Plan Lechii wywróci tabelę. Milion nie przekonał piłkarzy Widzewa. Papszun nie dał się oszukać | Ofensywni
My, Ofensywni, oświadczamy, że program "Ofensywni" będzie prowadzony na luzie, z anegdotami i zaglądać będziemy wszędzie tam, gdzie niekoniecznie chcą nas wpuścić. W każdą środę, o godzinie 20, Piotr Wołosik i Łukasz Olkowicz zabiorą kibiców w wycieczkę piłkarską, w której nie zabraknie barwnych historii, świetnych anegdot, a przede wszystkim newsów, czyli właśnie tego, co kibice lubią najbardziej. Co w tym odcinku? Diabelski plan Lechii Gdańsk. Tabela Ekstraklasy zostanie wywrócona? Kiedy piłka miesza się z polityką. Spotkania z Wałęsą, Kurskim i Oleksym Kluby Ekstraklasy interesują się piłkarzem Polonii. Dziwna zachęta dla napastnika Widzew w bardzo trudnym położeniu. Mamy wątpliwości, czy tu mogą pomóc pieniądze Roberta Dobrzyckiego Wybryki Goncalo Feio. Słowny lincz trenerów na Portugalczyku Chcieli oszukać Papszuna, ale się przeliczyli. Jeśli nie masz helikoptera, nie próbuj wciskać ściemy trenerowi Hejt na Krzysztofa Marciniaka. Przedziwne powody Koszmarne kontuzje byłego piłkarza Wisły Płock. Jest jeden problem - były wymyślone Chwila z Oskarem Pietuszewskim. Wołos nie może się pogodzić z pewnymi komentarzami Sosnowiec - co się dzieje w Zagłębiu?
Onet Audio. Słuchasz podcastu Ofensywni. Łukasz Olkowicz i Piotr Wołosik. Dzień dobry, dobry wieczór, Ofensywni, Łukasz Olkowicz. I Piotruś Wołosik, łapeczka. Cześć, dziękujemy, dziękujemy za łapki, za subskrypcje. Ale tam były komentarze, że ty się nie porozliczałeś ze wszystkim. Ze wszystkimi nie, no bo lawina komentarzy to nie jest taka łatwa do ogarnięcia, gdybyśmy mieli tak jak na początku naszej drogi, dwa, trzy komentarze, że każdego mogliśmy oddzwonić, pogratulować, za oglądanie, każdemu osobiście mogliśmy dłoń uścisnąć. Ale teraz, że tak powiem, nie jest to taka prosta sprawa, bo naszych widzów jest bardzo dużo, cieszymy się z tego niezmiernie.
Mamy nadzieję, że ich będzie coraz więcej. Przed tygodniem Mateusz Mach był naszym gościem i aż mi, że tak powiem, serce zadrżało z emocji i spodniety jakieś, no nie tylko kiedy Mateusza słuchałem, a ciebie oglądałem. Czytając komentarze odnośnie naszej rozmowy, która się bardzo spodobała, no oczywiście nasza najmniejsza w tym zasługa. Bo Mateusz Mak, że tak powiem, pozamiatał. I te komentarze, które były, za chwilę je przytoczę, były naprawdę, naprawdę budujące. A co dzisiaj w odcinku? Tak, to właśnie, zanim przytoczysz, bo żebyście wiedzieli, że my jakiś scenariusz mamy, tak? Że my nie lecimy tutaj na spontanie, tylko sobie... A, czyli mamy. Wysłałem ci, ale to dlatego nie odczytałeś.
