Mentionsy Mentionsy
PodcAAst
PodcAAst

Mlodzi w AA

30.11.2022 ·42 min 40 s

Czy koniec picia alkoholu oznacza rowniez koniec zabawy? Posluchajmy co maja nam powiedzenia Robert Alicja i Kamil....Mlodzi w AA.

Natomiast wy trafiliście, przestaliście pić, jakby zdecydowaliście się na trzeźwe życie dość wcześnie, bo wiem, że Ala ma tylko 21 lat. I zastanawiam się, jak to się stało, co was skłoniło do tego, żeby tak wcześnie przestać pić i... Jakby zaprzestać tej zabawy, nie wiem, czy to dobrze sformułowałam, ale dla mnie to picie, przynajmniej na początku, było dość fajne. No nie powiem, że zawsze było źle, bo na samym początku fajnie były imprezy i tak dalej. A jak to było właśnie u was? No to może ja dwa słowa powiem. Ja trafiłam do wspólnoty, jak miałam

Lat 19. Przyszłam mega zalękniona, mega gdzieś tam już zrezygnowana, bo utożsamiam się bardzo z tym fragmentem, który czytałaś na początku. Jak zaczęłam pić, odkryłam gdzieś tam alkohol, narkotyki, no to było dla mnie, słuchajcie, zajebiste odkrycie. Po prostu wiecie, wreszcie się nie bałam. Byłam i do tańca, i do różańca, ale Później z czasem to się zaczynało zamieniać w takie po prostu powolne umieranie. U mnie takie czynne uzależnienie trwało lekko ponad trzy lata. Po prostu czułam, że z dnia na dzień gdzieś tam też narkotyki były w moim życiu. Bardzo szybko przestało mi to sprawiać frajdę. Też może ten komfort straciłam przez to, że chodziłam na terapię jedną, drugą, piątą.

I pamiętam narysowałem takiego potwora, który gdzieś tam trzymał tą flaszkę przyklejoną do ręki i mi ją cały czas podawał. Ja też byłem potem przyklejony do tego alkoholu cały czas. U mnie szybko się skończyły profity tego picia, że tak powiem. Zacząłem doznawać różnych konsekwencji. Związanych z nadużywaniem, gdzieś tam jakiś konflikt z prawem, utrata prawo jazdy, w żadnej pracy się nie mogłem odnaleźć, w relacjach to była tragedia, gdzieś tam z rodzicami czy jakąś bliższą relację próbowałem z kimś nawiązać, to zawsze się dokończyło gdzieś tam jakimś upadkiem czy rozstaniem. Mi zostało to odebrane tak jakby w pewnym momencie, a zdałem sobie sprawę, że te początki, one już minęły, to już mam za sobą.

Ja tak po prostu gdzieś nadużywałem, jakbym po prostu nadużywał tego alkoholu, że mi został komfort picia tak jakby, znaczy komfort tej przyjemności z tego picia został odebrany. Ja po prostu zacząłem tak nadużywać, że mi to zabrali i też pamiętam właśnie, że pod koniec to już bardziej było takie bardziej, Depresja, przygnębienie i takie dolewanie do siebie. Koniec mojego picia, to gdzieś miałem wtedy 22 lata i to już mi nie dawało żadnej ulgi, co nie? I kurczę, byłem taki zrozpaczony, bo chciałem się upić ciałem, chciałem gdzieś po prostu uciec od tego świata, tak? A to już mi tak naprawdę nic nie dawało, dawało mi tylko rozpacz, przygnębienie. Kurczę, w ogóle to nie jest normalne, żeby w wieku 22 lat mieć myśli samobójcze, co nie?

