Wiersze Anne Carson ze zbioru "Dekreacja" [Poetycki piątek]
Więcej OFF Czarka znajdziesz w aplikacji TOK FM - https://audycje.tokfm.pl/premium/promo/offczareks Wiersze kanadyjskiej autorki wybrała prof. Julia Fiedorczuk - poetka, pisarka, tłumaczka i krytyczka literacka.
Czas na Poetycki piątek. W studiu pani profesor Julia Fiedorczuk, poetka, pisarka, tłumaczka i krytyczka literacka. Dzień dobry. Dzień dobry. To już chyba nie jest tajemnicą, że powraca Anne Carson w Poetyckim piątku i że będzie trochę poezji, opowieści, tłumaczeń i pewnie warto dodać, że ostatnio pojawiły się chyba dwie, po polsku dwie nowe rzeczy, a mówiąc rzeczy mam na myśli Zbiory poetyckie. I proszę mnie skorygować, zdaje mi się, że cztery teraz są po polsku, czyli Piękno męża, Słodko-gorzki eros i Dekreacja, o której dzisiaj będziemy rozmawiać i Autobiografia Czerwonego. Czerwonego, tak jest. Oczywiście literatury źródeł jest dużo, dużo więcej.
Jeszcze czeka na przetłumaczenie cała masa fantastycznych Rzeczy, które są jednocześnie przejmujące i zabawne, bo trzeba powiedzieć, że Anne Carson ma niesamowite poczucie humoru. Tak, tak, to prawda, tak. Na pewno będziemy o tym mówić bardzo dużo dzisiaj w ciągu tej naszej rozmowy. Ja chciałam jeszcze wspomnieć, skoro wymieniliśmy tytuły nazwiska tłumaczy polskich, Anne Carson to jest Renata Lis, Olga Kubińska i Maciej Topolski, tłumacz między innymi właśnie książki Dekreacje, czyli tej, wokół której dzisiejsza ta rozmowa nasza będzie się obracać. Humor bardzo jest istotny. W ogóle mam wrażenie, że styl Anne Carson jest czymś absolutnie niepodrabialnym, bardzo, bardzo charakterystycznym.
Ta książka, Dekreacja, jest Właściwie rodzaje montażu czy kolażu, tutaj znajdujemy różne gatunki literackie, znajdujemy wiersze, ale też jest, nie wiem, opera, jest nawet spis ujęć filmowych, są eseje, więc to jest taki bardzo hybrydyczny zbiór. I tak jak zwykle u Carson, która właściwie definiuje siebie jako tłumaczkę, prawda, ona mówi o sobie, że jest przede wszystkim tłumaczką, Tak jak zawsze u niej, to pisanie odbywa się w dialogu z innymi głosami, często z licznymi głosami i te głosy pobrzmiewają, czy motywy z myśli i literatur innych twórców, twórczyń pobrzmiewają w różnych miejscach i podlegają rozmaitym metamorfozom w zależności od formy, w zależności od tego, gdzie tutaj w tym tomie napotykamy na konkretne motywy.
Może zacznijmy od wyjaśnienia tytułu. Tytuł, czyli dekreację, pochodzi od jednej z trzech głównych chyba bohaterek tej książki. Te trzy główne bohaterki to są trzy mistyczki właściwie, można powiedzieć. Trzy kobiety, które pisały na granicy języka. To jest Safona. Bardzo ważna autorka dla Anne Carson i autorka poetka, od której właściwie zaczęła się jej cała historia ze starożytną Greką. Od przypadkowego znalezienia, zdaje się, tomu Safony, gdzieś tam w tym miasteczku, z którego ona pochodziła. Mieszkała w Hamilton i gdzieś po prostu weszła do centrum handlowego i był sklep z książkami.
