Autobus prosto do piekła
ULTIMO: https://www.klawo.io/podcast/strzelanina-w-ultimo/Właśnie trwają wakacje. Wiktoria, która za niecały miesiąc skończy 19 lat, rusza z dwiema koleżankami na imprezę do jednego z katowickich klubów, a gdy nad ranem wraca do domu, w autobusie spotyka nieznajomego rówieśnika. Nie ma pojęcia, że ten zwyczajny chłopak, który oferuje swoją pomoc, nie jest tym na kogo wygląda.📩 Kontakt: [email protected] wysłuchać przed premierą? Zostań moim wspierającym.Będzie mi bardzo miło jeśli zechcesz obserwować moje media społecznościowe, tam dowiesz się, kiedy pojawi się kolejny odcinek.Instagram: https://www.instagram.com/olgaherring.yt/Fanpage: https://www.facebook.com/olgaherring.yt/Źródła: Reportaż własnyPomoc: Iga Świerżewska
Jest wyczekanym i pierwszym dzieckiem swoich rodziców, Mariusza i Agnieszki. To dla młodego małżeństwa przełomowy czas, bo nie tylko witają na świecie wymarzoną córkę, ale też właśnie teraz wprowadzają się na swoje, do mieszkania na pierwszym piętrze pięknej kamienicy w samym centrum Bytomia. I o ile kamienica jak i lokalizacja robią wrażenie, to samo mieszkanie jak i budynek wewnątrz niestety jest mówiąc wprost ruderą. Państwo Kozielscy mają tu do dyspozycji tylko ubikacje. Ściany są odrapane, a stary, ledwo działający piec kaflowy i drewniane okna sprawiają, że zimą jest tu zimno, a latem panuje ukrop. Jednak pomimo tych wielu istotnych wad to ich miejsce, ich dom i miasto, które kochają.
Bytom to jedno z najstarszych miast historycznego Górnego Śląska. Mieszka tu ponad 180 tysięcy mieszkańców. Jest stąd też bardzo blisko do wielu dużych okolicznych miast. Dlatego znalezienie zajęcia nie będzie raczej trudne. I rzeczywiście... Mama Wiktorii, pani Agnieszka, znajduje pracę w okolicznym warzywniaku, a jej tata, pan Mariusz, jest budowlańcem i nie brakuje dla niego pracy na wciąż rozbudowującym się Śląsku. Rodzina żyje spokojnie, nie jest ani szczególnie bogata, ani też nie ma problemów finansowych, chociaż tu większość wydatków stanowi stopniowy remont zrujnowanego mieszkania. Przynosi to efekt, bo pan Mariusz własnymi rękami wymienia okna, stawia nowy piec, wydziela też łazienkę, w której wreszcie mogą normalnie się kąpać.
Mama Wiktorii, pani Agnieszka, urodziła ją dość wcześnie, gdy miała 18 lat, dlatego z każdym kolejnym rokiem ta różnica wieku między nią a córką wydaje się jakby mniejsza. Razem spędzają mnóstwo czasu, a kiedy Wiktoria staje się nastolatką, to właśnie mama jest powierniczką jej sekretów i osobą, z którą Wiktoria najwięcej spędza czasu. Nie oznacza to, że jest tylko mama, bo całą rodziną trzymają się razem. Jeżdżą na wycieczki, chodzą na basen, ale coraz częściej na pierwszy plan wysuwa się ten żeński pierwiastek. Pani Agnieszka i Wiktoria uwielbiają urządzać sobie tak zwane babskie wieczory czy wyjścia. Potrafią spędzać długie godziny wspólnie włócząc się po okolicznych galeriach handlowych.
Muszą powoli zacząć akceptować, że Wiktoria będzie dorosła i będzie podejmować własne decyzje. Poza tym, gdy dowiadują się, co tak naprawdę Wiktoria sobie wytatuowała, to są bardziej wzruszeni niż źli. Na jej ręce, już na stałe, znalazły się ich daty urodzenia, ukochanej mamy i ukochanego taty. To z tego też powodu pan Mariusz i pani Agnieszka sami grają w jej grę. Udają, że o niczym nie wiedzą, a Wiktoria chyba myśli, że skutecznie ukrywa swoją tajemnicę pod rękawem. Wiktoria, jak to nastolatka, ma więc swoje szalone pomysły, ale są one raczej niegroźne. Zresztą o zrobieniu tatuażu mówiła już od dawna i rodzice i tak czuli, że to się wydarzy.
