XD, sigma, slay. Jak Internet zmienia nasz język?
Cringe, sigma, slay. Te słowa czytamy i słyszymy dziś wszędzie — w komentarzach, rozmowach, reklamach. A co one mówią o nas samych?W tym odcinku zapraszamy Cię do świata języka, który na naszych oczach się zmienia —błyskawicznie i często poza kontrolą. Paulina Mikuła rozmawia z Dominikiem Więckiem i Bartkiem Chacińskim o tym, jak Internet wpływa na to, jak mówimy, myślimy i czujemy i dlaczego czasami jest nam trudno za tym wszystkim nadążyć.Z tego odcinka dowiesz się:czy w ogóle istnieje coś takiego jak „prawdziwy” język i kto ma prawo to definiować,jak dyskurs internetowy kształtuje nasze relacje, styl bycia i poczucie tożsamości,czy ironia i memy pomagają mówić o emocjach, czy raczej je maskują,gdzie kończy się żart, a zaczyna językowe wykluczenieJeśli interesuje Cię, jak Internet zmienia język — i jak język zmienia nas — sięgnij po książki o języku, komunikacji i popkulturze w Księgarni Internetowej PWN.Na hasło PWNSTUDIO czeka na Ciebie specjalna zniżka.Sprawdź>> https://bit.ly/46rAufPKod jest ważny do 31.10.2025 r.
Mecenasami głównymi X edycji plebiscytu Młodzieżowe Słowo Roku są Orlen i PKO Bank Polski. Mecenasami plebiscytu są Apart i Local Heroes. Cringe, Sigma, Skibidi, Slay to słowa, które nagle pojawiły się w języku polskim i wiele wskazuje na to, że zostaną z nami na dłużej. W tym odcinku podcastu PWN Studio porozmawiamy o tym, jak kultura internetu wpływa na język polski. Ja nazywam się Paulina Mikuła i jestem popularyzatorką wiedzy o języku polskim oraz twórczynią internetową, a ze mną w studiu jest Bartek Haciński, dziennikarz, publicysta, wicenaczelny polityki, członek Rady Języka Polskiego i kapituły plebiscytuna młodzieżowe Słowo Roku. Starszy od internetu, prawie.
Internet w embrionalnej wersji już istniał, jak się urodziłem, ale od takiego, jaki znamy, z całą pewnością starszy. Dzień dobry. Dzień dobry. Oraz Dominik Więcek, reżyser ruchu, tancerz, choreograf, fotograf, stylista, twórca internetowy, miłośnik języka polskiego. Dzień dobry, cześć. Witam serdecznie. No więcej już tego nie było. Nie da się tam napisać jeszcze więcej. Nie da się. Wszyscy śledzimy losy plebiscytu na Młodzieżowe Słowo Roku. Bartek jest dodatkowo w kapitule, jak wspomniałam. Ale wyobraźmy sobie, że słucha nas ktoś, kto nie wie, co tam się dzieje. Więc czy moglibyście wybrać kilka słów z ostatniej edycji, które wyjątkowo przypadły wam do gustu i je omówić? Może Dominik zacznę od ciebie?
I to się, myślę, tak podoba. To jest coś, co się... w tym słowie podoba. Poza oczywiście kolorem i okładki płyty. Myślę, że to się wszystko skleja. No i poza tym, że jest w tym jakiś taki element reklamowo-promocyjny, bo twórcy muzyczni zaczęli hakować język. i posługiwać się tak językiem, wiedząc, że takie słowa, tego typu słowa się niosą, albo niosą się refreny w rodzaju fin, fin, fin, fin, prawda? Travisa Scotta to jest inne słowo, które trafiło do tej dwudziestki. Próbują się w to wpisać. Polscy zresztą też się próbują w to wpisać. Od razu mówię, bo kiedyś taka formacja chill wagon, czy chill wagon, rapowa,
To jest zieleń, taka, która jest związana z greenscreenem, który jest używany w nagraniach do podmianek i wycinania tła. Czyli to jest dokładnie ten kolor, który... No dobrze, to ja już teraz wszystko wiem. Tego nie wiedziałem, że to jest do wycinania kolor. Jeszcze, jeżeli można, jeszcze jedno słowo. Bardzo proszę. To bardzo mi się podoba azbest. Nie jako słowo, które coś znaczy, tylko właśnie jako słowo, które nie wiadomo, co znaczy. Bo ktoś miał taką teorię, zresztą chyba ona pojawiła się przy okazji poprzedniej edycji Młodzieżowego Słowa Roku. Przy okazji BBBBB Beton. BBBBB Beton. To się tak powinno mówić. 4-4. To są takie teksty z filmu o betoniarzu w Anglii, który pozdrawia betoniarzy z Polski.
