
Opowieść o nieudanej próbie zjedzenia kulajdy i przebywaniu w knajpach.
Opis spędzania czasu w spa i basenach, pozytywne doświadczenia.
Opis podróży do domu, porady na temat jedzenia przed startem i odpowiedzi na pytania.
Podsumowanie weekendu, odpowiedzi na pytania i plany na przyszłość, w tym urodziny Zofii Rankla i kontynuacja treningu na Golęcinie.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Matoni to jest producent wód i Napojów generalnie."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Relacja z półmaratonu Karlowe Wary