Autobus prosto do piekła
ULTIMO: https://www.klawo.io/podcast/strzelanina-w-ultimo/Właśnie trwają wakacje. Wiktoria, która za niecały miesiąc skończy 19 lat, rusza z dwiema koleżankami na imprezę do jednego z katowickich klubów, a gdy nad ranem wraca do domu, w autobusie spotyka nieznajomego rówieśnika. Nie ma pojęcia, że ten zwyczajny chłopak, który oferuje swoją pomoc, nie jest tym na kogo wygląda.📩 Kontakt: [email protected] wysłuchać przed premierą? Zostań moim wspierającym.Będzie mi bardzo miło jeśli zechcesz obserwować moje media społecznościowe, tam dowiesz się, kiedy pojawi się kolejny odcinek.Instagram: https://www.instagram.com/olgaherring.yt/Fanpage: https://www.facebook.com/olgaherring.yt/Źródła: Reportaż własnyPomoc: Iga Świerżewska
Wiadomość brzmi, dzień dobry, nazywam się Mateusz, Wiktoria jest u mnie i niedługo z pewnością wróci. Pani Agnieszka w osłupieniu jeszcze przez chwilę trzyma telefon i patrzy na wiadomość. Nie na takie wieści liczyła. Dlaczego to jakiś Mateusz pisze do niej, a nie Wiktoria? Dlaczego córka nie zadzwoniła? Ten SMS, który chyba miał ją uspokoić, przynosi w rzeczywistości odwrotny skutek i pani Agnieszka zaczyna tym bardziej czuć, że coś tu jest nie tak. Od razu próbuje zadzwonić na obcy jej numer, z którego przyszła wiadomość, ale czeka ją zderzenie ze ścianą, bo telefon jest już wyłączony. Zaniepokojona mama natychmiast informuje o dziwnej sytuacji swojego męża i tylko utwierdza się w przekonaniu, że coś tu nie gra.
Znowu razem dzwonią do wszystkich koleżanek i kolegów córki. Znowu każdego pytają, czy wiedzą, gdzie może być Wiktoria i czy znają jakiegoś Mateusza. Może bawił się z nimi wczorajszej nocy, ale nikt nie wie, o kogo może chodzić. Rodzice czują, jak ogarnia ich bezsilność. Nie rozumieją całej tej sytuacji. Mają tylko jakieś szczątkowe informacje. Wiktoria nie wróciła ze spotkania na działkach, potem zgłasza się jakiś chłopak, który pisze, że Wiktoria jest u niego, ale który od razu wyłącza telefon. Wszystko jest dziwne i niezrozumiałe. Chyba, że to oni panikują, a tak naprawdę nic wielkiego się nie dzieje. Ale dlaczego nie opuszcza ich to przeklęte, złe przeczucie?
W tym samym czasie, gdy na jaw wychodzi prawda o wyjściu do klubu i o tym, że Wiktoria wyszła z niego sama, bez dokumentów i bez telefonu, jej mama, pani Agnieszka, przegląda internet, w którym coraz bardziej huczy na temat rzekomego zabójstwa w Radzionkowie. Przerażona śledzi coraz to nowe komentarze, aż w końcu trafia na takie, które wręcz nie tylko potwierdzają doniesienia, ale wskazują na to, kto to zrobił. Gdy czyta, że to niejaki Mateusz zabił młodą dziewczynę, robi jej się słabo. Przecież o 14.21 to właśnie chłopak o tym imieniu napisał do nich smsa. A temat tajemniczego Mateusza wraca, bo jest jeszcze jedna istotna kwestia.
Chłopak o takim samym imieniu kontaktował się także z jedną z koleżanek Wiktorii, a raczej nie on, a sama Wiktoria. Około siódmej nad ranem. Czyli godzinę po tym, jak rozmawiała z drugą nastolatką pod klubem, z messengera chłopaka o imieniu Mateusz, wysłana została wiadomość do jednej z bawiących się w klubie koleżanek, a brzmiała ona. Tu Wiktoria. Wiesz, gdzie mam torebkę? Piszę od typa. W tym momencie zapada dziwna cisza. Policjanci spoglądają na siebie, a potem na pana Mariusza, który zauważa ten wzrok. Nie musieli nic mówić. Zresztą nic nie powiedzieli. Padło tylko zdanie, że czas wracać do domu. Pojadą razem z nim.
