Mentionsy Mentionsy
Pod Zielonym Smokiem
Pod Zielonym Smokiem

Odcinek 128 - Szukamy wejścia do Morii

20.03.2026 ·1 godz 10 min · 1 rozdział · 1 sponsor

Drużynie przyjdzie wędrować przez całkowicie odmienione tereny. Niegdyś była tu droga i strumień. Aktualnie mamy dziwnie, ciche pustkowie. Czy uda im się odnaleźć Wrota Morii? O tym wszystkim w 128-tym odcinku podcastu, drugim z pięciu w których analizujemy rozdział “Wędrówka w Mroku”.Wspieraj Gospodę na Patronite - https://patronite.pl/podzielonymsmokiemDołącz do Discorda - https://discord.gg/GTGN7Drg2T

Tak, ale samo słowo jest takie, przypomina imię, dlatego chyba to pierwsze tłumaczenie Skibniewskiej tak nam sugeruje, bo też odmiana Dimrila, Dimril, Dimrilowi pasuje bardzo. Tak, tak, dokładnie, jest takie, jakby pasuje do imienia krasnoluda, prawda, żeby mógł być krasnolud jakiś. Także to jest niebezpieczne, nie wiedząc wszystkiego można popełnić błąd i mówić właśnie w ten sposób. Dobrze, tyle jeśli chodzi o ogłoszenia, tyle jeśli chodzi o wstęp. Mamy dzisiaj troszkę oczywiście tekstu jak zawsze, a na koniec bardzo dużą i bardzo ciekawą wstawkę o jednym z najbardziej widowiskowo opisanych miejsc w Śródziemiu, Wrota Morii, prawda, które są... Tego się obawiałem, rzekł Gandalf. Nie były to zwyczajne wilki szukające żeru.

Gdy stanęli na stoku, gotowi do wymarszu, blade słońce oświetliło wierzchołki gór. Musimy dojść do bramy przed zachodem słońca, oznajmił Gandalf, bo inaczej wcale do niej nie dotrzemy. Wprawdzie to niedaleko, lecz droga może się wydłużyć, tutaj bowiem Aragorn już nas nie poprowadzi. Rzadko gościł w tym kraju, ja zaś tylko raz byłem pod zachodnim murem Morii wiele lat temu. To tam, powiedział wskazując na południowy wschód, gdzie zbocza gór opadały stromo. W dali majaczyły niewyraźnie nagie urwiska, nad którymi wyrastała ogromna szara ściana. Jak może niektórzy z was zauważyli, po zejściu spod przełęczy poprowadziłem was na południe, a nie z powrotem do punktu wyjścia. W ten sposób mamy teraz do przejścia parę mil mniej, ale musimy się spieszyć.

Idziemy! Tak, więc wpierw jeszcze, Kasia, wróćmy na chwilę i zatrzymajmy się na chwilę przy tych wilkach, o których było bardzo dużo mowy w poprzednim odcinku, ze świetnymi efektami Nikodema. Ale to, co się wydarzyło po zakończeniu walki, a w zasadzie też teraz nad ranem, kiedy drużyna o wschodzie słońca się zaczyna zbierać, jest bardzo dziwne, ponieważ po wilkach nie ma żadnych śladów. Tak, wszystkie truchła wilków zniknęły. Jest tylko ta jedna spalona strzała, o tym mówiliśmy... Grot został zniknięty. Tak, właściwie grot został. No i tutaj Gandalf potwierdza, że nie były to zwyczajne wilki szukające żeru, ale jacyś szpiedzy, przeciwnicy nasłani

To jest tak dziwne, że takie wzbudza niepokój, prawda? W drużynie, w Gandalfie też. Tak, bo można się zastanawiać czy to im się przewidziało, ale z drugiej strony to niebezpieczeństwo było realne, tak? Więc musieli się bronić, był ogień, był hałas, było wycie tych wilków, one skakały na nich, tak? Więc no... Tyle akcji, ciężko było sobie to tylko wyobrazić albo mieć takie grubowe złudzenie, że coś się wydarzyło. No i też chociażby Boromir czy Aragorn w momencie, kiedy faktycznie mieczem cieli przeciwników, no to czuliby gdyby trafiali, nie wiem, w pustkę, że to jest tylko widmo, prawda? Odcinek 128 – Szukamy wejścia do Morii.

