XD, sigma, slay. Jak Internet zmienia nasz język?
Cringe, sigma, slay. Te słowa czytamy i słyszymy dziś wszędzie — w komentarzach, rozmowach, reklamach. A co one mówią o nas samych?W tym odcinku zapraszamy Cię do świata języka, który na naszych oczach się zmienia —błyskawicznie i często poza kontrolą. Paulina Mikuła rozmawia z Dominikiem Więckiem i Bartkiem Chacińskim o tym, jak Internet wpływa na to, jak mówimy, myślimy i czujemy i dlaczego czasami jest nam trudno za tym wszystkim nadążyć.Z tego odcinka dowiesz się:czy w ogóle istnieje coś takiego jak „prawdziwy” język i kto ma prawo to definiować,jak dyskurs internetowy kształtuje nasze relacje, styl bycia i poczucie tożsamości,czy ironia i memy pomagają mówić o emocjach, czy raczej je maskują,gdzie kończy się żart, a zaczyna językowe wykluczenieJeśli interesuje Cię, jak Internet zmienia język — i jak język zmienia nas — sięgnij po książki o języku, komunikacji i popkulturze w Księgarni Internetowej PWN.Na hasło PWNSTUDIO czeka na Ciebie specjalna zniżka.Sprawdź>> https://bit.ly/46rAufPKod jest ważny do 31.10.2025 r.
Gdy na przykład mam wykłady, spotkania z młodymi ludźmi, to czasami słyszę Paulina Slay, ten wykład Slay. Paulina, jesteś Sigma. Takie wymuszone. Ale dziękuję. Wydaje mi się, że azbest i te zdjęcia, filmy z azbestem i z betonem na TikToku i popularność tego słowa jest formą buntu. Trzeba mieć umiejętność abstrakcyjnego myślenia o języku, żeby stworzyć definicję samego słowa. Można używać, ale już zbudowanie definicji będzie trudne. A po drugie to jest właśnie to. Ich nie obchodzi, młodych nie obchodzi definicja. Oni wiedzą, kiedy tego używać. I to był taki język, który my z moim bratem używaliśmy przeciwko rodzicom, w tym sensie, że oni nie byli w stanie rozszyfrować tego tworzywa, które właśnie usłyszeli, a dla nas to było bardzo logiczne.
I to jest totalny absurd. I wydaje mi się, że azbest i te zdjęcia, filmy z azbestem i z betonem na TikToku i popularność tego słowa jest formą buntu. Dlatego, że tacy ludzie jak ja rozkładają ręce i myślę, że wielu innych ludzi, nawet młodszych ode mnie, również rozkłada ręce i nie wie kompletnie, jak sobie z tym poradzić, jak to zdefiniować. Nie wie po co to. I ponieważ w świecie, w którym bardzo łatwo jest wszystko sprawdzić i agencje reklamowe, językoznawcy, poloniści, wszyscy mogą się rzucić i natychmiast sprawdzić, co oznacza dane słowo, w takim świecie, jeśli pojawi się azbest, to kompletnie nie wiedzą, co z tym zrobić.
I to trochę wynika z tego, że ten mój algorytm, jak i pewnie tych osób, które są w moim wieku, trochę pomija te treści tworzone przez osoby bardzo młode, które również tworzą te konteksty albo wykorzystują te starsze konteksty i je przewracają. W związku z czym mi na mojej ścianie nigdy nie wyświetliło się czemu. A jednocześnie jak to poznałem, to się zakochałem w tym słowie. Powiedziałeś ścianie, a nie na wallu. Na ścianie. Pierwszy raz słyszę, zawsze mówię na wallu. Ja wymienię, nie? Ale teraz sobie zdałam sprawę na wallu i na feedzie, Boże, jak my mówimy. No tak mówimy, no tak. Niektórzy tak TikTokowo mówią DC, czyli dla ciebie, bo tak się nazywa ta przestrzeń filmów, które są wyselekcjonowane pod twoją ścianę, wall, fit, zwał jak zwał.