Gdzie było to możliwe? Gdzie było to możliwe, to wydaje mi się, że tylko tam. Ale przebili Koreę. Ty Korei świadkowałeś, że na twoich oczach tam wały robili w 2002 roku, Mistrzostwa Świata. Tak, tylko że tam też brali udział właśnie ludzie w tym wszystkim, brali ludzi z kontynentów też podejrzanych właśnie, jakby takie, znaczy podejrzanych, bez przesady, że podejrzanych, w każdym razie z kontynentów, które można podejrzewać o to, że tam się cuda na co dzień. Dzieją, a później oni są ambasadorami tych cudów na dużych imprezach jak Mistrzostwa Świata. Czyli będzie o Afryce dzisiaj u ofensywnych, no ale też patrzymy na komentarze. Tak, komentarze Mateusza Maka, Marcin Rogiński. Oj, w Radzionkowie ciągnęli te skrzydła ostrą, to mowa o braciach Mak, a w połączeniu z Rockim i Przybeckim był ogień.
Super godzina z Maczkiem. Kolega Maraska, super rozmowa, wyświetleń nie będzie, bo mało kto go zna z młodego pokolenia, a to jest jakaś prawda, że Mateusz pewnie kojarzy się bardziej takim ludziom, którzy bardziej w ekstraklasie się przyglądają, ale to nasz wcale nie martwi z tego względu, że uważamy, że warto tę rozmowę odsłuchać. Pozdrowienia dla maczków z Zawoi, Jaszek88, przekazujemy Pan Mateusz bardzo lubiany, w Mielcu ktoś napisał, Lukas z Peru, dużo zdrowia, o, dobre świry z was panowie, a Maki super chłopaki, aż skoczy najbliższy mecz znicza Pruszków, no ktoś wybitnie musi mieć dużo czasu, żeby dać wsparcie.
No i Mati chyba na trybunach, czy na ławce z tego co mówił. Pozdrawiam Mateusza, aż wrócił wspomnienie, jak się na suchej gwizdało i niezapomniany Heniu, aż się WSK w oku zakręciła. Marcin Sawicki, pozdrawiam. Aneta Zmokotowa, gdyby ofensywni chcieli się ze mną rozliczyć, to uzbierałabym już na dobre auto, a tak muszę jeździć starobryką i nawet wyrężać palce, pisząc komentarze. Łuko, mieszkasz na miejscu w Warszawie. Zaległości masz. Pani Aneta Zmokotowa, także proszę się spotkać, rozliczyć. W finansach ty robisz tutaj w księgowości Ofensywnych. Jeśli w Białymstoku będzie nasza słuchaczka, to się wtedy rozliczę. Mielcu robił robotę, to też odnośnie Mateusza Maka. Mamy też pozdrowienia z Kanady. No i jedno, jedno, jedno zaproszenie, znaczy zaproszenie, jedno zastrzeżenie, nie spoczniemy póki z ogniska kiełbasy nie zjemy.
Lechia ma dzisiaj 31 punktów, no i musi się oglądać za siebie, do strefy spadkowej, gdzie jest Legia, Widzew, Brookbed. Mhm. No ale też pamiętajmy, że Lechia została ukarana odjęciem pięciu punktów za zaległości finansowe. Tak, to ona miała problemy licencyjne i prognozy finansowe, miała z tym kłopot. PZPN wlepił Lechii, tak chronologicznie i w miarę sprawnie, żebyśmy to powiedzieli, nie wchodząc w jakieś przesadnie mandry prawne. Lechia Gdańsk otrzymała minus pięć kar, ale wlepił PZPN, czyli Wydział Dyscypliny, czy jak to nazwijmy, kontroli powiedzmy tego, tych wszystkich spraw finansowych innych. Lechia dostała minus pięć punktów, no i w sytuacji Lechii to początkowo mówiło się, że to jest pewny kandydat do spadku, no bo trudno się pozbierać przy minus pięciu punktach.
