Mentionsy Mentionsy
Podcast KB
Podcast KB

070. Mattoni Running Festival Karlovy Vary 2026

20.05.2026 ·1 godz 41 min · 14 rozdziałów · 1 sponsor

Relacja z półmaratonu Karlowe Wary

0:00 · Witamy i herbatka 2

Dzień dobry, dobry den. Dobry den, ahoj. Ahoj, to jest siedemdziesiąty podobno już odcinek podcastu KW. Tak, zweryfikowałem, siedemdziesiąty. Sprawdzę, czy mikrofon mam dobrze założony. A ja wezmę łyka pokrzywy. Dobra na żelazo. To ja wezmę łyka tej paskudnej herbatki o smaku mango. Bo to jest herbatka, to nie herbata, to jest herbatka. To jest herbatka. Marcin chciał sobie kupić dzisiaj herbatę... Coś innego niż czarną. Chciałem zieloną tak naprawdę. Zwykłą zieloną. I rzuciła mi się w oczy... Nie, ty mi ją znalazłaś. Jakaś herbata, która poprawia, relaksuje, poprawia sen. Niestety była o smaku mango i czegoś tam, a wszystkie takie owocowe herbatki są obrzydliwe.

I wtedy się na nie mówi herbatki. Herbatka. Bo herbata to herbata. To dobra herbata. A herbatka to jest właśnie taka, nie wiem czy są to ludzie, którzy pamiętają herbatki takie granulowane. Moja babcia to jadła. Ja nie miałam czegoś... Wspomniało mi się, pamiętam, że zawsze mi robiła, bo to było w takim plastikowym, dużym pojemniku i babcia mi to robiła i robiła taką mocną, że była takim, wiesz... Ja nie wiem, bo ja... Słodką, bardzo gęstą. Pewnie trzeba było dać jakąś łyżeczkę na kubeczek. Babcia od serca dawała dziesięć. Więc jak te Kenijczycy z słodką herbatę, to ja już za dzieciaka tak kupiłem. Herbatkę. To jest herbatka. Dzisiejszy odcinek będzie o naszym weekendowym wyjeździe.

5:54 · Architektura i infrastruktura hotelu 6

I kilka półmaratonów w całym kraju. I jak się dowiedzieliśmy, mają swoją koronę półmaratonów czeskich. My ją tak nazwaliśmy. To jest Ranchech Hubs. Korona półmaratonów czeskich. Mają w marcu praski półmaraton. Potem w maju organizują maraton. I w maju jest właśnie półmaraton w Karlowych Warach. czyli marzec Praga, maj Karlovy Vary, później jest jeszcze tydzień później w maju dwa tygodnie później czeskie Budajowice półmaraton w czerwcu 30 maja potem 13 w czerwcu w Ołomuńcu no i potem jeszcze we wrześniu w Usti nad Labem ujście nad Łabą kolejny półmaraton a w międzyczasie mają

No i teraz jak dostaliśmy taką propozycję i okazję, to nas nie trzeba namawiać dwa razy, żeby wybrać się na jakiś półmaraton. Szczególnie jak to jest półmaraton, fajny dystans, który można pobiec w zasadzie z marszu. Oczywiście jeżeli jest się na tyle wytrenowanym, a że my robimy... średnio raz w tygodniu dystans półmaratoński, to nie jest to dla nas bardzo duży wysiłek. Mówię to dlatego, żeby jeżeli są to osoby, które nie biegają na co dzień takiego dystansu, no to nie można tego zrobić albo nie powinno się robić z marszu. No a poza tym połączenie ze zwiedzaniem to dla nas jak najbardziej. I...

No a poza tym zobaczyliśmy, że odległość jest akceptowalna. Właśnie chciałam to powiedzieć, tak. Nie można się tam zbyt łatwo dostać samolotem, ani pociągiem, samochodem przynajmniej z Poznania. To było jakieś 5-6 godzin, 5,5 godziny samochodem, niewiele ponad 500 kilometrów, więc stwierdziliśmy, że czemu nie możemy podjechać na weekend. Tak, ja sprawdzałam jeszcze wcześniej połączenia, można by dojechać pociągiem, gdyby regiojet się nie wycofał z Polski, bo on już chyba się wycofał. Można byłoby pociągiem do Pragi. I z Pragi regiojetem bodajże w godzinę 55 jakoś tak można dojechać, więc jest to oczywiście do zrobienia, to by było trochę dłużej.