O 6.30 jest już na miejscu, gdzie czeka na przystanku. Zmęczenie i alkohol dają jej się we znaki, kładzie się na ławce, jakby chciała na niej zasnąć, czym zwraca na siebie uwagę pewnej osoby. To Mateusz, jej rówieśnik, niedawno skończył 19 lat. Przez kompletny przypadek spotykają się na tym samym przystanku. Oboje czekają na transport, ale jego noc wyglądała zupełnie inaczej. On, w przeciwieństwie do Wiktorii, nie wraca z imprezy, a z pracy, a dokładniej z nocnej zmiany. Pracuje w fabryce plastikowych opakowań. Robota załatwił mu wujek, ale jej nienawidzi. Tak naprawdę, Mateusz wielu rzeczy nienawidzi.
Szybko zasypia, a głowa co chwilę opada jej i na zmianę się unosi. Mateusz ciągle przygląda się ubranej na czarną dziewczynię. Za każdym razem, by ją zobaczyć, musi odwracać się przez ramię, ale w pewnym momencie upewnia się, że dziewczyna śpi tak mocno, że niemożliwe, że nagle zniknie mu z oczu. Z każdym kolejnym przystankiem w autobusie jest mniej pasażerów. M3 kieruje się na dworzec w Tarnowskich Górach. Z Piotra z Kargi to aż 25 przystanków. Wiktoria powinna wysiąść mniej więcej w połowie trasy, ale Sen jest silniejszy. Przesypia przystanek za przystankiem, a Mateusz zastanawia się, czy jedzie na sam koniec trasy, czy może już dawno przegapiła wysiadkę.
W pewnym momencie chłopak słyszy huk i szmer poruszenia. To czarnowłosa dziewczyna upadła na ziemię i ktoś pomaga jej wstać. Mateusz wykorzystuje chwilę, gdy wszyscy patrzą tylko w jednym kierunku i przesiada się bliżej wciąż śpiącej Wiktorii. Potem siada naprzeciwko niej, a ostatecznie przesiada się obok. Na zapisach z monitoringu widać, jak Mateusz budzi Wiktorię na końcowym przystanku, jak podaje jej rękę, by pomóc wstać, a potem obejmuje, by pomóc wyjść. Wyglądają jak para, jak chłopak, który pod ramię prowadzi swoją dziewczynę. Oboje tego sobotniego poranka trafiają na dworzec w Tarnowskich Górach.
Ale to ani nie jego miejsce docelowe, ani nie jej. Ona przespała przystanek, ale Mateusz pojechał za Wiktorią. To wcale nie przypadek. Już w autobusie zaczęły budzić się drzemiące w nim demony. Od dawna o tym myślał, dręczyły go te fantazje. Chciałby kogoś zabić i być może to właśnie ten czas. Na dworcu Wiktoria siada na ławce, a Mateusz wyraźnie zarzuca sieć. Skraca dystans, ciągle coś do niej mówi, sprawdza na ile może sobie pozwolić i to dotyka jej kolana, to ramienia, sięga nawet ręką na udo. W pewnym momencie jednak znika, a analiza monitoringu zdradza dlaczego.
Powód jest prozaiczny, idzie do toalety i gdy z niej wychodzi, niemal biegnie, jakby bał się, że Wiktoria mu ucieknie. Wyraźnie rozluźnia się dopiero, gdy znowu ją widzi. Już wie, że to ona przeprowadzi go na drugą stronę. Mateusz perfidnie wykorzystuje fakt, że Wiktoria jest zmęczona i trochę pogubiona. Zaprasza ją do siebie, mówi, że pozwoli jej się przespać, zebrać do kupy i jak odpocznie, to wróci do domu. Wiktoria, widząc wątłego chłopaka o niewinnej buzi, na oko wyglądającego na młodszego od niej, nie czuje zagrożenia. Bo dlaczego miałaby? Analizuje swoją sytuację i dostosowuje ją do możliwości. Rzeczywiście jest w Tarnowskich Górach.
Do domu w takim stanie wrócić nie może. Koleżanki od dawna śpią. Zgadza się pojechać z nieznajomym i razem ruszają do Radzionkowa. Niedługo później oboje są już na ulicy Kurzaja. To tu Mateusz wynajmuje swoje mieszkanie, w którym zaszywa się przed światem. Rzadko ma gości, co widać po stanie tego miejsca. Jest tu po prostu brud i bałagan. Wszędzie walają się porozrzucane śmieci i puste opakowania, a w zlewie gniją resztki jedzenia na nieumytych od tygodni talerzach. Gdzie nie spojrzeć, wszędzie widać niedopałki papierosów i puste paczki. Mateusz ostatnio dużo pali. Są tu też opakowania po prezerwatywach, których nie wyrzuca po spotkaniach ze swoją dziewczyną.