Ale nie wiem, kto na to pójdzie. Czy ktoś na to pójdzie? To jest galimatias, panie Piotrze. Bo Lechia mówi tak, no dobrze, dajcie nam te pięć punktów i w przyszłym sezonie, kiedy te sprawy się pokończą, trudno powiedzieć, bo to może być za pół roku, a może być za rok. To może być jak w Maroku będą reagować po dwóch miesiącach. Na przykład, bo widzisz, jak to się zbiegło w czasie, że okaże się, że my na czarnym lądzie żyjemy. I po prostu, jeśli... Lechia teraz dostanie i zobaczymy, co się będzie działo. I wtedy Lechia mówi, zaakceptujemy ujemne punkty, kiedy wszystkie już możliwe, prawne jakby ścieżki zostaną, jakby dobrniemy na nich do końca. I wtedy się rozliczymy. Ale na razie oddajcie i zobaczymy, co te sądy ostatecznie... Bo zobacz, Piotrek, może być taka sytuacja, że sąd właśnie w Szwajcarii, Trybunał, przyzna Lechii te punkty, tylko już będzie po sezonie, tak?
I jakby tutaj... Ale Lechia walczy, a jeszcze wiesz co? Bo Paolo Urfer spotkał się z piłkarzami Lechii... I powiedział, że oni te punkty odzyskają. Żeby oni się nie martwili, żeby nie patrzyli teraz na to, tylko jakby jest przekonanie w Lechii u właściciela, że ta sprawa będzie wygrana, więc Polon też jest Szwajcarią. Być może też oni liczą na to, że po prostu sprawy mogą się toczyć, a Lechii cofnięte zostaną te punkty, no do momentu, tak jak powiedzieliśmy, zakończenia wszelkich możliwych, dostępnych, że tak powiem, prawnych No powiem ci, ta nasza piłka potrafi zaskakiwać. No potrafi zaskakiwać, ale to co ciekawe z szacunku do naszych jakby słuchaczy, absolutnie tutaj podkreślmy, że w tamtym tygodniu dowiedzieliśmy się z dwóch jakby niezależnych od siebie źródeł, tak, o tej sprawie Lechii, tak, to nie to, że usiedliśmy i choć coś wymyślimy o Lechii, czy coś tam sobie...
No nie, no też musieliśmy to potwierdzić. Tak, w jednym mniej więcej czasie to wszystko, że tak powiem, do nas dotarło. No i jakoś tak, kurde, mnie to mocno zaintrygowało, bo jest to tutaj wielowątkowa, ciekawa sprawa. Ja mówię już nie wchodząc w jakieś takie meandry prawne, bo pewnie mamy wśród naszych słuchaczy prawników, którzy zaczną to analizować, a my chętnie za tydzień przytoczymy. Będziemy to śledzić. Jakieś racje. Jako tutaj ofensywni, którzy o tym informują, więc patrzymy w kierunku... Tak, a jeszcze przypomniało mi się wtedy, jak Jagiellonia minus 10 punktów odrobiła za kary korupcyjne. No, kary korupcyjne Jagiellonia odrabiała nie za... W tamtych czasach nie odrabiała jakby za siebie, tylko za poprzednie władze, czyli tam nie był prezes Kulesza, nie był trener Michał Probierz, nie był Tomasz Frankowski czy Kamil Grosicki piłkarzami.
Polityczna i my, wiesz, przez tydzień redakcja nas wysłała, spotykaliśmy się z piłkarzami, z kibicami, no i na tym meczu był przemycony Lech Wałęsa i to było bardzo ważne, wiesz, to lata osiemdziesiąte, tutaj lider Solidarności, jak go tam ci, którzy organizowali jego przyjazd, nam opowiadali, wiesz, że tutaj gdzieś jakoś tam schowali, gdzieś przetransportowali, no słuchaj, najlepszy byłby sam Lech Wałęsa do tej opowieści. No i przez ten tydzień próbowaliśmy się do niego Ale tam wiesz, ten, jeden, drugi, trzeci, czwarty znajomy... Pomógł i ostatniego dnia zadzwonili, że słuchajcie, macie 15 minut z prezydentem Wałęsu, ale w ogóle ani minuty więcej, 15 minut, 15 minut i nie przekraczacie tego, więc z Piotrem poszliśmy do Lecha Wałęsy, byłego prezydenta Polski, noblisty, no i po minucie zorientowaliśmy się, że on nic nie pamięta z tego meczu.