Ale jak najbardziej połączenia z Pragi są. My jednak wybraliśmy samochód, bo z Poznania całkiem dobry dojazd, wygodnie. I wyruszyliśmy w piątek po pracy. W zasadzie ruch był taki, ponieważ Niemcy mieli w czwartek święto. No to, bo się nawet tak zastanawialiśmy, co tak pusto na tej autostradzie, ale prawdopodobnie wszyscy wyjechali po prostu w środę i piątek autostrady były puste. Więc bardzo przyjemnie się przejechało bez żadnych korków. Byliśmy na miejscu chwilę przed 22. A jeszcze warto wspomnieć, że wcześniej musieliśmy sobie znaleźć nocleg. Na szybko sprawdziliśmy kilka hoteli. A organizator mówił o tym, że takim głównym hotelem, w którym odbywa się expo i takim najbliżej startu mety jest hotel Therma Spa.

to te noclegi wcale nie są jakieś super tanie. Nie ma też dramatu, ale to nie jest tak, że tam znajdzie się Airbnb za 5 złotych. Ale były też hotele takie, które znajdowałam i takie były 3-4 kilometry od startu. A jak się okazało, że ten hotel jest i się okazało, że to jest hotel, w którym właśnie odbywa się expo i nie wiem ile mieliśmy na start, 400 metrów, 300... no to w ogóle dobrze było tam być, bo to było też po prostu centrum tego miasta. Tak, dodatkowo bardzo ciekawa architektura, bo to hotel taki z lat siedemdziesiątych, największy, więc wyobrażacie sobie te marmury, wielkie hole. No ja cały czas mówiłem, że czuję się jak na planie serialu Roist. Jak kto oglądał Roista, to wie o co chodzi.

Betonowe schody takie z jakiegoś lastryko, jakieś takie dziwne wysokie sufity z żerandolami. Stare windy, kanapy, jakieś rokokoko fotele. Windy były po pierwsze te rokokoko fotele, to potem widziałam gdzieś na zdjęciach, że były też takie bardzo stylowe, a winda była napisana, że przepraszamy, ale remontujemy windy jakoś tam. Winda miała krzesełko otwierane dla kuracjuszy starszych, jak ktoś nie wytrzyma wjechania na dziesiąte piętro, to może sobie na krzesełku usiąść. Sam na nim siedziałeś, ale weź jeszcze pod uwagę, że my mieszkaliśmy na siódmym piętrze, a bodajże do dziewiątego piętra były pokoje standard, a od dziesiątego tam do piętnastego były pokoje premium.

13:24 · Śniadanie i pierwszy spacer 2

Śniadanie było wliczone. Tak, ale jakbyście się wybierali do Karlowych Warów, to mam nadzieję, że po tym odcinku ktoś, chociaż jedna osoba stwierdzi, że warto pojechać na ten półmaraton, a już wam mówię, że warto. to rozważcie ten hotel, bo mimo właśnie oldschoolowego klimatu, to jest to też hotel, który jest głównym miejscem, jak jest festiwal filmowy, który się odbywa w lipcu co roku w Karlowych Warach. No i ma bezpośrednie połączenie z tymi wielkimi termami, z tymi gorącymi źródłami. To jest wielki basen do pływania, który jest wypełniony ciepłą leczniczą wodą. Można sobie trening pływacki zrobić na zewnątrz. Przechodzi się takim korytarzem szklanym nad ulicą.

Wjeżdża się potem taką dziwną, telepiącą się windą na górę i wychodzi się w termach, które też tam są. Ja w ogóle miałam wrażenie, że ta winda jest jakby w skale. Ja wiem, że ona nie była w skale, ale to takie dziwne było. Ona tak dziwnie jechała. I tam są różne sale do sauny suche i mokre. No i właśnie też takie baseny wewnątrz i na zewnątrz. I tam już wyglądało samo to wejście. No super było. Było nowoczesne, a basen był super. W ogóle ciepła woda, świeże powietrze, śpiew ptaków. Ale to robiliśmy w niedzielę, więc pewnie jeszcze do tego wrócimy. W każdym razie to był fajny hotel. Dojechaliśmy koło 22. Stwierdziliśmy, że pójdziemy jeszcze coś zjeść, no bo półmaraton odbywa się w sobotę, nie w niedzielę o godzinie 18.

