Mentionsy Mentionsy
Piekło jest tu
Piekło jest tu

PIEKŁO JEST TU #192. Wszystko dla przyjaciela

18.09.2025 ·50 min 23 s · 7 rozdziałów

W marcu 2001 Emil miał dziewiętnaście lat i całe życie przed sobą. Miał na to życie plan, choć bardzo ogólny. Żeby jednak mógł żyć tak, jak zawsze chciał, potrzebował czegoś, czego zdobycie we własnym zakresie było wtedy jeszcze nieosiągalne. Co zrobił ten uśmiechnięty, przeciętny chłopak, by osiągnąć swój cel? Kto mu w tym pomógł?Źródła:https://docs.google.com/document/d/1X5NCjIbN3nYGDQNEoJBXdTgxgqybu22ORg7se5FcnTE/edit?usp=sharing

0:00 · Wprowadzenie i opowieść o Emilu 6

Każdy z nas ma różne twarze i to zupełnie naturalne. Inni jesteśmy wśród obcych, inni w gronie znajomych, a jeszcze inni przy najbliższych. Te różne oblicza sprawiają, że każdy postrzega nas trochę inaczej. Czasem wydaje nam się, że kogoś znamy naprawdę dobrze. Spędzamy z nim tyle czasu, że nie dopuszczamy do siebie myśli, iż mógłby coś przed nami ukrywać. A jeszcze trudniej uwierzyć, że może udawać kogoś, kim wcale nie jest. A kiedy tak naprawdę jesteśmy sobą? Przy tych, którzy dają nam swobodę? A może wtedy, gdy czujemy nad kimś przewagę? Historia, którą chcę dzisiaj opowiedzieć, jest pozornie zwyczajna, a jednak nieoczywista.

To opowieść o młodym człowieku, który cieszył się powszechnie dobrą opinią. Zwykły, przeciętny wręcz chłopak z uśmiechem, który niemal nigdy nie znikał z jego twarzy. Co jednak kryło się za tym uśmiechem? Jakie pragnienia i plany skrywał głęboko w sercu? Zapraszam do wysłuchania dzisiejszego odcinka. Drezdenko. Małe, niespełna dziesięciotysięczne miasteczko położone w województwie lubuskim w odległości około 40 km od Gorzowa Wielkopolskiego. Tam, w domu jednorodzinnym, mieszkała czteroosobowa rodzina. Rodzice oraz dwójka ich dzieci. Maria wraz z mężem, którego imienia niestety nie znamy, najpierw doczekała się córki, a najwyżej kilka lat później na świecie pojawił się syn małżeństwa,

który otrzymał imię Emil. Rodzina wydawała się być zgrana i zgodna, na tyle na ile to było możliwe, bo głowa rodziny pracowała w terenie i rzadko pojawiała się w domu. W zależności od źródeł ojciec albo pracował jako marynarz, albo był współwłaścicielem dużej firmy transportowej, której siedziba znajdowała się w jakimś dużym mieście i mężczyzna musiał tam przebywać, żeby wszystko nadzorować. W każdym razie, czy był marynarzem, czy poważnym przedsiębiorcą, w domu bywał raz na kilka tygodni. Dziećmi i domem opiekowała się jego żona Maria. Ale kobieta, poza tym, że była bardzo oddana swojej rodzinie, to pracowała także zawodowo. Była nauczycielką w Zespole Szkół w Drezdenku.

Bardzo dobrą zresztą, o opinii jak najlepszej zarówno wśród kadry pedagogicznej, jak i uczniów szkoły. Maria bardzo sprawnie gospodarowała swoim czasem, bo mimo pracy na pełen etat bardzo dobrze prowadziła dom oraz zawsze starała się być na bieżąco w sprawach swoich dzieci, czyli córki i syna. Była wobec nich opiekuńcza, troskliwa, zwłaszcza jeśli chodzi o ich edukację. Kobieta chciała, by oboje wykształcili się i zdobyli dobry zawód. Może z pracy nauczyciela nie ma i nigdy nie było wielkich pieniędzy, ale za to praca męża i ojca zapewniała tej rodzinie stabilny, a wręcz bardzo dobry dochód. Z tego względu dzieci małżeństwa miały po prostu więcej niż ich rówieśnicy.