Czy XD, który również kilka lat wstecz wygrał, to też jest część mojej ekspresji, z którą się czuję autentyczny w momencie, w której używam jej w swojej mowie i w internecie i takie na co dzień. I jest w ogóle taki dźwięk tiktokowy, który się bardzo często pojawia. Co roku on wraca w momencie wyboru Młodzieżowego Słowego Roku, używany właśnie przez osoby 30+. To jest taki lip-sync do słów i już nie mam dłużej sił udawać, że wiem, o co chodzi. I trochę tak jest, że jak się pojawia ta lista słów, to ja trochę nie czuję, że ja muszę rozumieć każdy z tych słów. To też nie jest jakaś nowa tablica przykazań, jakiś nowy mus słów, których trzeba używać, żeby być na czasie. Więc podchodzę do tego tak bardzo wybiórczo i na luzie. I do rzeczy, które są spójne i autentyczne z tym, kim ja jestem.
No ale być może za jakiś czas będziemy się posługiwać naturalnie dwoma językami, polskim i angielskim, bo ten angielski dzięki internetowi staje się naszym naturalnym językiem. być może tak będzie, ale być może będziemy mówić po chińsku. Tak właśnie, to jest moja druga myśl. Teraz angielski, za 30 lat chiński, nie wiadomo. Dominik, a powiedz mi, jak internet zmienił twój język? jak internety. Jak internety. W tych internetach tam się dzieją takie rzeczy. Ja w ogóle bardzo w swoim codziennym sposobie mówienia lubię korzystać z tych zapożyczeń internetowych i korzystać z takich już dość kultowych tekstów, które pojawiły się w internecie i stały się też wychodząc od tego TikToka, który pochodzi z tego Musical.ly, który pierwotnie był narzędziem lip-syncowania utworów.
Następnie pojawiły się teksty, które się lip-syncowało. To ja bardzo lubię korzystać z tych z tych trendujących dźwięków, które wchłonął TikTok i które jakby rozprzestrzenił w mowie codziennej. Ja to bardzo lubię. Wydaje mi się, że to jest pewnego rodzaju rzucanie kontekstami kulturowymi i popkulturowymi, które są tworzone na bieżąco i pojawiają się jak takie bieżące mody i z jakiś czas pojawiają się i znikają. Masz jakiś przykład? Tak. Proszę. I don't understand bitch. Nie wiem, czy znacie ten dźwięk z TikToka. Nie, ja jestem mało tiktokowa. Ty jesteś królem tiktoka, dlatego tu jesteś. Królem nie, może sigmo. Ale tak, dla mnie to jest akurat dźwięk, który pojawił się w jednym z serialów, Pugs and Recreations, który jest bardzo rozpowszechniony i ja go bardzo często używam.
To też wynika z tego, że ja mam bardzo dużo znajomych, którzy nie są polskojęzyczni. Mój związek jest anglojęzyczny, więc dla mnie stosowanie nawet tych anglojęzycznych sformułowań pochodzących z TikToka jest zabawne. Ja bardzo lubię to umiejscawiać. Cała ta idea tworzenia rzeczy pod trendy dźwiękowe polega na tym, że nadaje się im nowy kontekst, że pod ten dźwięk I don't understand bitch można dodać bardzo różne sytuacje. Więc dla mnie korzystanie tego w sytuacji codziennej jest po prostu takim rodzajem zabiegu tiktokowego przeniesionego do mowy codziennej. Więc na pewno te trendujące dźwięki czy That Was Rude, które aktualnie jest bardzo popularne.
I też te polskie dźwięki, które się pojawiają, one też są bardzo ciekawe. już nie mam dużej siły udawać, że wiem, o co chodzi. Albo jak długo jeszcze będzie dochodzić do takich sytuacji, tak? Dokładnie tak, to jest jakby korzystanie, tylko że tak, tekst, który teraz podałaś, jest jakby, on ma to zapożyczenie telewizyjne, a są dźwięki, które są właśnie z tej subkultury, czy z tej przestrzeni tych internetów. I moim zdaniem to jest cudowne. korzystanie z tego, przynoszenie tego do takich sytuacji codziennych, zwłaszcza, że ta liczba użytkowników tej platformy TikTok się cały czas zwiększa. Ona też bardzo wpłynęła na to, jak wygląda platforma Instagram, którą ma jeszcze więcej ludzi. Więc tak naprawdę to są bardzo już porównywalne formaty nastawione na wideo i na obraz i dźwięk.
