Jeżeli to czytasz, zapewne już dawno nie żyję. Moje zgniłe cielsko wwala się pewnie gdzieś po kanałach jak jakiś śmierdzący harcerzyk ze drugiej wojny. Tyle, że ja jestem wojownikiem. Nie takim zwykłym wojownikiem, albowiem zostałem mianowany Naczelnym Generałem Polskiej Armii Jajecznej. Ale zacznijmy od początku. 18 listopada, rok 2019. Granica polsko-niemiecka. Godzina 14.36 i 42 sekundy. Jebany kogut usiadł dosłownie na granicy. Każdy wiedział, co się święci. Szmaciarz złożył jajo. Strażnicy graniczni obu państw zaczęli się kłócić o to, do kogo ono należy. W większym ustępie czasu ta część granicy o mały włos nie została rozniesiona przez mieszkańców polskiej patologicznej wsi i obozu dla uchodźców z Niemiec.
Policja ogarniała ich przez jakiś tydzień, aż w końcu sami dołączyli do sporu. Wezwano wojsko i zawiadomiono władzę. Zamieszki poniosły wiele ofiar, a między stronami nie doszło nawet do starcia. Po prostu Sebiksy ze Śląska pomyliły swoją flagę i zaczęły napierdalać same siebie, myśląc, że napierdalają Ukraińców. W końcu przyjechał prezydent III Rzeczypospolitej Andrzej Duda z typowym dla niego uśmiechem oraz Angela Merkel, która z niewiadomych powodów skleiła ze sobą swoje palce wskazujące i kciuki. Zaczęła się wielka dyskusja. Nikt nie mógł ich uspokoić. Nawet ledwo żyjące sebiksy czy eksplodujące tysiącami barw ciała muzułmanów. Zamknęli się w budynku straży granicznej i rozmawiali o niej kolejny tydzień. Niemcy domagali się nie tylko jajka, ale i połowy Polski i córki pana Andrzeja.
Duda natomiast chciał wynegocjować darmowe kebaby dla pozostałych przy życiu Sebów. Niestety, Angela nie chciała spełnić tego żądania i zrobi zamieszanie w całej Unii. Jakież to były skandale. Corwin próbował wykorzystać ten incydent i podburzał wszystkich przeciwko sobie, by doszło do rozłamu Unii. W końcu utworzono Europejską Komisję do Spraw Jajecznych. Komisja zadecydowała, że jajko należy do tego państwa, do którego bliżej ma jajko. Oliczono odległości nawet co do nanometra. Jajko było dosłownie na środku granicy. Dokładnie 4.677773876278842137 cm od Polski, I 4.677773876278842137 cm od Niemiec.
Komisja rozpoczęła tygodniową debatę. W tym czasie wiele państw dowiedziało się o losach jajka. W Japonii, Chinach i Korei Południowej nauczyciele i hodowcy bażantów strajkowali w każdą sobotę. Widniały tam slogany takie jak cink, ciank, ciank, ciank, ciank, ciunk, cink, ciank, ciank i wiele innych. Koreańczycy prawdopodobnie trzymali stronę Polski, bo śmierdzieli gównem. Państwo islamskie, pobratymiec Niemiec, ogłosiło, że zbombarduje Afrykę, jeżeli faszyści nie otrzymają jajka i przeprosin od małej polszy. I tak też zrobili, wyjebali wszystkich murzynów w pień po tym, jak Duda napluł do kebaba na wideo, po czym wrzucił je na YouTube. Wielka Brytania i USA stanęli po stronie Polski. Ten sojusz rozpoczął pracę nad bombami smrodowymi zawierającymi siarkowodór, co roznosiłoby zapach zgniłych jaj i spoconej moszny w promieniu 40 kilometrów.
W końcu i wszechpotężne państwo, mocarstwo nad mocarstwami, niesamowita Rosja odezwała się na czele z Władimirem Putinem. Oni również domagali się tego, co Bocian pozostawił na granicy polsko-niemieckiej. Putin, jak to Putin, wsiadł na niedźwiedzia i pognał do Brukseli. Tam, po zerwaniu z siebie koszuli, wypiął dumnie pod brudek w świetle wybuchających rakiet. Tak zaczął się międzykontynentalny konflikt o pawie jajo. Fakt, każdy zdążył przyznać, że obecność papug na granicy polsko-niemieckiej w listopadzie było na tyle dziwne, że wynajęto znachora do zbadania duszy jajka. Biło od jaja zepsuciem. Nie duszy, lecz fizycznej powłoki. Od roku leżało na granicy nieruszane, bo każdy bał się konfliktu zbrojnego. Pewnego dnia pojawił się ktoś taki jak Ador Hitlefl.
Niemiecki rolnik i hodowca gołębi. Od razu zdobył on serce Niemców i zepchnął stroną Angele Merkel, co spowodowało oburzenie muzułmanów i ich wyprowadzkę do Argentyny. Nikt nie spodziewał się jednak, że zaatakuje Polskę z włoskim wytwórcą makaronu San Macaronio, który w tym samym czasie został prezydentem Italii po tym, jak za pomocą spaghetti związał prezydenta i zamordował go bagietką francuskiego kunsztu. Pewnego wietrznego dnia jeden podmuch przewrócił jajko, a to pękło. Tak samo jak napięcie między stronami konfliktu. Rozpoczęła się Pierwsza Wojna Jajecznicowa. Polska ponownie zniknęła z mapy, gdy zakończono Sejm Jajny, a część robaków uciekła do Kanady, gdzie razem z Francuzami, którzy poddali się aż cztery dni przed tym, jak Bażant zniósł jajko na granicy,
Rosyjski car wprowadził swoją ideologię w swym państwie, a następnie podbił konającą już Polskę i z łatwością narzucił jajeczniczyzm. Ideologię, która głosiła, że każdy powinien mieć równą ilość jaj i by to uzyskać trzeba użyć terroru. Mój oddział został rozstrzelany niczym skwiercząca szynka na patelni, czekająca na stanie się częścią jajecznicy. A ja byłem trzymany, by jako dowódca zginąć po tym, jak będę oglądał rzeź moich ludzi. Łza kręciła mi się wokół, jakbym kroił cebulę, to... Zaraz, nie ma cebuli w jajecznicy. To nie może się tak skończyć! Jeszcze mam szansę wygrać! Jajecznica to nie wszystko! Jest jeszcze pasta jajeczna, jaja na twardo, A to, co mamy tutaj, to jebany kogiel mogiel, tylko że bez cukru, ale z solą.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
.