O których tutaj Anne Carson wspomina i którym poświęca eseje, ale też właśnie libretta operowe w głównej części książki. Każda z nich rozumiała dekreację trochę inaczej. Więc to odwrócenie dzieła stworzenia, odwrócenie stworzenia polegałoby na uwolnieniu się od własnego ja. Polegałoby na uwolnieniu się od takich ograniczeń, które nam narzuca jednostkowa egzystencja. I takich ograniczeń, które nam narzuca również płeć. Bo moim zdaniem płeć jest bardzo ważnym tematem tego tomu. Kobiecość również w kontekście właśnie wizji mistycznej, ale też w kontekście tego, czym jest poezja, tego, czym jest pisanie, czym jest myślenie.
Więc tytuł jest Simone Weil, ale ja bym najchętniej zaczęła od Safony, skoro już ustaliliśmy, że od Safony wszystko się zaczyna. Także nietypowo nie czytamy samej Anne Carson, a przeczytajmy na początku fragment 31 Safony w przekładzie Jerzego Danielewicza. On jest cytowany tutaj, jest przytoczony w tym tomie również polskim w przekładzie Macieja. Przekład całego tomu to przykład Macieja Topolskiego, ale akurat ten fragment safony tłumacz przytacza w innym przekładzie, w przekładzie Jerzego Danielewicza. Notabene ta sytuacja, w której jeden tłumacz przytacza drugiego tłumacza, to jest prawidłowa sytuacja, jeżeli chodzi o sytuację w ogóle pisarstwa Anne Carson, które często jest piętrowe i polega na przytoczeniach i właśnie takiej grze pomiędzy różnymi głosami.
Ta fragmentaryczność też jest kluczowa, moim zdaniem, dla poetyki Anne Carson. I tutaj jeżeli chodzi o nasze doświadczenie czytelnicze w przypadku tej erudycyjnej i czasem, no może trudnej twórczości, to ja, taki jest, mój postulat jest w ogóle taki, że warto czytać Anne Carson również we fragmentach. Bo super przygodą jest czytanie bardzo dokładnej jej książek, śledzenie różnych tropów, tego jak one się właśnie przewijają w kolejnych utworach, śledzenie wszystkich intertekstów, sprawdzanie co tam się pojawia, kto tam się pojawia i doczytywanie. Bardzo fajny punkt wyjścia w ogóle do poszerzenia swojej bazy czytelniczej, w ogóle swojej orientacji w literaturze klasycznej, ale nie tylko.
To jest super fajny sposób na czytanie Carson, ale też moim zdaniem bardzo w porządku jest wyławianie fragmentów z tych jej książek. One tworzą wspaniałe, bardzo kunsztownie uplecione całości, ale moim zdaniem jest także w porządku właśnie szukanie takich szczególnie pięknych fragmentów i to w jakiś sposób przypomina To doświadczenie obcowania z tekstem Safony, czy z innymi tekstami głębokiej starożytności, do których w ogóle mamy tylko dostęp we fragmentach. Tak, ta Safona jest szczególna, ale o tym może porozmawiamy w dalszej części Poetyckiego piątku. Wracając jeszcze na chwilę do Safony i do pomysłu, czy też filozofii, może metody, jeśli tak można powiedzieć,
Pani jako tłumaczka pewnie doskonale wie, że tłumaczenie też trochę polega na podjęciu decyzji, ile mojego głosu, a ile głosu oryginalnego autora czy autorki pozostawić. Myśląc o przekładzie, trochę myślimy jako o pewnym filtrze, gdzie z jednej strony mamy jakiś tekst i ten sam tekst, tylko w innym języku, a to jest tak, że przecież właśnie kreacja, to na końcu po przetłumaczeniu to jest tekst także tłumacza. To jest takie negocjowanie, ile tłumacza, ile autora czy autorki. Saffona pojawia się u Anne Carson często w różnych momentach, ale takie dwa główne tomiki to był ten słodko-gorzki Eros i także chyba If Not Winter, które chyba się po polsku nie ukazało.