Więc ta znajomość tego kontekstu będzie rosła, rosła, rosła i rosła. Przynajmniej ja tak czuję. Jestem ciekawa, jak to u ciebie wyglądało. Wygląda. Z TikTokiem? Ze wszystkim. Jak ten internet wpłynął na twoje zachowania codzienne językowe? Wysyłasz na przykład memy albo rolki swojej żonie? To jest długa historia. Wysyłam raczej emoji. I tak jestem upgrade'owany z emoticonów takich prymitywnych. Jestem człowiekiem prymitywnego internetu, naprawdę. Mój pierwszy internet to był na Uniwersytecie Warszawskim takie centrum internetowe i tam były zielone monitory, na których był internet tekstowy.
A potem ze zdziwieniem stwierdzałem, że co pięć lat to się wszystko cholera zmienia. To jest po prostu, to się resetuje i niestety nie jestem już w stanie za bardzo, to jest to, o czym Dominik mówił, że jakby trzeba się zmuszać do czegoś, żeby... Więc ja już jestem na tym etapie, że bardzo chciałbym na TikToka... Nie powiem wam, ile razy odpalałem tego TikToka, myśląc sobie, no dobra, trzeba wreszcie pierwszy film tam umieścić. Mam oczywiście konto, prawda, no bo trzeba jakoś szpiegować, co się tam dzieje. Tak. Ale nie powiem, ile razy to robiłem i po prostu jak to zrobić? W ogóle jak? Najlepiej coś maksymalnie głupiego prawdopodobnie zrobić ze sobą i właśnie pożonglować tym, co już w tej tiktokowej infosferze się dzieje.
Co trenduje. Co trenduje, właśnie. Trzeba najpierw wiedzieć, co trenduje, więc inne systemy tak, ogarniam inne media społecznościowe, ale na internecie ja się troszkę przeblokowałem. On zresztą jest taki niesforny bardzo, prawda? TikTok, tak? TikTok, chciałem powiedzieć. TikTok jest bardzo trudno go przewidzieć. Najdynamiczniejszy. Tam się najwięcej rzeczy dzieje. Bardzo dużo, wydaje mi się, jak tak rozmawiam sobie z ludźmi, że niektórzy wstydzą się wrzucać na przykład coś na Instagram, bo on jest taki bardziej wymuskany, elegancki, wytworny. A TikTok to naprawdę byle co można. I dlatego tych twórców jest dużo. Przypadkowości. Przypadkowości. Przepału. Przepału czasami, tak.
Czasami oglądałam tych TikTokerów i mówię, Boże, i ty zdecydowałeś się wrzucić to do internetu, myśląc, że to jest warto oglądania. I to ma milionowe zasięgi. Na przykład. No ale tak na przykład powiedz tym słowem właśnie czemu, które powstało bardzo spontanicznie i bardzo spontanicznie zostało podjęte przez dużo szerszą grupę. Więc ta przypadkowość, która właśnie rodzi się z tego, że ten TikTok to jest taki śmietnik trochę, na który można wrzucić wszystko i nie ma się totalnie kontroli nad tym, co się uda, co się nie uda, gdzie jako kategorią sukcesu jest ilość wyświetleń pewnie. To jest absolutnie fascynujące, że można podjąć ten trop, który się pojawia tam tak bardzo przypałowo właśnie i nadać mu ten dużo szerszy zasięg.
A to jest jednocześnie tak bardzo internetowe. I prawdopodobnie jest to... Spodobało ci się, Paulina, co? I prawdopodobnie jest to efekt jakiejś koszmarnej pomyłki, tak naprawdę. I prawdopodobnie tak. To trudno sobie wyobrazić, bo... To też trudno by było wyprodukować w taki zamierzony sposób, więc... Pomóżcie mi odnieść to, co tutaj jest. TikTok ma to do siebie, że jest po prostu językiem wyobrażeń prawdopodobnie, więc musi się łączyć z jakąś sferą wizualną, a przynajmniej wyobrażeniem sceny, więc... Tak ja tylko doprecyzuję, żeby nie było, że ja się wywyższam względem TikTokerów. Nie tylko chodzi o to, że zanim ja coś wrzucę do sieci, to się zastanawiam, czy to jest godne uwagi, czy ja mam mandat do tego, żeby zabierać ludziom czas, czy to jest po prostu jakościowe.