Wołos, tam się ten laptop zawiesił, to kółeczko, my tam z pół godziny siedzieliśmy, to zdjęcie wgrywał, wiesz, no ale okej, no w końcu nam pokazał, no widzicie, tutaj, tutaj było, no i my wiesz, tak wyszliśmy z Piotrkiem, że kurde, no super ten Lech Wałęsa, chyba nas tak polubił, no ale później weszliśmy na tę jego stronę, to on z każdym robił zdjęcia. Nie byliśmy wyjątkowi. Kiedyś, kiedyś, kiedyś ten, kiedyś ktoś złośliwie, kiedy się ukazała książka Lecha Wałęsy, to ktoś złośliwie skomentował, że więcej książek napisał niż przeczytał. No a propos jeszcze zostając w Gdańsku, no bo wtedy też pisząc ten reportaż, no też, no to wiadomo było, że też z politykami się spotykaliśmy, spotkaliśmy się z Jackiem Kurskim o ósmej rano. Pamiętam, jak gdzieś jadł śniadanie w hotelu, wyznaczył, no mówi, panowie, przyjeżdżajcie, mam tam godzinkę.
Na gorąco, po meczu, umówmy się, że te emocje buzują, to nie była jakaś decyzja, jakaś tam, nie wiem, podjęta, wiążąca, tak, że nie pojedziemy na mecz do Poznania, żeby zagrać z Lechem, ponieważ sędziowie skrzywdzili nas w meczu z Motorem, dyktując niesłusznie zdaniem gospodarzy rzut karny, no i Termalika też, ci, nazwijmy, ludzie związani z Termaliką, Działacze, właściciele, jak zwał, tak zwał, są jakby przekonani święcie, że to już któryś jest jakby taki wymierzony cios przeciwko Termalice, która tam uwiera niektórym to, że jest w ekstraklasie. No i taki pomysł przez chwilkę się właśnie gdzieś tam pojawił.
Ale to mówię na gorąco, w emocjach po meczu, nie jedziemy, oddamy walkover, no teraz wydaje mi się, że to wszystko odbywa się na kanwie Wisły Kraków, która nie pojechała zagrać ze Śląskiem Wrocław, nie pojechała do Wrocławia. No i chyba wszystkim tak się spodobała ta postawa Wisły Kraków, że tutaj będą taką ścieżką próbować coś ugrać. Ścieżką taką, no, nie nazwijmy, no, niezwiązaną ze sportem, tak, no, bo to, bo jednak nie grasz, to liczysz na punkty jakieś takie, powiedzmy, z urzędu przyznawane przy zielonym stójku, jak to się mówi. Ty kompletnie czekaj, słuchaj, z innej beczki. Wczoraj z moim młodszym synem trafiliśmy na TikToku na taki filmik, na którym dwóch panów, dwóch panów zapraszało, stary, jakiś taki sprzed iluś tam pół roku, czy iluś miesięcy, dwóch panów
Zapraszało na Sylwestra anonimowych alkoholików po prostu, no Sylwester, suchy tak zwany Sylwester, bez alkoholu, zabawa, no i tam była lawina komentarzy różnych, no często było takich, które były prześmiewczych, że ktoś tam nie ma czasu, akurat skoro bez alkoholu i tak dalej. I jeden komentarz nam się spodobał, aż ryknął śmiechem, czyli z PZPN-u nikt tam się nie wybierze. Z zabrzedzeniem takim. Ale to wydaje mi się, że chyba chodzi o ten stary PZPN, bo tak jak ci mówiłem... W dzisiejszym PZPN-ie to jest jednak naprawdę sprawna korporacja. Byłem ostatnio, popatrzyłem, nie, nie było, jeśli ktoś chce mi powiedzieć... Byłeś z naszym gościem, z Markiem Wawrzynowskim, tak?
