Mentionsy Mentionsy
Olga Herring True Crime
Olga Herring True Crime

Autobus prosto do piekła

29.07.2025 ·1 godz 21 min

ULTIMO: https://www.klawo.io/podcast/strzelanina-w-ultimo/Właśnie trwają wakacje. Wiktoria, która za niecały miesiąc skończy 19 lat, rusza z dwiema koleżankami na imprezę do jednego z katowickich klubów, a gdy nad ranem wraca do domu, w autobusie spotyka nieznajomego rówieśnika. Nie ma pojęcia, że ten zwyczajny chłopak, który oferuje swoją pomoc, nie jest tym na kogo wygląda.📩 Kontakt: [email protected] wysłuchać przed premierą? Zostań moim wspierającym.Będzie mi bardzo miło jeśli zechcesz obserwować moje media społecznościowe, tam dowiesz się, kiedy pojawi się kolejny odcinek.Instagram: https://www.instagram.com/olgaherring.yt/Fanpage: https://www.facebook.com/olgaherring.yt/Źródła: Reportaż własnyPomoc: Iga Świerżewska

Jest wyczekanym i pierwszym dzieckiem swoich rodziców, Mariusza i Agnieszki. To dla młodego małżeństwa przełomowy czas, bo nie tylko witają na świecie wymarzoną córkę, ale też właśnie teraz wprowadzają się na swoje, do mieszkania na pierwszym piętrze pięknej kamienicy w samym centrum Bytomia. I o ile kamienica jak i lokalizacja robią wrażenie, to samo mieszkanie jak i budynek wewnątrz niestety jest mówiąc wprost ruderą. Państwo Kozielscy mają tu do dyspozycji tylko ubikacje. Ściany są odrapane, a stary, ledwo działający piec kaflowy i drewniane okna sprawiają, że zimą jest tu zimno, a latem panuje ukrop. Jednak pomimo tych wielu istotnych wad to ich miejsce, ich dom i miasto, które kochają.

Bytom to jedno z najstarszych miast historycznego Górnego Śląska. Mieszka tu ponad 180 tysięcy mieszkańców. Jest stąd też bardzo blisko do wielu dużych okolicznych miast. Dlatego znalezienie zajęcia nie będzie raczej trudne. I rzeczywiście... Mama Wiktorii, pani Agnieszka, znajduje pracę w okolicznym warzywniaku, a jej tata, pan Mariusz, jest budowlańcem i nie brakuje dla niego pracy na wciąż rozbudowującym się Śląsku. Rodzina żyje spokojnie, nie jest ani szczególnie bogata, ani też nie ma problemów finansowych, chociaż tu większość wydatków stanowi stopniowy remont zrujnowanego mieszkania. Przynosi to efekt, bo pan Mariusz własnymi rękami wymienia okna, stawia nowy piec, wydziela też łazienkę, w której wreszcie mogą normalnie się kąpać.

Muszą powoli zacząć akceptować, że Wiktoria będzie dorosła i będzie podejmować własne decyzje. Poza tym, gdy dowiadują się, co tak naprawdę Wiktoria sobie wytatuowała, to są bardziej wzruszeni niż źli. Na jej ręce, już na stałe, znalazły się ich daty urodzenia, ukochanej mamy i ukochanego taty. To z tego też powodu pan Mariusz i pani Agnieszka sami grają w jej grę. Udają, że o niczym nie wiedzą, a Wiktoria chyba myśli, że skutecznie ukrywa swoją tajemnicę pod rękawem. Wiktoria, jak to nastolatka, ma więc swoje szalone pomysły, ale są one raczej niegroźne. Zresztą o zrobieniu tatuażu mówiła już od dawna i rodzice i tak czuli, że to się wydarzy.

Ale też gdy trzeba myśleć o przyszłości, to tu nigdy sobie nie odpuszcza. Pani Agnieszka i Pan Mariusz są naprawdę dumni z córki. Nie mogliby sobie wymarzyć lepszego dziecka. Bardzo jej kibicują i sami ją podziwiają, chociaż wciąż zaskakuje ich swoimi pomysłami. Kiedy w pewnym momencie coraz częściej zaczyna mówić o psie i o tym, że marzy o swoim czworonogu, rodzice już wiedzą do czego to zmierza. Tak samo jak z tatuażem, tak samo jest i w tym wypadku i pewnego dnia Wiktoria po prostu wraca do domu z małym szczeniaczkiem, stawiając wszystkich przed faktem dokonanym. Znowu jednak zdaje test. To ona opiekuje się psem, ona wyprowadza go na spacery i tak jak obiecywała, to jej zwierzę i nie zrzuci na rodziców kolejnego obowiązku.

