Fed podniesie stopy. Gaz, ropa i Port Polska w PB BRIEF
Fed może dziś podnieść stopy procentowe po raz pierwszy od ponad trzech lat. Sprawdzam, co to oznacza dla dolara, obligacji i giełd oraz dlaczego droga ropa, gaz i diesel znowu podbijają ryzyko inflacyjne.W odcinku także:dlaczego polskie magazyny gazu zapełnione w 98 proc. nie oznaczają pełnego bezpieczeństwa,jak Europa uzależniła się od globalnego rynku LNG,co może dziś powiedzieć Ursula von der Leyen w orędziu o stanie Unii,które dane makro mogą poruszyć rynkami,oraz gdzie naprawdę jest dziś projekt Port Polska.O lotnisku, kolei i terminie 2032 rozmawiam z Katarzyną Kapczyńską z „Pulsu Biznesu”.Na początek także 34. rocznica Czarnej Środy — dnia, w którym Wielka Brytania przegrała walkę o funta, a George Soros zarobił fortunę.PB BRIEF — najważniejsze wydarzenia dla przedsiębiorców i inwestorów, zanim zacznie się dzień.
Na podcast PB BRIEF dla przedsiębiorców i inwestorów zaprasza Velobank, oferujący wygodne rozwiązania dla biznesu. Dzień dobry Państwu. Mamy środę, szesnasty, dzień września. Od razu odpowiadając na pytania, które czasami się pojawiają w mailach od Państwa, odpowiadam tak, ten podcast naprawdę nagrywam wcześnie rano, jest szósta. Więc jeśli czasem Państwo słyszą chrypkę poranną, to jest prawda, a nie zabieg jakiś realizatorski powiedzmy. Dokładnie 34 lata temu zaczynała się czarna środa. Wielka Brytania próbowała wtedy bronić funta w europejskim mechanizmie kursowym ERM, systemie, który miał ograniczać wahania kursów walut i był jednym z ważnych etapów prowadzących Europę w stronę Unii Walutowej. W ciągu dnia zapowiedziano podniesienie stóp z 10% do nawet 15%, a Bank Anglii wydał miliardy funtów na obronę waluty.
Przeciwko funtowi grały jednak potężne fundusze spekulacyjne z Quantum Fund. George'a Sorosza na czele. Sorosz postawił na spadek brytyjskiej waluty i według powszechnie przytaczanych szacunków zarobił na tej operacji około miliarda dolarów. Ostatecznie Londyn wycofał funta z RM. To wydarzenie mocno podkopało w Wielkiej Brytanii zaufanie do dalszej integracji gospodarczej z Europą. Nie było oczywiście prostą przyczyną Brexitu 24 lata później, ale dla brytyjskich eurosceptyków stało się ważnym symbolem, dowodem na to, że podporządkowanie krajowej polityki gospodarczej europejskim regułom może mieć wysoką cenę. No i z tym historycznym echem zaczynamy dzisiejszy PB BRIEF. W którym z kolei? Część newsową zaczniemy od Fedu, który może pierwszy raz od ponad 3 lat podnieść stopy procentowe i sprawdzam dlaczego ropa, gaz i diesel znów podbijają ryzyko inflacyjne.
Tłem są uporczywa inflacja i droga energia. Choć dziś rano ropa lekko odpuszcza, Brent cofa się w okolice 108 dolarów za baryłkę po niespodziewanym wzroście amerykańskich zapasów o 7,1 mln baryłek. Rentowność 10-letnich obligacji USA po przekroczeniu 5% zeszła dziś rano tuż poniżej tego poziomu, a dolar pozostaje mocny. Dla inwestorów ważniejsza od samej podwyżki będzie więc odpowiedź na pytanie, czy Kevin Walsh zasugeruje kolejne ruchy jeszcze w tym roku. Morgan Stanley zakłada już następną podwyżkę w grudniu. A skoro droższy pieniądz wraca znowu do gry, to przenieśmy się do Europy. Wracamy do Europy, która dziś spróbuje odpowiedzieć na pytanie, jak być bogatą, bezpieczną i niezależną jednocześnie. O dziewiątej Ursula von der Leyen wygłosi w Strasburgu doroczne orędzie o stanie Unii.
O 7 milionów 100 tysięcy paryłek. To jednak na razie raczej korekta niż zmiana trendu, bo saudyjski rurociąg East-West nadal pozostaje wyłączony, a rynek wciąż obawia się problemów z podażą. Część fizycznych dostaw ropy do Europy kosztowała już ponad 130 dolarów za paryłkę. Jednocześnie europejski gaz TTF kosztuje około 82 dolarów 2 euro za megawattogodzinę. Kontrakty grudniowe przekroczyły 83 euro. I to jest proszę Państwa więcej niż 77 euro przyjęte przez Europejski Bank Centralny nawet w niekorzystnym scenariuszu. No i tu problem rodzi się, robi się bardzo europejski. Droga energia podnosi koszty transportu, chemii, nawozów, przemysłu, a jednocześnie komplikuje bankom centralnym walkę z inflacją. Czyli im droższa baryłka, tym mniej przyjemne staje się posiedzenie banku centralnego.