I siedzę, analizuję, myślę, tabelka, tak, nie, plusy, minusy, a mam wrażenie, że po prostu tiktokerzy, tiktokerki, puch, puch, puch, wrzucam, wrzucam, wrzucam, wrzucam, wrzucam, content, content, robię, robię, robię, robię, bez względu na to, czy to jest takie, czy takie, dobre, złe, jakościowe, niedobrze nagrane, dźwięk, obraz, czy tam się wszystko spina, nie ma to znaczenia, podoba mi się wszystko. Nie znają instrukcji obsługi po prostu, bo wydaje mi się, że te wszystkie inne media społecznościowe przeszły już tak długą drogę, że zostały bardzo sformatowane, że wiedza na temat ich funkcjonowania jest dość powszechna. W związku z tym jest rzeczywiście trochę to wszystko bardziej poukładane i nudne. Na TikToku, gdzie nie wiadomo, co zatrenduje...
I to na swój sposób było fantastyczne. Tylko, że teraz rzeczywiście w TikToku jest niby to samo, ale jednak inaczej, bo cały świat o tym wie. Więc jest to, o czym wspominasz, że rzeczywiście każda najgłupsza rzecz, którą się wrzuci na TikToka, może do nas wrócić w postaci wielkiej popularności. Tak. A czy uważacie, że język internetu, kultura internetu, plebiscyt na młodzieżowe słowo roku, czy też młodzieżowe słowa roku same w sobie powodują, że polszczyzna ubożeje, jest bardziej prymitywna, wulgarna? Czy wprost przeciwnie, nasz zasób słów się powiększa? Dominik. Bo my jesteśmy dość wulgarni tak prywatnie. Jesteśmy.
Świata jakby w ogóle, też pokoleniowo wydaje mi się trochę odległego od tego, od świata czemu i skibidii. I nie wiem, po prostu nie wiem. Poczekajmy na wakacje, bo wakacje jakby dokonają jakiegoś pewnego rozluźnienia, przesortują. Może Dominik bardziej wie o co. Bo to rzeczywiście, jak coś się pojawi nowego albo już się pojawiło, to się pojawi na TikToku z całą pewnością. To pewnie są te sformułowania, których... Co tam się pojawiło? Ja jeszcze nie robię żadnych predykcji, co się może pojawić i też po prostu czekam z ciekawością i jestem pewien, że pojawi się wiele rzeczy, na których ja bym nigdy nie wpadł i myślę o tym, jak wirtuozeryjne są te słowa i wydaje mi się też, jakby nawiązując do tego pytania o to, czy ta mowa ubożeje, może, nie wiem, ilość słów spada, może mówimy krócej, ale używamy swojej mowy w sposób bardzo kreatywny i wydaje mi się, że to jest jakość, która jest niezastępowalna.
Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Cringe, sigma, slay. Te słowa czytamy i słyszymy dziś wszędzie — w komentarzach, rozmowach, reklamach. A co one mówią o nas samych?
W tym odcinku zapraszamy Cię do świata języka, który na naszych oczach się zmienia —błyskawicznie i często poza kontrolą. Paulina Mikuła rozmawia z Dominikiem Więckiem i Bartkiem Chacińskim o tym, jak Internet wpływa na to, jak mówimy, myślimy i czujemy i dlaczego czasami jest nam trudno za tym wszystkim nadążyć.
Z tego odcinka dowiesz się:
czy w ogóle istnieje coś takiego jak „prawdziwy” język i kto ma prawo to definiować,jak dyskurs internetowy kształtuje nasze relacje, styl bycia i poczucie tożsamości,czy ironia i memy pomagają mówić o emocjach, czy raczej je maskują,gdzie kończy się żart, a zaczyna językowe wykluczenieJeśli interesuje Cię, jak Internet zmienia język — i jak język zmienia nas — sięgnij po książki o języku, komunikacji i popkulturze w Księgarni Internetowej PWN.
Na hasło PWNSTUDIO czeka na Ciebie specjalna zniżka.
Sprawdź>> https://bit.ly/46rAufP
Kod jest ważny do 31.10.2025 r.