Pogoda jest piękna i ta widoczność właśnie jakby miała ułatwić komuś szpiegowanie. Więc tutaj znowu jakaś ta trzecia siła działa. To nie jest pierwszy moment, kiedy mamy takie coś w tekście. Ale ten poziom szczegółów, jeśli chodzi o opisy Tolkiena, tutaj mamy np. Wiedrę zmienił się z północnego na północno-zachodni. Niewielka zmiana, prawda? Dziękujemy profesorze za ten szczegół, to jest bardzo istotne. Tak, dokładnie. Dobrze. No i słuchajcie, Gandalf mówi, że muszą dotrzeć dzisiaj, ponieważ najprawdopodobniej te ataki będą się nasilały, więc nie ma czasu do stracenia.

Wyruszają. Tym razem będzie przechodził Gandalf, ponieważ jak to powiedział... Aragorna w tej części Śródziemia nie było, nie zna tego miejsca. Tak, no i wskazał na Szarą Ścianę ponad Urwiskami, która najprawdopodobniej była właśnie miejscem, gdzie potencjalnie jest brama do Podziemi, do Morii, do Khazad-dûm. No i powiedział też jeszcze Gandalf, że przeczuwając, że taka droga będzie niezbędna albo jedyna możliwa, schodząc z Karadasu, poprowadził ich właśnie bliżej tej bramy Morii, więc oszczędzili trochę czasu w tym momencie. Ale nadal mieli sporo do przejścia. Mieli sporo do przejścia, tak. Długi fragment, który pominiemy. W ramach tego fragmentu, no przede wszystkim Boromir wyraża tutaj swoje na początku wątpliwości, czy nie jutną w pułapce między ścianą a urwiskiem, ścianami urwiska, a wilkami, które ich ścigają, prawda, bo zakładamy, że Boromir zakłada, że znalezienie bramy nie będzie takie super łatwe.

No i dalej, no Gimli szedł z czarodziejem jako z przodu. Kolejność się zmieniła, tym razem Aragorn wylądował na końcu inaczej niż było w pierwotnie, kiedy dwaj przewodnicy Aragorn i Gandalf szli na początku, a zamykał wszystko Legolas. Tak, tutaj w Gimli widać, że jakby pali się do znalezienia tej legendarnej siedziby i wejścia. No i jak chcieli tam trafić? Szukali potoku i starej drogi, która prowadziła kiedyś do tej bramy. I powiemy wam parę słów o potoku. Potok nazywał się Sirannon i wiemy na pewno, że wypływał z okolicy zachodniej bramy Morii, czyli miejsca docelowego, gdzie drużyna się udawała. Po przepłynięciu pierwszego fragmentu terenu otwartego spadał takim dziesięciometrowym wodospadem i później wzdłuż drogi do dawnej stolicy regionu, do Ost i Nedhill.

U Skibniewskiej mamy przetłumaczone jako woda spod wrót, u Łozińskiego potok spod bramy i u Frąców strumień, bramy. To będzie w kolejnym fragmencie, bo słyszymy to. No i teraz Gandalf prowadzi, no Gandalf z Gimlim, który tutaj się pali na przód, prowadzi kompanię i Gandalf mówił, że był tutaj, prawda? Już dlatego Aragorn z kolei nie. Dokładnie. I kiedy był Gandalf tutaj, wiemy dokładnie bardzo, albo może prawie bardzo dokładnie. Było to jakieś 170-180 lat temu, ponieważ Gandalf przeszedł przez Morię szukając Traina. Po tym jak Train wyruszył samotnie, acz był na pociągu z współplemieńcami, a Doc ostatecznie wylądował samotnie i nie mogli go znaleźć i zaczęto go szukać, wtedy właśnie dołączył do tych poszukiwań Gandalf.