Łazienka także pozostawia wiele do życzenia, a umywalki chyba nigdy nie czyścił. Widok tego ciasnego, zagraconego i brudnego miejsca przytłacza, a wszystko potęguje półmrok, który serwują zaciągnięte na okna zasłony. Wiktoria jednak kompletnie się tym nie przejmuje, bo jedyne o czym marzy, to żeby na chwilę się zdrzemnąć. Przypomina sobie jednak o swoich rzeczach. Telefon, portfel, dokumenty. Trapi ją niewiedza, czy zostały w klubie, czy koleżanki pamiętały, żeby wszystko zabrać. Prosi Mateusza o przysługę, by dał jej na chwilę dostęp do swojego messengera, znajdzie w wyszukiwarce koleżankę i zapyta ją, co z jej rzeczami.
Wiadomość zostaje wysłana, ale Wiktoria nie czeka na odpowiedź. Chce już iść spać i tylko to ma w głowie, szczególnie, że Mateusz odstępuje jej swoje łóżko. Nastolatka ściąga buty i od razu się kładzie. Prosi tylko nieznajomego, żeby obudził ją za godzinę, po czym zasypia, gdy tylko jej głowa dotyka poduszki. Mateusz zostaje w swoim ciasnym, dusznym pokoju sam i nie sam jednocześnie. Wie jedno, czuje się z tym nieswojo. Z jednej strony jest zmęczony po pracy, z drugiej nie zaśnie, kiedy ona tu jest. Zaczyna się denerwować, a w zasadzie denerwuje go jej obecność. Odpala papierosa za papierosem, a Wiktoria śpi niewzruszona.
Żeby je opanować, nie gasi papierosa w popielniczce, ale na swojej skórze. To jednak nie pomaga. Widok śpiącej Wiktorii z jednej strony go irytuje, z drugiej kusi. Ale może te myśli odejdą, jeśli ona sobie stąd pójdzie? Mateusz próbuje obudzić osiemnastolatkę. Szturcha ją ciągnie za rękę, woła, żeby wstawała, ale śpi tak twardo, że nic jej nie wzrusza. Znowu zalewa go fala złości, dlatego postanawia, by to los zadecydował za niego. Nienawidzi podejmować decyzji, ale ma na ten problem swój system. Kiedy nie wie, co obejrzeć w telewizji albo dręczy go inny, kompletnie błahy dylemat, zawsze rzuca wtedy monetą i robi to, na co wypadnie.
To jego stała metoda, ale nigdy jeszcze nie zdarzyło mu się posiłkować monetą przy tak poważnej decyzji, przy decyzji o czyimś życiu lub śmierci. Ale Mateusz naprawdę to robi. Chwyta za monetę i w głowie ustala zasady. Wypadnie reszka. Wiktoria przeżyje. Ale jeśli wypadnie orzeł, demony dojdą do głosu. Przez chwilę zatrzymuje się. Myśli, co tak naprawdę chciałby, by wypadło. Przed śledczymi i przed sądem wytłumaczy, że nie chciał zabijać i liczył, że moneta powie mu co innego. Ale jest inaczej, wypada orzeł, a on nigdy nie nagina zasad.
Mateusz sięga do swojego plecaka, w którym zawsze nosi linkę z pętlą. Nosił ją właśnie na wypadek takiego dnia jak ten, na dłonie wkłada skórzane rękawiczki, po czym siada okrakiem na śpiącej Wiktorii, przygniata ją kolanami i zaciska ręce na szyi. Zaczyna dusić dziewczynę, ale chyba nie ma wystarczającej siły. To z kolei powoduje, że rośnie w nim złość. Zaczyna zadawać ciosy, rękami uderza w głowę. Przytrzymuje też drobną, kruchą dziewczynę i wykorzystuje ją, a następnie próbuje odebrać życie plastikowym paskiem. Gdy to nie przynosi efektu, sięga po linkę z pętlą. Wiktoria nie ma żadnych szans.
Wszystko dzieje się bardzo szybko, a Mateusz nie waha się nawet przez ułamek sekundy, co czyni go śmiertelnie niebezpiecznym. W swojej determinacji i złości nawet jego wątłość nie ma znaczenia. Chęć odebrania życia i chora żądza były silniejsze i dokonuje tego, co od tak dawna nawiedzało jego umysł. Zmęczony Mateusz bierze głęboki oddech. I wtedy dociera do niego, co zrobił. Sprawdza, czy Wiktoria żyje, szuka pulsu, ale pod palcami nie czuje nawet najdrobniejszego ruchu. Nie czuje czegoś jeszcze. Ulgi, jakiej oczekiwał. Był przekonany, że odebranie komuś życia uwolni go od tych wszystkich myśli, że poczuje się lepiej i że tym czynem odmieni swoje życie.