Mogły sobie pozwolić na spełnianie swoich zachcianek, na zagraniczne wycieczki, na pewne dobra materialne, które mogą uchodzić za luksusowe. Na przełomie lat 90. i 2000. posiadanie telefonu komórkowego przez nastolatków wciąż jeszcze nie było takie popularne. Tak samo jeśli chodzi o własny samochód. A Emil, który w 2000 roku stał się już pełnoletni, miał obie te rzeczy. Jego siostra wówczas nie mieszkała już na stałe w domu rodzinnym, a najczęściej przyjeżdżała do niego czy to na weekendy, czy na jakieś święta, albo po prostu w dni wolne od nauki. Bo młoda kobieta była już wtedy na studiach, które podjęła w jednym z większych miast, ale nie wiadomo w którym mieście konkretnie.

W 2000 roku albo te studia kończyła, albo już je ukończyła. Z tego co podają źródła wynika, że nie zdołała jeszcze znaleźć odpowiedniej dla siebie pracy i może też właśnie z tego powodu pojawiała się w Dresdenku częściej niż zwykle. Nie miała po prostu żadnego konkretnego zajęcia czy zobowiązania w mieście, w którym zamierzała osiąść na stałe i dlatego przyjeżdżała w rodzinne strony. I to jest właściwie wszystko co o niej wiemy. W tym czasie Emil przygotowywał się do matury. We wrześniu 2000 roku rozpoczął naukę w klasie maturalnej, a w maju 2001 roku miał podejść do tego egzaminu. Uczył się w liceum w zespole szkół, w którym od 30 lat nauczycielką była jego mama Maria.

5:00 · Rodzina i przyjaciółka Emila 7

Kobieta co prawda w tamtym czasie przeszła już na emeryturę, bo wówczas miała 52 lata, ale jako że nie potrafiła się obejść bez pracy, to w szkole uczyła jeszcze wiedzy o społeczeństwie. I o ile sam Emil nie do końca przywiązywał wielką wagę do nauki, to jego mama bardzo chciała, by z każdego przedmiotu dostawał chociaż przyzwoite stopnie. A żeby tak było, kobieta zapewniała synowi dodatkowe zajęcia, czyli korepetycje z głównych przedmiotów, czyli z polskiego i z matematyki. Tak, aby syn lepiej mógł przygotować się do matury. Nie można o Emilu powiedzieć, że był kiepskim uczniem, ale też nie był bardzo zdolny. Nie wyróżniał się na tle swojej klasy.

Chociaż zgłaszał się dobrowolnie do odpowiedzi, na lekcjach był aktywny, chętnie odpowiadał na pytania, podchodził do tablicy, to jego wiedza i umiejętności były na poziomie przeciętnym. Jako ogólnie przeciętnego określali go nauczyciele, którzy mieli z nim styczność Nikomu nie zapadł w pamięć jakoś szczególnie. Nie widziano w nim wielkiego potencjału. Stopnie jakie uzyskiwał były po prostu przeciętne, nawet niedobre. Głównie oceniano go na trójki, a zdarzało się, że zgarniał kilka dwójek. Sam Emil nie przejmował się ocenami. W jego opinii nie one były najważniejsze. Mama jednak starała się syna zachęcać do tego, by te słabsze stopnie poprawiał.

Nie ingerowała w to jednak bardzo mocno, tzn. do niczego syna nie zmuszała. Nie wybuchały na tym tle żadne kłótnie. Maria była zarówno cierpliwa, jak i wyrozumiała, ale nie da się ukryć, że zależało jej na tym, by jej syn uczył się, jeśli nie najlepiej, to co najmniej dobrze. Chciała też, by chłopak na maturze, oprócz podstawowych przedmiotów, zdał też jakiś dodatkowy. Emil wybrał sobie historię, z której był całkiem dobry, choć też się nie wyróżniał. Jego mama często pomagała mu w nauce, tzn. opowiadała mu jakieś ciekawostki, sprawdzała jego wiedzę, a więc uczyła się razem z nim. Wspierała go tak, jak umiała. Nie nachalnie, ale z zaangażowaniem.