To jest w ogóle fajne w tym języku. że jednak kreacja językowa jest tam, gdzie jeszcze trochę się potykamy o własne nogi. Właściwie wydaje nam się, że już znamy ten język, potem dochodzimy właśnie do tego momentu dziedzenia, pierwszego, drugiego, trzeciego, czwartego, kiedy już wiemy, że nie znamy tego języka, że to jest za trudny język jako całość, nie sposób go objąć. W związku z tym nie można nawet próbować. A jak mamy 15 lat, to nam się wydaje, spoko, już znam polski i teraz będę go zmieniać. I wtedy się budzi ten demon kreacji językowej. No więc, ale odbiegłem. Tracą moc. Tracą moc dla tych ludzi, którzy je wymyślili i którzy chcieli się posługiwać jakimś rodzajem tajnego kodu, nazwijmy to, bo to jest uniwersalne.
Poszedłem na studia do szkoły teatralnej i tam się okazało, że ludzie, którzy przyjechali z całej Polski nie rozumieli słów, które dla mnie były... Na przykład ściepka. Na przykład ściepka, na przykład ino, titać. Titać, co znaczy? Titać. No samochód jak jedzie i robi tit, tit, to tita. Hasiok. Hasiok, no i więc na pewno ta jakaś gwara lokalnośląska była czymś, co wpływała na to, jak się wyrażałem. Ale też jakieś takie mody danych danego czasu. I na przykład teraz jak sobie pomyślę o tym, że moi dzieciństwo to są naprawdę Simsy. Jak sobie pomyślę o tym, że jakieś zwroty z Simsów typu common znana wchodziły do mowy
I że oni tak mówili wcześniej. Może. Tak samo jak zarzekają się ludzie ze Szczecina, że ESA u nich się mówiło wcześniej niż w całej reszcie Polski. Więc jeszcze wtedy regionalizmy funkcjonowały w młodym języku. Teraz mam wrażenie, że nie wiemy skąd, nawet nie wiemy, gdzie mieszka ten chłopak, który powiedział czemu. Co prawda. To jest problem. W internecie mieszka. Pamiętam też, że my... Albo w internetach. Albo w internetach. O, jeszcze gorzej. Pamiętam też, że my o kimś nierozgarniętym mówiliśmy Toadie, bo był ten Toadie w gumisiach. Ale nie wiem właśnie, czy to było bardziej lokalne, czy to było ogólnopolskie. Wydaje mi się, że lokalne. To moi koledzy tak mówili, ale Toadie. Chyba lokalne. Ja nie zakonotowałem, ale z drugiej strony, czy jest możliwość, żeby zauważyć wszystkie te nowe rzeczy, które powstały?
Nie, to już nie jest polszczyzna, prawda? Cokolwiek powiem, byłoby złe. nie jest możliwe, żeby jedna osoba znowu oceniła, czy to jest cały czas jeszcze Polski, czy to nie jest Polski. Powiem tak, że jak się pojawiały te pierwsze, a to był właśnie też dokładnie początek milenialsów, pojawiały się te pierwsze zwroty takie skorpomowy, czyli chodzenie na przykład na lunch zamiast na obiad, ale też bukowanie, charge'owanie i tak dalej, i tak dalej. to rzeczywiście wyglądało na to, że się nam język zmieni na angielski. Ale teraz możemy w ogóle gwizdać na ten problem.
To znaczy, my wiemy, że angielski nam, polszczyzny, nie dokona pełnej inwazji. Tylko, że to jest po prostu fala wpływów, tak samo jak każda inna wcześniej w języku. Francuska, niemiecka, łacińska, że to jest po prostu coś, co mamy przećwiczone. Są tylko pewne warunki, które musimy spełnić. Musimy zachować odmianę w języku polskim. Deklinację. I zachować i wystrzegać się. Jedna rzecz, na którą muszę powiedzieć, reaguję alergicznie, to jest sformułowanie nowy film, nowy serial od Netflix.
Nowy słownik od PWN, można by było powiedzieć, nikt tak nie mówi oczywiście, nowy słownik od PWN, tylko nowy słownik PWN-u, albo powinno się mówić serial Netflixa. Znam osoby, które są dziennikarzami, świetnie posługują się polszczyzną i przyjęły tę formę, która jest kalką formy angielskiej jako swoją i już tak tłuką po prostu. I to nas pozbawia odmiany. Zgadzam się z tym, że dopóki dodajemy polskie końcówki, to jest wszystko w porządku. I rzeczywiście Polski nie ma takiej tradycji, że wymyślamy sobie słowa, tylko Polski zapożycza. I tak było zawsze. Ale napływ języka angielskiego jest dość intensywny teraz i to trochę może zaskakiwać.
No ale być może za jakiś czas będziemy się posługiwać naturalnie dwoma językami, polskim i angielskim, bo ten angielski dzięki internetowi staje się naszym naturalnym językiem. być może tak będzie, ale być może będziemy mówić po chińsku. Tak właśnie, to jest moja druga myśl. Teraz angielski, za 30 lat chiński, nie wiadomo. Dominik, a powiedz mi, jak internet zmienił twój język? jak internety. Jak internety. W tych internetach tam się dzieją takie rzeczy. Ja w ogóle bardzo w swoim codziennym sposobie mówienia lubię korzystać z tych zapożyczeń internetowych i korzystać z takich już dość kultowych tekstów, które pojawiły się w internecie i stały się też wychodząc od tego TikToka, który pochodzi z tego Musical.ly, który pierwotnie był narzędziem lip-syncowania utworów.