Pani Agnieszka i Pan Mariusz wiele odpuszczają córce i często przymykają oko, ale jest coś, jedna drobna rzecz, która ciągle ich martwi. Dla nich Wiktoria wciąż jest jeszcze dzieckiem i jak dziecko potrafi być ufna. Nigdy nie podejrzewa innych o złe zamiary i bezgranicznie wierzy w ludzi i ich dobre intencje. To oczywiście szlachetna cecha, ale dla młodej, atrakcyjnej i wchodzącej w dorosłość dziewczyny może być bardzo niebezpieczna. Rodzice co prawda zawsze są informowani, gdzie wychodzi Wiktoria, kiedy wróci, a gdy się spóźnia lub zmienia plany, zawsze ich o tym informuje, ale to nie do końca ich uspokaja. Wielokrotnie proszą córkę, żeby zawsze na siebie uważała i zwracała większą uwagę na to, komu ufa i z kim rozmawia.

Zwłaszcza, że nic teraz nie zrobi. Śpieszy się do pracy na poranną zmianę. Jednak gdy mija poranek, Wiktoria dalej milczy, podobnie jak jej telefon. Jej mama zaczyna się już poważnie niepokoić i cały czas jest w kontakcie z mężem, który również nie rozumie sytuacji. Małżeństwo próbuje więc dowiedzieć się o co chodzi i skoro telefon ich córki milczy, dzwonią do koleżanek, z którymi nastolatka bawiła się tej nocy, ale żadna nie odbiera. Pewnie tak jak Wiktoria i one odsypiają imprezę. Jednak gdy mija popołudnie, a razem z nim upływają kolejne godziny ciszy, pani Agnieszka i pan Mariusz nie potrafią myśleć już o niczym innym niż o tym, dlaczego Wiktoria ciągle się nie odzywa.

Znowu zaczynają wydzwaniać do koleżanek, które bawiły się z Wiktorią zeszłej nocy i w końcu udaje im się z nimi porozmawiać, ale te nie wiedzą, gdzie jest ich koleżanka. Pani Agnieszka i Pan Mariusz coraz bardziej czują, że coś tu jest nie tak. Jest już trzynasta. Wiedzą, że Wiktoria bardzo lubi spać, ale żeby nie pojawić się i nie dać znaku życia tyle czasu, to nie jest do niej podobne. Poza tym w domu czeka jej ukochany piesek. To jej obowiązek i to ona zawsze wyprowadza go rano. Coś tu nie gra. Nigdy wcześniej nie zaniedbywała swoich obowiązków. I gdy rodzice zachodzą w głowę, jak rozwiązać tę zagadkę, niespodziewanie o 14.21 pani Agnieszka otrzymuje na swój telefon smsa, który przyprawia ją o szybsze bicie serca.

Wręcz gdy pojawiają się na komisariacie, mają wrażenie jakby ich obecność wywołała małe poruszenie. Jednak może to tylko ich wyobraźnia, bo chwilę później pan Mariusz siada razem z dyżurnym i po prostu przekazuje wszystkie potrzebne informacje, a w tym samym czasie jego żona, pani Agnieszka, poproszona jest, żeby wróciła do domu, by tam czekać na Wiktorię w razie gdyby pojawiła się w mieszkaniu. To ostatnie zdanie daje rodzicom nadzieję. Kto wie, może już tam jest. Gdy pani Agnieszka kieruje się do domu, w tym samym czasie tata opowiada, co wiedzą razem z żoną, kiedy ostatni raz widziano Wiktorię. Mówi też, że wieczorem córka wyszła z dwiema koleżankami, z którymi spędziła czas na ogródkach działkowych.

Chłopak o takim samym imieniu kontaktował się także z jedną z koleżanek Wiktorii, a raczej nie on, a sama Wiktoria. Około siódmej nad ranem. Czyli godzinę po tym, jak rozmawiała z drugą nastolatką pod klubem, z messengera chłopaka o imieniu Mateusz, wysłana została wiadomość do jednej z bawiących się w klubie koleżanek, a brzmiała ona. Tu Wiktoria. Wiesz, gdzie mam torebkę? Piszę od typa. W tym momencie zapada dziwna cisza. Policjanci spoglądają na siebie, a potem na pana Mariusza, który zauważa ten wzrok. Nie musieli nic mówić. Zresztą nic nie powiedzieli. Padło tylko zdanie, że czas wracać do domu. Pojadą razem z nim.