I ja patrzyłem na moich znajomych, którzy nie mają tego problemu. Kurczę, gdzieś tam jakieś związki tworzą, gdzieś mają jakiś pomysł na siebie, studia, fajna praca, fajny samochód. Ja myślę, ja pewnie, a ja taki wiecie, kurczę, Gdzieś z dziadziały w wieku 22 lat czułem się jakby miał 80, co nie? Zero chęci do życia, co nie? I myślę, że to mnie gdzieś skłoniło do tego, żebym przyszedł na meeting. Wcześniej był to ośrodek, potem terapia, no ale konsekwencje przede wszystkim. Nie było już radości, żadnej radości mi to zostało odebrane, co nie? Robert, a jak było u ciebie? Cześć, ja jestem Robert. Wiecie co, ja jestem takim typem człowieka, alkoholika i narkomana, że ja bardzo mocno i szybko, w ogóle ja bardzo mocno piłem i agresywnie i ćpałem.

Zresztą ja zacząłem ćpać, już miałem... Pytanie mi się pojawiało, dlaczego w tak wczesnym młodym wieku przyszedłem do wspólnoty, bo ja już w podstawówce tak naprawdę zacząłem palić trawę, później zacząłem brać narkotyki inne, prochy. Bardzo szybko się to u mnie zaczęło i bardzo szybko doszedłem do takiego etapu, że ja w pewnym momencie dla kobiety rzuciłem narkotyki. Nie brałem, ale zacząłem bardzo mocno pić i mówię często, że alkoholikiem stałem się od razu. Wiecie, to dla mnie było takie najważniejsze, że ja w pewnym momencie przestałem siebie oszukiwać po prostu, że jak ja zobaczyłem, co się ze mną dzieje z moim organizmem, że ja już nie piję, bo lubię, bo ja sobie mówiłem, że dobrze się bawię, że wszyscy piją, gdzieś takie miałem myśli, że to jest normalne. W ogóle stan rzeczy, to, że ja rano wstaję i mam obsesję na punkcie alkoholu, że ja muszę się napić,

Że ja wypiję dwa, trzy piwa, ja muszę kolejne wypić. No bo tak to gdzieś u mnie było, że ja miałem pohamowane pragnienie na picie. I że ja w pewnym momencie zobaczyłem, że ja rano wstaję, alkohol piję po prostu powolutku, żeby tylko on się nie zwrócił, żeby się tylko przyjął, że się trzęsę. I dopiero po wypiciu tych dwóch piw, ja jestem w stanie normalnie funkcjonować, to sobie myślę, o kurde, tu już coś jest nie tak, już ze mną jest coś nie tak, ja już nie piję, bo lubię. Tylko bo muszę, nie? I to do mnie dotarło, że jest źle, nie? Później ja miewałem, bo ja piłem dzień na dzień praktycznie. Mało było takich sytuacji, kiedy ja przestawałem. Robiłem to tylko wtedy, kiedy mnie albo dla mamy, bo mama była już, no relacje rodzinne były rozpieprzone całkowicie praktycznie i robiłem to pod przymucem, nie?

Ale znajdowałem się w takim miejscu, że ja Wewnętrznie gdzieś jakby chciałem nie pić. Chciałem chcieć nie pić. O, to jest dobre określenie. Chciałem chcieć nie pić. Bo tak naprawdę ta obsesja, to szaleństwo, które miałem w głowie, było mocniejsze, silniejsze. Ale ja pamiętam taki mój sen, który był, że czułem się jakbym był przyklejony do ziemi, jakbym się cały czas czołgał. I nie mógł się podnieść. I to wszystko było tak, jakbym się kręcił w jakiejś karuzeli i to wszystko było za taką mgłą. To mi pokazało, w jakim miejscu się znajduję, że jestem w głębokiej dupie, że ja sam sobie z tym nie poradzę. Ja podjąłem pewną decyzję, pojechałem do kolejnego ośrodka, bo ja tak naprawdę na pierwszej terapii byłem, jak miałem trzynaście, miałem chyba piętnaście lat, nie? Ale wiecie co, ja zapiłem pół roku, I to, co się później wydarzyło.

