Mentionsy Mentionsy
Piekło jest tu
Piekło jest tu

PIEKŁO JEST TU #133. Dobre imię Misjonarza

24.08.2024 ·59 min 35 s

24 marca 2011 roku w Gdańsku Zakoniczynie w służbowym mieszkaniu proboszcz parafii świętego Krzysztofa odnalazł ciało Wikariusza. Śledztwo zaprowadziło funkcjonariuszy prawie 200 kilometrów dalej, w okolice Piły. Kto przyczynił się do śmierci duchownego i jaki był motyw działania sprawcy? Źródła: https://docs.google.com/document/d/1ePa9MhM0XVf6Eta33FbwRrIsoiQNv8SPZWwnKA1_Bns/edit?usp=sharing

Właściwie dla niego to nie był wybór, a jasna droga, którą chciał podążać. Nie miał bowiem w zanadrzu żadnej alternatywy, za to był pewny tego, że całe swoje życie chce powierzyć właśnie Bogu. Powiedział wtedy stanowczo, choć cichym głosem, który podobno również go w codziennym życiu wyróżniał, że chciałby zostać księdzem. Rodzina z entuzjazmem przyjęła tę wiadomość, a już w 1997 roku rodzice dostali od Krzysztofa zaproszenie na święcenia kapłańskie i w uroczystości tej z dumą uczestniczyli. Wcześniej mężczyzna zdobył wykształcenie wyższe, uzyskując dyplom magistra teologii na Wydziale Teologicznym Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie.

Służył do mszy wraz z proboszczem. Ksiądz Zdzisław od razu wyczuł, że musiało stać się coś bardzo złego. Wiedział bowiem o wikariuszu tyle, że był on sumiennym, oddanym Bogu i wiernym kapłanem. Bez powodu nigdy nie opuściłby nabożeństwa. Nigdy wcześniej nawet nie spóźnił się na mszę, choćby o minutę, a wręcz zawsze był w kaplicy przed czasem. A ten fakt podsuwał na myśl najgorsze scenariusze. Proboszcz próbował więc skontaktować się z księdzem Krzysztofem, wykonując kilkanaście połączeń na jego telefon komórkowy. Żadnego z tych połączeń wikariusz nie odebrał. Około godziny 20, co wskazuje na to, że jednak ksiądz Zdzisław tego dnia, pomimo obaw o bezpieczeństwo i zdrowie drugiego z kapłanów, odprawił mszę bez jego obecności,

Ludzie przybyli na mszę głównie z sympatii do księdza, którego uważali za dobrego, oddanego kapłana, zawsze otwartego na problemy i rozterki swoich parafian. Modlitwą chcieli także wyrazić swoją wdzięczność za wszystko, co dla nich zrobił. Jedna z kobiet uczestnicząca we mszy już po skończonym nabożeństwie powiedziała dziennikarzom. To strata nie do opisania. Jestem wierząca i uważam, że w tak tragicznych okolicznościach Pan Bóg zabiera osoby, które były dobre. Przykładem niech będą męczennicy. Wierni w milczeniu ustawiali pod ołtarzem znicze. Nie można zapomnieć o pani Alicji, a matce ofiary, dla której śmierć syna była kolejnym ciosem od losu.

A przypominam, że wcześniej ciosów tego samego kalibru otrzymała już dwa. Kobieta długo nie mogła pozbierać się po stracie kolejnego dziecka. Pomocy i ukojenia szukała w rozmowach z księżmi, między innymi z proboszczem tej samej parafii, w której wikariuszem przez ostatnie ponad półtora roku był jej syn Krzysztof. Kobieta ubolewała nad śmiercią dziecka, szukając u księdza Zdzisława odpowiedzi na pytanie, dlaczego Bóg ją tak bardzo doświadcza. Jej stan psychiczny znacznie się pogorszył, a myśl o pogrzebie syna, gdzie będzie musiała ostatecznie się z nim pożegnać, przerastała ją i paraliżowała. Księdzu Zdzisławowi zwierzała się zrozpaczona, że tego nie przeżyje.

Na pogrzebie prowadzący tę uroczystość arcybiskup powiedział Księga życia księdza Krzysztofa zawiera jedynie 39 stron. Tu, w Luzinie, zbierał pierwsze szlify kapłańskie. Mówi się, że pierwsza parafia jest dla księdza jak pierwsza miłość. Zawsze się ją pamięta. I tak było. Ksiądz Krzysztof często tu przyjeżdżał w późniejszych latach, bo i tu pracował, i tu osiadła jego rodzina. Jak napisał św. Paweł, miłość cierpliwa jest łaskawa, nie pamięta złego. Dlatego jesteśmy przekonani, że Pan przyjmie księdza Krzysztofa do swojej chwały. Matkę zmarłego księdza pocieszał podczas uroczystości pogrzebowej ksiądz Zdzisław, który pokrzepiał ją mówiąc m.in., że musi mieć siłę do życia, aby wstawiać się każdego dnia modlitwą u Boga za dusze wszystkich tych, których utraciła.

To, że nie udało się udowodnić zabójstwa na tle rabunkowym jest oczywiste, ale w takim razie jaki sąd przyjął motyw? Czy chłopak, którego do momentu zabójstwa największym przewinieniem było odpalenie petardy w szkole, mógł być zdolny do zabójstwa z byle jakiego powodu? Z drugiej strony natomiast jest ksiądz, duszpasterz, osoba będąca do momentu śmierci przewodnikiem młodzieży. Czy jej skrytość mogła być spowodowana tajemnicami, które wykluczyłyby fakt, że służba Bogu to naprawdę było jego powołanie? Czego ksiądz Krzysztof szukał w internecie? Dlaczego zaczepiał tam młodych ludzi? Bliskie ofierze osoby mówiły, że miał także w sieci swoją misję, że chciał wspierać na duchu i wskazywać drogę młodym, zagubionym ludziom.

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.