Około godziny dwudziestej trzeciej do mieszkania w kamienicy w Bytomiu wraca pan Mariusz, a pani Agnieszka jest zaskoczona, gdy widzi, że nie wraca sam. Towarzyszą mu funkcjonariusze, którzy wchodzą do środka i zakładają białe rękawiczki, ale nie są tu po to, by zabezpieczyć ślady czy komputer Wiktorii. Przyszli w jednym celu, by pobrać od rodziców próbki biologiczne do badań genetycznych. To właśnie w tym momencie do rodziców już na dobre, boleśnie dociera okrutna prawda. Ich córka już nie wróci do domu. Cała noc to jeden wielki koszmar. Rodzicom Wiktorii nie udaje się zmrużyć oka ze stresu. Ciągle nasłuchują, czekają aż córka stanie w drzwiach, ale nic takiego się nie dzieje.

To koniec i dodaje, by zniszczyć jego komputer bez sprawdzania i zająć się jego papugami. Kilka godzin później śledczy odnajdują go na działce. Mateusz leży ukryty w wersalce i tak jak napisał, to koniec. Jest 14 sierpnia przed południem. To poniedziałek. Od nieco ponad doby rodzice Wiktorii wiedzą, że ich dotychczasowe życie się skończyło. Nie ma w nich już nadziei. To koniec. Ich jedyna córka odeszła. Tata Wiktorii, pan Mariusz, zamieszcza na swojej tablicy na Facebooku czarno-biały portret córki, na którym wpisane są dwie daty, jej urodzin i jej śmierci.

Dla taty, pana Mariusza, to z kolei za dużo. Nie jest w stanie spojrzeć na kogoś, kto tak skrzywdził jego córkę, ale mimo, że nie patrzy, to niestety słyszy. Bo Mateusz mówi przed sądem wprost o wszystkim, co zrobił i co było jego motywacją. W trakcie rozprawy opowiada o chęci zabicia człowieka, która towarzyszyła mu od dłuższego czasu. Dodaje, że miał nadzieję, że po zbrodni zejdzie z niego towarzyszące mu na co dzień napięcie, bo tego właśnie oczekiwał. Jednak tak się nie stało. Jest też nadwyraz bezczelny. Mówi coś okropnego. że gdyby z nim nie poszła, to by dalej żyła. Dałem jej wybór, czy chce jechać do domu, czy do mnie.

Biegli stwierdzili u niego osobowość dystsocjalną, uzależnienie od alkoholu i zaburzenia preferencji seksualnej. Antyspołeczne zaburzenia osobowości, inaczej osobowość dysocjalna, to zaburzenie objawiające się impulsywnością, niską empatią i skłonnością do kłamstwa. Osoby dotknięte tym zaburzeniem nie umieją tworzyć relacji międzyludzkich, często łamią normy społeczne i nie patrzą na uczucia innych osób. Wyróżnia je też chłód emocjonalny i skłonność do obwiniania innych za swoje czyny. Jak przed sądem zeznaje jeden z biegłych, seksuolog Dariusz Pysz-Waberski, dla oskarżonego satysfakcjonujące jest współżycie z osobą niewyrażającą na to zgody oraz z taką, której może zadawać ból psychiczny i fizyczny.

Wyrok jaki otrzymuje Mateusz to dożywotnie pozbawienie wolności, a młody mężczyzna o zwolnienie warunkowe będzie mógł ubiegać się po 40 latach. W uzasadnieniu wyroku sędzia zaznacza, iż morderstwo to nie miało żadnego motywu i kierowane było jedynie wewnętrzną potrzebą Mateusza, który bezlitośnie pozbawił życia młodą, ambitną kobietę. Specjaliści wskazali ponadto na wysokie prawdopodobieństwo, że mężczyzna może ponownie popełnić przestępstwo przeciwko wolności seksualnej i dodali, że wymaga on intensywnego leczenia w warunkach zakładu karnego. Wyrok, najsurowszy jaki mógł, zapada, ale nie zwraca życia Wiktorii. Pan Mariusz i pani Agnieszka już do końca swoich dni zmuszeni są żyć z dziurą w sercu, której nie sposób załatać.

Pokazano wszystkie 14 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.