Ja miałem kiedyś takie wizje, jak trwałem, że jeżeli miałbym coś sobie zrobić, już wyobraźcie sobie na drzwi, takie myśli by przychodziły do głowy, że jeżeli miałbym coś zrobić, to bym by skoczył przez balkon na główkę, mając tą świadomość, że skończę ze swoim życiem. Bo z trzeciego piętra na nogi skoczyć, to mógłbym się połamać. Żeby mieć taką pewność, to skoczyłbym na główkę. I wiecie co, ja po tych pięciu dniach, Nie było w ogóle opamiętania. Nie było w ogóle takiego zdrowego rozsądku, nic. Tego się nie da opisać. Człowiek, który nie doświadczył takich rzeczy, nie jest w stanie tego opomnieć, co się dzieje w głowie alkoholika, człowieka uzależnionego, wchłonięty w tego potwora, o którym ty, Kamil, mówiłeś, który mnie opamiętał. I wiecie co, po tych pięciu dniach mi ta myśl przyszła do głowy, że jeżeli dalej będę pił,

Ja się dopiero we wspólnocie dowiedziałam, że mnie głowa nie bolała, to trzeba się napić rano. Ja się męczyłam dwa dni. Jak mi przechodziło, bo to się nie dało wytrzymać, to ja znowu piłam i znowu miałam kacę i męczyłam się i chodziłam do pracy na takim bólu głowy okropnym i w ogóle nie wpadłam na to, żeby się... Znaczy miałam takie poczucie, że jak się napiję, to będzie jeszcze gorzej, nie wiem dlaczego, nie? Może to mnie też uratowało przed takim codziennym piciem, nie? Ale... Chciałam się was jeszcze zapytać coś takiego... Mówiliście tutaj o marzeniach, nie? Zawsze jak słyszę to, to mi się przypomina film Ryśka, Jem, nie?

Tego wokalisty. I tam jest taki moment, ponieważ on dużo ćpał, pił, prawda? Miał do tego chyba jakąś schizofrenię bodajże. I on się spotykał z tym swoim przyjacielem, który już nie żył. On często siedział z nim przy stole, w kuchni itd. I pamiętam taki moment, kiedy on stał na dachu i mówi tak, że ja już nie marzę, że to jest koniec. W momencie, kiedy ja przestałem mieć marzenia, to to już jest po prostu koniec. I tak było u mnie. że ja już nie miałam marzeń, nie miałam celu żadnego, nie miałam dokąd pójść, nie wiedziałam, co zrobić dalej. To wstawanie rano nie miało kompletnie żadnego sensu.

Brak jakiegokolwiek kontaktu z rzeczywistością i z tym, kim ja chcę być lub co ja chcę robić w życiu. Wiem, że jesteście młodymi ludźmi, bardzo młodymi, na pewno mieliście marzenia. Jak to wpłynęło, jak alkohol wpłynął na to, że gdzieś to się wszystko zagubiło? No to ja może powiem, kurczę, bo ja za dzieciaka byłam po prostu mega marzycielką. Ja chciałam wszystko. Też teraz wiem, że to się po części wiąże właśnie z alkoholizmem, że ja chcę wszystko naraz już i z fajerwerkami. Ale tak, no... Ja miałam mnóstwo marzeń gdzieś tam a propos mojej kariery, tego gdzie ja będę mieszkać i tak dalej, a potem z Piciem, bo ja słuchajcie dosyć, no byłam wysoko funkcjonującą osobą, uzależnioną, chodziłam do szkoły, czasem pijana, czasem nie, na zajęcia do szkoły muzycznej, jakby cały czas coś się...

Zażywając to wszystko, ja się całkiem zmieniłem. Byłem całkiem innym człowiekiem. Te moje wartości się całkiem zmieniły. Ale dzisiaj będąc trzeźwy, kontynuuję to. Po prostu robię to, co lubię. Rozwijam się w wielu dziedzinach, żeby odbić sobie ten stracony czas. Po to też trzeźwię, żeby się rozwijać. Tak to u mnie było. Ja powiem tak, że kurde, tak jak was słucham i o tych marzeniach, to nie wiem. Trochę jest to smutne, co powiem, bo ja chyba pod koniec picia i w ogóle nie miałem w ogóle żadnych marzeń chyba. Jak byłem mały, to owszem. Ja tak już powiedziałem bardzo wcześnie, że gdzieś wszedłem w nauki w różne...