Ale też gdy trzeba myśleć o przyszłości, to tu nigdy sobie nie odpuszcza. Pani Agnieszka i Pan Mariusz są naprawdę dumni z córki. Nie mogliby sobie wymarzyć lepszego dziecka. Bardzo jej kibicują i sami ją podziwiają, chociaż wciąż zaskakuje ich swoimi pomysłami. Kiedy w pewnym momencie coraz częściej zaczyna mówić o psie i o tym, że marzy o swoim czworonogu, rodzice już wiedzą do czego to zmierza. Tak samo jak z tatuażem, tak samo jest i w tym wypadku i pewnego dnia Wiktoria po prostu wraca do domu z małym szczeniaczkiem, stawiając wszystkich przed faktem dokonanym. Znowu jednak zdaje test. To ona opiekuje się psem, ona wyprowadza go na spacery i tak jak obiecywała, to jej zwierzę i nie zrzuci na rodziców kolejnego obowiązku.
Pani Agnieszka i Pan Mariusz wiele odpuszczają córce i często przymykają oko, ale jest coś, jedna drobna rzecz, która ciągle ich martwi. Dla nich Wiktoria wciąż jest jeszcze dzieckiem i jak dziecko potrafi być ufna. Nigdy nie podejrzewa innych o złe zamiary i bezgranicznie wierzy w ludzi i ich dobre intencje. To oczywiście szlachetna cecha, ale dla młodej, atrakcyjnej i wchodzącej w dorosłość dziewczyny może być bardzo niebezpieczna. Rodzice co prawda zawsze są informowani, gdzie wychodzi Wiktoria, kiedy wróci, a gdy się spóźnia lub zmienia plany, zawsze ich o tym informuje, ale to nie do końca ich uspokaja. Wielokrotnie proszą córkę, żeby zawsze na siebie uważała i zwracała większą uwagę na to, komu ufa i z kim rozmawia.
Tylko one, babski wieczór bez żadnych chłopaków. Dziewczyny postanawiają, że przygotują się. Zrobią się na bóstwo i późnym wieczorem ruszą na miasto. Cel jest prosty. Pojadą do oddalonych o kilkanaście kilometrów Katowic, gdzie znajduje się znany klub Energy 2000. To tu co weekend i nie tylko zjeżdża się mnóstwo ludzi, żeby razem potańczyć do muzyki lub wysłuchać koncertu ulubionego artysty. Wiktoria często tu bywa, więc wyjście do NRG nie jest niczym niezwykłym. Zanim jednak dziewczyny ruszą na miasto, jeszcze około godziny 17 odwiedzają panią Agnieszkę w miejscu jej pracy. Nastolatka informuje mamę, że ma na dzisiaj plany, ale nie mówi jej prawdy o klubie, tylko przekazuje, że spędzi czas z koleżankami na ogródkach działkowych.
Dlaczego tym razem nie mówi prawdy? Być może nie chce martwić rodziców. Impreza na działkach tylko z koleżankami brzmi spokojniej niż wielki klub z mnóstwem obcych ludzi. Pani Agnieszka nie dostrzega kłamstwa. A córka zapowiada, że nie będzie jej całą noc i że mogą spodziewać się jej dopiero w sobotę rano. Dodaje też, że w sumie to jest zmęczona po pracy, a pani Agnieszka od razu to podchwytuje i zagaduje do córki, że może sobie jednak dzisiaj odpuści i zostanie w domu, wyśpi się, a rano pojadą razem na wspólne sobotnie zakupy. Ale Wiktoria już postanowiła. Wygląda pięknie, ma czarną, obcisłą sukienkę na ramionczkach i sportowe buty. Idealnie zrobiony makijaż i włosy.