Trajn wyruszył w 2845 roku, natomiast w 2850 został znaleziony przez tego samego Gandalfa w podziemiach Dol Guldur, czyli w ciągu tych pięciu lat pomiędzy 2845 a 2850 Gandalf musiał przejść przez Morię, żeby Wszystko się chronologicznie nam zgadzało. W tym czasie właśnie musiał tam być. Dobra, wracamy do naszych wędrowców. Znowu zrobiło się sucho, cicho, nieprzyjemnie, tak? Jałowy teren, prawda? Troszkę. Jeszcze to słońce takie wyraźne i palące. No i Gimli na sam koniec nieczytanego fragmentu znalazł w końcu korytus Trumyka. Posłuchajcie kolejnego fragmentu.

— Nareszcie! — zawołał Gandalf. — Tutaj więc płynie potok Sirannon, on dziś zwany Strumieniem Bramy. — Ale co się stało z wodą? — Dawniej potok był wartki i głęboki. — Chodźcie, musimy się spieszyć, już jesteśmy spóźnieni! Wszyscy mieli poobcierane nogi i byli zmęczeni, ale przez wiele mil brnęli niestrudzenie krętą, wyboistą ścieżką. Słońce zaczęło chylić się ku zachodowi. Po krótkim popasie i po spiesznym posiłku znów ruszyli w drogę. Przed nimi majaczyły góry, ale ścieżka biegła o głębokim wąwozie, z którego widzieli tylko najwyższe grzbiety i dalekie wschodnie szczyty. Wreszcie doszli do ostrego zakrętu. Droga, która dotąd wiodła na południe między korytem strumienia a stromizną po lewej stronie, skręcała znów prosto na wschód. Za zakrętem zobaczyli ścianę skalną, wysoką na nie więcej niż 10 jardów, o nierównej, wyszczerbionej krawędzi.

Szeroką szczeliną, wyżłobioną niegdyś przez wodospad, ściekała skąpa stróżka. Rzeczywiście, wszystko się zmieniło, powiedział Gandalf. Ale bezsprzecznie dotarliśmy we właściwe miejsce. Oto wszystko, co pozostało po wodospadzie schodów. O ile dobrze pamiętam, z boku znajdowały się stopnie wykute w skalę, a główna droga skręcała w lewo i zakosami wspinała się na skarpę. Za wodospadem aż do murów Morii ciągnęła się dolina. Płynął nią Siranon, a obok znajdowała się droga. Chodźcie, zobaczymy, jak to teraz wygląda. No i strumień zniknął. Tak, no nie tak łatwo ukraść strumień, ale no można. Jak można księżyc, to strumień też ma.

Zobaczymy, czy już się domyślać, co się stało ze strumieniem, to za chwilę. Ale no mamy takie poczucie zagrożenia, czuć tutaj już w tym fragmencie potęgowane przez te wyzwania do pośpiechu. Tak, Gandalf jeszcze właśnie nie ułatwia, nie? Tym ciągłym pośpiem, ale wiadomo, że musi. Gandalf raczej się nie szczypie, w sensie nie przyjmuje się, czy może kogoś zestresować, czy nie. Dokładnie. Więc oni już cały dzień idą, robi się popołudnie, a to jest styczeń. Więc szybko słońce zachodzi, prawda? Pamiętajmy. No krótka przerwa i idą dalej. No i doszliśmy do tej skalnej ściany w końcu, gdzie kiedyś był wodospad schodów, tak był nazwany, czyli taka bardziej kaskada podejrzewać można, wodospad potoku Sirannon, no a teraz został tylko w zasadzie stróżka delikatna, prawda? Jak opisane jest 10 yardów wysokości tej ściany, no to jest niecałe 10 metrów, ponieważ yard to 3 stopy, czyli 91,5 centymetra mniej więcej, więc niecały metr, prawda?