Z Markiem Wawrzynowskim byliśmy zaproszeni, naprawdę jest to sprawna, dzisiaj to jest sprawna korporacja, działa profesjonalnie, nawet ja sobie pozwoliłem na taki żart, mówiąc, że... 20-30 lat temu to o 9 rano w PZPN-ie to już druga flaszka pękała, a dzisiaj trzecia kawa, powiedzmy tak, bo są ludzie, którzy są oddani, którzy pracują i dlaczego to mówię o tym, że czasami jak czytam jakieś takie... Takie komentarze, nie, że dzisiaj to tam, pamiętasz, Michaliskiewski kiedyś wspominał, nie, że tam gazeta jakaś tam w flaszkach, kaszanka pokrojona, no to te czasy już odeszły, no naprawdę, naprawdę gdzieś tam, gdzieś tam jakoś taką totalną przeszłość. Ale zawsze ogon...
Nie kasa już nawet. Nie mieszkania, jak pamiętasz, Andrzejowi Rudemu, tak? No tak, tak. Czy tam drzewa przed... Nie, nie, drzew nie ma, jutro będą. No, także drzew też nie oferują, kluby, natomiast oferują rzuty karne. Ty jako napastnik będziesz podchodził do rzutów karnych. Tak, parę goli możesz sobie liczyć więcej, więc to jest taka ciekawostka. Zobaczymy, gdzie Łukasz Zjawiński wyląduje, zobaczymy, gdzie Polonia Warszawa wyląduje. Powiem ci, że Polonia, która na pewno ma... Kłopoty, jak się tam zorientowałeś z bazą treningową, Polonię można wszędzie w zasadzie spotkać, nie mają gdzie trenować totalnie, zdarza się, że pięć boisk obskoczą w ciągu tygodnia, no to jest jednak duży kłopot i oni walczą ekstraklasy, to trzeba tutaj chłopaków podziwiać, no ale wiesz, jednak w tych czasach chyba już trzeba o tej bazie treningowej myśleć.
No Widzew też chyba tam... Ale Widzew buduje. No buduje, ale nie póki co to zwiedza, tak? Też, koluszki, koluszki zwiedza. Zaraz zapomnę. No to mów o tym, o tej bazie, chciałeś powiedzieć? Nie, no tylko w sensie, że żeby, wiesz, zwrócić uwagę, no taka Polonia, która walczy o ekstraklasy, jednak no można ją krążyć od stadionu do stadionu, od boiska do boiska w tygodniu w Warszawie. Widzew Łódź, który walczy o utrzymanie, no naprawdę, naprawdę to będzie dramatyczna walka, to już na ten moment to żadna tajemnica, ale to będzie dramatyczna walka o utrzymanie. No musi, musi, że tak powiem, podwiązać jądra i zacząć poważnie traktować punktowanie, no bo jak ja czytam, że jeden punkt tam trzeba szanować, bo zdobyliśmy w Gdyni na jakimś, nie wiem, trudnym terenie i tak dalej, no to nie wiem, czy to tak jak Legia na Radomiaku, tak, też na trudnym terenie, ale Feo, trudny teren to z względu na to, że to i to boiska były takie, bo czym się różni boisko w Radomiu albo boisko w Gdyni od pastwiska, że na pastwisku od czasu do czasu trawę można zobaczyć, nie?
Tam raczej nie. W Radomiu w ogóle była sytuacja, zaraz wrócę do Widzewa, spokojnie pamiętam, jeszcze mam 51 lat, ale Alzheimer jeszcze 52. Jeszcze nie dogonię. PZPN wybrał swego czasu Radom jako miejsce... Meczu reprezentacji młodzieżowej prowadzony przez Jego Brzęczka, no jako mecz w Radomiu. No reprezentacja, która jest takim uważam, że pupilkiem kibiców, bo ona fajnie gra. Tak, kołczką w głowie kibiców, tak, no bo świetnie się patrzy, dużo goli, pada efektownie, gra, wygrywa, tam nie naprawdę atrakcyjna to jest, atrakcyjna historia. Więc na pewno jest jej potrzebne równe boisko. Tak, tak. A PZPN-owi ten mecz w Radomiu do niczego nie jest potrzebny na tej murawie, bo tak, wszystko zaraz będzie na PZPN, tak, no jak zagrają i nie daj Boże Polska chyba z kim, z Armenią, czy z Remisuje, to zaraz będzie na PZPN.