Używki. Miałem jakiś tam, jak normalny człowiek chyba, żeby założyć rodzinę, nie wiem, mieć jakiś fajny dom, samochód. Piłkarzem chciałem być, ale niestety na pewnym etapie mojej kariery koledzy i osiedle było ważniejsze, nie? Jak pojechałem na zgrupowanie, to stwierdziłem, że ja rezygnuję, bo ja muszę do kolegów, nie? To też pokazuje moc i obsesję, kurde, tego uzależnień. Mi się jarać po prostu trawę chciało, nie? I tyle. I dlatego zrezygnowałem z tego, ale... Wiecie co? Mi tak przyszła jedna myśl do głowy, że Ja jak słyszałem nieraz, czy czytałem w naszej książce gdzieś o anonimowi alkoholicy i ich historii o osobiste ludzi, że na meetingach słuchałem doświadczenia, że nieraz ktoś miał, że ja już się więcej nie napiję, ja już nie mogę, ja już nie chcę pić i coś tam. Ja tak nie miałem, bo ja cały czas piłem.

Albo ćpałem, nie? Tylko, że ja miałem coś takiego bliżej mi nieokreślonego, takie poczucie w środku, że ja nie chcę tak żyć, że ja bym chciał gdzieś to zmienić i żyć normalnie, Nie wiem jeszcze jak, ale gdzieś w głębi siebie wierzyłem w to, że coś się takiego wydarzy, że będę normalnie żył. Chyba największym moim marzeniem była taka normalność. Powiem tak, że jak byłem na jednej z terapii, ja też doszedłem do takiego wniosku, że przeżywanie emocji na trzeźwo i doświadczanie życia na trzeźwo Nie chcę przeklinać, ale mam większe pieprzęcie niż najlepsze dragi, nie? Ja tak naprawdę dopiero kiedy przestałem pić, kiedy zacząłem się zdrowieć tak naprawdę we wspólnocie, zacząłem marzyć, zacząłem spełniać swoje małe takie skryte marzenia, zacząłem znajdować nowe doświadczenia, w sensie zajawki jakieś, zacząłem chodzić po górach, nie?

Drobne takie rzeczy, bo Dlaczego? Bo jest to do zrobienia. Jak piłem, to ja tylko marzyłem chyba gdzieś. Nic z tym nie robiłem po prostu, bo to było takie przelotne tylko. To była taka iluzja. Akcja zamiast coś robić, zamiast tylko siedzieć w swojej głowie i myśleć. To była iluzja. To było podbicie sobie, że ja jestem przegość. Tak naprawdę nie było za tym żadnego działania, bo ważniejsze było picie albo ćpanie. Ty dalej studiujesz tę muzykę? Dalej się w tym kierunku uczysz? Powiedz mi, jak ty zrealizujesz swoje marzenia teraz? Tak, o matko, to jest temat, to jest temat. Dużo jest do gadania, bo ja studiuję teraz dwa kierunki dziennie, muzykologię i rytmikę.

Jak je znaleźć na przykład? Wiecie co, ja myślę, że to co, jak tu Kamil powiedziałeś, ja uważam, że nie ma co się zniechęcać, jeżeli trafi się na grupę, gdzie na przykład mi nie odpowiada, to jest ważne. Ja miałem ten dar, żeby ...tej desperacji, więc ja chodziłem po prostu, bo ja tak bardzo pragnąłem nie pić, nie? Ja na pierwszym swoim mityngu zewnętrznym, bo gdzieś byłem na terapii, na detoksie jak byłem, były też mityngi, ale ja po prostu płakałem, nie? I mnie to puściło, ale wiecie, co ja powiem o jednej rzeczy, że w tym roku odbyła się pierwsza konwencja ludzi młodych w AA, tak zwana POLIPA, czyli Polish Young People, I to była pierwsza konwencja. Chodziło o to, żeby ci ludzie młodzi mogli się spotkać. Było takie miejsce w Małopolsce, w Tęczynie dokładnie, gdzie ci ludzie się spotkali i wymieniali się nawzajem doświadczeniami.

