Mentionsy Mentionsy
Orbita Literacka
Orbita Literacka

O Elfriede Jelinek z Agnieszką Kowaluk

20.12.2025 ·1 godz 2 min

Jagoda Gawliczek rozmawia z tłumaczką Agnieszką Kowaluk o Elfriede Jelinek. Nie tylko w kontekście "Danych odosobowych", które przełożyła, ale też szerszego przekroju jej twórczości. Będzie też słówko o Clemensie Setzu, chociaż początkowo miało nie być. W trakcie nagrania Agnieszka wspomina o Aleksandrze Bellwon. Odcinek powstał we współpracy z Austriackim Forum Kultury i Biblioteką Austriacką w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie. Jingiel: Botanica

Radio Kapitał. Dzień dobry Agnieszku. Cześć Jagoda. Witajcie słuchacze i słuchaczki, z tej strony Jagoda Gawliczek i bardzo się cieszę, że moją gościnią ponownie jest Agnieszka Kowaluk, osoba, która tłumaczyła m.in. książki Elfrida Jelinek, ale też ukochanego mojego, po prostu ukochanego Klemensa Zetza, ale o nim dzisiaj ani słowa. To jest jedyny moment, w którym pojawia się to imię i nazwisko, bo rozmowa będzie jelinkowa. Ach, szkoda, szkoda. Ostatnio miałam okazję poznać rzeczywiście osobiście Klemensa Zeca i być na jego spotkaniu autorskim, ale to dobrze, to zachowajmy to. O cholera jasna, dobra, to cofam w takim razie wszystko, co powiedziałam, opowiadę o Klemensie. To zaraz przejdziemy do Jelinek, ale chcę wiedzieć, jak było na spotkaniu z nim. Na spotkaniu było zupełnie niesamowicie, bo czasami się tak mówi, że nie ma nic gorszego, bardziej...

Była to rozmowa, tak jak mówię, bardzo krótka, w gruncie rzeczy przelotna. Niemniej zostało mi spore wrażenie właśnie jego jego polotu, jego poczucia humoru i takiego niestrasznego skoncentrowania jednak na... na rzeczy, bo chciałam powiedzieć na sobie, ale to nie byłaby prawda. No właśnie, bo na sobie jednak czy też ta proza też wydaje się nie być skoncentrowana, że on jest bardzo uważny na świat i tak jakby tropi pewne wątki i jest taką osobą bardzo w tej komunikacji precyzyjną i takim jest bardzo uważnym, czujnym obserwatorem. Ja też za to Clemensa uwielbiam jako twórcę, chociaż ja czytałam tylko jedną książkę, więc... Agnieszko, do roboty. No ja bardzo chętnie, właściwie już rozgrzewam klawiatury.

I cały czas już od roku nie jestem w stanie sobie wyobrazić, jak żmudną pracą było przełożenie tego na język polski. Tutaj ponownie szapoba w stronę ciebie, Agnieszko. I też wyobrażam sobie, że w książce jest też mnóstwo jakichś pioseneczek, rymowanek, jakichś takich drobnych elementów, które też sprawiają, że ma się poczucie jakby było wewnątrz się jakiegoś roju, w którym tak jak wspominasz o tych głosach, które są... funkcjonują na równych zasadach, ale jednocześnie wyrastają z różnych środowisk, kontekstów, przenoszą nam różne informacje itd. Więc jakby przełożenie tego, tych rytmów, tych słów, które tam są, które tak jak mówisz, gdzieś coś nagle, jakaś myśl ucieka, ten podmiot mówiący przeskakuje, zmienia się i żeby nadążać za tym wszystkim, no niebywała rzecz.

I wspaniale to robię i też jako osoba, która ma swoje austriackie świętości w sercu, tym bardziej żywo na te podśmiechiwania reaguję. Agnieszka, bardzo ci dziękuję za naszą rozmowę. Rozmawiamy już dosyć długo, więc myślę, że będziemy musiały kończyć, ale jest to dla mnie zawsze wielką, wielką przyjemnością. I przyznaję, że czekam na kolejne prace spod Twojej ręki. Jest to strasznie miłe. Bardzo Ci dziękuję za rozmowę, ale też bardzo Ci dziękuję za to ostatnie zdanie, bo nie ma chyba nic piękniejszego dla tłumacza, tłumaczki niż świadomość, że teksty, które wyszły spod jego palców są czytane i żyją po prostu, bo po to się to robi. Bardzo Ci dziękuję za rozmowę.

Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.