Bo tak naprawdę Emil nigdy mamie nie zakomunikował otwarcie, że nauka nie jest jego priorytetem. Dla Emila ważniejsze niż bycie dobrym uczniem było bycie dobrym kumplem. Jak tworzył jakieś znajomości, to trwały one wiele lat. Miał kilku przyjaciół, z którymi trzymał się od dzieciństwa. Jednego, Rafała, poznał jeszcze w szkole podstawowej. Między nastolatkami były dwa lata różnicy, więc w młodym wieku może to być pewnego rodzaju przepaść. Ale nawet gdy Emil skończył już podstawówkę, a jego przyjaciel został w starej szkole, to ich relacja przetrwała. Spotykali się na gruncie prywatnym, a spędzali ze sobą tak wiele czasu, że traktowali się niemal jak bracia.

Nocowali u siebie, wspólnie spędzali każde lato, czyli okres wolny od szkoły. Podobną przyjaźń Emil nawiązał z kolegą o imieniu Zbyszek. Z nim jednak częściej spotykał się wśród innych znajomych, ale też byli ze sobą bardzo blisko i nazywali siebie nawzajem przyjaciółmi. W szkole Emil też otaczał się wienuszkiem znajomych. Był dość popularny i miał znajomości w różnych kręgach, nie tylko w szkole i na osiedlu. Zresztą z natury był duszą towarzystwa. Koleżeński, pomocny, lubił zwracać na siebie uwagę, ale nie w taki ostentacyjny sposób, a w bardzo naturalny. Nawet nauczyciele dostrzegli to, że w tym akurat bardzo się wyróżniał.

Nie jako uczeń, ale jako człowiek, bo aparycja Emila była nieprzeciętna. Chłopak dosłownie zawsze był uśmiechnięty, jakby ten uśmiech codziennie rano przyklejał sobie do twarzy. Poza tym, mimo że miał potrzebę bycia w centrum uwagi, to na lekcjach zachowywał spokój. Nie przerywał nauczycielom, odzywał się wtedy, kiedy mu pozwolono. Nie był szkolnym łobuzem, nie przeszkadzał, nie robił rzeczy, które narażały na szwang jego ogólnie dobrą reputację. Taką samą reputacją cieszył się w otoczeniu, w którym dorastał. To znaczy wśród sąsiadów, młodzieży, która wychowywała się na tym samym osiedlu, wśród pracowników sklepów, do których często zaglądał. To, co często powtarza się w opiniach ludzi o Emilu, to słowa typu uśmiechnięty, uprzejmy, miły, spokojny, grzeczny.

A wszystko to zamyka się w jednym słowie – normalny albo przeciętny. Chociaż tak naprawdę przeciętnym nazywali go ludzie, dla których nie był nikim bliskim, a po prostu był chłopakiem z osiedla czy synem ich znajomej, którym czasem posłał uśmiech, grzecznie się przywitał albo zachował się uprzejmie w jakichś określonych sytuacjach. Bliżej znało go jego bezpośrednie otoczenie. I nie mówię tutaj nawet o rodzinie, a o jego paczce znajomych czy przyjaciół. Emil był kimś w rodzaju lidera. Jego zdanie zawsze było brane pod uwagę, a jego pomysły chętnie realizowane. I nie zawsze były to mądre pomysły. Zdarzało się, że nawet były one niebezpieczne.

10:00 · Zabójstwo Marii 12

Ostatecznie jednak zawsze kończyły się szczęśliwie. Na przykład jeszcze zanim osiągnął pełnoletność, wraz z najlepszym kumplem ukradł samochód, malucha, który chłopcy, jako że nie umieli jeszcze prowadzić auta, rozbili. Nikomu na szczęście nic się wtedy nie stało, ale wspomnienie zostało i bardzo często było przytaczane w formie anegdotki we własnym gronie. Tak opisał go jeden z jego przyjaciół. Emilowi chodziło o to, żeby być kimś wyjątkowym. Lubił być w centrum. Miał kasę, samochód. Jak gdzieś jechaliśmy, to jego wozem. Na dyskotekę, na basen do Choszczna. Miał w sobie czad i mnóstwo pomysłów. To był mózg nas wszystkich.

