TNNBU#14.2: Uniwersytet-Idea
Jak wyglądać powinno nowoczesne kształcenie akademickie? Jaka przyszłość czego uczelnie wyższe, jeśli studenci i wykładowcy akademiccy nie będą na nich traktowani z należytym szacunkiem? Serdecznie zapraszamy na kolejny wykład Profesora Jerzego Hausnera z cyklu „To nigdy nie była utopia” zatytułowany „Uniwersytet – Idea”. Do rozmowy zaproszony został Profesor Jerzy Wilkin – członek rzeczywisty Polskiej Akademii Nauk, ekonomista, były dziekan Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego, specjalista w zakresie rozwoju gospodarczego i instytucjonalnych uwarunkowań rozwoju.
Trudno bowiem w wykładzie o uniwersytecie nie podjąć rozmowy, refleksji na temat reformy. Szkolnictwa Wyższego, w której uczestniczymy. Reformy, której podstawą jest tzw. ustawa 2.0, będąca z kolei odniesieniem do dokumentu, który przygotowany został przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, a jego powstania inicjatorem był Jarosław Gowin. Dodam przy okazji, że Jarosław Gołowin ma w swoim bogatym życiorysu również i doświadczenie kierowania uczelnią, szkołą Tischnera w Krakowie.
Chcę przy tym powiedzieć, że tak jak i Pan Profesor Wilki, ja mam za sobą kilkudziesięcioletnie doświadczenie w pracy uniwersyteckiej. Studiowałem na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie, pracę na uczelni rozpocząłem na początku 1972 roku. Zbliżam się do Momentu przejścia na emeryturę, więc to co chcę powiedzieć w tej części wykładu jest także jakby refleksją wynikającą z mojego wieloletniego doświadczenia. Mówię więc o procesie degradacji szkolnictwa wyższego w Polsce, przy czym widzę ten proces w perspektywie lat 90. i prawie dwóch degad obecnego wieku.
A więc w długiej perspektywie. I jakie zjawiska wydają mi się być szczególnie ważne dla takiego krytycznego spojrzenia. A to skokowe umasowienie kształcenia wyższego. Ja przypomnę, że na początku lat 90. liczba studentów wynosiła mniej więcej 40 tysięcy, a liczba szkół wyższych była poniżej 100. Teraz mamy w szczytowym momencie, bo ten moment już minął, mieliśmy 2 miliony studentów, A szkół wyższych było kilkaset. Po drugie, cały mechanizm finansów publicznych wymusił komercjalizację znaczącego zakresu usług dydaktycznych. Były takie momenty, że w niektórych uczelniach nasza Uniwersytet Ekonomiczny jest przykładem, kiedy mniej więcej 50%
W każdym razie znaczący udział budżetu uczelni pochodził ze studiów zaocznych. One stanowiły niemalże, nie jakiś dodatkowy segment, ale niemalże równoważny segment, a z punktu widzenia finansowego równoważny segment jak ten, którym była studia stacjonarne. A jednocześnie te studia, za które ich uczestnicy płacili, były niewątpliwie studiami gorszej jakości. Były dwa standardy. Znacznie niższy, mimo że opłacany, studiów zaocznych i znacznie wyższy studiów stacjonarnych. Co oznaczało ekonomiczną segregację studentów? To nie jest tak jak kiedyś, w przeszłości, że na studia zaoczne przychodzili ludzie z doświadczeniem zawodowym.
Zaoczne przychodzili ci, którzy nie dostali się na studia dzienne. W związku z tym to byli tacy sami młodzi ludzie, jak ci, którzy przychodzili na studia stacjonarne, płacili czesne, ponosili dodatkowe koszty, a otrzymywali coś gorszego. Pojawiło się też zjawisko prywatyzacji kształcenia wyższego. Wspomniałem, że mieliśmy mniej więcej 80, znacznie mniej niż 100 uczelni wyższych przed lokiem 90. Potem powstało kilkaset uczelni prywatnych. Znacząca część tej populacji studentów, która tak wzrosła prawie pięciokrotnie, uczestniczyła w szkolnym kształceniu prywatnym, co oznaczało właśnie tak, że i powszechność, i umasowienie dawało dostęp, to trzeba powiedzieć, ale jednocześnie pojawiła się wieloetatowość.
Przypominam sobie tezy, informacje z połowy lat 90., kiedy pokazywano profesorów, którzy mieli kilkanaście etatów. Wieloetatowość stała się normą, ludzie łączyli pracę w uczelni publicznej z pracą w uczelni prywatnej. Dalej, wydaje mi się, bardzo nieprzemyślany był sposób prowadzenia tzw. procesu wolońskiego w Polsce, czyli podziału na studia licencjackie i studia magisterskie. Ja studiowałem w systemie czteroletnim. Mniej więcej w tym samym dużym grupie ludzi przez cztery lata pracowaliśmy razem.