Jakakolwiek kasa obiecana za utrzymanie. W poprzednim sezonie pan Robert Dobrzycki przekazał drużynie, że jeśli zajmą ósme miejsce, takie w ósemce miejsce, to dostaną piłkarze 200 tysięcy euro do podziału. Taka premia uznaniowa za fajnie wykonaną robotę. Na powitanie. Tak, na powitanie, na to, żeby się dobrze współpraca rozpoczęła. Dobry szef. Zachęcająco, czyli milion złotych do podziału, prawda, to są konkretne pieniądze. No i Widzewiacy tak wzięli się do roboty, że chyba na trzynastym skończyli miejscu i w ogóle, no, także nie wiem, czy jakakolwiek premia za utrzymanie tutaj podziałała, aby mobilizująco, bo nic nie słyszałem o takiej póki co, no ale jak w poprzednim sezonie, teraz słyszałem tę historię, a z dobrego źródła, bo z szatni Widzewa, 200 tysięcy euro było, leżało na stole, jak ja spojrzałem tak z ciekawości na wyniki na finisz poprzedniego sezonu,
12 czy 13 miejsce skończyli, także nie umierali za 200 tys. euro. Pewnie znali majątek pana Dobrzyckiego. Żeby stać pana Roberta na więcej, niech nim wyskakuje to z takimi kwotami. No mówiłeś o trawie w Radomiu, trawa, która no jakiś miała wpływ na to, że Gonçalo Feio nie ma dzisiaj w Radomiu, no bo wściekły po porażce z GKS-em Katowice rzucił do radnego i też zatrudnionego w klubie. Jak przygotowaliście boisko? Wiadomo, co tam dalej było. Komuś spadły okulary. Patrzę na twoje, twoje są bezpieczne, ale nie, no Gonçalo, okulary spadły, żona i tak dalej, zawiadomienia policji, wiemy to wszystko. Natomiast już tak patrząc na Gonçalo i te jego wybryki.
Nie umiecie zawalczyć, taki cygan, u tego Papszuna, Papszun robi to samo co ja, cygan wszystko załatwia, a wy nie, tam nieudacznicy, nie? I takie pierwsze pretensje miał i później to się oczywiście już ta kula śnieżna zrobiła z tego. Natomiast tutaj od tego się zaczęło meczu w Warszawie, ta przygoda, że Gonçalo miał prensję, uważał, że gdyby był na ławce, Legia by nie przegrała wtedy tego meczu. Nie no, nie przesadzajmy. 5-2, ale też Gonçalo... To z kolei inna historia ze szkoły, ze szkoły trenerów, no bo Gonçalo jak narozrabiał z kolei w Lublinie, gdzie rzucił kuwetą prezesa Pawła Tomczyka, no to wiesz, no to wtedy było to głośno, każdy myślał, że on wyleci, ostatecznie wyleciał Paweł Tomczyk, a myślę, że głup... Ten coberwo, no to jest absurd, no. Myślę, że Gonçalo też mógł poczuć, co zrobił w szkole trenerów, bo tam była, to w ogóle to była silna grupa, wiesz, Szwaga, Siemieniec, Kolędowicz, Maciej Kędziorek, no wszyscy...