Czyli to jest tam, powiedzmy, 9 metrów z kawałkiem niewielkim. No i jak tutaj Gandalf zasugerował, kiedyś tutaj była droga, która właśnie prowadziła schodami, muszą je znaleźć. A to, co jest za schodami, to najprawdopodobniej dolinka, która ciągnie się aż do bramy i tam, środkiem tej dolinki, w zasadzie na wprost, ze schodu na zachód, płynie strumyk, powinien płynąć strumyk i wzdłuż niego powinna iść droga. Tak to wyglądało w momencie, kiedy Gandalf był tu ostatni raz. Nie czytamy krótkiego akapitu, w ramach tego akapitu no Gimli szybko znalazł stopnie i pierwszy wbiegł na górę, prawda? Okazuje się, dlaczego strumyk nie płynie. Dokładnie.

Strumyk został przegrodzony, została zrobiona tama na końcu i powstało jezioro. Jezioro było nieruchome, nie odbijało światła. Takie dziwne reakcje, znaczy zachowanie. Był zachód słońca, więc powinno się tak chyba mienić. Więc mieli takie poczucie takiej dziwnej grozy. Nienaturalność tego miejsca. Tak, dokładnie. Bramę oczywiście nie było widać, nawet jeśli wiedzieliby gdzie jest, najprawdopodobniej nie byliby w stanie jej odróżnić od reszty czy też, bo robiło się już ciemno i było daleko. Co dalej? Kolejny fragment, posłuchajcie. Oto ściany Morii, rzekł Gandalf wskazując na drugą stronę jeziora.

Właśnie tutaj, ongi, znajdowała się brama. Drzwi elfów. Na końcu drogi z Holinium, którą przeszliśmy. Ale droga jest zaterasowana. Nikt z nas, jak sądzę, nie chciałby pod koniec dnia wejść w tę posępną wodę. Spróbujmy ją ominąć, zaproponował Gimli. Trzeba wspiąć się główną ścieżką i zobaczyć dokąd nas poprowadzi. Nawet gdyby nie było jeziora, nie wciągnęlibyśmy obliczonego kucyka po schodach. Z tego samego powodu nie możemy wlec biednego stworzenia do kopalni, powiedział Gandalf. Droga pod górami jest ciemna, pełna wąskich i stromych przejść, których kucyk nie zdoła pokonać, nawet jeśli nam uda się ta sztuka. Biedny stary Bill, zawołał Frodo. Nie pomyślałem o tym. Kto na to powie sam?

Bill wiernie nam towarzyszył i żal mi, że trzeba go będzie porzucić, odparł Gandalf. Gdyby to ode mnie zależało, nie zabierałbym ani tylu bagaży, ani żadnego zwierzęcia, a zwłaszcza tego, które sam tak bardzo polubił. Od samego początku bałem się, że będziemy zmuszeni iść tą właśnie drogą. Dzień zbliżał się ku końcowi i gwiazdy zaliściły zimno nad zachodzącym słońcem, gdy wspięli się na zbocze i zeszli nad brzeg jeziora. W najszerszym miejscu miało ono najwyżej paręset yardów. W gasnącym świetle nie mogli dojrzeć jak daleko sięga na południe, ale północny brzeg znajdował się nie dalej niż pół mili od nich. Tam, między kamienistym wałem zamykającym dolinę, a skrajem wody, biegł pas równej ziemi.

Wędrowcy ruszyli drwawym krokiem, bo jeszcze kilka mil dzieliło ich od miejsca po drugiej stronie jeziora, do którego zmierzał Gandalf, a przecież musieli jeszcze znaleźć bramę. Tak, znaleźli. Też jeszcze nie znaleźli. No ściany Morii, to Gandalf jakby sugeruje. Ale jeszcze nie było bramy, no i zastanawiają się jak do niej dojść, do tych ścian Morii. Gandalf sugeruje, żeby omijać wodę. Czyli muszą obejść dookoła to jezioro z którejś strony, prawda? Przypomnijmy tak jeszcze, żebyśmy mieli jasność. Oni podchodzą do bramy Morii, która jest oczywiście umieszczona w zboczach gór mglistych.

