Mentionsy Mentionsy
Piekło jest tu
Piekło jest tu

PIEKŁO JEST TU #135. Twierdził, że robił to z miłości

07.09.2024 ·1 godz 10 min

W 2018 roku w Mrągowie samotnie mieszkała Barbara. Niedawno rozstała się ze swoim mężem, choć wciąż nie uzyskała rozwodu. Mimo że formalnie nie była kobietą wolną, związała się z mężczyzną, którego znała już od jakiegoś czasu, ale poznała go lepiej dopiero po przeprowadzce na inne osiedle. Okazało się bowiem, że zostali swoimi sąsiadami. Ich relacja rozwijała się powoli, ale kobiecie nie spieszyło się do żadnych deklaracji. Ceniła sobie swoją wolność oraz prywatność. Niestety nie potrafił zrozumieć tego jej partner, który jej przestrzeń osobistą zaczął naruszać zbyt często i zbyt nachalnie. Gdy Barbara postanowiła się z nim rozstać, jego działania przybrały na sile. Tak bardzo, że czuła się osaczona. Jak rozwinęła się ta historia i do czego doprowadziło odrzucenie, którego doświadczył mężczyzna i z którym nie mógł się pogodzić? ______________ Źródła: https://docs.google.com/document/d/1AwFTwUtaqreq93tPFe4wpE9yV5fJR24-wa1iSDOA2Q8/edit?usp=sharing

Bała się poruszać w ciemności, bo nigdy nie wiedziała, czy za chwilę zza rogu nie wyjdzie Cezary i nie zrobi jej krzywdy. Ta koleżanka, która pracowała razem z Anną, miała na imię Jolanta. I po działaniach, które ona podejmowała wobec Cezarego, można zauważyć, że była nie dość, że odważną, to jeszcze stanowczą kobietą. Ale wciąż była tylko kobietą, fizycznie na pewno dużo słabszą od podstawnego, choć niskiego mężczyzny. Kiedy widywała go w swoim sklepie i ten domagał się ujawnienia jakichś informacji o Annie, Jolanta odmawiała. Gdy natarczywość Cezarego wzmagała się, starała się go ignorować. Przez całe lato 2016 roku, a więc po niemal trzech latach gehenny Anny i w okresie, kiedy mężczyzna spotykał się już z nieświadomą, z kim ma do czynienia, Barbarą, pojawiał się w sklepie swojej pierwszej ofiary prawie każdego dnia.

Bywał tam nawet wtedy, gdy Anna nie pracowała, albo może kobieta celowo chowała się na zapleczu sklepu, chcąc uniknąć z nim konfrontacji. Jolanta wciąż uparcie i zdecydowanie odmawiała podawania Cezaremu jakichkolwiek informacji o Annie, w tym jej nowego numeru telefonu, którego ten się domagał. Kiedy zaczynał robić się agresywny i nie przestawał nawet przy klientach krzyczeć i używać wulgarnych słów, obrażając zarówno ją, jak i wszystkich wokół, kobieta zapowiedziała mu, że nigdy więcej nie będzie już go obsługiwać i wyprosiła go ze sklepu. Ale Cenary nadal tam wracał, choć już coraz rzadziej wchodził do środka.

Wciąż jednak stosował agresję słowną i groźby, krzycząc do Jolanty przez otwarte drzwi, że puści ten sklep z dymem albo szczując ją swoim psem. Pies rzeczywiście mógł budzić niepokój. Był duży i nie miał kagańca. Jolanta, będąc już wyraźnie zmęczona natarczywością mężczyzny i zapewne też zaniepokojona jego wyczynami, postanowiła ze wszystkiego zwierzyć się swojemu ojcu. Ten pewnego dnia podjął interwencję w tej sprawie. Zjawił się w sklepie i, kiedy spotkał tam Cezarego, poprosił go o to, aby przestał nachodzić zarówno Annę, jak i Jolantę. Mężczyzna, nic nowego, nie ustosunkował się do tej prośby.

Jedynie cofnął się do swojego samochodu, skąd wyjął broń i wymierzył prosto w ojca Jolanty. Ten zachował zimną krew, nie przestraszył się, a stanowczym głosem powiedział do napastnika. Proszę, strzelaj, strzelaj. Wyraźnie zbity z tropu Cezary opuścił rękę, w której trzymał pistolet, natomiast nie zamierzał wycofać się z tej walki. W samochodzie bowiem miał coś jeszcze, a mianowicie psa. Wyciągnął go z auta, poszczuł nim ojca Jolanty, a ten nie zdążył niestety schronić się przed agresywnym zwierzęciem. W efekcie został poważnie ranny, między innymi w rękę i nogę. Sprawa nie obyła się bez interwencji policji, natomiast kara jaką otrzymał Cezary nie była zbyt dotkliwa, bo była nią zaledwie grzywna.

Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.