Wszyscy tam trenerzy, mocna grupa merytorycznie, ale kiedy przyjechali, zjechali po tym wydarzeniu w Lublinie, to temat był jeden, co zrobił Gonçalo, czy on ma tu być w ogóle, bo pamiętasz, że tam Paweł Grycman go bronił, szef szkoły trenerów, natomiast grupa musiała sobie to wyjaśnić i jeden z trenerów opowiadał... Czyli co, brać trenerska nasza uznała, że po prostu... Brać trenerska później... Rzutuje to na wizerunek trenerów, jakby globalnie... Bardzo często po, wiesz, po tych zajęciach ta grupa siada sobie na piwku, mówią ludzie, że to są w ogóle ci... Tam jest dopiero fajne, wiesz, wymiana dyskusji, ale tu temat mógł być tylko jeden. We wszystkich to się działo, co on zrobił, dlaczego, wiesz, rzucił, dlaczego, jak to jest i... Jeden z trenerów mi opowiadał, że to był lincz, słowny lincz na Gonçalo Feio, że tak mu tłumaczyli ci trenerzy wszyscy, że stary, ty jesteś w Polsce, ty szanuj nas, co ty zrobiłeś w ogóle, że wielu to właśnie żal zrobiło tego gościa, że on tak siedział, nie za bardzo się mógł tu bronić.
On jak uczniak taki przy surowych nauczycieli. Oj tak, cała grupa i to naprawdę grupa tych trenerów, którzy dzisiaj w Ekstraklasie pracują, no mieli pretensje. Dobrze, że to wyrzucili, że tam nikt nie gadał za plecami, ale właśnie to mi odkwiło w pamięci, że to był taki słowny lincz, że on siedział, to już nie brykał Gonçalo wtedy, tylko... Jakoś trudno mi się nawet wyobrazić jego w takiej sytuacji, że taki zagoniony, wiesz, do rogu, do kąta. To jest taki student, byś miał wrażenie, gdybyś z nim usiadł. Okularki by założył, by fajnie opowiadał o piłce. No po prostu coś niedobrego dzieje się na pewno po porażkach z Gonçalo Feio. A, słuchaj, jeszcze. No mów, mów, mów. Według ciebie warto oszukiwać Marka po pszczołnaczynie? No myślę, że nie.
Wygląda mi na kategorycznego faceta. Rozmawiałem z nim parę razy, przyjemnie się gadało. To dawno temu, bo jeszcze w Rakowie pracował. Nie w tym ostatnim, tylko jeszcze wcześniej. Ale wiesz co? Nie, no taki widać facet kategoryczny zasadami. Bo ja znalazłem dwóch śmiałków, którzy go oszukali. No to wal. Mateusz Lis, bramkarz dzisiaj w Turcji, być może w reprezentacji Polski i Kuba Łabojko, dzisiaj motorze Lublin, ale oni byli, grali wtedy w Rakowie Częstochowa. No i pojechali na kadrę młodzieżową do Grodziska Wielkopolskiego. Grali z Holandią, wygrali 1-0, no i oni nieoczekiwanie dostali dzień wcześniej, że mogli się zwolnić, wiesz, pojechać. Urywać. Wcześniej, tak. No, ale nie powiedzieli o tym trenerowi Papszunowi.
Mateusz Lis gdzieś tam skoczył sobie do Poznania jeszcze, a Koba Łabojka mówił, no dobra, no to ja tam wracam do Gliwic pociągiem i tyle. Nie był tam w nocy. No i ten, powiedzmy, ten następny dzień po meczu, myśleli, że Papszunowi powiedzą, że nie ma. No i tam godzina 12, dzwoni Papszun do Kuby Łabojko. A gdzie wy jesteście? Trenerze, my tutaj czekamy na pociąg, tutaj tak, halo, tutaj na tym, na peronie. Nie no, ja wam sprawdziłem ten pociąg, wy już musicie być w pociągu, przecież tu możecie dojechać spokojnie, o 17 mamy trening, to bądźcie. Nie no, trenerze, nie damy, nie damy rady. Nie to obchodzi, nawet helikopterem macie być na treningu. I rozłączył się Papszun, no to Mateusz Lis co pierwsze robi? Kuba Ławojka? Nie, pierwsze dzwoni do Mateusza Lisa, żeby ustalić wersję w ogóle, że zbliżają się kłopoty.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
promocja na tak zwaną dźwignię Karbownika
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„promocja na tak zwaną dźwignię Karbownika"
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.