Zaliczyła falstart, ale noc jest przecież jeszcze długa. Jest kolejny dzień i właśnie trwa sobotni poranek, ale w mieszkaniu rodziców Wiktorii od świtu panuje odrobinę nerwowa atmosfera. Mimo wcześniejszych zapowiedzi i obietnicy złożonej w sklepie, Wiktoria jeszcze nie wróciła do domu. że pewnie pojechała przenocować do jednej z koleżanek, ale dziwi się, że córka jej o tym nie poinformowała. Zawsze, nawet w środku nocy, wysyła krótkiego smsa z informacją, że plany się zmieniły, a tym razem wyjątkowo tego nie zrobiła. Pani Agnieszka próbuje dodzwonić się do córki, ale bez skutku. Zakłada więc, że Wiktoria pewnie śpi, dlatego nie pozostaje jej nic innego jak cierpliwie czekać.
Zwłaszcza, że nic teraz nie zrobi. Śpieszy się do pracy na poranną zmianę. Jednak gdy mija poranek, Wiktoria dalej milczy, podobnie jak jej telefon. Jej mama zaczyna się już poważnie niepokoić i cały czas jest w kontakcie z mężem, który również nie rozumie sytuacji. Małżeństwo próbuje więc dowiedzieć się o co chodzi i skoro telefon ich córki milczy, dzwonią do koleżanek, z którymi nastolatka bawiła się tej nocy, ale żadna nie odbiera. Pewnie tak jak Wiktoria i one odsypiają imprezę. Jednak gdy mija popołudnie, a razem z nim upływają kolejne godziny ciszy, pani Agnieszka i pan Mariusz nie potrafią myśleć już o niczym innym niż o tym, dlaczego Wiktoria ciągle się nie odzywa.
Znowu zaczynają wydzwaniać do koleżanek, które bawiły się z Wiktorią zeszłej nocy i w końcu udaje im się z nimi porozmawiać, ale te nie wiedzą, gdzie jest ich koleżanka. Pani Agnieszka i Pan Mariusz coraz bardziej czują, że coś tu jest nie tak. Jest już trzynasta. Wiedzą, że Wiktoria bardzo lubi spać, ale żeby nie pojawić się i nie dać znaku życia tyle czasu, to nie jest do niej podobne. Poza tym w domu czeka jej ukochany piesek. To jej obowiązek i to ona zawsze wyprowadza go rano. Coś tu nie gra. Nigdy wcześniej nie zaniedbywała swoich obowiązków. I gdy rodzice zachodzą w głowę, jak rozwiązać tę zagadkę, niespodziewanie o 14.21 pani Agnieszka otrzymuje na swój telefon smsa, który przyprawia ją o szybsze bicie serca.
Wiadomość brzmi, dzień dobry, nazywam się Mateusz, Wiktoria jest u mnie i niedługo z pewnością wróci. Pani Agnieszka w osłupieniu jeszcze przez chwilę trzyma telefon i patrzy na wiadomość. Nie na takie wieści liczyła. Dlaczego to jakiś Mateusz pisze do niej, a nie Wiktoria? Dlaczego córka nie zadzwoniła? Ten SMS, który chyba miał ją uspokoić, przynosi w rzeczywistości odwrotny skutek i pani Agnieszka zaczyna tym bardziej czuć, że coś tu jest nie tak. Od razu próbuje zadzwonić na obcy jej numer, z którego przyszła wiadomość, ale czeka ją zderzenie ze ścianą, bo telefon jest już wyłączony. Zaniepokojona mama natychmiast informuje o dziwnej sytuacji swojego męża i tylko utwierdza się w przekonaniu, że coś tu nie gra.
Tego już nie potrafią sobie wytłumaczyć. Zwłaszcza, że mijają kolejne godziny i nic się nie wyjaśnia, a Wiktoria nadal nie daje znaku życia. Mało tego, sytuacja staje się jeszcze bardziej napięta, kiedy do mamy nastolatki dzwoni jej koleżanka. Ma roztrzęsiony głos i nie wie, czy powinna to mówić, ale czuje, że musi. Właśnie usłyszała od syna, że w Radzionkowie, mieście graniczącym z Bytomiem, odnaleziono ciało młodej dziewczyny i że już krążą plotki, że ktoś celowo odebrał jej życie. Pani Agnieszka zamiera i w jednej sekundzie ogarnia ją niewyobrażalne przerażenie. A co jeśli to Wiktoria? Bo jak inaczej wytłumaczyć sobie to, że tyle godzin jej nie ma?