Więc tutaj Anne Carson w tym If Not Winter używa jak gdyby innych narzędzi do tego, żeby zmierzyć się, no właśnie, z tłumaczeniem, które jest czymś więcej. Tak, ten poziom meta on się pojawia właściwie prawie zawsze u niej. Ona zawsze, to chyba powiedziała poetka Emilia Konwerska, że ona zawsze pokazuje nam trochę swoje notatki. Może nie do końca tak, bo to nie są takie niegotowe notatki, ale ona zawsze pokazuje nam ten proces, ale też lubi grzebać w cudzych notatkach. Bardzo mi się spodobało to sformułowanie, że ona lubi patrzeć na Ten proces twórczy u innych twórczyń i twórców, ale też pokazuje nam właśnie to, jak działa u niej ten proces kompozycji czy dekompozycji. No sam fakt, że tutaj właśnie mamy w tytule dekreację, byśmy wspomnieli o tym znaczeniu Simone Weil mistycznym dekreacji, ale w przypadku Anne Carson chodzi też na przykład o jakiś demontaż gatunków literackich.
O stworzenie właśnie takiej hybrydy, którą ona robi tutaj z różnych form, które wszystkie podlegają jakiemuś eksperymentowi i ten poziom właśnie zabawy i eksperymentu on zawsze jest jakoś wpisany w tę treść, którą dostajemy. Właśnie, tutaj znowu przeskoczę. W 1990 roku w takim, bodaj, kwartelniku Grand Street ukazał się, no właśnie, jak to nazwać, ukazało się coś zatytułowane Now What? I tam mamy tak, pierwsza część to jest, bo nie tylko to trzeba czytać, ale też na to trzeba patrzeć, co znowu jest kolejną taką, takim sposobem Anne Carson. Mamy fragment Safony,
W drugiej części mamy tłumaczenie tego fragmentu, czyli mamy ten fragment po grecku. W drugiej części mamy tłumaczenie, a w trzeciej części mamy scolia, czyli znowu w sposób poetycki Anne Carson trochę mówi nam o tym, jak w ogóle do tego doszła. Proszę, więc tutaj mamy... Fragment z afony, potem mamy tłumaczenie, a potem mamy to. I teraz to jest jakiś esej, jakaś forma być może poetycka, ale częścią tej formy poetyckiej są wyjaśnienia autorki dotyczące tłumaczenia, które też jest częścią tego utworu, więc to jest w ogóle fantastyczne. Właśnie jak ona odsłania warsztat, ale też z tego warsztatu Czyni obiekt sztuki. Tak jest.
No ale to, co my w takim razie robimy, pisząc o tym doświadczeniu? To jest jakiś kluczowy paradoks, który dotyczy w ogóle natury poezji i natury takiego pisania, które chce w jakiś sposób odnosić się, pragnie odnosić się do tych kwestii najbardziej fundamentalnych, a takie jest pisarstwo Anne Carson. Ona jest śmieszna, jest wściekle inteligentna, ale jednocześnie jest tam właśnie taka aspiracja, no powiedziałabym... No i znów wracamy do tego paradoksu. Co to znaczy próbować pisać o czymś, co z natury rzeczy jest już poza językiem? Czy nie jest czasem tak, że tam koniecznie pojawia się jakiś rodzaj fejku?
Że cokolwiek powiemy, czy powiemy tak, czy powiemy tak, to to będzie nieprawda. Czy tak, czy nie, to nie jest precyzyjna odpowiedź. I teraz wydaje mi się, że pokazanie tych wszystkich pięter i ujawnienie tego mechanizmu, ujawnienie mechanizmu właśnie tego, jak działa język, tego, jak działa wiersz, jak działa forma, jak działa przekład, ono jest jakimś sposobem na uczciwe postawienie sprawy też po prostu. W pewnym sensie nie zachowujemy takich... Oczywiście, że tutaj jest też dużo pozorów, jest też dużo uroku, jest też dużo uwodzenia i uwodzenie jest jak najbardziej też tematem Anne Carson. Też takie uwodzenie właśnie w literaturze i w sztuce. No ale poza tym jest też... Bardzo duża świadomość, sama świadomość tego, jak te rzeczy działają, jak działa właśnie to uwodzenie w języku i jak język zawsze trochę jednak zwodzi nas na manowce.