I też te polskie dźwięki, które się pojawiają, one też są bardzo ciekawe. już nie mam dużej siły udawać, że wiem, o co chodzi. Albo jak długo jeszcze będzie dochodzić do takich sytuacji, tak? Dokładnie tak, to jest jakby korzystanie, tylko że tak, tekst, który teraz podałaś, jest jakby, on ma to zapożyczenie telewizyjne, a są dźwięki, które są właśnie z tej subkultury, czy z tej przestrzeni tych internetów. I moim zdaniem to jest cudowne. korzystanie z tego, przynoszenie tego do takich sytuacji codziennych, zwłaszcza, że ta liczba użytkowników tej platformy TikTok się cały czas zwiększa. Ona też bardzo wpłynęła na to, jak wygląda platforma Instagram, którą ma jeszcze więcej ludzi. Więc tak naprawdę to są bardzo już porównywalne formaty nastawione na wideo i na obraz i dźwięk.
Ale prywatnie. Ja czuję, że komunikat językowy się skraca, że mówimy do siebie dużo krótszymi hasłami, w związku z czym te młodzieżowa słowa roku jako coś, co za pomocą jednego słowa może oddawać coś, co normalnie trzeba byłoby wyrazić za pomocą kilku zdań, to na pewno wpływa na zwięzłość komunikatów, które wysyłamy. Ale ostatnio sobie przypomniałem, że ja, jak byłem nastolatkiem, to wiadomość SMS, którą można było wysyłać, mogła mieć maksymalnie 200 znaków. Jak się przekroczyło tą liczbę znaków... 160. 160. Przepraszam. Za moich czasów 160. 160. I polskie znaki liczyły się go wielokrotnie. Podwójne, tak. Podwójnie. Czy tam jakby...
po trójje, po czwórnie, nie wiadomo. Zjadało. Więc myślę sobie o tym, że my też dążyliśmy kiedyś do tego, żeby zawrzeć się w SMS-ie, który ma 160 znaków. Nie wsyłaliśmy polskich znaków, więc ta nasza mowa również ulegała uproszczeniu, infantylizacji, bo mówię, a nie mówię. Tak pisaliśmy. Więc czuję, że to jest jakiś taki znak naszych czasów, który ma każdy ze swoich pokoleń. I ja nie czuję, żeby to wpływało na zubożenie. Jeśli coś ubożeje, to umiejętność posługiwania się językiem mówionym, tak jak my teraz sobie rozmawiamy. To znaczy budowania myśli, budowania zdań.
Wydaje mi się, że to jest coś, co chciałbym, już czuję, że to mam i mam nadzieję, że ta iskra ciekawości nie wygaśnie. Kończymy już powoli naszą rozmowę i dodam tylko, że cieszę się, że powstają internetowe słowniki, które mają szansę nadążać za tymi zmianami, bo gdybyśmy mieli drukować papier, pisać, to zawsze ten słownik byłby milion kroków spóźniony, a te internetowe są w miarę na bieżąco. Tym bardziej, że słownik języka polskiego PWN ma nową szatę graficzną, bardziej przejrzystą, nowoczesną, więc zachęcamy do korzystania. No i co? W październiku nowa edycja plebiscytna młodzieżowe Słowo Roku. Jak myślicie, co wygra? Albo co zostanie zgłoszone? Pojęcia nie mam, prawdę mówiąc, na tym etapie, bo to, co się, te dyskusje, które się toczyły ostatnio w języku, dotyczyły polityki.
Dziękuję wam bardzo i dziękuję państwu. Zapraszamy do subskrypcji i do oglądania kolejnych odcinków. Mecenasami głównymi X edycji plebiscytu Młodzieżowe Słowo Roku są Orlen i PKO Bank Polski. Mecenasami plebiscytu są Apart i Local Heroes.
Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Cringe, sigma, slay. Te słowa czytamy i słyszymy dziś wszędzie — w komentarzach, rozmowach, reklamach. A co one mówią o nas samych?
W tym odcinku zapraszamy Cię do świata języka, który na naszych oczach się zmienia —błyskawicznie i często poza kontrolą. Paulina Mikuła rozmawia z Dominikiem Więckiem i Bartkiem Chacińskim o tym, jak Internet wpływa na to, jak mówimy, myślimy i czujemy i dlaczego czasami jest nam trudno za tym wszystkim nadążyć.
Z tego odcinka dowiesz się:
czy w ogóle istnieje coś takiego jak „prawdziwy” język i kto ma prawo to definiować,jak dyskurs internetowy kształtuje nasze relacje, styl bycia i poczucie tożsamości,czy ironia i memy pomagają mówić o emocjach, czy raczej je maskują,gdzie kończy się żart, a zaczyna językowe wykluczenieJeśli interesuje Cię, jak Internet zmienia język — i jak język zmienia nas — sięgnij po książki o języku, komunikacji i popkulturze w Księgarni Internetowej PWN.
Na hasło PWNSTUDIO czeka na Ciebie specjalna zniżka.
Sprawdź>> https://bit.ly/46rAufP
Kod jest ważny do 31.10.2025 r.