Mama, chociaż z całych sił próbuje odgonić od siebie tak potworną myśl, to nie potrafi tego zrobić skutecznie. Po prostu z jakiegoś powodu, którego nie umie wyjaśnić, czuje, że to jej córka. W jednej chwili ogarnia ją zimny dreszcz. Przypomina sobie moment pożegnania z Wiktorią. kiedy nastolatka w sklepie objęła ją i pocałowała w policzek. Nigdy tak nie robiła i od razu zwróciło to uwagę jej mamy. Teraz pani Agnieszka zaczyna uświadamiać sobie, co tak naprawdę poczuła w tamtym momencie. To było coś dziwnego, jakby miały się nigdy więcej nie zobaczyć. Chociaż złe przeczucie staje się tak uporczywe, że ledwo pozwala bliskim funkcjonować, to wiedzą, że muszą działać.
Wręcz gdy pojawiają się na komisariacie, mają wrażenie jakby ich obecność wywołała małe poruszenie. Jednak może to tylko ich wyobraźnia, bo chwilę później pan Mariusz siada razem z dyżurnym i po prostu przekazuje wszystkie potrzebne informacje, a w tym samym czasie jego żona, pani Agnieszka, poproszona jest, żeby wróciła do domu, by tam czekać na Wiktorię w razie gdyby pojawiła się w mieszkaniu. To ostatnie zdanie daje rodzicom nadzieję. Kto wie, może już tam jest. Gdy pani Agnieszka kieruje się do domu, w tym samym czasie tata opowiada, co wiedzą razem z żoną, kiedy ostatni raz widziano Wiktorię. Mówi też, że wieczorem córka wyszła z dwiema koleżankami, z którymi spędziła czas na ogródkach działkowych.
W tym samym czasie, gdy na jaw wychodzi prawda o wyjściu do klubu i o tym, że Wiktoria wyszła z niego sama, bez dokumentów i bez telefonu, jej mama, pani Agnieszka, przegląda internet, w którym coraz bardziej huczy na temat rzekomego zabójstwa w Radzionkowie. Przerażona śledzi coraz to nowe komentarze, aż w końcu trafia na takie, które wręcz nie tylko potwierdzają doniesienia, ale wskazują na to, kto to zrobił. Gdy czyta, że to niejaki Mateusz zabił młodą dziewczynę, robi jej się słabo. Przecież o 14.21 to właśnie chłopak o tym imieniu napisał do nich smsa. A temat tajemniczego Mateusza wraca, bo jest jeszcze jedna istotna kwestia.
Około godziny dwudziestej trzeciej do mieszkania w kamienicy w Bytomiu wraca pan Mariusz, a pani Agnieszka jest zaskoczona, gdy widzi, że nie wraca sam. Towarzyszą mu funkcjonariusze, którzy wchodzą do środka i zakładają białe rękawiczki, ale nie są tu po to, by zabezpieczyć ślady czy komputer Wiktorii. Przyszli w jednym celu, by pobrać od rodziców próbki biologiczne do badań genetycznych. To właśnie w tym momencie do rodziców już na dobre, boleśnie dociera okrutna prawda. Ich córka już nie wróci do domu. Cała noc to jeden wielki koszmar. Rodzicom Wiktorii nie udaje się zmrużyć oka ze stresu. Ciągle nasłuchują, czekają aż córka stanie w drzwiach, ale nic takiego się nie dzieje.
Gdy nadchodzi niedziela od razu udają się na komisariat. Ciągle mają nadzieję i chcą wiedzieć co dzieje się w sprawie zaginięcia ich córki i wierzyć, że jednak wróci do domu. Po długim oczekiwaniu na korytarzu w końcu zostają wezwani. Nie słyszą jednak sprawozdania na temat tego, co ustalono, gdzie szukano i gdzie będą szukać. Zamiast tego zostają zabrani do radiowozu, który zawozi ich do Zakładu Medycyny Sądowej na identyfikację ciała. Kiedy wchodzą do pomieszczenia, w którym na zimnym stole leżą zwłoki, zamierają. Pani Agnieszka z początku zaprzecza, że to nie Wiktoria. Widzi tu kogoś, ale nie swoją córkę. Ten ktoś jest pobity, opuchnięty.