Podmiotką tych wierszy, osobą, która mówi o sobie ja w tych utworach, a matką. Często ta sytuacja tak wygląda, że ta dorosła na pewno już córka dzwoni do pewnie starzejącej się matki. Wszystkie te sytuacje mają miejsce, chyba prawie wszystkie mają miejsce wieczorem albo o zmierzchu, czyli w takim momencie, w takim momencie granicznym trochę, kiedy ona tutaj pisze tajemnice wieczoru zaczynają się kruszyć, dosłownie po angielsku otwierać. Taki moment, kiedy otwiera się coś tajemniczego właśnie w tym dniu. A tymczasem w sekretnej przestrzeni, trochę jak u Anne Carson, pani profesor Julia Fiedorczuk wreszcie zrelaksowana, bo już nie musimy patrzeć na zegary radiowe i właściwie możemy tu siedzieć do rana.
A chyba, że ktoś nad ranem zaczyna słuchać, to wtedy do wieczora. Czyli mówiliśmy o części zatrzymania z dekreacji Anne Carson w przykładzie Macieja Topolskiego. Tak jest. To ja może w końcu poczytam. Proszę bardzo, tak. Albo ja, albo pan redaktor. Dobra, zacznę od niedzieli. Moje wyprane szmaty łopocą w szarzałym zmierzchu. Kolacja. Chłodniejszy wiatr. Liście garną się ku sobie. W kuchni rozbłyskują światła. Drobne, gąbczaste tajemnice wieczoru zaczynają się kruszyć. Czas na telefon do matki. Niech dzwoni. Sześć, siedem, osiem. Podnosi słuchawkę. Czeka.
Zwróciłam uwagę na tę frazę, że te drobne gąbczaste tajemnice wieczoru, tutaj tłumacz mówi, zaczynają się kruszyć, chociaż tam jest nick open, czyli trochę mi może brakuje tego ruchu otwierania się czegoś, że w tym wieczorze coś się otwiera. Tutaj, jeżeli pan redaktor mi pozwoli, to Pani profesor, na wszystko pani pozwala. Bardzo mam ochotę przeczytać wiersz Emily Dickinson, która jest bardzo ważną poetką dla Anne Carson. Akurat ten wiersz mam w przekładzie Krystyny Lenkowskiej. Wiersz 258, jeden z moich ulubionych w ogóle, chociaż moi studenci nie przepadali za tym wierszem, kiedy czytaliśmy na zajęciach z literatury amerykańskiej. To jest wiersz dokładnie o tym momencie w ciągu dnia, kiedy coś się w kącie światła zmienia tak, że nagle wszystko, jakby wszystkie sprawy zmieniają charakter.
Światłem a ciemnością, nocą i dniem, ale być może tym co realne, a tym co jest trochę częścią snu. Takie trochę wejście do różnych przestrzeni od strony snu. Zresztą sen, śnienie także w tym tomie jest niezwykle ważne i pojawia się na przykład w eseju o śnie. Właśnie o takiej przestrzeni trochę pomiędzy somnambulicznej Tak, te przestrzenie pomiędzy, albo jakieś takie tereny graniczne, to mam wrażenie, że są przestrzenie, do których ciągnie Carson bardzo. Sen też jest taką przestrzenią potencjalnie, gdzie poluzowują się znaczenia właśnie. To znaczy nadal... Wiersze Anne Carson, Julia Fiedorczuk.
