O Elfriede Jelinek z Agnieszką Kowaluk
Jagoda Gawliczek rozmawia z tłumaczką Agnieszką Kowaluk o Elfriede Jelinek. Nie tylko w kontekście "Danych odosobowych", które przełożyła, ale też szerszego przekroju jej twórczości. Będzie też słówko o Clemensie Setzu, chociaż początkowo miało nie być. W trakcie nagrania Agnieszka wspomina o Aleksandrze Bellwon. Odcinek powstał we współpracy z Austriackim Forum Kultury i Biblioteką Austriacką w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie. Jingiel: Botanica
Radio Kapitał. Dzień dobry Agnieszku. Cześć Jagoda. Witajcie słuchacze i słuchaczki, z tej strony Jagoda Gawliczek i bardzo się cieszę, że moją gościnią ponownie jest Agnieszka Kowaluk, osoba, która tłumaczyła m.in. książki Elfrida Jelinek, ale też ukochanego mojego, po prostu ukochanego Klemensa Zetza, ale o nim dzisiaj ani słowa. To jest jedyny moment, w którym pojawia się to imię i nazwisko, bo rozmowa będzie jelinkowa. Ach, szkoda, szkoda. Ostatnio miałam okazję poznać rzeczywiście osobiście Klemensa Zeca i być na jego spotkaniu autorskim, ale to dobrze, to zachowajmy to. O cholera jasna, dobra, to cofam w takim razie wszystko, co powiedziałam, opowiadę o Klemensie. To zaraz przejdziemy do Jelinek, ale chcę wiedzieć, jak było na spotkaniu z nim. Na spotkaniu było zupełnie niesamowicie, bo czasami się tak mówi, że nie ma nic gorszego, bardziej...
Właśnie w tej kolejności najpierw Elfina Jelinek, potem Klemensa Zeca. I było to tak bardzo, bardzo różne... i bardzo tak wypełniające, że teraz mam poczucie, że No właśnie, co będzie moim kolejnym białym wielorybem? Po prostu albo, no właśnie, albo może po prostu powinnam sobie na jakiś czas dać spokój, zresetować się, tak trochę ochłonąć, a z drugiej strony strasznie korci, żeby to jakoś dalej pociągnąć. W przypadku tej autorki, w przypadku Elfrida Jelinek, no blistki. To nie jest taka prosta rzecz, bo jak wiemy, ta autorka pisze właściwie nieustannie, ona odzywa się właściwie w każdej ważnej sprawie, komentuje wszystkie aktualne wydarzenia i debaty na swojej stronie internetowej, która nie wiem, czy już miałyśmy okazję o tym rozmawiać, ale kiedyś ta strona była straszna absolutnie, znaczy ona była zawsze bardzo aktualna i pełna ciekawych ciekawości, ale była strasznie trudna w obsłudze, bardzo taka
Ona stoi gdzieś bardzo na boku wszystkich dyskursów politycznych, które mają język o wiele twardszy, o wiele bardziej taki ustalony, taki, który jest w stałym obiegu, natomiast literatura, ona jakby stoi z boku i może coś tam spróbować skomentować. Natomiast właśnie taki rodzaj pisania, jaki Elfida Jelenik uprawia choćby w tej książce, mówi nie mam jednego jakby podejścia do... Ona na przykładzie wojny to kiedyś powiedziała. Nie da się powiedzieć, czym jest wojna. Albo można powiedzieć to na nieskończenie wiele sposobów.
że akurat ta fraza, która Elfrida Jelinek się przydała, u Mieckiewicza wyleciała. To jest zupełnie inaczej sformułowana. Albo cytaty z podróży himowej Wilhelma Müllera. Wilhelm Müller, czyli podróż himowa została przetłumaczona czy sparafrazowana przez Jacka Denela, do którego się zwróciłam i który mi nawet podesłał to, co trzeba. Jeszcze raz przepraszam, nie wykorzystałam ani linijki, dlatego, że okazało się, że to zupełnie jakoś inaczej hula w tym tekście u Elfiny Jelinek.
Tak czuła narratorka. Ale... że jest jakiś rodzaj też empatii wobec tego, czym jest to ludzkie doświadczenie, czym jest bycie kobietą, czym jest bycie obywatelką i tak dalej, i tak dalej, że wydaje mi się, że to jest takie strasznie nie fair po prostu, mówienie, że dobra, to tylko wściekła Jelinek coś tam sobie się wścieka. No, był kiedyś nawet taki tekst o jednej z jej książek Wściekłość i wrzask Elfrida Jelinek. Tak, bo to tak łatwo zidentyfikować. I ona rzeczywiście, to jest rzeczywiście taki jej duktus, ta wściekłość i ten wrzask. Natomiast to, co tam jest, to, co ja przede wszystkim odczytuję i bardzo mocno też w tej książce, gdzie pojawia się motyw uchodźców, którzy przybijają tam do przystani, czy jak ona mówi, czy przy srani, cytując jednego z panów ministrów.
do rzeczywistości. Zaczęliśmy tę rozmowę od Klemensa Zetza i tam też padło to, że on nie jest o sobie i Elfrida też nie jest o sobie. Będąc jednocześnie o sobie, bo jakby... Bo jest ja narratorka przede wszystkim. Bo jest narratorka, bo jest ja, bo tak jest uczciwie i bo ona siebie też zresztą tam nie oszczędza, ona jest jedną z tych osób, no ale właśnie znowu, ona nie opisuje, ona opisuje mówiąc, tam nie ma opisu, że prawda, hrabina wyszła na ulicę i coś tam, tylko... osoba jest tym, co mówi, a jej osoba tam też jest, ponieważ ona mówi te rzeczy od swojej osoby, nie oszczędzając się, przyglądając się różnym swoim śmiesznościom, trochę drwiąc właśnie z różnych takich praktyk pisarskich, tego rzekomego, czy przypisywanego jej, to zapewne jakieś echa.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Jagoda Gawliczek rozmawia z tłumaczką Agnieszką Kowaluk o Elfriede Jelinek. Nie tylko w kontekście "Danych odosobowych", które przełożyła, ale też szerszego przekroju jej twórczości. Będzie też słówko o Clemensie Setzu, chociaż początkowo miało nie być.
W trakcie nagrania Agnieszka wspomina o Aleksandrze Bellwon.
Odcinek powstał we współpracy z Austriackim Forum Kultury i Biblioteką Austriacką w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie.
Jingiel: Botanica