Ja dzisiaj już jestem jakiś czas w tej wspólnocie i widzę, że tych ludzi młodych naprawdę jest dużo. W Internecie tak samo jest Grupa Młodość, Grupa JAS przez Y pisana i 2S. Są też ludzi młodzi. Grupa Tęcza tak samo, tam też jest dużo ludzi młodych. Także naprawdę, jeżeli ktoś chce, to może znaleźć. I ci ludzie młodzi są. Ja miałem czasami takie myśli, że... Wiecie co, no... Inaczej, stereotypów o wspólnocie nie miałem, bo ja nie myślałem o tym. Ja byłem tak zdesperowany, że jak gdyby mi kazali, nie wiem, tira marchewek obierać, to bym to robił. Ale ja miałem takie myśli, co ja tu robię, że tu są sami gdzieś starzy ludzie, że tu mogliby być moim dziadkiem, babcią, kurde, czy coś, ale... Ale ja po prostu chciałem nie pić i zostałem, nie? Dzisiaj jest mnóstwo takich, mnóstwo ludzi młodych, nie?

Możemy je znaleźć właśnie też w internecie. Zachęcamy na wchodzenie na stronę www.aa24.pl i tam możecie znaleźć właśnie też jest kalendarium, gdzie możemy znaleźć różne właśnie takie imprezy, na które możecie przyjść i spotkać tam różnych ludzi. I same te meetingi, nie? Te wasze okrzyki, których nie ma na normalnych meetingach, tak? To dla mnie były fantastyczne, naprawdę bardzo fajne, nie? I widać po waszych wypowiedziach, jak wcześnie dzisiaj ludzie zaczynają, nie? Ja nie piłam w wieku trzynastu lat. Wiecie, o co chodzi? Nie ćpałam w wieku trzynastu lat.

Jeszcze coś o Bogu mi mówią. Jezu. Ale zadałam sobie pytanie, czy jakieś te moje uprzedzenia, czy wiek tych ludzi ma mi odebrać szansę na trzeźwe życie? No i gdzieś tam zaczęłam szukać w innych miejscach i te młode osoby naprawdę znalazłam swoje miejsce po prostu we wspólnocie. Jestem super szczęśliwa i tego też wam życzę. Dzięki. Dzięki, Ale. Mam na imię Kamil, ja też bym chętnie coś dodał do tego. Przede wszystkim chciałbym wam powiedzieć, że koniec picia to nie koniec życia. Także u mnie się gdzieś tam wydawało właśnie, że jak przyjdę, trafię do wspólnoty, To już faktycznie, kurczę, w ogóle mi powiedzieli, że ja do końca życia mam nie pić, co nie?

I tak jest po prostu, bo ja miałem poczucie takie, że to wewnętrzne pragnienie, niepohamowana chęć napić, a będzie mi to wyszło cały czas. Ale to minęło. To ja też korzystałem z terapii trochę, później gdzieś zacząłem pracę na tym programie i to działa, jeśli ja działam i to mija. To już się zmieniło. Druga rzecz. Kiedyś przeczytałem w naszej książce, że znajdziesz tutaj przyjaciół na całe życie. Ja w to nie wierzyłem, bo ja myślałem, że ci ludzie z ulicy to są moi przyjaciele, a tak naprawdę czas, w którym przestałem pić zweryfikowało tych ludzi, znajomych. Oni się odsunęli, ja z niektórych zrezygnowałem, bo nie było to prawdziwe poniekąd. I tak. I tak naprawdę we wspólnocie mam mnóstwo znajomych. Normalnie to jest masakra. Większość mojej książki telefonicznej to są alkoholicy.

Pokazano wszystkie 21 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.