Byliśmy jednym rokiem podzielonym na grupy dziekańskie, ale mieliśmy wykłady, które nas łączyły. Jednocześnie było tak, że przechodziliśmy od jednych nauczycieli do drugich, ale nie zrywaliśmy kontaktów z tymi nauczycielami, z którymi już nie pracujemy. Ja przez całą swoją aktywność zawodową stale wracałem do nauczyciela, który wywarł na mnie bardzo duży wpływ, o którym będę mówił w następnym wykładzie, do profesora Adama Węgrzyckiego, który uczył na naszej Uczelni Filozofii. To był najpiękniejszy, najwspanialszy wykład, w którym uczestniczyłem. I bardzo wiele rzeczy później inicjowałem tak, żeby mieć kontakt z profesorem Węgrzyckim.
Dzisiejsze moje rozważania o ekonomii wartości osadzone w filozofii są zaszczepione mi przez profesora Węgrzyckiego. Dalej nacisk międzynarodowych korporacji na przyjmowanie uniwersyteckich zasobów ludzkich, co oznacza między innymi, że znacząca część studentów Uniwersytetu Ekonomicznego i innych uczelni ekonomicznych I wydziałów zarządzania, pewnie nie wszystkich uczelni, to są studenci, dla których studia są czymś dodatkowym do pracy, aktywności zawodowej. Nie jest to tylko motywowane względami ekonomicznymi także, ale przekonaniem, które te międzynarodowe korporacje utrwalają, że tak naprawdę prawdziwy uniwersytet jest u nich, a tutaj po prostu się zabiega o tytuł, o dyplom.
I jednocześnie bardzo zastojowe dostosowywanie się uczelni do tych zmieniających się warunków rynkowych, warunków finansowych, do zmian społecznych, z którymi mieliśmy do czynienia. Ja to nazywam mentalną ślepotą. Pamiętam wielokrotnie formułowane ostrzeżenia W stosunku do moich kolegów, również kolegów, którzy kierowali uczelnią, że przecież będzie niż demograficzny. Jak przyjdzie niż demograficzny, to cała ta koncepcja oparcia uczelni na masowym, w sumie lichym, ale opłacanym przez część studentów procesie dydaktycznym będzie się musiała kiedyś zawalić.
Więc czym jest Polski Uniwersytet? Ja nie mówię o żadnym konkretnym uniwersytecie, nie mówię też o mojej uczelni, o mojej alma mater, mówię o uniwersytecie w sensie takim ogólniejszym. Jakby zbierając do przygotowania tego slajdu informacje pochodzące z różnych miejsc, z różnych doświadczeń. Choć ja nigdzie na żadnej innej uczelni nie pracowałem, ale współpracuję z wieloma kolegami, spotykam się, publikujemy, prowadzimy badania. W związku z tym mam kontakt z innymi uczelniami, choć na nich nigdy nie pracowałem. Zawsze zachowywałem jeden etat uczelniany. Otóż czym jest Polski Uniwersytet, jak się ściśnie to doświadczenie? Fabryką dyplomów, modelem uzadowionego kształcenia, czyli modelem kształcenia, które kładzie nacisk na intelekt, na umiejętności, a nie na rozwijanie właśnie tego, co nazwałem rozumem,
Jeśli czasami zdarzały nam się krytyczne opinie, ale z tymi ludźmi mieliśmy bezpośredni, osobisty kontakt, szanowaliśmy ich. Postępująca biurokratyzacja, szczególnie cały system boloński ją wprowadził także i to, co się nazywa KRK, czyli Krajowy System Oceny Kwalifikacji. To powoduje, że ogromną ilość czasu zajmuje nam wypełnianie sprawozdań, dostarczanie informacji, które nawet jeśli są digitalizowane, to trzeba je stale powtarzać. Nauczyciel stał się nauczycielem do wynajęcia. Wielu z nas pracuje w innych miejscach. Prawnicy, którzy pracują na naszej uczelni, w większości przypadków traktują pracę na uczelni jako coś uzupełniającego, nie podstawowego.