Natomiast po wschodniej stronie konsekwentnie od samego początku we wszystkich wersjach tego rozdziału zawsze była tylko jedna i to była główna brama Morii, ponieważ jakby najważniejsza część Morii znajdowała się bliżej wschodniej bramy. Natomiast w tej zachodniej to było tylko przejście, które w zasadzie w większości biegło przez tereny kopalniane. Dowiemy się o tym z następnych odcinków, bo wejdą do tej Morii, wejdą. To spoiler mały. No i Gimli sugeruje, żeby obejść i tutaj jakby próbują odmierzyć dystans, stąd będzie szybciej, zanim do tego dojdziemy, ale też Gimli sugeruje, że Kusyka raczej nie namówią do wejścia do Morii albo przynajmniej na razie nie wciągną go na te schody, prawda? Tak, on dotarł aż tutaj, już nie mówiąc o tej próbie na Caradrasie, więc jest zahartowany i widać, że jest takim sprawnym kocykiem, więc może by jakoś tam dotarł, ale Gandalf potwierdza, że nawet jeśli

No, być może. Jedyny bagaż, jaki by niósł, to by było jego własne sianko. Więc przydatność przy tym momencie byłaby niska. Tak, no i ale tutaj zaraz Frodo się włącza, bo się boi reakcji sama, prawda? Wie, że już sam się związał bardzo mocno z tym zwierzęciem. Tak, i Gandalf przyznaje, że od początku był przeciwny kusikowi i bagażom. I zwłaszcza przez to, że tak, to przez to emocjonalne przychudzanie, bo podejrzewał, że trafią do Morii. Tak, no i słuchajcie, w kolejnym fragmencie tego czytanego przez nas przed chwilą kapitu mamy troszkę o tym jeziorze. Wiemy, że w najszerszym miejscu miało kilkaset yardów. Najszersze miejsce, czyli właśnie ze wschodu, z zachodu na wschód, tak, czyli w kierunku, w którym oni mieli się poruszać, kilkaset yardów, no to automatycznie jest też kilkaset metrów, czyli jakby bardzo ogólne stwierdzenie.

30:26 · Patronite 6

Ostatni blask zachodu przysłoniły chmury. Gandalf naglił, narzucając ostre tempo i wszyscy spieszyli za nim co tchu. Dotarli do pasa suchej ziemi między jeziorem a urwiskami. Był wąski, zasłany kamieniami i ułamkami skał, ale znaleźli przejście pod samą stromizną i szli, trzymając się jak najdalej od czarnej wody. Milion dalej zobaczyli przy brzegu ostro krzewy. Pnie i martwe konary butwiejące na płyciznach przypominały szczątki żywopłotu, który niegdyś musiał osłaniać drogę przecinającą zalaną dolinę. Bliżej urwiska rosły dwa wciąż silne, strzeliste drzewa. Frodo zdumiał się, bo nigdy w życiu nie widział ani nawet sobie nie wyobrażał wyższych ostrokrzewów. Ich wielkie korzenie sięgały od skalnej ściany pod samą wodę.

Zasłonięte przez wysokie urwiska ze szczytów schodów wyglądały jak zwyczajne krzewy, ale w rzeczywistości strzelały wysoko w niebo. Nieruchome, ciemne i milczące. Rzucały długie cienie, stojąc jak filary strzegące kresu drogi. Nareszcie jesteśmy, oznajmił Gandalf. Tutaj kończy się Elfia Droga z Hollinu. Ostrokszew był symbolem mieszkańców tej ziemi. Posadzili więc tutaj te drzewa, aby oznaczyć granice swoich włości, bo za czasów ożywionych kontaktów z władcami Morii zachodnia brama im głównie służyła. Było to w szczęśliwych czasach, kiedy więzi i przyjaźni łączyły różne rasy, nawet krasnoludów i elfów. No, co tam się wydarzyło?