Jak coś się działo, to było wiadomo, że kryje się za tym Emil. Jak gdzieś byliśmy, to razem byliśmy sercem towarzystwa. Ten sam przyjaciel dodał, że na Emila zawsze można było liczyć. On zawsze zrobił wszystko co w jego mocy, aby komuś tę pomoc ofiarować. Nawet jeśli chodziło o sprawy mniej legalne. Nawet jeśli chodziło o sprawy delikatne. Ale też o sprawy zwyczajne, prozaiczne. Po prostu był pierwszą osobą, która przychodziła na myśl jego otoczeniu, do której można się było zwrócić z jakąś prośbą, choćby tylko taką, by Emil pomógł dostać się komuś do jakiegoś klubu, bo nastolatek znał tam ochroniarzy i wystarczyła krótka rozmowa, by sprawę załatwił.

Chłopak był też dość rozrzutny i nie żałował sobie niczego. Co chciał, to miał, nawet jeśli chodzi o sprzęty o sporej wartości materialnej, np. telefony komórkowe. Miał ich kilka, bo wystarczyło, że spodobał mu się nagle jakiś inny model, to kupował go od ręki. Jego marzeniem było wyrwać się z rodzinnej miejscowości do rejonu, który zapewniłby mu więcej rozrywek i możliwości. Kolegom wspominał o Szczecinie. Wybrał go głównie dlatego, że stamtąd było blisko do Niemiec, a Niemcy kojarzyły się nastolatkowi z rozrywką. Podobno znał tam kilka lokali, w których toczyło się życie nocne. Tak więc planem Emila na przyszłość była wyprowadzka do Szczecina.

Chciał tam podjąć studia, jednak bardziej niż na swoim wykształceniu chłopakowi zależało na niezależności i wolności. I chociaż dla Emila w życiu bardzo liczyły się pieniądze, to nie był on skąpy. Chętnie wydawał je również na osoby sobie bliskie. Tak więc zazwyczaj, kiedy w gronie swoich znajomych wybierał się na jakieś wypady, chociażby tylko do restauracji, to on pokrywał cały rachunek. Każdy wiedział, że będąc w jego towarzystwie nie musi się martwić o pieniądze. Nie żałował ich także kolegom, którzy towarzyszyli mu podczas zakupów. Jeden z nich wspominał, że kiedyś wydali jednego dnia około 1000 marek .

Nie wiadomo skąd miał ich aż tyle, czy rzeczywiście to rodzice dawali mu takie kwoty, czy np. nastolatek miał jakieś inne źródło dochodu, z którego sobie dorabiał, bo w jednym ze źródeł pada taka informacja. Ale na czym miałby on zarabiać takie kwoty, to już jest owiane tajemnicą i chyba do końca nikt tego nie wiedział. Kolejną niezwykle ważną sprawą w życiu Emila był jego wygląd. Był on bardzo przystojnym chłopakiem, który dużą wagę przywiązywał do detali. Dbał o to, by być w jak najlepszej formie fizycznej. Z tego powodu zapisał się na siłownię, na której wylewał z siebie siódme poty, aby wyrzeźbić swoją sylwetkę. Z natury był szczupły i niewysoki , więc zależało mu na tym, by wyglądać trochę potężniej.

Dodatkowo korzystał też z solarium, by jego urodę podkreślała delikatna, modna wtedy opalenizna. Emil ubierał się w sposób przemyślany i schludny, starał się wyglądać dojrzale jak na swój wiek, choć jednocześnie liczyła się dla niego swoboda. Zdecydowanie ubiorem wyróżniał się na tle rówieśników. Nie wkładał dresów i luźnych t-shirtów, bo preferował dopasowane ubrania. Zazwyczaj ubierał eleganckie bluzki i spodnie. Dopełnieniem całej stylizacji często były skórzane buty od włoskiego projektanta, które Emil kupił sobie sam za oszczędzone przez siebie pieniądze. I to nie małe, bo buty kosztowały go 500 złotych.