15:34 · Włoska knajpa i makaron 3

To tam były, ale były plecaczki z All Runners Are Beautiful napisem. I tutaj były takie też, ponieważ hasło Run Czech, takie ich główne, które pojawia się wszędzie, jest na szarfie, na medalu, jest All Runners Are Beautiful. Bardzo mi się to podoba, jest to super charakterystyczne, jak już to widzisz, to od razu... Plecak jest w ogóle fajny. Ja ostatnio pobiegłem z nim na rozbieganie i po drodze zaliczyłem zakupy w Biedronce. Placak ma takie trochę grubsze paski i ma dwie kieszonki na zewnątrz. Jest taki szeroki, zamykany, więc na wtorki, na ZNC, jak trzeba będzie wziąć bidon z wodą albo buty na zmianę, to w tym placaczku można. A można go też złożyć jako taką, zrobi się z tego mała taka saszetka. Tak, bo się chowa sam w własną kieszeń.

Tam była taka torebeczka z książeczkami o Karlowych Warach. Mapami, taki typowy turystyczny zestaw. Turystyczny zestaw z czapeczką, z daszkiem i dostaliśmy karlowalskie oplatki. To jest taki charakterystyczny słodycz z Karlowych Warów, co też zawsze lubię, jak jest w danym mieście coś charakterystycznego takiego do zjedzenia. Tak jak, nie wiem, jak ktoś by przyjechał do Poznania, no to pójdzie na Rogala Marcińskiego. A tutaj te opłatki to po prostu wafle. To są takie andruty. Tak, w XIX wieku kuracjusze przyjeżdżali, moczyli się w tych słonych, gorących źródłach no i pomiędzy zabiegami ktoś wymyślił, że takie będą serwowali opłatki.

I one mają krem. Na początku były bez niczego, a później ktoś je zaczął przekładać i tam na przykład jest kakaowy albo waniliowy krem, a dodatkowo można je jeść na ciepło. I w mieście można spotkać takie budki, w których można sobie te oplatki kupić na ciepło. To jest wydatek rzędu kilku złotych, to jest tak właśnie okrągły wafelek przekładany Kremem do wyboru jest tam teraz kilkadziesiąt smaków i pani to zamyka w czymś takim podobnym do gofrownicy, podgrzewa to, dostaje się to w serwetce na ciepło i to jest takie cienkie, chrupiące, no taki andród z kremem w środku. Bardzo fajne, bo to jest takie lokalne. Tak, my te, które dostaliśmy były w takiej mniejszej wersji, w takim bardzo ładnym pudełeczku.

24:25 · Matoni 12

Była taka kolejka jak w Poznaniu do takich rzeczy jak na każdym biegu, więc nie ustawialiśmy się szczególnie, że nie waliliśmy w dzwon, ale to też była taka jakaś fajna atrakcja. No, ale spotkanie bardzo miłe, bardzo w ogóle to było miłe, że tak zostaliśmy tutaj przywitani. Wróciliśmy do pokoju, zostawiliśmy rzeczy i ruszyliśmy. Zorientowałem się, że mam na numerze startowym przypisaną grupę H, czyli gdzieś tam na końcu. Całe szczęście udało się to bardzo łatwo wyprostować. Zgłosiłem się do organizatorów, kazali mi się udać do Expo, do miejsca, gdzie odbieraliśmy pakiety i tam Pan po prostu przykleił mi naklejkę na numer startowy, że startuję z grupy A.

I tyle. Ty miałaś A od początku. Pewnie z racji tego, że my zapisywaliśmy się dwa czy trzy dni przed startem, dostaliśmy vouchery, takie kody do zapisu. To też nie mieliśmy na przykład na naszych numerach, nie mieliśmy imion i nie mieliśmy też flagi, bo widziałem, a dopiero przed startem jak się rozejrzałem, to widziałem brytyjską flagę na numerze i zorientowałem się, że to też jest fajne, że latać w takich międzynarodowych imprezach, żeby sobie zobaczyć z jakiego kraju przyjechał ktoś, kto obok stoi. Tak, tak. Zawsze można, jakbyś chciał tą osobę zagadać, to wiadomo, że w większości zagadalibyśmy i tak po angielsku, ale ja też lubię. I to właśnie było w Neapolu. Numer był z flagą, bo pamiętam, że też jak szliśmy na start, to się rozglądałam, kto jest Włochem, a kto nie.

