070. Mattoni Running Festival Karlovy Vary 2026
Relacja z półmaratonu Karlowe Wary
Więc to też taka zawsze jest atrakcja. Ludzie to lubią. My w tej kolejce nie staliśmy. No poszliśmy do hotelu i ostatecznie teraz wiemy, że zrobiliśmy duży błąd, bo trochę za długo w tym hotelu byliśmy, bo jak wyszliśmy to się okazało, że większość knajp już w restauracji ma kuchnię zamkniętą. Tak, bo najczęściej otwarte są do dwudziestej trzeciej. Myślę, że w sobotę będzie dłużej. Do dwudziestej trzeciej, a kuchnia do dwudziestej drugiej. Chcieliśmy pójść do jednej restauracji, takiej trochę lepszej, z lokalnym jedzeniem. Niestety okazało się, że już stolik jest, możemy się czegoś napić, ale już nie zjemy, więc poszliśmy do kolejnej. A było mi bardzo smutno, bo chciałam zjeść kulajdy. Kulajda to jest tradycyjna też zupa czeska z grzybami, jajkiem, ziemniakami, taka śmietanowa i z dużą ilością ziół i gdzieś o niej przeczytałam i taką miałam ochotę po tym biegu na tą kulajda, a to było jedno miejsce.
Kebaba ja durum falafel. Był dobry, nie mogę nic powiedzieć, ale no to... Ale nie o to chodziło. Wiecie jak jest, my lubimy jeść tutaj lokalnie i sprawdzać, więc niestety Kulajda musiała poczekać, no ale jakby okej, to poszliśmy spać koło pierwszej. Tak, późno. Ale udało nam się obudzić dość wcześnie. W ogóle obudziliśmy się chyba o czwartej, bo było bardzo gorąco w pokoju i otworzyłam okno, to z kolei tak śpiewały ptaki, ale po prostu, bo tam już zaczynało być jasno. Tak było głośno, jakby tam jakaś dżungla była za oknem, więc się śmialiśmy, że w pewnym momencie ptaki nie dały nam spać, ale pospaliśmy chyba do siódmej.
To stwierdziliśmy, że idziemy do tej knajpy, gdzie chcieliśmy kulajdę. Ona akurat była otwarta do 12. Nasz hotel trzeba było się wymeldować do 12, więc wszystko pięknie pasowało. Zostawiliśmy rzeczy w aucie i poszliśmy. No i się okazało, że knajpa niestety akurat ze względu na imprezę zamkniętą jest zamknięta, ale udało nam się znaleźć miejsce, obok którego notabene przebiegaliśmy. Miejsce z kulajdą. Z kulajdą, ale to było coś z karlem w nazwie. Tak, Karol czwarty i coś takiego. Bo mówiłeś, że do Karola idziemy w takiej jakby piwnicy, ale to mówię to w tym takim pozytywnym słowo znaczeniu. Typowy czeski lokal.
Ładnie, dużo miejsc i otrzymałam moją kulajdę. Kulajda była bardzo smaczna, a ty zamówiłeś smażony ser z frytkami i tatarską omaską. Więc ich kofolę wypiliśmy, więc bardziej czesko się nie dało. No i potem jeszcze poszliśmy napić espresso. Wbrew pozorom w Karlowych Barach jest też kilka fajnych miejsc na kawę. Tak. To było takie miejsce ze speciality kawą, z jakimiś tam bowlami i sernikami, więc można też znaleźć takie miejsca. Gdyby ktoś się wybierał. Nie tylko te takie kawiarnie dla kuracjuszy. Tak. Ale one też mają swój klimat, jak to są takie stare. Było jedno takie miejsce, coś z elefantem, dobrze kojarzę?
ale można tam właśnie wjechać tą taką kolejką albo wejść, bo potem ta kobieta pisała, że tam jest jakaś fajna kuchnia domowa na szczycie i ona zjadła tam kulajdę, no i tak się objadła tą kulajdą, że stwierdziła, że z powrotem to już wraca pieszo, nie jedzie żadną tą kolejką, więc... Jest tam, znaczy nie obraziłabym się, gdybyśmy zostali do poniedziałku i mielibyśmy jeszcze całą niedzielę, to na pewno byśmy jeszcze pozwiedzali. Szczególnie, że są też te łaźnie wszystkie, które też, no my to mieliśmy w hotelu, ale myślę, że jest tam jeszcze miasto, ma dużo do zaoferowania, ale jakbym kiedyś dostała się do milionerów i byłoby pytanie o Karlowe Wary, to mam już jakieś... Bo jak nazywa się czeska zupa grzybowa?
Otóż to Kulajda, to prawdopodobnie wtedy bym sobie nie przypomniała, bo to jest taka nazwa, którą raz pamiętam. Jest tam restauracja Diana, właśnie sprawdziłem, ma niezłe opinie, musimy tam wrócić. No, więc super, no i mówię, ja jakby, jest to szczera polecajka i bardzo się cieszę, że mogliśmy taki weekend przeżyć i sobie tam pojechać, bo były to znowu jakieś fajne wspomnienia, które przywieźliśmy, znowu się czegoś nauczyliśmy, pobiegliśmy sobie fajny, solidny bieg. I znowu utwierdziłam się faktycznie w tym, że naprawdę Ranczek to jest świetny organizator biegów i myślę, że skoro znamy już Pragę, która ja na Pragę psiaczyłam, bo Praga jest po prostu trudna jako trasa, jakby to nie jest łatwe te wszystkie podbiegi, zresztą rozmawiałam też z Anną na ten temat, że no to nie jest, szczególnie, że było też tak bardzo ciepło i ona mówiła jak organizowali w tym roku biegi,
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podstawowe przywitanie i rozmowa o herbatce.
Przedstawienie sytuacji z loterią w maratony w Kopenhagie i Walencji.
Decyzja o wyjazdzie do Karlowych Warów i organizacja podróży.
Opis noclegu w hotelu Therma Spa, jego lokalizacji i zaletach.
Opis architektury i infrastruktury hotelu Therma Spa.
Opis pierwszego dnia, śniadania i pierwszego spersonału w mieście.
Opis jedzenia w włoskiej knajpie i opakowania, a także opakowania i oplatki z Karlowych Warów.
Matoni to jest producent wód i Napojów generalnie.
Opisana jest organizacja i przebieg biegu na 10 km, a następnie opisana jest druga część biegu, w tym podbiegi i zbiegi, a także opisane są kibice i pacemakerzy.
Opis trasy biegu, punktów żywieniowych i atrakcji na starcie.
Opowieść o nieudanej próbie zjedzenia kulajdy i przebywaniu w knajpach.
Opis spędzania czasu w spa i basenach, pozytywne doświadczenia.
Opis podróży do domu, porady na temat jedzenia przed startem i odpowiedzi na pytania.
Podsumowanie weekendu, odpowiedzi na pytania i plany na przyszłość, w tym urodziny Zofii Rankla i kontynuacja treningu na Golęcinie.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Matoni to jest producent wód i Napojów generalnie."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Relacja z półmaratonu Karlowe Wary