Wielu nauczycieli gotowi jest przyjmować każdą ofertę, w której po prostu można uzyskać dodatkowe wynagrodzenie. A jednocześnie wraz z tym faktycznym opuszczaniem uczelni jako miejsca, w którym się ludzie spotykają, w którym mają intensywny kontakt, w którym po prostu tworzą wspólnotę, a przenoszeniem się do różnych innych miejsc, zanim jeszcze pracujemy zdalnie, Na uczelnie wkraczała martwota kulturalna i aksjologiczna. I jeśli jest sens dyskutowania o tym procesie reformowania, a ja uważam, że reforma była potrzebna, choć to nie oznacza, że ta reforma dokładnie odzwierciedla moje oczekiwania, ale jesteśmy w trakcie reformowania szkolnictwa wyższego uniwersytetu.
Dokonuje się na naszej uczelni, na naszych oczach, zmiana pokoleniowa. Gdy chodzi o osoby, które będą uczelnią kierowały, to jest oczywiste. Moje pokolenie, które było pokoleniem bardzo liczebnym na uczelni, największa grupa profesorów pochodzi z lat zatrudnienia 1971, 1972, 1973, teraz ci ludzie albo przeszli już na emeryturę, albo przychodzą, przychodzi nowe pokolenie i bardzo dobrze, To chcę powiedzieć, że to pokolenie będzie musiało odszukać zagubioną ideę. Dla naszego uniwersytetu, jak i w ogóle wszystkie młode pokolenia przyjmujące dzisiaj odpowiedzialność za uniwersytet, będą musiały to zrobić dla swoich uczelni.
Znaleźć drogę do wspólnoty badawczej. Znaleźć drogę do tego, by uniwersytet był generatorem wiedzy. Znaleźć Zdolność do popatrzenia na kształcenie jako kształcenie wielowymiarowe, gdzie łączymy wiedzę, umiejętność, kompetencje i wyobraźnię. Nie tylko trzy komponenty, które często wymieniamy, również ten czwarty, bez którego nie ma odpowiedzialności. W duchu tych tez, które przywołałem w pierwszej części wykładu. Także zrozumienie, że uniwersytet musi być specyficzną instytucją kultury, Nie kształci artystów, chociaż są uczelnie artystyczne i niektóre uniwersytety kształcą też w tym zakresie, ale kształci ludzi, którzy muszą być otwarci na kulturę i tworzyć kulturę.
Proszę Państwa, teraz kilka słów chciałem powiedzieć o tym, co się dzieje z systemem szkolnictwa wyższego i pewnymi reformami, które są podejmowane w naszym kraju właśnie w tej dziedzinie. Po pierwsze, tuż po rozpoczęciu tej tak zwanej transformacji Po postsocjalistycznej nastąpił swoisty wybuch edukacji czy instytucji wyższego kształcenia na poziomie wyższym, czyli różnego rodzaju uczelni. Między innymi to było efektem tego, że udało się, znaczy udało się, zaakceptowano możliwość zakładania i funkcjonowania uczelni prywatnych.
Tych uczelni powstało bardzo, bardzo dużo. W Polsce był taki czas, kiedy, o ile pamiętam, około 300 uczelni. W związku z tym liczba studentów gwałtownie wzrosła i wydatnie wzrósł wskaźnik skolaryzacji na poziomie wyższym. Znaleźliśmy się w czołówce Europy i świata, jeśli chodzi o odsetek młodych ludzi w wieku takim, kiedy można studiować, którzy są w instytucjach wyższego kształcenia. To była pierwsza sprawa, która oczywiście miała swoje znaczenie i miała też dobre strony.
Bo wielu młodych ludzi miało zwiększony i łatwiejszy dostęp do kształcenia na poziomie wyższym. Ale miało też szereg gorszych czy złych stron. To umasowienie właśnie kształcenia na poziomie wyższym. Po pierwsze wkradła się do tego czasami byle jakość kształcenia. Właśnie, że to była taka maszynka do wypuszczania absolwentów. Standardy tego kształcenia nie były odpowiednio wysokie. Te uczelnie były odległe od wzorca uniwersytetu. Zresztą proszę zauważyć, że po wielu, wielu latach dopiero jedna z tych prywatnych uczelni, wtedy utworzonych, dostała status
Uzyskała status uniwersytetu. Ale również proszę Państwa spora część dydaktyki stała się działalnością komercyjną. Zarówno na uczelniach publicznych jak i oczywiście na uczelniach prywatnych. Tam była całkowicie komercyjna. Ale również pamiętam na Uniwersytecie Warszawskim również ponad jedna trzecia Przychodów uczelni to były formy odpłatne. Przyjmowano, że to nie powinno przekroczyć połowy dochodów uniwersytetu, żeby ta działalność komercyjna nie była, nie spychała tą niekomercyjną, ale to było dość powszechne.