Do jakiejś lokalnej knajpy, żeby... Takie z kanapkami jakimiś. Coś z kanapkami, tak, żeby sobie zjeść po biegu. To wspomnijmy też, jakie były ceny zapisów. Podstawowa cena, żeby zapisać się na ten bieg, to było 36 euro. Taka podstawowa do pierwszych 600 numerów. Od 600 do 1600, nie wiem dlaczego akurat 600, to było 44, a powyżej 1600 to jest 52. 52, czyli około 220 zł, to jest najdroższa opłata startowa. Koszulka dodatkowo płatna, całkiem fajna techniczna Adidasa koszulka. Adidas jest chyba partnerem randczech takim ogólnym, więc na wszystkich biegach jest Adidas. Koszulka 32 euro dodatkowo.

No i można sobie tam dokupić jakieś zdjęcia. Medal engraving, czyli grawerowanie i kilka innych rzeczy można sobie wykupić, ale tak podstawowa to między 36 a 52 euro i dodatkowo pewnie warto 32 euro za fajną koszulkę, bo miała fajny taki design, dość taki estetyczny i tak. A koszulkę można było też, bo ktoś mnie o to zapytał, czy można było tylko kupić je przy zapisach. To było też stoisko Adidasa, na którym była ta koszulka. Moim zdaniem była też w różnych wersjach kolorystycznych. Tak mi się wydawało, że widziałam inny kolor. Albo z poprzednich lat. A może było z poprzednich lat?

To naprawdę... Tak, ja też powiedziałam, że to jest nie żeby Czesi nie mogli, tylko żebym spodziewała się, że czeska organizacja to jest po prostu pan... Pan Zdzisius Jozinek nadmuchał bramę. Ale to było na naprawdę światowym, europejskim poziomie. Ale to już było widać tak naprawdę jak biegliśmy Pragę te trzy lata temu. Organizacyjnie tam też było fajne. Jak podjechaliśmy pod hotel i widzieliśmy samochody, to właśnie to było fajne, że tam był tylko napis All Runners Are Beautiful. Iran-Czech logo. I nie było jakiegoś koczokwiku, a jednak jest to hasło tak już, domyślam się. A mówimy o biegu, akurat Karol Wewary mówił o biegu na kilka tysięcy osób. 4, 5, 6 tysięcy, a nie 15 czy 20.

Więc ciężko porównać bieg taki jak ten z chociażby półmaratonem poznańskim. Tak. jeśli chodzi o skalę. A jednak taki profesjonalizm dało się zauważyć w tym, jak to na zewnątrz wyglądało. Dodatkowo wszyscy mówili po angielsku, nie było problemu z komunikacją. Wszystkie komunikaty, zarówno w tych ulotkach, jak i w ogóle wszędzie gdzieś dookoła w strefach, wejściach, wszystko było w dwóch językach, po czesku, po angielsku. Speaker, jak zapowiadał, jak komentował, cokolwiek mówił, to mówił oczywiście głównie po czesku, ale co chwilę przerzucał się na angielski i mówił po angielsku. Więc ja przez moment nawet nie odczułem jakiegoś dyskomfortu z tytułu tego, że nie znam czeskiego. Co budzi też taką jakby międzynarodowy poziom, budzi taką świadomość, że ta oprawa jest

ale że to z kolei jakby sprawia, że jak jest tam też dwujęzyczność, to chcą osoby przyjeżdżać z zagranicy, więc to się jakby trochę razem nakręca. Tu też cała strona internetowa uważam, że była też tak wizualnie bardzo ładna. Jest jakby wygodna, ładna i też po angielsku, więc nie było żadnych problemów. To są też takie rzeczy, które nie wiem, jak jest jakaś strona, która się długo ładuje albo cię wywala, albo nie możesz czegoś, to to też jest irytujące. tu się zapisaliśmy bez problemu i wszystko działało i naprawdę wygląda to tak bardzo solidnie. Tak, odebraliśmy te pakiety, wróciliśmy do, przeszliśmy się, a, zanieśliśmy rzeczy do pokoju, tak. Wymieniłeś już ten numer na H. Wymieniłem numer.