Mateusz chwyta za telefon i oblewa go zimny pot. Przecież dał Wiktorii telefon, by napisała do koleżanki o torebkę i teraz ta koleżanka pisze do niego, czy Wiktoria poszła już do domu. Mateusz z początku nie rozumie o co chodzi, ale po chwili łączy kropki. W tym momencie w Bytomiu... Rodzice Wiktory już od jakiegoś czasu wydzwaniają do jej znajomych i próbują ją zlokalizować. Wszczęty został alarm, a koleżanka założyła, że albo nadal śpi u znajomego, albo wyszła i jeszcze nie dotarła do domu. Nie ma pojęcia, że już od kilku godzin osiemnastolatka nie żyje. Mateusz nic jednak nie odpisuje i liczy, że koleżanka odpuści, ale tak się nie dzieje, bo 35 minut później dziewczyna pisze znowu, tym razem upomina się o odpowiedź znakami zapytania.
Mateusz znowu jednak postanawia nie odpisywać i kolejnych 30 minut później koleżanka pisze już bardziej stanowczo, gdzie ona jest. Co jednocześnie jasno zaznacza, że właśnie teraz Mateusz znalazł się w kręgu podejrzanych. Dziewiętnastolatek postanawia obrać strategię na przeczekanie i w końcu odpisuje. Kłamie, że Wiktoria śpi, ale ma takiego kaca, że nie może jej dobudzić. Liczy, że tym zbyje dziewczynę, ale nie. Ta jest już stanowcza. Nakazuje mu, żeby ją obudził, bo kontaktuje się z nią tata Wiktorii i nastolatka ma wrócić natychmiast do domu. Mateusz, wiedząc, że to niemożliwe... Sprzedaje dziewczynie pustą obietnicę, że postara się obudzić Wiktorię, ale koleżanka nie chce słyszeć, że postara się.
Mają obudzić i odesłać do domu natychmiast, bo tak każe jej tata. Mateusz zaczyna panikować. Nie wie, jak z tego wybrnąć. Pyta, czy w takim razie, jeśli jej tata dowie się, gdzie jest, to będzie spokojniejszy o córkę, na co koleżanka odpisuje krótko. Dam ci numer do jej mamy i napisz, że jesteś Mateusz i Wiktoria śpi u ciebie. Zgodnie z tym poleceniem o 14.21 pani Agnieszka otrzymuje smsa od mordercy swojej córki. Mateusz czuje, że sytuacja wymyka się spod kontroli i przy okazji zaczyna odczuwać potrzebę powiedzenia komuś o tym, czego się dopuścił. Dlatego też opuszcza mieszkanie i udaje się zaledwie kilkaset metrów dalej, na rodzinne ogródki działkowe Lepsze Jutro, gdzie dzisiaj czas spędzają jego bliscy.
Są tu jego babcia, dziadek, a nawet jego ojciec. Wszyscy są też lekko zdziwieni widząc Mateusza. On wychodzący gdzieś za dnia, na dodatek pojawiający się na rodzinnym spotkaniu, to nie jest codzienny widok. Nie wygląda też za dobrze. Trochę jakby był chory, więc babcia od razu pyta czy wszystko w porządku, a Mateusz kłamie, że tak. Nie potrafi jednak skupić się, rozmawiać i dalej udawać. Tak naprawdę przyszedł tu tylko dla babci. To ona jest dla niego ostoją. Ona kojarzy mu się z bezpieczeństwem. Babcia nie zwraca uwagi na jego dziwactwa i ich nie komentuje. Widzi go bez tego wszystkiego, czego on w sobie nie lubi.
To ona kupiła mu dwie papużki, które mieszkają z nim w ciasnej kawalerce, żeby miał towarzystwo. To ona wyciąga go do sklepów i to dla niej chodził na mszę, mimo że przerażają go zatłoczone miejsca. Mateusz jakoś podświadomie czuje, że tylko babcia może mu pomóc. Jedyne, czego pragnie, to żeby z nią porozmawiać sam na sam. I w końcu się to udaje, bo razem ruszają do jej domu. Jeszcze zanim docierają na miejsce, chłopak nie wytrzymuje i opowiada, co zrobił. I chociaż tak bardzo ufa tylko babci, to i tak nie mówi jej do końca prawdy. Przyznaje się. Zabił młodą dziewczynę, którą poznał dzisiaj rano. Ale tłumaczy, że nie zrobił tego celowo.