Miało to swoje uzasadnienie. Szkoły wyższe były bardzo kiepsko finansowane z budżetu. I żeby obsłużyć taką liczbę studentów musiały oczywiście wykorzystać formy komercyjne. Również pracownicy, naukowi i nauczyciele akademicki uzyskali, znaczy przed nimi pojawił się duży popyt na usługi edukacyjne, jeśli tak można nazwać. W związku z tym wielu Moich koleżanek i kolegów pracowało na dwóch, czasami trzech etatach powiedzmy na uczelni publicznej i na uczelniach prywatnych.
Potem po paru latach to ograniczono oczywiście i już nie jest to tak rozpowszechnione, ale między innymi dlatego, że wiele z tych prywatnych uczelni padło, jak to się mówi. Zakończyło swoją działalność i zmniejszyła się liczba studentów na tych prywatnych uczelniach. Kolejna rzecz to, jeśli mówimy o tym reformowaniu, to jest przyjęcie tego trzystopniowego systemu kształcenia na poziomie wyższym, czyli licencjacki, magisterski i doktorski. To było rezultatem, jak mówię, przyjęcia pewnych ustaleń w skali Unii Europejskiej. Potocznie się nazywa procesem bolońskim.
Był potem problem, Żeby ten poziom kształcenia wyrównać. Uczelnie również uzyskały sporą swobodę, autonomia uczelni była niekwestionowana, ale nastąpiło to, o czym wspomina wiele osób, między innymi profesor Tadeusz Gadacz, następował zanik wspólnotowości To znaczy, że uczelnia przestawała być wspólnotą. Także, jakby powiedział profesor Hausner, wspólnotą aksjonormatywną. Ja to widziałem na moim uniwersytecie, gdzie poszczególne wydziały prowadziły własną politykę, były takimi
Prawie samodzielnymi jednostkami w ramach uniwersytetu. To nazywałem taką... Uczelnia stawała się federacją wydziałów. I między innymi kurczyły się zajęcia, które były oferowane innym wydziałom. A więc to, co było ważną zawsze cechą uniwersytetu, że student miał możliwość wyboru, I dostępu do zajęć prowadzonych na różnych wydziałach. Był studentem uniwersytetu, a teraz stawał się przede wszystkim studentem wydziału. To była bardzo niedobra cecha i prowadziła do wielu negatywnych skutków.
Również problemem uczelni i systemu badań w Polsce Było i jest bardzo niskie, niedostateczne finansowanie z budżetu państwa. Do niedawna jeszcze na naukę przeznaczano w naszym kraju nieco ponad 0,5% PKB, podczas gdy takim standardem już w Unii Europejskiej jest 2,5%, a kraje, które Osiągnęły duży sukces i edukacyjny, i taki sukces w sferze badań. Na przykład Izrael ma ponad 4%, Finlandia ma też prawie 4%, PKB.
To jest powiedzmy teraz około 0,7 0,8% PKB. Czyli mamy bardzo niski poziom finansowania. I nie jest dziwne, że na przykład polskie uczelnie czy polscy pracownicy z kręgu badań nie mogą się przedrzeć do czołówki światowej. Jeśli jeden uniwersytet O którym wspomniałem, Harwarda miał środki na badania prawie takie, jak cała Polska miała na badania. No to właśnie to pokazuje. A miała około 20 tysięcy studentów, zaledwie, to nie jest jakaś wielka masowa uczelnia, to jest elitarna po prostu uczelnia.
Ale te jednostki elitarne, one po pierwsze kształtują standardy pewne, I windują naukę właśnie nad górę. Proszę zauważyć, że większość tych z czołówki, na przykład rankingu szanghajskiego, to są amerykańskie uczelnie. Ale w Stanach Zjednoczonych jest około 3000, nazwijmy to, wyższych uczelni, uniwersytetów i koledżów. A te, które są znane, to jest tam, powiedzmy, około 50. No też przy właśnie innym sposobie finansowania i znacznie większym bogactwie, które się lokuje na tychże uczelniach.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Profesor opisuje sytuację w polskim systemie szkolnictwa wyższego po transformacji po połochodzicelnej i przed reformą Gowina.
Profesor opisuje proces degradacji szkolnictwa wyższego w Polsce, w tym wzrost liczby uczelni i studentów, komercjalizację, zanik wspólnotowości i niskie finansowanie.
Profesor analizuje reformę Gowina, jej skutki i wprowadzone zmiany w systemie szkolnictwa wyższego w Polsce.
Profesor Wilkin podsumowuje swoje wykłady, podkreślając rolę uniwersytetów w rozwoju krajowym i społecznym, a także ich niezależność. Wyjaśnia, że kształcenie uniwersyteckie powinno skupiać się na osobowym rozwoju i zdolności do podmiotowego wyznaczania własnej drogi życiowej.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.