Mają obudzić i odesłać do domu natychmiast, bo tak każe jej tata. Mateusz zaczyna panikować. Nie wie, jak z tego wybrnąć. Pyta, czy w takim razie, jeśli jej tata dowie się, gdzie jest, to będzie spokojniejszy o córkę, na co koleżanka odpisuje krótko. Dam ci numer do jej mamy i napisz, że jesteś Mateusz i Wiktoria śpi u ciebie. Zgodnie z tym poleceniem o 14.21 pani Agnieszka otrzymuje smsa od mordercy swojej córki. Mateusz czuje, że sytuacja wymyka się spod kontroli i przy okazji zaczyna odczuwać potrzebę powiedzenia komuś o tym, czego się dopuścił. Dlatego też opuszcza mieszkanie i udaje się zaledwie kilkaset metrów dalej, na rodzinne ogródki działkowe Lepsze Jutro, gdzie dzisiaj czas spędzają jego bliscy.
Mężczyzna, a właściwie chłopak, którego widzą, nie wygląda na mordercę. Jest bardzo chudy, drobny i wątły. Jego ręce są tak szczupłe, że aż niewiarygodne jest, że zdołały odebrać życie. Widząc go na ulicy sami nigdy by nie pomyśleli, że jest zdolny do takiej brutalności. Wygląda tak zwyczajnie, prędzej jak kolega z klasy niż zabójca. Oni przyglądają się jemu, ale Mateusz nie patrzy na rodziców swojej ofiary. Ma spuszczony wzrok, który podnosi tylko wtedy, gdy zwraca się do sędzi. Mama Wiktorii, pani Agnieszka, nie odrywa od niego oczu. Analizuje każdy gest, każdy ruch, próbuje dopatrzyć się w nim człowieka.
Wyrok jaki otrzymuje Mateusz to dożywotnie pozbawienie wolności, a młody mężczyzna o zwolnienie warunkowe będzie mógł ubiegać się po 40 latach. W uzasadnieniu wyroku sędzia zaznacza, iż morderstwo to nie miało żadnego motywu i kierowane było jedynie wewnętrzną potrzebą Mateusza, który bezlitośnie pozbawił życia młodą, ambitną kobietę. Specjaliści wskazali ponadto na wysokie prawdopodobieństwo, że mężczyzna może ponownie popełnić przestępstwo przeciwko wolności seksualnej i dodali, że wymaga on intensywnego leczenia w warunkach zakładu karnego. Wyrok, najsurowszy jaki mógł, zapada, ale nie zwraca życia Wiktorii. Pan Mariusz i pani Agnieszka już do końca swoich dni zmuszeni są żyć z dziurą w sercu, której nie sposób załatać.
Pełnomocnik państwa Kozielskich polecił im założenie zbiórki, co też zrobili. Jej celem jest pokrycie kosztów leczenia i terapii, ale też rodzice Wiktorii nie chcą, żeby śmierć ich córki poszła na marne. Z uzbieranych środków planują zorganizować ogólnopolską kampanię edukacyjną, mającą na celu edukowanie młodych kobiet i ich bliskich. tak by wiedziały, jak dbać o swoje bezpieczeństwo i by już nigdy więcej nie doszło do sytuacji, jaka spotkała Wiktorię. Pani Agnieszka do dziś zastanawia się, co by było, gdyby tamtej nocy Wiktoria wróciła jednak z koleżankami, gdyby dziewczyny, zauważywszy, że nastolatka zniknęła, szukały jej do skutku, gdyby trzymały się razem.
Pokazano wszystkie 22 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
ULTIMO: https://www.klawo.io/podcast/strzelanina-w-ultimo/
Właśnie trwają wakacje. Wiktoria, która za niecały miesiąc skończy 19 lat, rusza z dwiema koleżankami na imprezę do jednego z katowickich klubów, a gdy nad ranem wraca do domu, w autobusie spotyka nieznajomego rówieśnika. Nie ma pojęcia, że ten zwyczajny chłopak, który oferuje swoją pomoc, nie jest tym na kogo wygląda.📩 Kontakt: [email protected] wysłuchać przed premierą? Zostań moim wspierającym.
Będzie mi bardzo miło jeśli zechcesz obserwować moje media społecznościowe, tam dowiesz się, kiedy pojawi się kolejny odcinek.
Instagram: https://www.instagram.com/olgaherring.yt/
Fanpage: https://www.facebook.com/olgaherring.yt/
Źródła: Reportaż własnyPomoc: Iga Świerżewska