Tak, no mamy tą wodę, ten strumek, który zmącili wywołuje reakcję na samym jeziorze. Mamy jakiś świst, plusk, zwróćcie uwagę jak mamy opisane znowu dźwięki i odczucia. Różne zmysły, prawda? To, jak on działuje na... Kręgi na wodzie, bulgotanie. Bulgotanie jest ciekawe, nie? Ale tak jakby potem to się urywa i ten wątek zostaje tak jakby... Coś się stało, ale dobra, idziemy dalej. Gandalf zmusza do przyspieszenia. No i w końcu dotarli pod Urwisko. Tak, czyli została im taka w zasadzie wąski pas ziemi pomiędzy Urwiskiem a jeziorem. Starali się trzymać jak najdalej od wody. No i mile dalej mniej więcej, czyli półtora kilometra, jeden, sześć kilometra, zauważyli linię Ostrokrzewów.

Ostrokrzew to oczywiście symbol tej krainy, symbolu Holinu, symbol regionu. A to, co zauważyli w pierwszym momencie, to była pozostałość po drzewach, które niegdyś rosły wzdłuż drogi. I to jest częsty zabieg, prawda? Starsze drogi często były właśnie Wzdłuż nich rosła linia drzew, prawda, więc to takie typowe i tu akurat rosły ostrokrzewy, ponieważ było to naturalne drzewo w tym rejonie. A chwilę później zauważyli dwa ogromne ostrokrzewy, wysokie i milczące, fajny bardzo opis tych drzew i no i po nich poznali, że to był koniec, to jest to miejsce, gdzie powinna być potencjalnie brama do Morii, brama elfów. Tak, Gandalf potwierdza, że dotarli i mówi, że to właśnie jest zakończenie tej dawnej drogi, kiedy rody w Śródziemiu żyły w przyjaźni nawet elfy i krasnoludowie.

I to jest nawet fajnie ukazane w nieszczęsnym serialu, który wzbudza wiele kontrowersji Amazonu, prawda? Tam ta współpraca była. Tak, wiadomo, tam wszystko jest tak bardzo przyspieszone, że na przestrzeni dwóch odcinków przejezdnia kończy, ale no to tak nie było. Ta przejezdnia elfów z kosmonodami trwała... Do końca w zasadzie, nie? Do upadku regionu. Tak, tak, właściwie większość drugiej ery, więc... Ale tak, jest całkiem fajnie wskazana. No ale tutaj wspomnienie tego tematu, a teraz pominiemy takie dwa fragmenty, ale wspomnienie tego tematu przez Gandalfa tutaj wywołuje dyskusję między Gimlim a Legolasem, którzy oczywiście oboje twierdzą, że to nie z ich winy przyjaźń ta ustała, ani z winy krasnoludów, ani z winy elfów, tutaj taka sprzeczka,

Ale Gandalf obu ich sprowadza do parteru, mówi, że wina jest po obu stronach i proszę mi się już tu nie kłócić. Dokładnie. Historia właśnie kontaktów elfów z krasnodami wzajemnie jest dosyć długa, prawda? Wiemy o tym właśnie od I Ery, w zasadzie od elfów z Belegostu i Nogrodu. W Beleriandzie, no właśnie po tym co mówiliśmy już Casa Duma Region, no Elrond i Thorin są doskonałym przykładem współpracy, prawda? Całkiem skuteczne. Gimli i Legolas będą kolejnym, prawda? Tak, no i tutaj Gandalf rozporządza dalej w ramach tego nieczytanego fragmentu, drugiego akapitu w tym fragmencie, Gandalf rozporządza zadania, czyli mają przygotować wszystko co się da, przesortować sobie rzeczy i tu sugeruje, że nie spodziewa się zimy po drugiej stronie.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.