I wracamy do głównego tematu odcinka. Polska ma dziś magazyny gazu zapełnione w niemal 98%. Zdarza się, że słyszymy takie hasła ze strony rządowej. Niemcy w około 56%, a cała Unia Europejska w mniej więcej 68%. I na pierwszy rzut oka Może się wydawać, że Polska jest dobrze przygotowana. Niemcy mają problem, a Europa powinna obawiać się zimy. Ale sam procent zapełnienia magazynów umówi znacznie mniej niż się wydaje. Bo gaz przechowuje się głównie głęboko pod ziemią, w wyeksploatowanych złożach albo w ogromnych kawernach wypłukanych w pokładach soli. Według Gaz Infrastructure Europe unijne magazyny zawierają dziś około 770 terawatogodzin gazu, wyraźnie mniej niż o tej porze w poprzednich latach. Najważniejsze jednak jest to, że procent bez informacji o pojemności łatwo wprowadza w błąd.
Polska ma niemal 98% pełnych magazynów, to znaczy około 36 terawatogodzin gazu. Niemcy mają tylko 56%, ale przechowują już blisko 138 terawatogodzin, czyli prawie 4 razy więcej. Polskie magazyny są po prostu relatywnie małe. Mieszczą około 3 miliardów 300 milionów metrów sześciennych gazu, podczas gdy kraj zużywa rocznie 20 miliardów. Pełne magazyny są więc ważne, ale same nie wystarczyłyby na całą zimę. Bezpieczeństwo Polski opiera się także na Baltic Pipe, terminalu LNG w Świnoujściu, krajowym wydobyciu i połączeniach z sąsiadami. Podobnie trzeba patrzeć na całą Europę. Komisja Europejska mimo niskiego poziomu zapasów nie mówi dziś o bezpośrednim zagrożeniu brakiem gazu, bo Europa ma więcej terminali LNG, więcej kierunków dostaw i zużywa mniej gazu niż przed kryzysem energetycznym.
Problemem może być jednak nie to, czy gaz będzie, ale ile będzie kosztował. Żeby to zrozumieć, trzeba wrócić do roku 2021. Przed rosyjską inwazją na Ukrainę europejski rynek gazu opierał się przede wszystkim na gazociągach, a Rosja odpowiadała za około 45% importu do Unii. Po roku 2022 ten model został radykalnie przebudowany. Europa ograniczyła rosyjski gaz, rozbudowała terminale LNG i zwiększyła zakupy m.in. ze Stanów Zjednoczonych i Norwegii. Jeszcze w 2021 roku około 80% importowanego do Unii Gazu docierało gazociągami, a tylko 20% w postaci LNG. W 2025 udział LNG wzrósł już do około 45% i to zmieniło sposób działania całego rynku, bo gazociąg łączy konkretnego producenta z konkretnym odbiorcą, a tankowiec może zmienić kierunek.
Statek wypływający ze Stanów Zjednoczonych może popłynąć do Europy, ale może też trafić do Japonii, Korei czy Chin. Jeżeli Azja zaoferuje lepszą cenę, część elastycznych ładunków popłynie właśnie tam. Europa konkuruje dziś więc o gaz z Azją, a europejskie ceny coraz mocniej zależą od wydarzeń oddalonych o tysiące kilometrów. Najlepszym przykładem jest nieszczęsna cieśnina Ormus, przez którą normalnie przepływa około 1,5 światowego handlu LNG i niemal cały katarski eksport tego surowca. Europa sama nie kupowała przez Ormus ogromnych ilości gazu, ale jeśli Azja dostaje mniej LNG z Kataru, zaczyna kupować więcej gdzie indziej, na przykład w USA. A o ten sam gaz, amerykański gaz, konkuruje Europa. W ten sposób sytuacja na Bliskim Wschodzie zaczyna wpływać na cenę gazu w Niemczech, we Francji czy w Polsce.
Do tego dochodzi jeszcze ekonomia magazynowania. Gaz trzeba najpierw kupić, więc firmy patrzą czy opłaca się kupić go latem i sprzedać zimą. Jeżeli latem gaz kosztuje 40 euro za MWh, a zimą 50, To różnica ta może pokryć koszt magazynowania i finansowania. Ale jeśli dziś kosztuje 48 euro, a zimą 50, to zachęta robi się bardzo słaba. I właśnie z takim problemem Europa mierzyła się w tym roku. Ceny bieżącego gazu były wysokie, a różnica wobec cen zimowych zbyt mała, aby firmy miały silną komercyjną motywację do szybkiego napełniania magazynów. To ma znaczenie daleko wykraczające poza gotowanie na gazie. Gaz wpływa na cenę energii elektrycznej, nawozów, chemikaliów, szkła, ceramiki i wielu procesów przemysłowych. Jeżeli go drożeje gaz, rosną koszty firm, wraca presja inflacyjna i problem zaczyna interesować także Europejski Bank Centralny.