A wiadomo, że te najbardziej śmierdzące najlepiej uzdrawiają. Ale też z ceramiki, jak pijesz kawę, to też ci generalnie lepiej smakuje niż z papieru. Myślam się, że to, że to jest ceramiczna pijałka, pewnie sprawia, że ten smak wody jest lepszy. Ale wybraliśmy się rano. Ja też chciałam porobić sobie filmiki, żeby na kobiety biegają. Lubię przekazywać też. Może idę tutaj z jakimś... Może nie idę z trendem pokazywania... golizny i tworzenia głupich treści, głupich rolek na Instagramie, tylko staram się na tym moim koncie też przekazywać jakieś wartości i treści. I stwierdziłam, że chcę nagrać i pokazać właśnie, jak wyglądają te Karlowe Wary, żeby ludzie mogli sobie wyobrazić czy zobaczyć, jak to wygląda.

I powiedziałam do Ciebie, to chodź, pójdziemy rano pobiegać, żeby nikogo nie było, ale zapomniałam, że tam są po prostu seniorzy, którzy wstają o czwartej nad ranem i już o godzinie siódmej było po prostu full. ale i tak jakby załapaliśmy się na taki spokojniejszy poranny ruch i mogliśmy sobie wszystko popróbować. Co jeszcze jest takim charakterystycznym, można by powiedzieć, elementem tego miasta jest to, że co jakiś czas widać parę w powietrzu unoszącą się, No bo to dlatego, że te ciepłe źródła parują. I jak wieczorem szliśmy, było takie jedno miejsce, gdzie widać było taki wielki dym i sami się zaśmialiśmy. Nie no, to się chyba nic nie pali, a to się okazało, że to po prostu parowała woda i to też jest prawdopodobnie takie charakterystyczne.

Ale bardzo są fajne takie deptaki wzdłuż rzeki. A no i jeszcze jest ziołowy likier z 36 ziół. Jan Becher, czyli Becherowka. Prawdopodobnie Wam znana taka niebiesko-żółta, liwietka i zielona butelka. Tak, zielona butelka. To becherowka jest właśnie z Karlowych Warów. Tak. Było też w kilku miejscach taka duża butelka, jakby ona była taka, to była dmuchana, czy to było... To było stoisko, taka butka, tak. Więc widoczna była w wielu miejscach, było też całe miejsce takie, w którym można było kupić różne gadżety, kubeczki, becherowki w różnym rozmiarze.

Marcin, stwierdziliśmy, że jak jesteśmy w takim miejscu, to nie dość, że oplatki spróbowaliśmy, no to Becharówkę też trzeba było spróbować po biegu. Tak, wypiłem czeskie piwo po biegu i kieliszek Becharówki. No to takie ziołowe. Ziołowe mocne, bo to ma prawie 40%. W sensie ziołowe potrafią być fajne, ale to już był taki spirytus ziołowy, więc ja tylko pomachałam. No i jeszcze terbelnik jest. Tak, tak, ale Trydelnik jest chyba w ogóle, to nie jest chyba oryginalno czeski, nie wiem czy to nie jest jakiś tam, pamiętasz, bo to i na Węgrzech i w Poznaniu pod Pestką też, ale no wiecie, takie te kołacze, ale to było też, było stoisko obok naszego hotelu, a to jest coś też, co lubimy, więc pobiegł sobie, zjedliśmy w niedzielę przed podróżą.

Tak. Ale trafiliśmy idąc na Carbo Loading, idąc tymi ładnymi ścieżkami, w ogóle też było tak ładnie zielono, wiecie jak jest maj, piękna pogoda, trafiliśmy jakby znowu fantastycznie, jakby padał deszcz i by były chmury to domyślam się, że wcale bym nie była tak zachwycona. ale te kolory, to słońce mocne, śpiew ptaków, ta zieleń, no pięknie, ale stwierdziliśmy, że zrobiliśmy sobie taki trochę dłuższy spacer, oczywiście nie za długi, no bo wieczorem półmaraton, wieczorem, czyli o 18, i stwierdziliśmy, że musimy, że chyba już usiądziemy na carbo loading, bo była godzina tam, nie pamiętam, przed koło 13. Tak, no bo zjedliśmy śniadanie koło 8-9, stwierdziliśmy, że skoro start jest o 18, niektórzy robią na przykład 2-3 śniadania, jak coś kombinują, a my stwierdziliśmy, że

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.