Mówi, że to był wypadek podczas stosunku. Za mocno ją ścisnął, gdy eksperymentowali w łóżku. Babcia jest w szoku, ale chyba nie do końca wierzy, że to prawda. Radzi wnukowi jedno, żeby o ile sobie z niej nie żartuje, to po prostu zgłosił się na policję. I w tym momencie ma miejsce coś bardzo dziwnego. Do Mateusza dociera, że chyba nie to chciał usłyszeć. Znowu jest rozczarowany tym, co się dzieje, a raczej co się nie dzieje, bo myślał, że powiedzenie prawdy, tak jak odebranie życia, rozwiąże problem. Ale nic z tego. Wszystko jest tak samo, jak było. Postanawia więc porozmawiać z dziadkiem i ostatecznie jemu wyznaje prawdę, ale przede wszystkim po to, żeby poprosić go o pomoc w ukryciu zwłok i uniknięciu odpowiedzialności.
Dziadek, podobnie jak babcia, jest wstrząśnięty. Radzi to samo, co jego żona i przede wszystkim nie ma zamiaru pomagać wnukowi w zacieraniu śladów. Mateusz jest w coraz większej rozsypce. Te najbardziej zaufane osoby w jego życiu nie są w stanie mu pomóc. Zaczyna płakać i panikować. Dzwoni do brata i jemu także mówi co zrobił i grozi odebraniem sobie życia. Potem dzwoni do ojca, który kompletnie się dystansuje. Mateusz już wie, z tym co zrobił jest sam jak palec, sam musi stawić czoła złu jakiego się dopuścił. Co jednak bardzo zaskakujące. Żadna z tych osób, które poznały prawdę, nie interweniuje.
Nikt nie wybiera numeru na policję, nie zgłasza, że wydarzyła się taka tragedia. Nikt nawet nie sprawdza, czy to rzeczywiście prawda. A zanosi się na kolejną, bo Mateusz postanawia, że to czas, by wszystko zakończyć. Kupuje wódkę, z mieszkania babci zabiera należące do niej tabletki i bierze wszystko naraz. Jednak czeka i nic się nie dzieje. Dociera do niego, że ten plan się nie uda. Dzwoni do swojej dziewczyny. Jej także wyjawia, co zrobił, że ją zdradził, że zabił i że teraz sam chce odejść. Dziewczyna, będąc z nim ciągle na linii, prosi swoich rodziców, tak by Mateusz się nie zorientował, by wezwali służby.
Nie wierzy jednak w przyznanie się do zbrodni, ale obawia się, że Mateusz ma jakieś załamanie i jeśli natychmiast nie otrzyma pomocy, to rzeczywiście zrobi sobie krzywdę. Gdy kolejne już wyznanie prawdy nie przynosi ulgi, Mateusz w końcu podejmuje pierwszą sensowną decyzję. Dzwoni na numer alarmowy. Przedstawia się, mówi co zrobił i gdzie i bardzo długo rozmawia z dyspozytorem. W trakcie tej rozmowy do mieszkania przy ulicy Kurzaja przyjeżdżają służby, które odkrywają makabryczną prawdę. Ten przerażający telefon na 112 niestety nie jest żartem. Gdy na Kurzaja zjeżdżają się kolejne samochody, a w spokojnej kamienicy zaczyna roić się od służb, wieść o zbrodni, ale też o tym, kto jej dokonał, roznosi się w ekspresowym tempie i przedziera do sieci.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
ULTIMO: https://www.klawo.io/podcast/strzelanina-w-ultimo/
Właśnie trwają wakacje. Wiktoria, która za niecały miesiąc skończy 19 lat, rusza z dwiema koleżankami na imprezę do jednego z katowickich klubów, a gdy nad ranem wraca do domu, w autobusie spotyka nieznajomego rówieśnika. Nie ma pojęcia, że ten zwyczajny chłopak, który oferuje swoją pomoc, nie jest tym na kogo wygląda.📩 Kontakt: [email protected] wysłuchać przed premierą? Zostań moim wspierającym.
Będzie mi bardzo miło jeśli zechcesz obserwować moje media społecznościowe, tam dowiesz się, kiedy pojawi się kolejny odcinek.
Instagram: https://www.instagram.com/olgaherring.yt/
Fanpage: https://www.facebook.com/olgaherring.yt/
Źródła: Reportaż własnyPomoc: Iga Świerżewska