I jak powiedziałam, najbardziej charakterystycznym elementem w wyglądzie nastolatka był jego uśmiech. To on przyciągał najwięcej uwagi, bo nie dość, że dodawał mu uroku, to także odejmował tej powagi, którą Emil tak usilnie starał się zachować, stylizując się na dojrzalszego niż jego rówieśnicy. Lubił też perfumy. Przyjemny zapach był dla niego częścią codziennej prezencji, dodatkiem do wizerunku chłopaka, który cenił sobie porządek i wygląd zewnętrzny. Nie da się więc ukryć, że miał on powodzenie u dziewczyn. Jego serce jednak od pół roku należało do młodszej o kilka lat, piętnastoletniej Litki. Zakochał się w niej bez pamięci.

Zresztą Litka była jego pierwszą taką poważną miłością i jednocześnie też pierwszą dziewczyną. I to właśnie z nią chciał spędzać jak najwięcej czasu. Jeśli przy kimkolwiek Emil mógł być naprawdę sobą, to był sobą właśnie przy niej. To ona znała jego wszystkie myśli, nawet te krępujące. To jej mówił, co chciałby w życiu osiągnąć. I nie krył, że najważniejsze dla niego było luksusowe życie. I Lidze chciał trochę tego luksusu zapewnić, na tyle na ile był w stanie, więc często robił jej drobne prezenty. Dziewczyna ze skrępowaniem przyjmowała upominki, jednak próbowała Emilowi powiedzieć, że liczy się dla niej jego obecność, a nie dobra materialne, które się z nią wiążą.

Chociaż Emil mógł sprawiać wrażenie próżnego, ona dostrzegała w nim pewnego rodzaju wrażliwość. To dla niej na klatce piersiowej wyrył sobie samodzielnie kilka symboli, które mu o niej przypominały. Między innymi jej imię. Ale to też przy niej często przeglądał się w lustrze, prężył swoje mięśnie i opowiadał jej jak chciałby wyglądać docelowo. I to także jej powiedział, że chciałby żyć krótko, ale intensywnie. I że nie znosi ograniczeń, kontroli, mówienia mu co ma robić. Że chciałby być wolnym człowiekiem, którego nie obowiązywałyby żadne ograniczenia, ani fizyczne, ani prawne, materialne.

Chciał po prostu móc pozwolić sobie na wszystko, a jednocześnie być bezkarny. Bo gdyby spotkała go kara za coś niemoralnego, czego by się dopuścił, byłoby to dla niego największą porażką. Nie umiałby żyć w zniewoleniu, wolałby odebrać sobie życie. Z Emilem rodzice nigdy nie mieli problemów. Do czasu, aż ukończył te 18 lat. Wówczas zaczął być trochę bardziej nerwowy, bywał porywczy, kłótliwy, nawet agresywny. Zwłaszcza przy mamie, bo do ojca czuł większy respekt i w jego obecności zawsze czuł się trochę skrępowany. Rodzice myśleli, że to przejściowe, że Emil znów złagodnieje, jak tylko minie mu ten trudny wiek.

Ale też jednocześnie trudny czas, bo przecież nastolatek był przed maturą. Wszyscy byli przekonani, że to ona tak go stresowała, że ten stres wyrażał się właśnie w negatywnych emocjach, jakie już 19-letni wtedy chłopak przejawiał. Koledzy i dziewczyna Emila też zauważyli tę zmianę. I znali jej prawdziwą przyczynę. Otóż nastolatek od pewnego czasu zażywał sterydy. Tak bardzo chciał osiągnąć swoje sylwetkowe cele, że nie znał w braniu tych sterydów umiaru. Prawdą jest to, że faktycznie działały. Przynosiły takie efekty, o jakich inni mogli tylko pomarzyć w tak krótkim czasie.

Dodatkowo jednak Emil zaniedbywał dietę i ogólnie zdrowy tryb życia. Na przykład odurzał się narkotykami. Zażywał między innymi amfetaminę, ale zdarzało mu się palić maczaną marihuanę. Rafał, najbliższy przyjaciel Emila, starał się go uspokajać, gdy widział, że tracił nad sobą panowanie. Ale i jemu kilka razy zdarzyło się od kolegi oberwać. Emil nie przebierał w słowach, a i nawet przechodził do rękoczynów. Szybko jednak reflektował się i przepraszał przyjaciela za swoje zachowanie. Później starał się już nad sobą panować, ale swoją agresję rozładowywał na osobach trzecich, na których nie bardzo mu zależało.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.