Sen. Esej o śnie. Esej o śnie. Pochwała snu. No to jest też zupełnie niesamowita część, prawda? Ona sobie nawet tutaj wypisała interteksty wszystkie. Pojawia się na pewno John Keats, pojawia się na pewno Elizabeth Bishop, pojawia się na pewno... Pani ulubiona. Słucham? Pani ulubiona. Bardzo. No właśnie. Tak. Tak, tak, to też jest... Znaczy w ogóle mi jest bardzo blisko do takiego intertekstualnego sposobu pisania i do rozmawiania z innymi autorami, autorkami we własnej twórczości. Także wydaje mi się, że rozumiem dobrze ten impuls i akurat tak się składa, że bardzo często Carson wybiera moich ulubionych autorów i autorki.
Poetycki piątek. Z tłumaczeniami Anne Carson, tak jak z tłumaczeniem tej książki, zwłaszcza może właśnie Dekreacji, jest tak, że te poziomy jeszcze dodatkowo nam się piętrzą, no bo ja w tym momencie już wymieniłam Andrzeja Sosnowskiego na przykład, już wymieniliśmy autora przekładu Safony i po prostu ci kolejni autorzy kolejnych przekładów w kolejnych językach pojawiają się, jakoś jeszcze dokładając kolejne piętro do tej i tak już bardzo wielopiętrowej książki. Także tak, no tutaj opowiadamy Państwu o tym, jak ona jest skomponowana.
Zawsze nowa, zawsze nowa, kiedy to ty, kiedy to ty. Miłość zawsze nowa, kiedy to ty. I tak dalej. To po prostu próbka stylów poetyk tonacji, które się pojawiają. Od poważnych, lirycznych, bardzo refleksyjnych, po właśnie takie rytmy i taki rodzaj humoru. W angielsku często określa się humor Anne Carson przymiotnikiem deadpan. Właściwie chodzi o taki rodzaj humoru. Ja nie wiem, czy jest polski przymiotnik. Jaki przymiotnik by odpowiadał temu określeniu? Jakby tak z kamienną twarzą, po prostu żartuje się z kamienną twarzą. Z kamienną miną. Z kamienną miną, tak. No właśnie, to zawsze są te... Kamienna twarz, kamienna mina, śmiertelnie poważny, beznamiętny.
Rytmiczny i nieco rymowany charakter tego wiersza został zachowany, jak również to, że pod sam koniec on ulega właśnie dekreacji jakby trochę, bo od koniec ten wiersz nam się rozsypuje. Ja mam tutaj troszkę może kłopot, ale tutaj przy całym jakby szacunku i uznaniu dla ogromnej pracy Macieja Topolskiego mam trochę może kłopot z tym, że jakby te zdania Carson, one oprócz tego, że są właśnie Odnoszą nas do, czy odwołują się do wielu kontekstów i znaczeń. To one często same w sobie są bardzo proste. Tak jak na przykład zdanie, które otwiera tutaj ten wiersz. It's good to be neuter. To tak jakby... Dobrze jest, no fajnie jest być... Nie wiem, no po prostu fajnie jest być wyspanem.
I tym wierszem kończymy dzisiejszy Poetycki piątek, ale oczywiście nie jest to koniec przygody z Anne Carson, bo oprócz tego, co już jest po polsku i po co można sięgnąć, to jeszcze jest cała masa rzeczy, których po polsku nie ma, a mam nadzieję, że wkrótce będą. Teraz myślę, że na pewno będą. Myślę, że to jest moment Anne Carson w polszczyźnie. Fantastycznie. Pani profesor Julia Fiedorczuk, poetka, pisarka, tłumaczka i krytyczka literacka była Państwa i moim gościem. Dzisiaj poezja Anne Carson, szczególnie ze zbioru Dekreacja.
Pokazano wszystkie 23 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Więcej OFF Czarka znajdziesz w aplikacji TOK FM - https://audycje.tokfm.pl/premium/promo/offczareks
Wiersze kanadyjskiej autorki wybrała prof. Julia Fiedorczuk - poetka, pisarka, tłumaczka i krytyczka literacka.