Przy łagodnej zimie ryzyko fizycznego niedoboru gazu jest niewielkie. Europa ma magazyny, gaz z Norwegii, import LNG i duże moce regazyfikacyjne. Przy normalnej zimie system również powinien sobie poradzić, ale Europa będzie musiała cały czas przyciągać odpowiednią ilość LNG, a najprostszym sposobem na przyciągnięcie tankowca jest zaoferowanie odpowiednio wysokiej ceny. Najtrudniejszy scenariusz to połączenie bardzo zimnej zimy z dalszymi zakłóceniami na globalnym rynku LNG. Wtedy magazyny zaczną szybko opustoszyć. Europa i Azja ostrzej będą konkurować o dostawy, a ceny wzrosną. Dlatego 68% zapełnienia magazynów w Unii nie oznacza, że Europie brakuje 32% gazu potrzebnego na zimę. Magazyny są tylko jednym elementem systemu, bo przez całą zimę gaz nadal będzie płynął gazociągami, przepływał tankowcami,
I był wydobywany w Europie. Ale również błędne byłoby uznanie, że polski 98% oznacza pełne bezpieczeństwo. Po kryzysie z 22 roku Europa zbudowała cały system zdywersyfikowany i odporny na odcięcie od jednego dostawcy. Jednocześnie znacznie bardziej uzależniła się od światowego rynku LNG. Dlatego europejski rachunek za gaz będzie dziś zależał od pogody w Azji, produkcji LNG w Stanach albo bezpieczeństwa żeglugi przez Ormus. Największym ryzykiem tej zimy prawdopodobnie nie jest to, że gazu zabraknie, ale to ile Europa będzie musiała zapłacić, aby go nie zabrakło. A teraz kilka ogłoszeń. Jeżeli PB BRIEF jest dla Państwa interesujący, ciekawy i przydatny, to bardzo proszę obserwować podcasty w swojej aplikacji, udostępniać odcinki dalej i komentować.
Nikkei traci około 0,1%. Kontrakty na S&P 500 rosną symbolicznie o około 0,1%. Rentowność amerykańskich dziesięciolatek po chwilowym wyjściu ponad 5% cofnęło się w okolice 4,99. Dolar pozostaje blisko dwutygodniowych maksimów, bo rynek nadal z prawdopodobieństwem przekraczającym 90% zakłada dzisiejszą podwyżkę stóp przez Fed o 25 punktów bazowych. Jeszcze ciekawiej wygląda rynek paliw gotowych. Globalny rynek diesla pozostaje bardzo napięty, bo od lutego eksport oleju napędowego i innych średnich destylatów z Rosji i Zatoki spadł łącznie o 1,6 mln baryłek dziennie. Reuters zwraca uwagę, że połowa największych rosyjskich rafinerii produkujących diesel Ograniczyła prace po atakach dronowych, a Europa ma dodatkowo problem z ograniczeniem dostaw z Bliskiego Wschodu.
Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Analiza sytuacji na rynkach finansowych i przewidywania podwyżki stóp procentowych przez Fed.
Analiza cen ropy i gazu, a także ryzyko inflacyjne związane z cenami energii.
Analiza poziomu zapasów gazu w Polsce i Unii Europejskiej oraz ryzyko braku gazu podczas zimy.
Rozmowa z Katarzyną Kapczyńską o postępie budowy Portu Polska i ryzyko realizacji projektu w terminie 2032 roku.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Fed może dziś podnieść stopy procentowe po raz pierwszy od ponad trzech lat. Sprawdzam, co to oznacza dla dolara, obligacji i giełd oraz dlaczego droga ropa, gaz i diesel znowu podbijają ryzyko inflacyjne.
W odcinku także:
dlaczego polskie magazyny gazu zapełnione w 98 proc. nie oznaczają pełnego bezpieczeństwa,jak Europa uzależniła się od globalnego rynku LNG,co może dziś powiedzieć Ursula von der Leyen w orędziu o stanie Unii,które dane makro mogą poruszyć rynkami,oraz gdzie naprawdę jest dziś projekt Port Polska.O lotnisku, kolei i terminie 2032 rozmawiam z Katarzyną Kapczyńską z „Pulsu Biznesu”.
Na początek także 34. rocznica Czarnej Środy — dnia, w którym Wielka Brytania przegrała walkę o funta, a George Soros zarobił fortunę.
PB BRIEF — najważniejsze wydarzenia dla przedsiębiorców i inwestorów, zanim zacznie się dzień.